POLSKA
Like

Luki czy furtki w prawie?

30/04/2015
5019 Wyświetlenia
9 Komentarze
23 minut czytania
Luki czy furtki w prawie?

Co takiego dzieje się z naszym ustawodawcą, że uchwalane co rusz akty prawne, mające wg posłów-sprawozdawców uzdrowić kolejną dziedzinę gospodarki, już po roku, dwóch, wymagają nowelizacji?

0


1.

z15397153AA,Kantor-w-Warszawie--sierpien-1989

Symboliczny początek opisanego niżej procesu miał miejsce 14 marca 1989 roku. Wtedy to nieznany szerzej cinkciarz, Aleksander Gawronik (były funkcjonariusz), otrzymał zezwolenie na otwarcie pierwszego w Polsce kantoru wymiany walut. Nowe prawo dewizowe miało wejść w życie za kilkanaście godzin o północy.
Wg tygodnika „Polityka” na początku 1989 roku Aleksander Gawronik spotkał się z gen. Kiszczakiem, ministrem spraw wewnętrznych, i przekonał go do zgody na otwarcie prywatnych kantorów. Kiszczak umówił go na rozmowę z innymi generałami, podczas której padło pytanie: „A co z tego będą miały służby?”. Odpowiedź brzmiała: „Chcecie zatrudnić u mnie swoich ludzi – proszę!”.
Czy jednak rzeczywiście do wielkich pieniędzy można było dojść „po amerykańsku”, czyli mając jedynie dobry pomysł?

EN_00907507_6287

2.

Nieco wcześniej, Sejm IX kadencji (PRL) powołał do życia Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (15 lutego 1989 r.). Ekonomiczna rola funduszu polegała na znacznym obniżeniu wielkości długu wobec zagranicznych wierzycieli, którzy de facto zgadzali się na utratę dużej części swoich wierzytelności w zamian za szybkie odzyskanie stosunkowo niewielkiej jej części na wtórnym rynku. Wykup długów odbywał się przez „podstawione”, często stworzone w tym celu spółki. Operacja ta była niezgodna z obowiązującym prawem międzynarodowym, stąd też przeprowadzana była w tajemnicy. W praktyce działalność Funduszu doprowadziła do jednej z największych w historii III RP defraudacji środków publicznych oraz kilkunastoletniego procesu sądowego.
„FOZZ nigdy nie był instytucją do cichego wykupu polskiego długu zagranicznego, lecz tylko przykrywką, zasłoną dymną służącą wyprowadzaniu dewiz z Polski. Udowadniała to na podstawie oficjalnych danych moja koleżanka Janina Kraus w wystąpieniu 16 grudnia ub. r. (…) Po drugie, Michał Falzmann ustalił, że afera FOZZ to tylko mniejszy fragment większej całości. Ta większa całość, według jego ustaleń, a potwierdziła to również w protokole kontroli NIK, Banku Handlowego pani Halina Ładomirska, to są operacje dewizowe Banku Handlowego. Sprawa zaś operacji dewizowych Banku Handlowego, to z kolei mniejszy fragment o wiele większej całości, czyli ukryty transfer dewiz z Polski, co sam Falzmann nazwał zorganizowanym rabunkiem finansów publicznych. Chodziło o wykorzystywanie głównie sztywnego kursu dolara, który umożliwiał wytransferowywanie ogromnych sum dzięki różnicy kursów w bankach zagranicznych i lokat złotówkowych w Polsce”.
Wystąpienie posła Wojciecha Błasiaka, 17 marca 1995r.

żemek

3.

Lata 1990-te to również „złoty okres” handlu długami. Brak pieniądza na rynku, wywołany tzw. reformą Sachsa-Balcerowicza powoduje, że w miejsce pieniędzy wchodzą wierzytelności. Najkrócej – kopalnia K. nie zapłaciła spółce S. za dostarczony towar. Wtedy to firma W., która kupiła węgiel z tzw. terminem płatności, nabywała wierzytelność, i zamiast zapłaty gotówkowej dokonywała potrącenia przysługującej należności. Ale nie tylko węgiel. W ten sposób płacono za wszystko – za prąd, elektryczność, transport.
I…. podatki!
Istniejące rozwiązania, zawarte w poprzedniczce ustawy Ordynacja podatkowa, pozwalały bowiem regulować zobowiązania wobec Państwa długami tegoż Państwa wobec innych.
A że sektor państwowy w owym czasie był o wiele większy niż dzisiaj (np. szpitale), to dyscyplina budżetowa była zachowywana o wiele bardziej.
Aż do czasu.

rawski2

Niejaki Sławomir Rawski, występujący czasem jako „ekspert” w dziedzinie handlu wierzytelnościami, wprowadził na rynek ok. 40 mln zł nazywanych „długami POFAM-u”. I z sukcesem je sprzedawał. Nabywcami w pierwszym rzędzie były rozmaite Polmosy, jedna z istniejących jeszcze stoczni, a nawet drobni przedsiębiorcy.
Niestety, okazało się, ze długi te nigdy nie istniały.
I chociaż Państwo, nieufne wobec swoich obywateli, postawiło barierę w postaci wymogu potwierdzenia wierzytelności przez dłużnika, to jednak nie wzięło pod uwagę, że osoba potwierdzająca jest tylko człowiekiem.
A więc może potwierdzić i te nieistniejące.
I tak się stało.
https://3obieg.pl/zapomniana-afera
Nowelizacja ustawy wykluczyła możliwość handlu długami Skarbu Państwa w celu kompensowania własnych zobowiązań podatkowych.

4.

To nie tylko jedna afera, w której brał udział dyrektor Ryszard Pokrowski.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Afera-sprzetowa-przed-sadem,wid,5554066,wiadomosc.html?ticaid=114c6e

5.

PKP_SA_Logo

Od 1996 roku, przy wykorzystaniu zasobu spółek Skarbu Państwa powiązanych z PKP, zostały wystawione weksle przez osoby nią zarządzające. Weksle te umożliwiały wyprowadzenie pieniędzy z PKP. Członkowie zarządu PKP podejmowali też szereg decyzji niekorzystnych ekonomicznie dla spółek związanych z PKP.
W raporcie NIK z 2001 roku można przeczytać: „Stwierdzono, że środki z dotacji budżetowych i kredytów bankowych wykorzystywane były przez PKP z naruszeniem zasad legalności, celowości, rzetelności i gospodarności. Kontrola wykazała przy tym, że działania niektórych członków Zarządu PKP oraz prezesów spółek Kolsped Sp. z o.o. i Viafer S.A. miały charakter korupcyjny i uzasadniają podejrzenie popełnienia przez te osoby przestępstwa. Ogólna kwota środków wydatkowana lub rozdysponowana z naruszeniem prawa lub niegospodarnie zamknęła się kwotą blisko 500 mln zł. Istnieje również groźba powstania zobowiązań wekslowych na kwotę ponad 580 mln zł.”
http://www.bliskopolski.pl/iii-rp/afery/afera-wekslowa-w-pkp/
A ten tekst po prostu powala:
http://infokolej.pl/printview.php?t=1837&start=0

6.

Afera paliwowa, informatyczna, lasów państwowych… Wszystkie wymienione łączy jedno. Nie byłyby możliwe, gdyby nie… prawo!
Popatrzmy na nie właśnie pod tym kątem.

7.

grom 05

Z. jest byłym funkcjonariuszem służb specjalnych.
Nawiązał kontakt z naszym portalem, ze wskazaniem na mnie.
Jego wypowiedź może szokować.
Oto jak wyglądała historia ostatniego ćwierćwiecza jego zdaniem:
Pierwsze rozmowy pomiędzy władzami PRL a „koncesjonowaną” opozycją oficjalnie miały miejsce dopiero we wrześniu 1988 roku. A naprawdę toczyły się już wcześniej, o czym pisałeś.

(Faktycznie, tutaj: https://3obieg.pl/1984-prawdziwy-poczatek-nowych-czasow )
Takich ludzi, jak działacz Solidarności Edward Majko było więcej. Rozmawiano wszędzie, chociaż, przynajmniej po stronie reżimowej, ani jedno słowo nie padło bez akceptacji „centrali”.
Wtedy właśnie ustalono, że wobec mizerii społeczeństwa trzeba będzie przymknąć oko na zdobycie kapitału niezbędnego do kształtowania rzeczywistości kapitalistycznej przez niektórych.
W tym celu powstał zespół, zwany „jedynką”, czasem, prawie oficjalnie, jako PR 1. Ludzie nieświadomi niczego, nawet słysząc rozmowy do których nie byli powołani, mogli myśleć co najwyżej o Polskim Radiu, Programie 1.
To właśnie był pierwszy stopień kamuflażu.
W zespół „jedynki” wchodzili prawnicy. Ich zadaniem było takie opracowanie stanowionego prawa, by umożliwić „deal” wybranym. Właśnie dlatego post fatum okazywało się, że jakaś ustawa „nie gra”. I że na jej podstawie wzbogaciło się ileś tam osób. Ba, na początku lat 1990-tych istniało dość rozpowszechnione przekonanie, że kapitał należy ukraść – po grabieży z lat 1990-1995 nadejdzie era umocnienia praworządności i ponownego wprowadzenia „rządów prawa”. Szybko jednak okazało się, że prawo ścigało tylko tych, którzy nie znajdowali się w układzie. Ponieważ nie można było zarzucić naruszenia konkretnej normy prawnej, najczęściej powoływano się na art. 58 kc – nieważność czynności prawnej ze względu na obejście prawa lub naruszenie zasad współżycia społecznego. Szczególnie to ostanie rozwiązanie stało się popularne. Bo, tak naprawdę, na tej podstawie można obrócić w niwecz każdą czynność prawną. To rozwiązanie z 58 kc stosowane jest nagminnie przez urzędy, kiedy tylko chcą „dopaść” obywatela również i dzisiaj. Ale wróćmy do lat 1990-tych. Ci, którzy mieli zdobyć jaki taki majątek zobaczyli, że można mieć o wiele więcej.
Mówiąc językiem zrozumiałym dla Marksa czy innego Engelsa:

Akumulacja kapitału spowodowała, że będący poza jakimkolwiek nadzorem ludzie zaczęli kierować się tylko zyskiem.

Ich działania nie byłyby jednak możliwe bez pomocy innych. A kiedy „żołnierze” (za czasów PRL-u czasem stojący wyżej od obecnych „podoficerów”) zobaczyli, jak łatwo i szybko tort został podzielony, zapragnęli mieć coś dla siebie. Tu szukaj genezy tzw. „afery paliwowej”. Tu również pojawiają się inne gangi, trudniące się lokalnie różnymi wyłudzeniami.
To właśnie jest przyczyna obecnego upadku III RP.
Zabrakło hamulców.
Nie było ośrodka, który powiedziałby STOP.
Przede wszystkim dlatego, że Stwórca tak człowieka ukształtował, że ręce ma skierowane do siebie…
Apetyt narastał w miarę jedzenia.
Jeden z portali internetowych nie tak dawno publikował informacje o możliwości kupienia w Polsce… ustawy. Ponoć kosztować to miało ok. 10 mln zł. *
Nie jest to dużo. W przypadku afery alkoholowej to równowartość jednego dnia „dilu”.
Informacja nieścisła. Ustaw się nie kupuje. Ustawy się tworzy tak, by za ich pomocą można było uzyskać wcześniej ustalony efekt.
Dlatego właśnie tak trudno przewidzieć, gdzie w ustawie znajduje się „furtka” umożliwiająca kolejny zarobek wtajemniczonym.
Dlaczego to jest takie trudne?
Bo, po pierwsze, nie wiadomo, kto skorzysta, a po drugie, w jaki sposób to uczyni.
A zanim służby podniosą alarm, ci, co mieli zarobić, już zarobili. Szlaban zagrodzi drogę tylko płotkom.
Pewien ślad stanowiły ujawnione przez ciebie dziwne firmy, w rodzaju gliwickiego CARBOTECH-u. Zwróć uwagę na „asortyment” oferowanych przez nią wierzytelności. Zwróć uwagę i na to, że OBAJ właściciele co najmniej otarli się o peerelowskie służby. Następnie zwróć uwagę, kto w latach 1990-tych sporządzał dla nich audyty. Szczególnie na początku. A potem ustal, jakie były powiązania między tymi osobami. Ja mogę jedynie powiedzieć, że większość z nich (jeśli nie wszystkich!) zatrudniała ta sama firma. A to oznacza, że dane, które w normalnym kraju stanowią ściśle strzeżoną tajemnicę handlową, trafiły do jednego ośrodka. Tak dojdziesz do kolejnego ogniwa, znajdującego się ciut wyżej.
Masz więc podstawę – firmy, za pomocą których drenowano rynek;
Ofiary – duże, postpeerelowskie firmy, jak spółki węglowe, PKP, czy np. RAFAKO.
Ośrodek zbierający informacje.
Następnie wiesz już o „jedynce”. Dowodem na jej istnienie są ustawy gospodarcze po 1989 roku. Ani jedna z nich nie jest” szczelna”.
Gdyby nawet założyć, że tak jest ze względu na pewne ograniczenie umysłowe naszych posłów (in gremio, ma się rozumieć) to statystycznie powinny być też ustawy paraliżujące rynek. Tymczasem…nie ma takich.
Brakuje już tylko „głowy”, prawda?
Zauważ, że w RP poza Kulczykiem (i jego żoną) tak naprawdę brak jest oligarchów na wzór postsowiecki. Czy to jednak oznacza, że u nas „prywatyzacja” przebiegała wzorowo? Zwróć uwagę, kto jest właścicielem poszczególnych zakładów – korporacje ponadnarodowe. Tam trzeba szukać. Wśród akcjonariuszy.
Służby orientują się doskonale w tym zakresie. Dopóki nie pozna tego społeczeństwo, dopóty ośrodek X będzie skutecznie wymuszał na politykach określone zachowania.
Pamiętaj, raz ujawniony tego typu argument przestaje być elementem nacisku. Wg mojej wiedzy przynajmniej 30% obecnych polityków powinna zejść ze sceny. Musisz również wiedzieć, że ONI nie epatują zewnętrznymi znamionami bogactwa, jak ten łysol obecnie od Kopacz, który musi mieć na ręce zegarek wartości dobrego samochodu. Czasem mogą chodzić ubrani dość siermiężnie.
Pamiętasz Forresta Gumpa? 😉
To też rodzaj szpanu, ale tych najbogatszych. „Błyskotkami” obwieszają się ich ludzie, i to raczej na początku „służby”, kiedy dopiero zaczynają widzieć w miarę konkretne pieniądze.
Nie, to nie są tylko „żydy”, jak potocznie uważa społeczeństwo. Owszem, pośród istniejących grup nacisku jest i taka, która reprezentuje interesy banksterów międzynarodowych, których narodowość jest powszechnie znana. I są też chyba najbardziej widoczni, choćby poprzez obsadzanie stanowiska ministra finansów swoimi ludźmi. Jest również grupa kremlowska, są także powiązani z byłymi służbami specjalnymi. Ostatnio daje się zauważyć czwartą grupę, najbardziej bezwzględną. Być może to z jej właśnie należy przypisać „seryjnego samobójcę”.
Co służby mogą?
Na razie materiały kiszą się w ściśle chronionych szafach. Czy, i w jakim zakresie będą ujawnione, to zależy wyłącznie od polityków. Zwłaszcza tych pociągających sznurkami.
Być może dojdzie do kolejnego „wycieku” jeszcze przed jesiennymi wyborami Media przez moment będą epatować Naród doniesieniami, jak rok temu WPROST. Pamiętaj jednak, że w RP po 1989 r. ujawniane materiały nie były efektem dociekliwości dziennikarzy, ale stanowiły element gry operacyjnej, prowadzonej przez „służby”. Praktycznie każdemu, zajmującemu się określoną tematyką, zdarza się dziwny mail na e – pocztę, prawda? To tylko kwestia znaczenia problemu, czy dostaniesz materiał w ramach operacji, czy wyśle ci go rozsierdzony urzędnik. 😉
Część energii społecznej próbowano kanalizować powołując portale, mieniące się być niezależnymi i prawicowymi, ba, nazywającymi siebie „polskim Huffingtonem”. Niestety, oczywiście „niestety” z punktu widzenia mocodawców, dość szybko okazało się, że trzymanie piszących za mordę i kierowanie na „jedynie słuszną drogę” na dłuższą metę jest niemożliwe. Były (są) również takie, które określały się jako katolickie czy narodowe. Stąd upadki i przekształcanie, bo dość szybko część piszących zauważa, o co kaman. Jedyny efekt to rozbicie środowiska i próba uwalenia konkurencji dla tych mediów, które mają pod swoim własnym wpływem.
Z biegiem lat okazuje się, że w Polsce już niewiele zostało.
Dlatego pomiędzy tymi 4 grupami zaczyna narastać konflikt.
Czy tak, jak w każdej mafii, dojdzie do ujawnienia dopiero wtedy, gdy stanie się odpowiednio mocny?
Już pewną zajawką tego, co może nastąpić, były ubiegłoroczne „taśmy prawdy”.
Dla mnie to była jedynie demonstracja siły, a raczej wiedzy.
Której grupy? Mogę się tylko domyślać.
Pamiętaj, żeby ewentualna walka na górze nie odwróciła twojej uwagi od tego, co dzieje się na dole. Bo tak naprawdę każda scena istnieje tylko po to, żeby skupić uwagę na tym, co się na niej dzieje.
Na razie trwają akcje obliczone na jedno pokolenie.
Powiedzmy, że dzisiaj kupiłeś mieszkanie za 250.000,- zł.
Oczywiście na kredyt, więc za 25 lat okaże się, że naprawdę kosztowało dwa razy tyle.
A ty, jako emeryt, żeby nie umrzeć z głodu, będziesz musiał skorzystać z odwróconej hipoteki. I w efekcie mieszkanie Bank przejmie za 5 – 10 % tego, co już mu wcześniej zapłaciłeś.
Czas upływa, wbrew pozorom, bardzo szybko. A na dodatek spłacasz kredyt, więc pieniądze pracują cały czas przynosząc dochód nie do uzyskania w krajach „starej” Unii.
Nie tylko zresztą Banki będą przejmować majątki zmarłych. Przecież ostatni pomysł tzw. czeków opiekuńczych to nic innego, jak jawna grabież. Państwo pożyczy pieniądze potrzebującemu w formie celowej jako czek opiekuńczy, który będzie można zrealizować tylko w formie zapłaty za opiekę. A to oznacza, że każdy taki czek zawierać w sobie będzie VAT, podatek od płac, być może i dochodowy. Tak naprawdę z każdego 1000 zł przynajmniej 1/3 od razy wróci do Państwa.
(pisałem o tym: https://3obieg.pl/jednak-grabiez )
Krach systemu emerytalnego, co przecież jest faktem, to kolejny instrument, za pomocą którego nastąpi wywłaszczenie polskich obywateli.
Musisz pamiętać, że nadchodzące lata będą jeszcze cięższe.
Jest co prawda szansa na wyhamowanie tego procesu, bo ferment narasta w całej Europie. Paradoksalnie w Polsce jest jeszcze najspokojniej. To dlatego, że wyjechali ci, którzy już dawno byliby na ulicy. To zresztą naturalne. Polska w tzw. Układzie Warszawskim była drugim co do wielkości i znaczenia krajem. W Unii natomiast jesteśmy sporo za Grecją, gdzieś tak obok Rumunii czy innej Bułgarii. Dlatego musimy czekać na to, co wydarzy się w innych krajach. A we Francji czy Niemczech ciągle wrze, choć media o tym nie mówią.
Bo przecież nie tylko Polacy widzą, że są „dymani” przez własny rząd.
Co powinieneś robić?
Po prostu mów o tym głośno.
Powtarzaj wieczorem, potem w nocy i rano.
Bo zagrożeni są tylko ci, co wiedzą, a milczą.

181061_SEJM111109_HP25_34

.

30.04 2015

.

_______________________
* http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Za-lapowke-mozna-kupic-nawet-ustawe,wid,16054250,wiadomosc.html?ticaid=114c78

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Avatar Rawski-Zaporowska

    Dziękuję za bardzo ciekawy artykuł. Szczególnie ujął mnie fragment dotyczący pana Sławomira Rawskiego, zresztą pijackie zdjęcie tej postaci też zostało świetnie dobrane – zapewne z fb, gdzie ten samozwańczy “ekspert” uwielbia się lansować?
    Muszę wziąć jednak w obronę ustawodawcę, nie wszystko jest wynikiem jego indolencji. To przecież sady stosują prawo! Omówię swoje spostrzeżenie na przykładzie pana Rawskiego, słupa w nielegalnych transakcjach, który wybił się na niepodległość, wprawdzie nie tak, jakby sobie tego winszował, ale nawet zarabiając ułamek kwoty wymienionej w artykule, nieźle się niegdyś ustawił.
    Wszyscy oszukani kontrahenci Sławomira Rawskiego, zgodnie z przepisami udali się do sądów i prokuratur warszawskich, chcąc odzyskać swoje pieniądze i ukarać oszusta. W stolicy zaś stali się uczestnikami wieloletnich sporów sądowych, podczas których Rawski obracał ich pieniędzmi.
    Wskażmy teraz osobę Joanny Romany Zaporowskiej, urodzonej 19 czerwca 1955 roku w Bytomiu a więc rówieśnicy, obecnie drobnego, lichwiarza Rawskiego. Pani ta przez wiele lat była sędzią sądu okręgowego w Warszawie, wchodząc przy okazji w różne a najczęściej korzystne dla siebie relacje, z miejscowymi sędziami i prokuratorami. Wspaniała jej kariera zawodowa została u schyłku brutalnie utrącona przez Krajową Radę Sądownictwa w grudniu 2013 roku, kiedy to gremium jednogłośnie zadecydowało, iż Joanna Romana Zaporowska nie nadaje się do tego, aby awansować w hierarchii sądowej. Pełna treść uchwały KRS z 18 grudnia 2013 roku dotycząca Joanny Romany Zaporowskiej znajduje się w internecie, więc kto ciekaw, może sobie wyguglować.
    “Niezawisła” Joasia Romana do czasu feralnej tej uchwały, miała nie tylko sukcesy zawodowe, ale i osobiste. Szczęśliwie zdarzyło jej się powić troje dziatek a traf chciał, że ojcem ich został właśnie Sławomir Rawski. Wprawdzie życie małżeńskie Rawskiego i Zaporowskiej zostało zakończone rozwodem, ale pozostali oni w niezwykle życzliwych relacjach, co przecież nieczęste, ale w tym, niewolnym od pieniędzy, wypadku wydawało się nieuchronnie oczywiste.
    Wyobraźmy sobie teraz, co by się stało z matką trojga dzieci, sędzią Zaporowską, gdyby ojca jej dziatwy zamknięto do więzienia a sądy bez obstrukcji nakazały mu oddać wyłudzone pieniądze? Na jakim poziomie żyłaby Joasia Romana Zaporowska z dziećmi, gdyby nie mogła korzystać z zasobów w wiadomy sposób pozyskanych przez swojego byłego męża?
    Warto też zastanowić się, co czuje sędzia Rzeczypospolitej Polskiej korzystający z pieniędzy Sławomira Rawskiego, gdy czyta w biuletynie informacji publicznej wojewody dolnośląskiego o spółce pod nazwą “Pierwsza Krajowa Izba Kredytu Kupieckiego, której jedynym udziałowcem i prezesem jest Rawski. Rawski lata temu w ramach tej spółki oszukał kuratora oświaty z Wrocławia na kilkaset tysięcy, mimo długoletniej batalii w warszawskich sadach i prokuraturach szacowna ta instytucja nie zobaczyła ani grosza, choć w końcu przyznano jej rację (można sobie wyguglować tę lekturę) I chociaż sędzia Joanna Zaporowska wiedziała, że pieniądze, które regularnie przekazywał jej Rawski, nie zostały przez niego odziedziczone czy wygrane na loterii, to zdaje się nie miała z tym problemu. Liczą się przecież pieniądze dla własnych dzieci a nie tych, podlegających pieczy kuratora we Wrocławiu.
    Trzeba też uściślić, że była, ale cały czas życzliwa żona pana Rawskiego jest już sędzią w stanie spoczynku. Po niekorzystnej dla siebie uchwale KRS z grudnia 2013 roku natychmiast podjęła starania o przejście na wcześniejszą emeryturę i od marca 2014 roku jest w stanie spoczynku. Czy jednak to wcześniejsze zejście z głównej sceny, aby nie zdarzyło się za późno?
    Tak więc nie wszystko jest winą ustawodawcy, bo przecież ktoś to prawo wdraża w życie, czasami tylko po to aby wieść dobre (dla siebie) życie.

    0
    • Avatar Sławomir Rawski

      Dodatek do adresu elektronicznego, telefon: +48698114394

      0
    • Avatar Kotek Mruczek

      Po powrocie ze spaceru zauważyłem, że ktoś – podszywając się pod moje imię i nazwisko – ujawnił telefon i maila pani Joanny Linettej. W drodze rewanżu – podszyłem się pod w/w Panią – i ujawniłem swój własny numer telefonu oraz adres elektroniczny. Chcę w ten sposób zasygnalizować, że nie każdy komentarz podpisany tutaj moim imieniem i nazwiskiem pochodzi ode mnie. Całą rzecz uważam za dziecinadę, rodem z bajek o Humpty Dumptym. Dlatego przybrałem sobie na ten raz kryptonim “Kotek Mruczek”.

      Pozostaję z poważaniem – Sławomir Rawski

      0
    • Avatar Do "eksperta"

      Co na to pan Tomek Watras?

      0
    • Avatar sławomir rawski

      Moja wcześniejsza odpowiedź na powyższy komentarz została skasowana. W związku z powyższym ponownie oświadczam, że źródłem w/w “sensacji” jest pani Joanna Linettej Rawska, moja druga żona. Osoba ta zawiadomiła mnie przed paroma dniami, że została przeze mnie zniesławiona, w związku z czym skierowała przeciwko mnie prywatny akt oskarżenia. do Sądu Rejonowego w Gdańsku. Nie wiem, czy informacja ta jest prawdziwa, bo generalnie wszelkie wiadomości na mój temat, kolportowane przez tą panią, uważam za mało wiarygodne. Nie jestem odosobniony w tej opinii. Podzielają ją zwłaszcza prokuratura i sąd w postępowaniu karnym dotyczącym kradzieży mienia znacznej wartości, w którym pani Joanna Linettej Rawska skazana została w zeszłym roku na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Od wyroku tego złożona została apelacja, poczekać zatem należy na rozstrzygnięcie instancji odwoławczej.

      Wracając do rzekomego prywatnego aktu oskarżenia przeciwko mnie. Jeśli rzeczywiście pani Linettej akt taki wniosła, to również należy poczekać na wyrok kończący tę sprawę. Niech niezawisły sąd oceni moc argumentacji stron tego postępowania. W żadnym jednak razie administrator tego forum nie powinien pozbawiać mnie prawa odpierania w tym miejscu publicznych ataków na moje dobre imię. Dlatego nie rozumiem motywów usunięcia mojego poprzedniego komentarza, przy równoczesnym pozostawieniu wpisów atakujących mnie. Nie na tym – wedle mego mniemania – polega tzw. “dziennikarstwo obywatelskie”. Pragnę też zaznaczyć, że tylko ja występuję tutaj pod swoim własnym imieniem i nazwiskiem – biorąc tym samym pełną odpowiedzialność za treść mych wypowiedzi. Moi “krytycy” tchórzliwie kryją się pod mniej lub bardziej dowcipnymi pseudonimami, mogą zatem bezkarnie wypisywać, co im ślina na język przyniesie.

      Na koniec chciałbym też prosić autora występującego pod pseudonimem Humpty Dumpty o kontakt ze mną. Jeśli bowiem wymienia on mnie już w trzecim swoim artykule z imienia i nazwiska, nie mówiąc o upublicznieniu mego wizerunku, to pragnąłbym go wreszcie poznać. Przede wszystkim w celu sprostowania jego błędnych informacji na mój temat. Oraz przekazania mu szeregu ciekawych materiałów (w tym ważnych dokumentów urzędowych i prywatnych, dotyczących spraw znajdujących się w polu jego zainteresowania, a najwyraźniej mu nie znanych).

      Pozostaję z poważaniem – Sławomir Rawski (wunsch@poczta.fm)

      0
  2. Avatar AAA

    Tak jak w 2014 roku Joanna Romana Zaporowska nagle i niespodziewanie zniknęła z funkcji czynnego sędziego warszawskich sądów, tak ostatnio “ekspert” Sławomir Rawski zniknął ze wszystkich portali społecznościach. Bohaterowie są zmęczeni a akcja na razie przenosi się za kulisy.

    0
    • Avatar Sławomir Rawski

      Akcja nie przenosi się za kulisy, tylko na miejsce dla niej właściwe.

      0
      • Avatar Do "eksperta"

        Czy nadal będzie występować pan Adam Gessler robiąc z panem “ekspertem” Rawskim szemrane interesy, które potem oceniane są przez kolegów i koleżanki pani Joasi Romany Zaporowskiej?

        0
  3. Pingback: Ucieczka przed komornikiem – CARBOTECH POLAND (cz. III) | Pressmania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816