KULTURA
1

Magia dzwonów

18/05/2013
1155 Wyświetlenia
1 Komentarze
5 minut czytania
Magia dzwonów

W każdej kulturze i w każdej epoce ludziom towarzyszyły dzwony. Nie bez powodu – dźwięk dzwonu ma w sobie magię nieporównywalną z niczym innym. Nic dziwnego, że coraz częściej wykorzystywany jest do… terapii. I nie chodzi wcale o masaż dźwiękiem z wykorzystaniem tybetańskich mis, ale europejskie i naukowe terapie psychologiczne. Imię pierwszego twórcy dzwonu, choć słuszniej byłoby powiedzieć o kilku niezależnych twórcach, zaginęły na zawsze. Same dzwony musiały istnieć od bardzo dawna, bo wspominają o nich wszystkie księgi źródłowe – począwszy od hinduskich Wedów, przez Koran na Starym Testamencie kończąc. Jedno wiadomo na pewno – musiały powstać tuż po tym, jak ludzkość nauczyła się obróbki metali, bo zawsze były (i są do dzisiaj) wykonywane z brązu, spiżu lub staliwa. Mniejsze […]

0


great_bell_500px

W każdej kulturze i w każdej epoce ludziom towarzyszyły dzwony. Nie bez powodu – dźwięk dzwonu ma w sobie magię nieporównywalną z niczym innym. Nic dziwnego, że coraz częściej wykorzystywany jest do… terapii. I nie chodzi wcale o masaż dźwiękiem z wykorzystaniem tybetańskich mis, ale europejskie i naukowe terapie psychologiczne.
Imię pierwszego twórcy dzwonu, choć słuszniej byłoby powiedzieć o kilku niezależnych twórcach, zaginęły na zawsze. Same dzwony musiały istnieć od bardzo dawna, bo wspominają o nich wszystkie księgi źródłowe – począwszy od hinduskich Wedów, przez Koran na Starym Testamencie kończąc. Jedno wiadomo na pewno – musiały powstać tuż po tym, jak ludzkość nauczyła się obróbki metali, bo zawsze były (i są do dzisiaj) wykonywane z brązu, spiżu lub staliwa. Mniejsze mogą być robione również z mosiądzu. I niezależnie od miejsca, w którym powstawały, niemal zawsze wyglądały tak samo – były budowane według odwiecznego podziału na kloszowe, kuliste z sercem i bez niego, bezsercowe głębokie i bezsercowe płytkie. Najstarszy wciąż grający, znany ludzkości dzwon pochodzi z Babilonu i został odlany w IX wieku p. n. e. Ale w grobowcach Azteków i Inków sprzed 2500 lat również znajdowane są różnej wielkości dzwony.
Te o najpiękniejszym brzmieniu niemal zawsze mają serce – wykonane z miękkiej, kruchej stali – które jest zawieszone w taki sposób, aby uderzało w najgrubszą część płaszcza. To, w jaki sposób zawiesić serce jest jedną z największych tajemnic ludwisarzy, czyli twórców dzwonów, pilnie strzeżoną do dzisiaj i przekazywaną z pokolenia na pokolenie najczęściej. Nawet milimetrowa pomyłka w kształcie, czy mocowaniu serca powoduje pęknięcie dzwonu. Od czasów papieża Jana XIII europejskim dzwonom nadaje się imiona zaś każdy ludwisarz zna je wszystkie i potrafi wymienić ich miejsca oraz nazwiska twórców. Co więcej – po dźwięku potrafią rozpoznać każdy z nich.
Europejskie dzwony, podobnie jak ich odpowiedniki w Azji, stanowiły zawsze centrum życia społeczności. Informowały o najważniejszych wydarzeniach w państwie, śmierci ludzi wielkich i maluczkich, o świętach, pożarach i zmianach, które kształtowały nowe narody.
Dzwony stały się na tyle istotną częścią naszego życia, że na stałe weszły do muzyki, najpierw zdobywając orkiestry symfoniczne, które zatrudniały dzwonników umiejących grać na specjalnie odlewanych bezsercowych dzwonach rurowych doskonale imitujących te wielkie z kościelnych i zamkowych wież. Z czasem zaistniały w muzyce rozrywkowej, dzięki przepięknej płycie Mike Oldfield’a pod tytułem właśnie „Dzwony Rurowe” („Tubular Bells”). Stały się również nieodłącznym elementem literatury – od „Dzwonnika z Notre Dame” do Hemingway’owskiego „Komu bije dzwon”, gdzie wiersz poświęcony dzwonom stanowił motto powieści.
W większości kultur panuje przekonanie, że dotknięcie dzwonu przynosi szczęście – i to szczęście nie byle jakie, bo trwające do końca życia.
Największy działający dzwon – Mingun – znajdujący się w Birmie dwa wieki temu był odlewany przez ponad dwa lata, zaś jego waga wynosi 321 ton! Średnica wieńca dzwonu, czyli jego podstawy to niemal pięć metrów, zaś obwód grubo ponad 15 metrów – to tyle, co wysokość pięciopiętrowego budynku. Jego dźwięk słychać ponoć w całym kraju, zaś do uderzenia weń potrzebnych jest kilku potężnie zbudowanych buddyjskich mnichów.
Do niedawna uważane za magiczne dźwięki dzwonów doczekały się uznania współczesnej nauki. Przede wszystkim dzięki tybetańskiej szkole leczenia dźwiękiem metalowych mis. Wibracje wytwarzane przez odpowiednie stopy metali wpływają kojąco na ludzki organizm i pozwalają się nie tylko odprężyć, ale często pozwalają zwyciężyć nawet najcięższe choroby. Być może właśnie dlatego tak wiele samoistnych uzdrowień obserwowano przez stulecia w europejskich sanktuariach. Następowały one zwykle w czasie nabożeństw, podczas których pokazywano wiernym relikwie i święte obrazy. A towarzyszył temu zwykle dźwięk wszystkich kościelnych dzwonów.

Inne zapisy autora:

0

CoronaBorealis
CoronaBorealis

Dbam o to, zeby nie powtórzyl sie 1307 rok. Procesy winny byc sprawiedliwe. Albo glosne. A umowa spoleczna obowiazywac wszystkich

63 publikacje
0 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816