Artykuły redakcyjne
Like

Łamanie i odstrzał Skrzypczaka

30/11/2013
1194 Wyświetlenia
68 Komentarze
26 minut czytania
Łamanie i odstrzał Skrzypczaka

W czwartek 28 listopada br. Gen. Waldemar Skrzypczak podał się do dymisji i za zgodą Premiera Tuska przestał być Wiceministrem Obrony Narodowej. Taki był finał tzw. “afery dronowej” związanej z ujawnieniem przez “Gazetę Wyborczą” pisma generała do Ministra Obrony Narodowej Izraela, które jakoby wskazywać miało na chęć ustalenia warunków zakupu przez MON bezzałogowców produkowanych przez określoną firmę izraelską poza jeszcze przed ogłoszeniem przetargu. Tym samym środowisko okrągłostołowe pozbyło się ostatecznie “Problemu Skrzypczaka” który stał w gardle zarówno skorumpowanej PO, Rosjanom, Niemcom oraz PiSowi. Dziś więc możemy mieć pewność, że opracowany przez Skrzypaczaka Program Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych na lata 2013-2022 nigdy nie zostanie zrealizowany. Ale chciałbym zauważyć, że mimo ewidentnego wrobienia “niepokorny” Generał został już wcześniej spacyfikowany i osiodłany.

0


Legenda

 

 

Skrzypczak został dowódcą Wojsk Lądowych 2 października 2006 roku. Zaraz po objęciu przez niego komendy przyszedł rozkaz – Polska ma przygotować kontyngent bojowy doAfganistanu. Wojsko Polskie stacjonowało tam wprawdzie od 2002 roku, jednak posłane tam siły były symboliczne – liczyły około 120 żołnierzy. Jesienią 2006 roku NATO przejmowało odUSA dowództwo w wojnie z talibami. Pod kontrolę sił pokojowych ISAF przeszło siedem górzystych prowincji na wschodzie Afganistanu. Polska także chciała mieć swój wkład w wysiłek NATO. Minister Sikorski, w porozumieniu z prezydentem Kaczyńskim, dał komendę, że za pół roku do Afganistanu wybierze się 1200 polskich żołnierzy. Za ich przygotowanie odpowiedzialne było Dowództwo Wojsk Lądowych.

 

Wyjazd Polaków do Afganistanu przygotowywany był w wielkim pośpiechu. Gotowość bojowa, po kilku nieudanych próbach, została osiągnięta w połowie czerwca 2007. Dwa miesiące później, 14 sierpnia, w pobliżu bazy Gardez stracił życie pierwszy polski żołnierz – 28-letni podporucznik Łukasz Kurowski z 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Zginął w ostrzelanym przez Talibów oddziale afgańskim wspieranym przez polski zespół doradczo-szkoleniowy (OMLT).

 

Dwa dni po tej tragedii doszło do następnej. Pociski z moździerzami wystrzelone przez polskich żołnierzy spadły na wioskę Nangar Khel. Zginęło sześcioro Afgańczyków, w tym cztery kobiety i dziecko. W akcji brali udział żołnierze 1 Plutonu Szturmowego „Delta” z elitarnego 18 Batalionu Desantowo-Szturmowego z Bielska-Białej. Żołnierze, którzy dotarli do bazy, raportowali, że zostali ostrzelani przez partyzantów, którzy wycofali się do wioski Nangar Khel. Odpowiedzieli granatami z moździerzy 60 mm, z których cztery z niewiadomych przyczyn spadły na wioskę. Na miejscu taki meldunek złożyli dowódcy polskiego kontyngentu, generałowi Markowi Tomaszyckiemu, i ta wersja wydarzeń dotarła do Polski. Zdarzenie zostało określone jako nieszczęśliwy wypadek, a winą zostali obarczeni partyzanci, którzy zaczęli strzelać w pobliżu obiektów cywilnych. Wydawało się, że sprawa została zakończona.

 

Jednak cztery dni później u szefa MON Aleksandra Szczygły doszło do rozmowy, w której brali udział, oprócz ministra: Dowódca Wojsk Lądowych, generał Waldemar Skrzypczak, szef Dowództwa Operacyjnego, generał Bronisław Kwiatkowski, a także szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz. Szczygło pytał generałów o Nangar Khel. Potwierdzili oni wersję wypadku, którą znali z raportu. Wtedy swój raport przedstawił ministrowi Macierewicz. Wynikało z niego, że żołnierze okłamali swoich dowódców. Z podsłuchanych rozmów wynikało, że mogła to być zemsta na cywilach, czyli zbrodnia wojenna. Minister Szczygło zdenerwował się i wyszedł ze spotkania.

 

Specjalna komisja wojskowa kierowana przez pułkownika Pszennego, która pojechała do Wazi Khwa, była gotowa z raportem w pierwszym tygodniu września. Ona także podważyła wersje żołnierzy. Nie znalazła uzasadnienia dla otwarcia ognia oraz dowodów na obecność Talibów w wiosce i wadę moździerza.

 

Siódemka z Nangar Khel została aresztowana w listopadzie 2007, niedługo po powrocie z afgańskiej misji. Skrzypczak przebywał wówczas w Hiszpanii na konferencji dowódców Wojsk Lądowych NATO. Wrócił do Polski pierwszym możliwym samolotem. Rankiem następnego dnia był już w swoim gabinecie, gdzie czekali na niego oficerowie, którzy zdali generałowi relację z tego, co się wydarzyło. Następnie Skrzypczak odbył rozmowę z dziennikarzem, w której skrytykował formę zatrzymania żołnierzy i wyraził przekonanie, że są niewinni. Zagroził także, że poda się do dymisji, jeśli zostaną oni skazana.

 

25 listopada 2007 generał przesłał do Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu pisemne poręczenie. Zagwarantował, że żołnierze oskarżeni o zbrodnię wojenną stawią się na każde wezwanie organów prokuratury i sądu. Sąd odrzucił jednak ten wniosek i oskarżeni pozostali w areszcie. W późniejszym okresie Skrzypczak kilkakrotnie odwiedzał żołnierzy.

 

Tymczasem nastąpiła zmiana władzy. Wybory parlamentarne wygrała Platforma Obywatelska. W listopadzie 2007 do MON przyszedł nowy minister – Bogdan Klich, który wkrótce powołał na swojego zastępcę generała rezerwy Czesława Piątasa.

 

Pod koniec 2007 roku świeżo upieczony minister – Bogdan Klich wpadł na pomysł, by zażądać od Amerykanów skupienia w Afganistanie polskich wojsk. Przejmowanie kontroli nad prowincją Ghazni odybywało się w październiku 2008. Wiązało się to ze zwiększeniem polskiego kontyngentu w Afganistanie do 1600 żołnierzy.

 

Kontyngent miał jednak duże braki w wyposażeniu, dlatego generał wielokrotnie wysyłał do MON i Sztabu Generalnego prośby o najpotrzebniejszy sprzęt dla żołnierzy w Afganistanie. Chodziło o zakup śmigłowców, zwiadowczych samolotów bezzałogowych, karabinów maszynowych. Prośby Skrzypczaka były jednak przeważnie ignorowane. Tymczasem sytuacja w Afganistanie stawała się coraz bardziej dramatyczna. W 2007 zginął tam jeden polskich żołnierz, zaś w 2008 poległo już siedmiu polskich żołnierzy.

 

10 sierpnia 2009 podczas walki z Talibami zginął porucznik Daniel Ambroziński. Generał Skrzypczak był wstrząśnięty śmiercią oficera. Na odprawie tygodniowej głośno wyraził swoją dezaprobatę dla braku reakcji przełożonych na wnioski dotyczące pilnych zakupów sprzętu z 2006 i 2007. 16 sierpnia 2009 CASA z ciałem Daniela Ambrozińskiego wylądował na wojskowym lotnisku w Leźnicy Wielkiej. Nad trumną przemawiał generał Skrzypczak, który powiedział m.in.:

Dlaczego dopiero trzeba było śmierci kpt. Ambrozińskiego, by pomyślano o lepszym wyposażeniu i uzbrojeniu żołnierzy?

Moi podwładni zrobili wszystko, aby nasze wojsko było dobrze wyposażone. Nie zawsze nasz głos znalazł zrozumienie u tych, którzy powinni to zrozumieć jako rzecz oczywistą.

My wiemy czym walczyć. Nie urzędnicy wojskowi, biurokracja ma nam mówić czym walczyć. To my wiemy czym mamy walczyć i chcemy, żeby nas słuchano. Zabrano nam kompetencje, zostawiając odpowiedzialność. Czy nadejdzie czas, że ktoś, kto zaniedbał te kwestie, poniesie odpowiedzialność?

To wojna, walka i bój piszą nowe regulaminy, a nie przepisy, które nie przystają do realiów wojny, na której są żołnierze.

 

Słowa wypowiedziane przez dowódcę Wojsk Lądowych w Leźnicy Wielkiej, jak również udzielenie przez generała krytycznego wobec funkcjonowania polskiej administracji wojskowej wywiadu dla prasy i telewizji, wzbudziły kontrowersje w kręgach rządowych. W ich następstwie 17 sierpnia 2009, po rozmowie z szefem Sztabu Generalnego Franciszkiem Gągorem generał Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta. 19 sierpnia generał spotkał się z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem oraz szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandrem Szczygłą. Po wyjściu Skrzypczak powiedział dziennikarzom, że złożył ministrowi obszerne wyjaśnienia oraz dodał, że szef MON nie był celem jego krytyki. Zgodził się ze stwierdzeniem, że czas i miejsce jego krytycznych uwag wobec kierownictwa resortu były nieodpowiednie. 20 sierpnia doszło do spotkania prezydenta Lech Kaczyński i ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, na którym zdecydowano, że Skrzypczak nie będzie zdymisjonowany. Pomimo tych ustaleń, generał sam podał się do dymisji. Skrzypczakowi nie spodobały się słowa Klicha po spotkaniu z prezydentem: Moje wczorajsze spotkanie z generałem było długie. Podczas niego generał uznał swój błąd. Przyznał, że nie powinien mówić tego co powiedział, w takiej formie i w takim miejscu. Generał zaprzeczył słowom ministra, mówiąc: Ministrowi powiedziałem wczoraj, że przyznaję się do błędu, ale tylko w sensie miejsca i czasu, okoliczności mojej wypowiedzi. Godząc się na dalszą współpracę z tym panem, nie mógłbym spojrzeć swoim żołnierzom w oczy.

 

15 września 2009 Skrzypczak został odwołany z zajmowanego stanowiska. Przekazanie obowiązków dowódcy Wojsk Lądowych odbyło się 16 września na Cytadeli Warszawskiej. Następcą Skrzypczaka został gen. dyw. Tadeusz Buk.

 

1 czerwca 2011 w Wojskowym Sądzie Okręgowym zapadł wyrok uniewinniający żołnierzy z Nangar Khel. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni ze stawianych im zarzutów. Skrzypczak, który od początku wspierał żołnierzy, także tego dnia pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Później sugerował, że za oskarżeniem żołnierzy mogli stać oficerowie SKW, podległej wówczas Antoniemu Macierewiczowi.

 

Tyle Wikipedia, której w tym przypadku można wierzyć, gdyż w odróżnieniu od innych haseł biograficznych, np. redaktora Gadowskiego, to nie nosi znamion hagiografii pisanej przez samego zainteresowanego.

 

 

Upadek

 

Niewątpliwie Gen. Waldemar Skrzypaczak był po tragicznej śmierci najwyższych dowódców wojskowych 10 kwietnia 2010 jedynym generałem z krwi i kości uwielbianym przez byłych i czynnych wojskowych, za jego nonkonformizm, odwagę, profesjonalizm i walkę o honor polskiego żołnierza. Oczywiście był jeszcze Gen. Sławomir Petelicki twórca GROM, ale on był oficerem wywiadu zakorzenionym w służbach specjalnych oraz jednostce “wizytówce”, która była oskarżana o zagospodarowywanie budżetu, sprzętu i przywilejów kosztem wyposażenia i wyszkolenia żołnierzy zwykłych formacji.

 

To Skrzypczak nie Petelicki był generałem nowoczesnym, okrzepłym w boju, niemal dowódcą frontowym a poza tym względnie młodym o karierze nie uwikłanej w czasy PRL-u. To on był wzorem dla żołnierzy z misji “pokojowych”, dla średniej kadry oficerskiej w kraju, oraz dla zawodowców przeniesionych do rezerwy lub w stan spoczynku, którzy odczuwali wielki żal za ich niewykorzystywanie w budowaniu obronności kraju oraz mieli w głębokiej pogardzie decyzji pacyfisty Klicha.

 

Dlatego w kwietniu 2011 w siedzibie mojej ówczesnej redakcji na Nowym Świecie po kilku ostrych wywiadach przeprowadzonych przeze mnie z Waldemarem Skrzypczakiem i kilku zainicjowanych (nie przeze mnie ale w redakcji) spotkaniach z byłymi wojskowymi różnych szczebli, którzy do nas lgnęli właśnie ze względu na częstą obecność Generała oraz autorytet Romualda Szeremietiewa, który piętro niżej przygotowywał się do kampanii wyborczej, powstała bardzo ciekawa inicjatywa.

 

Otóż oficerowie nie będący w służbie czynnej, uznając ówczesnych generałów za tchórzy i lizodupców Pana Ministra “Rozmontowywacza” postanowili powołać stowarzyszenie byłych wojskowych, które pod przewodnictwem niepokornego Generała lobbowałoby w wojsku, w rządzie i BBNie za modernizacją armii, przywróceniem służby zasadniczej, szkoleniem młodzieży szkolnej i stworzeniem Obrony Terytorialnej Kraju, która zagospodarowałaby wyszkolonych i często ostrzelanych byłych oficerów i żołnierzy. To w zasadzie było zrzeszenie różnych istniejących stowarzyszeń. Nie da się ukryć, że za stworzeniem Zrzeszenia stał też plan polityczny związany z późniejszym stworzeniem partii lub ruchu społecznego stawiającego na silną militarnie i zdolną do prowadzenia obrony Polskę, o rozwijającym się nowoczesnym przemyśle zbrojeniowym, bogatej i sprawnej armii, stawianiu na polską myśl techniczną i naukę. Do zagospodarowania było ok. 3 mln wyborców z byłych i obecnych wojskowych oraz ich rodzin.

 

Dokumenty zostały przygotowane, termin założenia zrzeszenia ustalony a wszyscy zaangażowani inicjatorzy zawiadomieni. Oczywiście Generał Waldemar Skrzypaczak z wielkim zapałem się zgodził na przewodniczenia tej nowej organizacji. Powiedział mi wtedy, że liczy, iż w ten sposób będzie mógł także skuteczniej pomóc swoim żołnierzom oskarżanym za Nangar Khel.

 

Stowarzyszenia miało być założone w sobotę pod koniec kwietnia o godzinie 10.00 w ówczesnej siedzibie Nowego Ekranu. Przyjechałem żeby to zobaczyć. Do powołania organizacji jednak wtedy nie doszło – Generał Waldemar Skrzypczak bowiem zniknął. O godzinie 15 zniechęceni czekaniem oficerowie, którzy przybyli z całej Polski rozjechali się do domów. Telefon Skrzypczaka nie odpowiadał, wiadomo tylko było, że wyszedł z domu oraz że nie doszedł. Klimat jak za stalinizmu. Przecież jeden z ostatnich czynnych strażników honoru żołnierza nie mógł od tak po prostu się rozmyślić, zrejterować lub pójść na wódkę wystawiając generałów w stanie spoczynku, pułkowników i innych oficerów oraz towarzyszącymi żołnierzami ze Śląska, Podkarpacia, Lubuszczyzny czy Pomorza Zachodniego.

Słowem historia bardzo zagadkowa i niewiarygodna.

 

Nie wiem kiedy dowiedzieli się niedoszli założyciele co się stało, ale ja dopiero w następnym tygodniu bo znużony bezowocnym oczekiwaniem wróciłem do domu spędzić weekend z rodziną. Skrzypczak relacjonował podobno bardzo wzburzony, wiele rzeczy nie mówiąc wprost tylko pozostawiając domysłom słuchaczy. Gdy wyszedł z domu miał być zatrzymany przez ABW i zawieziony na ul. Wiśniową na przesłuchanie. Będąc generałem został potraktowany jak bez szacunku i bardzo arogancko. Przesłuchiwany przez gówniarzowatych oficerków cywilnych służb miał być zastraszany, manipulowany i szantażowany. Podobno byli znakomicie poinformowani nie tylko co do szczegółów powoływanego stowarzyszenia i planów na przyszłość ale także rozmów w 4-oczy, które toczyły się w mojej redakcji i piętro niżej. Być może ktoś kapował, raczej podsłuch w budynku (należał do wojska) a najpewniej jedno i drugie. Skrzypczak został wypuszczony po 4-5 godzinach. Otrzymałem informację, że zagrożono mu przetrąceniem kariery syna (kapitana, dowódcy Leopardów). Być może czymś jeszcze związanym z kwestiami obyczajowymi (“NIE” ujawniał jego rzekome romanse i podboje, czym także MON się interesował) oraz  z procesem – to akurat nic pewnego, ale tak nam się to składało kilka tygodni później. Obiecano także marchewkę. W każdym razie do powołania tego zrzeszenia miało nie dojść, a Skrzypczak miał się z inicjatywy wymiksować – widać ktoś potraktował pojawiające się zagrożenie bardzo poważnie. I faktycznie nigdy nie doszło, bo Skrzypczak się wymiksował.  Był to bowiem jedyny człowiek mający moc skonsolidowania tego trudnego, podzielonego na wiele organizacji środowiska, na młodych i starych, na oficerów i podoficerów, w którym poszczególne grupy oskarżały się wzajemnie o agenturalność i różne intrygi. Tylko Skrzypczak. Młodzi cenili go za nowoczesność i charakter, starzy za krytykę Macierewicza, jako dowódca z Misji był ceniony we wszystkich regionach, jego medialność pasowała wszystkim stowarzyszeniom. Ale Skrzypczaka zabrakło. Przestał sie pojawiać, odbierać telefony, odpisywać na maile, spotykać się z ludźmi. Stał się niedostepny.

 

Moim zdaniem został wtedy skutecznie złamany i założono mu chomąto, od tej pory do ostatniego czwartku wszystko zaczęło się ładnie układać w sprawie Skrzypczaka.

 

1 czerwca 2011, a więc niewiele ponad miesiąc po niedoszłej akcji zjednoczeniowej żołnierze z Nangar Khel zostali uniewinnieni. Od tego dnia zaczyna po raz pierwszy sugerować publicznie, że za oskarżeniem żołnierzy stał Antonii Macierewicz i podlegli mu kilka lat wcześniej oficerowie SKW. Oczywiście, podejrzenia Skrzypczaka w tej sprawie nie są pozbawione podstaw, chodzi oto, że do tej pory nie formułował ich publicznie. A tu nagle jakby ktoś podał mu mikrofon.

 

2 sierpnia 2011 Klicha zastępuje Siemoniak na stanowisku Ministra Obrony Narodowej.  Dotychczasowe animozje osobiste przy awansach przestaną mieć znaczenie.

 

Od 8 września 2011 dostał nominację na  stanowisko Radcy MON, z zadaniem doradztwa w zakresie reformy dowodzenia oraz modernizacji technicznej Sił Zbrojnych.

 

“Skurwił się” – ocenili byli żołnierze.

 

25 czerwca 2012 zostaje mianowany wiceministrem na stanowisku podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej ds. uzbrojenia i modernizacji. I jest nim do ostatniego czwartku.

 

Moim zdaniem w którymś momencie przestał być potrzebny na tym stanowisku jako przykrywka modernizacyjna i sposób na kupienie młodszej części oficerskiego środowiska i zaczął być potrzebny jako kozioł ofiarny odwracający uwagę od wielkiej korupcji w MON. Komuś zaczęło być gorąco podczas rozgrywek Gdańsko-Wrocławskich i nieznanych intencji zadziwiająco agresywnego CBA. Być może wobec jakiegoś wielkiego interesu dotychczasowe trzymanie na syna i dupeczki (jeśli takowe było, no ale jakieś musiało) oraz słodycz marchewki przestały być gwarantem. Nie wiadomo. Ale wiadomo, że sama sprawa listu jest mocno dęta i wielkie zaangażowanie GW nigdy nie jest bezinteresowne.

 

Organizowałem wiele przetargów w życiu i wiem, że dzielą sie one na otwarte i zamknięte. Otwarte załatwiamy ogłoszeniem lub innym sygnałem w rynek, zamkniete są celowane precyzyjnie do firm i produktów, które chcielibyśmy ze sobą porównać. Owy list nie oznaczał nic innego jak wskazanie firmy i drona, którym jest polski MON zainteresowany jako uczestników najbliższego przetargu, w którym zostanie on porównany z innymi firmami i konstrukcjami.  Być może był to pierwszy list z wielu rozsyłanych do róznych adresatów. I stawiam owoce przeciwko orzechom, że w dotychczasowej praktyce niejeden wiceminister dokonał wiele podobnych “niezręczności” w formułowaniu zapytania ofertowego i włos z głowy mu nigdy za to nie spadł.

 

W każdym razie upadek Generała Skrzypczaka został przypieczętowany. Najpierw się spalił lub został spalony wobec środowiska wojskowych, któremu miał przewodzić, teraz jest gorącym kartoflem u swoich nowych karierowiczowskich kolegów w czynnej służbie. I paradoksalnie, tu powinniśmy się zastanowić czy nie jest to wynik tego, że gdzieś tam podskórnie, po cichu wobec Polski się zrehabilitował robiąc jakąś dobrą robotę. Bo sorry, ale jakoś trudno mi uwierzyć w dobry leminżo-agenturalny MON i złego Skrzypczaka. Zauważcie, że za aferę sto razy większą w malborskiej bazie lotniczej oprócz bezpośredniego dowódcy 22 BTL (który sam gówno mógł bez czapy z góry) nie poleciał nikt, a tu ewidentnie zasadzono się na tego Wiceministra.

 

Gościu musiał być obserwowany i czekano na jego potknięcie. Ba, to potknięcie zainspirowano. Minister, Wiceminister, Sekretarz i Podsekretarz Stanu, ba nawet Dyrektor Departamentu nigdy nie redagują i nie piszą pism. Pismo pod podpis przynosi urzędnik odpowiedzialny za dany rodzaj spraw. Specjalista, kontrolowany przez Naczelnika i różne szczeble pośrednie. Tu musiał to robić człowiek zawsze zajmujący się organizacją przetargów i pisaniem listów intencyjnych (zapytań ofertowych), który nagle musiał stworzyć gniota zaakceptowanego po drodze przez wszystkich i nieszczęśliwie podpisanego przez Skrzypczaka. Albo był to nieszczęśliwy przypadek, który przypadkiem przedostał się do prasy i akurat do Gazety Wyborczej – kompletnie niewiarygodna historia. Albo korupcja Wiceministra-kretyna, który zostawia pismo w aktach (bo przecież z Izraela nie wyciekło) by go można wypieprzyć na pysk i zrobić inne kuku przy pierwszej kontroli CBA, NIK itp połączona z przypadkowym wyciekiem do GW (równie niewiarygodne). Albo rzecz zrobiona sztampowo, podpisana i wyciągnięta specjalnie przez kogoś, a potem przekazana do GW z odpowiednim komentarzopoleceniem (to obstawiam), albo pismo spreparowane od początku odpowiednio przez urzędnika i potem odpowiednio podrzucone do podpisu Wiceministrowi Skrzypczakowi z pominięciem wszelkich sitek pośrednich lub załatwiając kurzą ślepotę pośredników, a potem precyzyjnie przekazane odpowiednio zadaniowanej lub bezmyślnej wpływowej gazecie – to też możliwe. No ale przecież nie działo to się bez przyczyny.

 

Pachnie mi to piosenką jakiegoś wielkiego Mr. z UB:

 

Nie gniewaj się Waldek, ten tramwaj jest naprawdę Twój, a reszta moja…

 

 

Tomek Parol (ŁŁ)

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

503 publikacje
2250 komentarze
 

  1. A no tak to jest. Z jednego końca słychać coś, z drugiego co innego, wersji mnóstwo, w sumie w Polskim wojsku tradycyjnie panuje SYF. Co do wojny to Polska za bardzo garnęła się do wojny w innych krajach. Ale u siebie armia lichutka. Wcale prawie już nie ma.
    Co tam było w Afganistanie to nie takie proste. Żołnierzowi w czasie wojny może odbijać i postępować gwałtownie. Wcale nie pochwalam tego. Tylko albo wycofać wojsko z obcego kraju i być pacyfistą albo niestety trza godzić się na zbrodnie wojenne. Wojna polega na zbrodniach wojennych. Propagandą jest wmawianie wieczne o wojnie “obronnej” itp dyrdymały.
    Wojna polega na mordowaniu, grabieży, gwałtach, zbrodniach. Na tym !!!. Więc jak Polska tam wysyłała wojsko to stawała się “mocarstwem” imperialistycznym.
    Przecież wojna nie polega na tym że oto żołnierze sobie spacerują z kodeksem prawa w jednej ręce i z biblią w drugiej i stale tylko unikają jatki. Wojna polega na sianiu terroru i spustoszenia we wszelki możliwy sposób. I jeśli żołnierze e ostrzelali z moździeży szkołę, przedszkole lub szpital i w dodatku napawali się radością i euforią tej zbrodni, to własnie na tym polega wojna. Ci co ich tam wysłali są za to odpowiedzialni.

    0
  2. Avatar kanton

    Jeżeli nie generał Skrzypczak to kto. Tylko patrzeć jak z nor wyjdą różne zasłużone twarze.
    A kto ogłosił z wielką pompą moernizację armii polskiej . Niejaki prezydent Komorowski. A kto ma “znajomych” za wschodnią granicą którzy, jak będzie trzeba, pociągną za sznurek aby prezydenta przywołać do porzędku. Nie nastąpi to prędko, ale pewnie pod koniec 2014 roku.
    Następnym krokiem zacieśnienie współpracy ze wschodnim sąsiadem w dziedzinie wojskowej.
    Dla Putina jest bardzo ważne aby udupić Polskę.Wtedy może wyrażnie pokazać środkowy palec Ukrainie, póżniej pięść.

    0
  3. Tomku, nie tylko skandale obyczajowe(bardzo kosztowne, nie mające pokrycia w dochodach, jak i jego majątek), były tym czym go szantażowano, nie kariera syna, lecz to, że jego ojciec pacyfikował Gdynię w 1970 będąc dowódcą czołgów strzelających do tłumu, a on sam w 1982 pacyfikował SG swymi czołgami, zresztą tłum jego czołg podpalił, uratowali się przez przypadek. Dla takich ludzi oddanych komunie a potem przemalowanych, na demokratów, ludzi “chonoru”, bo honoru oni nigdy nie mieli i już mieć nie będą, miejsca w Polskim Wojsku i ponoć niepodległej Polsce być nie powinno. Dlaczego na dziś już nie ma w Armii ani jednego młodego oficera po uczelni Westpoint, Naval Academy?, zostali tylko piloci w USA szkoleni, choć i oni odchodzą, jest problem z obsadą tych naszych efek 16. Nie zastanowiłeś się czasem, że człowiek z takim życiorysem, sam na was doniósł? widział zagrożenie konsolidacją? a te przesłuchania to przykrywka do uwiarygodnienia siebie? Tak uwiarygodniano Bolka, Szechtera i wielu innych tzw. koncesjonowanych przez Kiszczaka “opozycjonistów”, “patriotów”. Pzdr!

    0
    • Lisie, nie nakręcałbym się sprawą ojca wojskowego jakiejś operacji (choćby najgorszej) na której istnienie i przebieg nie miał wpływu. Wojskowi to inna nacja, poza tym tak jak potrafią się skurwić synowie patriotów tak czasem postawią się synowie sług. Trzymanie “na ojca” też raczej nie wchodzi w grę.

      0
  4. Tomku, można było i tak jak mój kuzyn o dwa lata młodszy, kapitan wojsk pancernych w Sudeckiej Pancernej, odmówił pacyfikacji kopalni w Gliwicach swymi czołgami, powiedział, że lufy i kaemy swych czołgów zwróci w przeciwną stronę, został natychmiast zwolniony z wojska, to, że nie postawiono go przed sądem i nie zdegradowano zawdzięcza tylko ojcu, memu Wujkowi wtedy pułkownikowi LWP, z piękną kartą wojenną i sybirem w życiorysie, dowódcy pułku, zaraz po synu odesłanym na emeryturę. Kuzyn był absolwentem tej samej szkoły co Skrzypczak czyli Wyższej Szkoły Wojsk Pancernych w Poznaniu, kończył ją 4 lata wcześniej przed Skrzypczakiem. Był wzorem przedwojennego oficera, z tradycjami rodzinnymi a to wtedy było niemile widziane w LWP.

    0
    • Lisie innego wojska nie mamy, więc dajmy szansę tym przy których jest szansa na zmiany.

      0
      • Pozbyto się kadry szkolonej w USA, dlaczego? Skrzypczak to według mnie zbrodniarz wobec swego Narodu, takim szansy nie powinno się dawać w myśl powiedzenia: raz kurwa na zawsze kurwa czy raz zdrajca zdradzi ponownie, a tak piękne karty mieli jego dziadkowie? czy aby jego? nie wnikam. Wiki wszystkie brednie przyjmie, wiesz sam o tym. Ja jestem bezkompromisowym idealistą i patriotą, z bandytami, zbrodniarzami, złodziejami kompromisów się nie zawiera. Mam to samo zdanie na temat bolszewii co Gan Ganowicz, dobry bolszewik to martwy bolszewik. Nigdy nie było, dobrych, uczciwych bolszewików, żydobolszewików, lewactwa, lewak zawsze = zbrodniarz, złodziej, słowo uczciwość wobec nich to oksymoron. Pzdr!

        0
      • Teraz sytuacja jest i tak lepsza niż kilka czy kilkanaście lat temu ponieważ mamy jasno zdefiniowanego wewnętrznego wroga, najgorszego z najgorszych jak mówił marszałek J. Piłsudski i dla tego wroga tworzył Berezę, który z resztą sam niechcąco się zdekonspirował. Wiemy, że jest nim środowisko Gazety Wyborczej – Maleszki, Wielowieyskiej, Michnika i stalinowskich zbrodniarzy, których ofiary ekshumuje się obecnie na Łączce. Tak wiec teraz powinno pójść już górki. Potrzeba nam na dziś takich bezkompromisowych wobec bolszewii, żydobolszewii Gan Ganowiczów, Kula-Lisów, etc… Do boju Polacy!

        0
        • Nie bądź megalomanem 😉

          0
          • Zagadkowa śmierć generała Pattona.

            W niedzielę 9 grudnia 1945 roku o godzinie 11.45, w wypadku samochodowym bardzo ciężko ranny został najwybitniejszy amerykański generał II wojny światowej – George Patton. W kilkanaście dni potem, 21 grudnia 1945 roku Generał zmarł w szpitalu wojskowym w Heidelbergu. George Patton w rekordowo krótkim czasie w 1942 roku zaprowadził dyscyplinę w amerykańskich oddziałach w Afryce Północnej, po dotkliwej klęsce poniesionej w bitwie z Afrika Korps na przełęczy Kasserine w Tunezji. Następnie wraz z Brytyjczykami wyparł Niemców z Afryki Północnej, zostając zarządcą wojskowym części podbitych terenów.

            Jedną z pierwszych decyzji Roosevelta w polityce zagranicznej po przejęciu władzy w USA, było uznanie Związku Sowieckiego i nawiązanie z nim stosunków dyplomatycznych. Władze sowieckie wykorzystały nowy status aby rozszerzyć infiltrację szpiegowską i wywoływać niepokoje społeczne w Stanach Zjednoczonych, szczególnie za pośrednictwem związków zawodowych. Roosevelt odrzucał raporty wskazujące na prawdziwe zamiary Sowietów i nadal wypowiadał przychylne opinie na temat komunistycznego państwa. W 1939 roku nie wykazał żadnego zainteresowania raportem Adolfa Berle, swojego doradcy do spraw bezpieczeństwa, w którym przedstawiono dowody na szpiegowską działalność na rzecz Kremla Harry’ego Dextera White, współpracownika sekretarza skarbu Morgenthaua oraz Lauchlina Curie, osobistego doradcy ekonomicznego prezydenta. Sowieckimi agentami byli również m.in. Alger Hiss z Departamentu Stanu, Laurence Duggan i Harold Glasser z Departamentu Skarbu, Natan Silvermaster z Departamentu Rolnictwa

            Po ataku Hitlera na ZSRS, niezwłocznie wysłał do Moskwy swojego zaufanego współpracownika, o prosowieckich poglądach Harry’ego Hopkinsa, aby przygotował objęcie Związku Sowieckiego programem Lend-Lease.
            Gdy Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki zostały sojusznikami, przychylność Roosevelta wobec Stalina była bezgraniczna. Amerykański prezydent podkreślał na każdym kroku, iż na Związek Sowiecki spada największy ciężar walki z Niemcami, alianci więc powinni być mu bezgranicznie wdzięczni. Szefowi OSS Williamowi Donovanowi powiedział: „Bill, musisz Rosjan traktować z takim samym zaufaniem, jakim obdarzasz Brytyjczyków. Wiesz, oni każdego dnia zabijają Niemców”. Gdy sekretarz marynarki wojennej, Frank Knox, sprzeciwił się zatrudnianiu komunistów jako radiotelegrafistów, Roosevelt upomniał go, twierdząc, że komunizm „w praktyce przestał w Rosji istnieć. Obecnie ich system przypomina raczej formę starego socjalizmu”.

            Patton był zdecydowanym przeciwnikiem takiej polityki. I dał temu wyraz podczas rozmów z prezydentem, podczas jego pobytu w Casablance w styczniu 1943 roku. Być może nie było tylko przypadkiem, że na początku lutego 1943 roku, Eisenhower zakazał podległym mu generałom jakiejkolwiek krytyki Związku Sowieckiego.

            Latem 1943 roku Patton po brawurowym natarciu przez górzysty rejon zajął Palermo, a następnie dotarł do Mesyny – doprowadzając do wyparcia Niemców z Sycylii.

            W lipcu 1944 roku Patton został dowódcą 3 armii amerykańskiej, na czele której doprowadził do klęski Niemców pod Falaise, a następnie uratował aliantów przed katastrofą podczas kontrofensywy niemieckiej w Ardenach. Po zwycięskiej bitwie o Ardeny chciał wedrzeć się w głąb Niemiec, aby zadać im decydujący cios prosto w serce, jednak jego plan został odrzucony przez Eisenhowera. Potem gdy jego 3 Armia była około 80 km od Berlina, Eisenhower skierował go na południe, gdzie miał tropić domniemane niemieckie siły, które utworzyły w Alpach ostatni bastion – „redutę narodową”. Na początku maja 1945 roku gdy był o krok od wkroczenia do Pragi, Eisenhower uległ presji sowieckiej i nakazał mu wycofać się. 8 maja 1945 roku w dniu zakończenia wojny w Europie, podczas konferencji prasowej Patton zaszokował słuchaczy mówiąc: „Ta wojna zakończyła się dokładnie tam, gdzie się zaczęła. Na podwórku Hunów. (..) Ale na tym nie koniec. (..) To, co zrobili dzisiaj politycy w Waszyngtonie i Paryżu, podobni do ołowianych żołnierzyków, to historia, o której będziecie pisać przez jakiś czas. (…) Pozwolili nam wykopać w cholerę jednego gnoja, a jednocześnie zmusili, żebyśmy pomogli usadowić się następnemu, równie złemu albo jeszcze gorszemu niż tamten. (..) Wygraliśmy tylko szereg bitew, nie wojnę o pokój. (..) Będziemy potrzebowali nieustającej pomocy Wszechmogącego, jeśli mamy żyć na jednym świecie ze Stalinem i jego morderczymi zbirami”. „Zastanawiam się, co powiedzą dzisiaj – ciągnął dalej – wiedząc, że po raz pierwszy od stuleci pozwoliliśmy siłom Czyngis-chana wejść do Europy Środkowej i Zachodniej. Zastanawiam się , jak się czują, wiedząc, że w naszych czasach nie będzie pokoju, a Amerykanie, także ci, którzy się dopiero urodzą, będą musieli walczyć z Rosjanami jutro albo za piętnaście czy dwadzieścia lat. (…) Dzisiaj powinniśmy powiedzieć Rosjanom, że mają iść w cholerę, zamiast ich słuchać, kiedy nam mówią, że mamy się cofnąć. To my powinniśmy im mówić, że jeśli im się nie podoba, niech idą w pizdu, i wydać im wojnę. Pokonaliśmy jednego wroga ludzkości, ale umocniliśmy drugiego, znaczenie gorszego, w którym jest więcej zła i zajadłości niż w pierwszym”. Na koniec stwierdził otwarcie: „Niestety, niektórzy z naszych przywódców są po prostu cholernymi durniami i nie mają pojęcia o historii Rosji. Cholera, mam wątpliwości, czy wiedzieli chociaż tyle, że Rosja jeszcze niecałe sto lat temu zajmowała Finlandię, wyssała krew z Polski i zrobiła z Syberii więzienie dla własnego narodu. Wyobrażam sobie, jak szydził Stalin, kiedy uzyskał od nich wszystko podczas tych niby konferencji”.

            Można wyobrazić sobie wściekłość Stalina gdy doniesiono mu o tych słowach Pattona. Sam generał zapisał w swym dzienniku: „Rosjanie to rasa zasługująca na pogardę. Zwykłe dzikusy. Moglibyśmy ich rozpirzyć w cholerę”.

            11 maja 1945 roku podczas spotkania dowódców alianckich w Paryżu zdecydowanie skrytykował politykę USA wobec narodów Europy Środkowej, mówiąc: „Każdego dnia do mojego sztabu przychodzą jacyś biedni czescy, austriaccy, węgierscy, a nawet niemieccy oficerowie. Ze łzami w oczach mówią: . Mówią mi coś takiego i każdy z nich mi proponował, że będzie walczyć pod moim sztandarem i przyprowadzi swoich ludzi. (…) Na Boga, chciałbym ich do tego wykorzystać. Jeśli tego nie zrobię, będę się czuł jak zdrajca”. Nie zważając na konsternację, jaką wywołały jego słowa, Patton kontynuował: „Ci ludzie mają rację. Nie będą mieli szansy. Spisaliśmy ich na straty. Na Boga, powinniśmy podrzeć te cholerne, podłe porozumienia z Sowietami i ruszyć prosto na wschodnie granice”.

            Gdy w czerwcu 1945 roku po raz pierwszy od prawie trzech lat poleciał do ojczyzny na urlop, przemawiając do wiwatujących tłumów, domagał się utrzymania powszechnej służby wojskowej, aby pokonać Związek Sowiecki. Osobiście nie miał jednak złudzeń i był przekonany, że „tchórzliwe waszyngtońskie sukinsyny przeprowadzą demobilizację. Powiedzą, że znów zapewnili bezpieczeństwo demokracji na świecie. Ale Rosjanie nie są aż takimi durniami. Odbudują potęgę”.

            Mimo nalegań o skierowanie go na Pacyfik, gdzie mógłby walczyć z Japończykami, został mianowany wojskowym gubernatorem Bawarii. Po objęciu stanowiska wywołał kolejną kontrowersję – wystąpił przeciwko repatriacji „faszystowskich zdrajców”, jak Stalin nazwał rosyjskich jeńców służących w oddziałach niemieckich. Równocześnie sprzeciwiał się koncepcji, lasowanej m.in. przez Morgenthaua, przekształcenia Niemiec w państwo rolnicze.
            Pod koniec września 1945 roku – po pretekstem hamowania procesu denazyfikacji – Pattona pozbawiono stanowiska wojskowego gubernatora Bawarii, oraz – co była zapewne dla niego ważniejsze – funkcji dowódcy ukochanej 3 Armii. Generał uważał bowiem, iż władze okupacyjne w celu zaprowadzenia porządku w Niemczech winny wykorzystywać również pomniejszych funkcjonariuszy partii nazistowskiej na stanowiskach w administracji. Chodziło mu – jak pisał – o „dbanie o to, aby Niemcy nie stały się komunistyczne. Obawiam się, że nasza nierozważna i kompletnie głupia polityka w stosunku do Niemiec spowoduje, że Niemcy staną po stronie Rosjan, a przez to powstanie państwo komunistyczne obejmujące całą Europę Zachodnią”.

            Został dowódcą 15 Armii, liczącej w rzeczywistości kilkudziesięciu żołnierzy i historyków piszących o działaniach US Army w czasie wojny w Europie. Równocześnie został pozbawiony ochrony i rozbudowanego aparatu wywiadowczego, który wcześniej go informował o niebezpiecznych sytuacjach.

            Generał Patton pozostawał pod obserwacja agentów OSS oraz służb sowieckich, które posiadały w tej agencji licznych agentów – sowieckim szpiegiem był np. Donald Wheeler oraz Duncan Lee, bliski współpracownik Donovana.
            Jego telefon był na podsłuchu, korespondencja otwierana i cenzurowana. Mimo tego w liście do swego byłego adiutanta, Charlesa Codmana napisał: „Bardzo obawiam się konsekwencji, do których dojdzie tej zimy i jestem pewien, że zostaniemy oszukani przez zdegenerowanych potomków Czyngis-chana. Ci którzy mówią o pokoju, powinni przyjechać do Europy, do której odnoszą się słowa Pana, że przynosi nie pokój, lecz miecz. (…) Mógłbym powiedzieć znacznie więcej, ale obawiam się cenzury, choć podobno jej nie ma, więc poczekam, aż się zobaczymy”.

            W liście do żony z 15 października zapowiadał swoją rezygnację w końcu grudnia. „Nie cieszy mnie to, ale przez całe życie mnie kneblowano. Niezależnie od tego, czy zostaną docenieni, Amerykanie potrzebują uczciwych facetów, którzy powiedzą, co myślą, a nie będą wypowiadać poglądów, których w ich mniemaniu oczekują od nich inni”. W innym liście do swego przyjaciela, gen. Jamesa Harborda otwarcie stawiał sprawę: „Nie odejdę na emeryturę, ale zrezygnuję, Bi gdybym przeszedł na emeryturę, ciągle byłbym zakneblowany. (..) Nie będę zaczynał ograniczonego kontrnatarcia, (…) lecz poczekam, aż będę mógł rozpocząć ofensywę na pełną skalę”. Patton podjął więc już decyzję powrotu do Stanów Zjednoczonych i zapowiadał, iż publicznie ujawni wiele skrywanych tajemnic. Jako człowiek zamożny, nie potrzebował emerytury, chciał być niezależny od rządu, z którego polityką zdecydowanie nie zgadzał się.

            Był świadomy zagrożenia, starzy przyjaciele informowali go o nastrojach w Waszyngtonie. Generał Charles Summerall ostrzegał go w listopadzie 1945 roku : „Twój sukces wzbudził zazdrość i spowodował, ze masz wrogów w tych, którzy czerpali korzyści z Twoich zwycięstw. Nie potrzebują już Ciebie, więc teraz chcą Cię zniszczyć.”

            Dla prosowiecko nastawionych członków administracji oraz Stalina, Patton stanowił poważny problem, który należało rozwiązać, nie licząc się z kosztami.

            Wcześniej Patton przeżył dwa, tajemnicze wypadki. Do pierwszego doszło 20 kwietnia, gdy jego mały samolot, którym leciał na inspekcję swych oddziałów, został zaatakowany przez myśliwiec, podobny do spitfire’a . Dwa tygodnie później, 3 maja, gdy Patton jechał w odkrytym dżipie na polowanie, prawie ucięła mu głowę kosa wystająca z chłopskiego wozu. W feralną niedzielę 9 grudnia 1945 roku Patton pojechał na ostatnie polowanie (następnego dnia miał opuścić Niemcy) z gen. Hobartem Gay’em. Cadilac Generała serii 75 z 1938 roku był dużą luksusową amerykańską limuzyną, w którym mogło jechać siedmiu pasażerów. Obaj generałowie siedzieli z tyłu, Patton po prawej stronie.

            Jechali szosą o dwóch pasach, na której w niedzielny poranek prawie nie było samochodów. Kierujący limuzyną st. szeregowy Horace Woodring miał doskonałą widoczność, gdyż droga biegła prosto. W pewnym momencie kierowca ujrzał wielką wojskową ciężarówkę o ładowności 2,5 tony wolno nadjeżdżającą z przeciwka po drugim pasie. Patton wyglądał przez okno samochodu, na poboczu widać było stosy zniszczonego sprzętu wojskowego. Patton rzekł do Gay’a: „Jaka straszna jest wojna. Spójrz na te zdezelowane pojazdy, Hap”. W tej samej chwili bez ostrzeżenia i sygnalizacji kierowca dużej ciężarówki skręcił gwałtownie i wjechał na przeciwny pas ruchu. Wielki pojazd znalazł się tuż przed nadjeżdżającym samochodem Pattona. Woodring wcisnął pedał hamulca, próbując jednocześnie zjechać na lewo. Nie udało mu się jednak ominąć przeszkody i doszło do czołowego zderzenia. Prawym przednim błotnikiem limuzyna uderzyła w ciężarówkę. Błotnik i chłodnica cadilaca zostały zniszczone.
            Patton leżał na Gay’u, a z dużej rany biegnącej od nasady nosa prawie do połowy czaszki leciała krew. Patton skarżył się, że boli go kark, a później powiedział: „Trudno mi się oddycha, Hap. Poruszaj moimi palcami”. Był sparaliżowany.

            W wypadku ranny został tylko Patton, ani kierowca ani gen. Gay nie odnieśli jakichkolwiek obrażeń. Wedle raportu żandarmerii Patton natomiast został wyrzucony do przodu, po czym uderzył głową o jakiś przedmiot wystający z dachu samochodu lub o zegar zamontowany w tylnej części przedniego siedzenia. W rzeczywistości kierowca Pattona, aby uniknąć zderzenia skręcił w lewo i uderzył w ciężarówkę prawym przednim błotnikiem. Ponieważ samochód skręcił w lewo, pasażerowie siedzący z tyłu powinni zostać wyrzuceni nie w przód, ale w prawo. Generał uderzyłby w okno znajdujące się obok niego, później zostałby pchnięty na drugiego pasażera – gen. Gay’a.

            Relacje dotyczące samego wypadku są sprzeczne. Nikt nie kwestionuje, że kierujący ciężarówką kpr. Robert Thompson nagle skręcił, nie sygnalizując manewru i zderzył się z cadillakiem Pattona. Nikt nie wyjaśnił co w niedzielny ranek robił tam Thompson i jego dwóch pasażerów. W aktach wojskowych Thompsona brakuje informacji o wypadku Pattona. Thompson bez pozwolenia wziął samochód, aby przejechać się z kolegami. Mimo, iż wszystko wskazywało, że spowodował wypadek, nie zostały mu postawione jakiekolwiek zarzuty.

            Generał został szybko przewieziony do szpitala wojskowego w Heidelbergu. Zdjęcie rentgenowskie potwierdziło wcześniejsze podejrzenia. Doszło do przemieszczenia kręgów na odcinku szyjnym – między trzecim a czwartym kręgiem. Nie doszło jednak do całkowitego przerwania rdzenia kręgowego, gdyż zaobserwowano słabe ruchy, a ponadto pacjent mógł samodzielnie oddychać.

            Wkrótce do szpitala przybyło mnóstwo reporterów i dziennikarzy, którzy próbowali dostać się do sali, w której przebywał Generał. Śmierć Pattona w szpitalu także na pozór wydaje się naturalna. Miał złamany kręgosłup szyjny, co rzadko pozwala na optymistyczne rokowania. Zmarł w następstwie komplikacji po wystąpieniu czopów zatorowych, które zagrażają unieruchomionym pacjentom. Tajemnicze jednak wydaje się to, iż krótko przed śmiercią czuł się na tyle dobrze, iż lekarze podjęli decyzję o przewiezieniu go do Stanów. Lekarze byli zdumieni jego ogólnym stanem zdrowia. Pomimo poważnego urazu jego najważniejsze organy nadal funkcjonowały niemal idealnie. 18 grudnia dr Kent stwierdził: „Wyniki osłuchania serca są dobre. (…) Nie słychać szmerów. Ciśnienie krwi wynosi 108 na 70”. Generał miał zostać 30 grudnia przewieziony do USA, do szpitala położonego niedaleko domu w stanie Massachusetts.

            Niestety później nastąpił nagły atak. Prześwietlenie wykazało „objawy ostrej niewydolności płucnej (…) o charakterze zakrzepowym” . Płynu w płucach przybywało, a ciśnienie krwi spadało. Około godziny 16.00 21 grudnia 1945 roku Patton zmarł w samotności.

            Nie przeprowadzono sekcji zwłok Generała. W karcie zgony wydanej przez Departament Wojny jako przyczynę śmierci podano „obrzęk płuc i zastoinową niewydolność krążenia”, co oznacza, że serce nie poradziło sobie z oczyszczeniem płuc.

            Zniknęły wszystkie znane raporty i protokoły sporządzone 9 grudnia na miejscu wypadku, a także protokoły późniejszych dochodzeń. Nie wyjaśniono też skąd wzięła się okropna rana na twarzy Generała.
            Samochód Pattona w tajemniczych okolicznościach zniknął. W muzeum Generała znajduje się jedynie jego kopia.

            Wielu Ukraińców – w tym Stefan Bandera oraz generał Pawło Szandruk, informowało na jesieni 1945 roku amerykańskiego oficera kontrwywiadu wojskowego (CIC) Stephena Skubika o sowieckich planach zamordowania Pattona. Gdy ten spotkał się z szefem OSS Donovanem, ten nie tylko zlekceważył raport, ale oskarżył go o bycie ukraińskim agentem , a po śmierci Pattona zakazał prowadzenia dochodzenia w sprawie wypadku Generała. Jego informatorzy twierdzili, że Robert Thompson kierowca ciężarówki, z którą zderzył się samochód Pattona był agentem NKWD.

            Gdy Skubik przebywał w 1976 roku Europie, ktoś włamał się do jego domu w Waszyngtonie i ukradł dokumentację historyczną, w tym jego raporty dotyczące niebezpieczeństwa grożącego Pattonowi.

            Odnalezione ostatnio dzienniki Douglasa Bazaty – zabójcy działającego na zlecenie OSS, wskazują, że szefowie wywiadu amerykańskiego chcieli zabić Pattona, ponieważ chciał wojny z Sowietami oraz groził wyjawieniem wielu wojennych tajemnic, które mogły zaszkodzić w karierach wielu wpływowym politykom i dowódcom.

            Douglas Bazata w wywiadzie z 1979 roku potwierdził, że ukrył się na poboczu za zniszczoną niemiecką ciężarówką i w momencie zderzenia obu pojazdów, strzelił do Pattona, przez otwarte okno, używając pocisku o niskiej prędkości, którzy strzaskał kark Generała. To tłumaczyłoby także charakter rany na twarzy Generała. Bazata sugerował również, że kiedy Patton zaczął dochodzić do siebie, agenci NKWD, podający się za dziennikarzy, otruli go w szpitalu. Zabójstwa w wypadku samochodowym albo w szpitalu były znanymi metodami stosowanymi przez morderców NKWD. W taki sposób zamordowano m.in. wieloletniego komisarza spraw zagranicznych, potem ambasadora ZSRS w USA – Maksyma Litwinowa, którego samochód uderzył w ciężarówkę stojącą w poprzek drogi.
            Wiele osób w Moskwie i Waszyngtonie zainteresowanych było w uciszeniu Generała. Jego śmierć to jedna z niewyjaśnionych dotąd tajemnic czasów powojennych jak i śmierć w “wypadku” lotniczym jego bratanka, któremu przekopano mieszkanie i zabrano dokumenty, penie te o wujku. .

            0
          • Pogrzeb gen. Pattona w Luksemburgu http://www.savetubevideo.com/?v=GYI44W7jRg4 to wszystko o Pattonie dla Ciebie Tomku

            0
        • i am an Indian born mastes stduent in Canada.1)My h1b is on process.Can canada masters used for filing eb2 as equivalent to US? or is there any further requirements? How long i have to wait for getting green card?

          0
    • Very true! Makes a change to see sonoeme spell it out like that. 🙂

      0
  5. No to j proponuję żeby t Armię Czerwoną rozwiązać. Macierewicza dać· na szefa MON. I wtedy ten generał Krasnoarmijca by spowrotem jako szeregowy do Afganistanu pojechał. Ja bym tę czerwoną generalicję przebrał w koszulki z napisami “Je…ć komunę. Precz z Kim Ir Senem” i wysłał do korei. Albo w koszulkach “Aallach to dziwka a Macho to Biedrona” wypuścić na targu w Bagdadzie. hehe.
    Przecież wiadomo że to co tylko kieruje się chamstwem i zbrodnią, tak jak wojsko, to najdłużej będzie utrzymywać się jako ostoja komuchów.
    WYPIEPRZYĆ WSZYSTKICH NA ZBITY PYSK !!!! ODEBRAĆ RENTY PO ^ TYS SBkom I GIENIERAŁOM DAMSKIM BOKSEROM OD WSPOMAGANIA ZOMO !!!! Pseudonarodowcy zajmują się pierdołami – zamiast energicznie działać w należytym kierunku. Robić zadymy przed domami cweli z UB. Żądać odebrania emerytur.

    0
  6. Już tam do tej Krasnej Armii oddelegowano Szeremietiewa to go za nic złodziejem okrzyknęli i szczęście tylko miał że się jakoś obronił po latach sądów.
    Czerwoni to szmaty. Brakło tego akcentu za koniec komuny żeby ich wywieszać z parę tysięcy.

    0
  7. Avatar Piotr

    Tutaj brakuje jednego watku, ktory byl jakis czas temu otoz na Skrzypczaka wsciekl sie jakis zydlaka z Israela, ktory mu odgrazal ze jak zostanie pominieta jego oferta to on Skrzypczakowi pokaze!!! Dokladnie nie znam sprawy, ale to pamietam, Michalkiewicz pisal o tym, dlatego roli , tfu GW , bym nie bagatelizowal i uwazam ze to jest sprawa laczna. Tfu! GW i Zydek czekali az dostana Skrzypczaka na talerzu i wykozystali to, nie ludzmy sie, na wygrana w przetargu nie decyduje jeden chlopek jak np Gen. tylko kilku, za duza kasa do podzialu, musza sie trzymac w szachu! Czyli Skzypczak jest do zagospodarowania , bo dostal po jajach i od PiS(C) i od PO, chyba ze odwiedzi go sobotni seryjny samobojca, ktory cos ostanio przycichl nie zauwazyliscie?

    0
    • Jeżeli nie znasz tej sprawy to o niej nie pisz, inaczej się ośmieszasz, jest o tym w Dzienniku.

      0
    • To tak jakbyś recenzował książkę której nie czytałeś, lub tylko jej tytuł.

      0
    • Ależ mogło to być działanie innej izraelskiej firmy w ramach mechanizmów które opisałem czyli wpływając na polski MON. W wyciek z Izraela nie wierzę, bo Izrael by dbał by jakakolwiek ich firma miała szansę i by akurat w tej sprawie nie było smrodu.
      Ponadto seryjny samobójca byłby tutaj bez sensu. Mają gostka złamanego, który fajnie pełni rolę kozła ofiarnego i robi to na co liczyli (podał się do dymisji zamiast oskarżać kogoś innego). Samobójstwo byłoby niemal jawnym wskazaniem na niewinność Skrzypczaka i na to, że w tej sprawie chodzi o coś znacznie większego i głębszego. Tu nie ma wolnego elektronu jakim był nieprzewidywalny komandos Petelicki.

      0
      • Tu masz rację, nikt go nie ubije, bo i po co? Dadzą mu spokojnie żyć na emeryturze, nie będą dochodzić skąd co ma, etc… dopóki będzie trzymał buzię na kłódkę. Np. gen. Patton odchodząc z wojska zrezygnował z emerytury, miał z czego żyć, a emerytura zamknęła by mu usta, a chciał robić karierę polityczną, wygrał by wybory prezydenckie w cuglach. Więc Go uciszono. Mogę wrzucić tu o Nim tekst i polecam film o nim ze Scotem w roli głównej, za co zrezygnował z Oskara i gaży, wystarczyła mu duma i honor grać Pattona. Pzdr!

        0
        • Pisz o Pattonie, chętnie poczytam.

          0
          • d0bbd18ed0b4d0b8 d183 d0bcd0b5d0bdd18f d0bfd180d0bed0b1d0bbd0b5d0bcd0b0 d18f d0b7d0b0d185d0bed0b6d183 d0bdd0b0 d181d0b5d180d0b2d0b0d0ba d0bad0bed182d0bed180d18bd0b9 d0b7d0b4d0b5d181d18c d0bed0bfd0b8d181d0b0d0bd (d0b4d0b0d0b2d0bdd0be d0b8d0b3d180d0b0d0bb d183d0b6d0b5 d0b7d0b0d0bcd0bed0ba d0b5d181d182d18c d0b7d0b0d0bfd180d0b8d0b2d0b0d187d0b5d0bdd18bd0b9 d0bdd0b5d0b4d0bed181d182d180d0bed0b5d0bdd18bd0b9) d181d0b5d0b4d0bdd18f d0b7d0b0d185d0bed0b6d183 d0bfd0b8d188d0b5d182 the server is full d187d182d0be d0b4d0b5d0bbd0b0d182d18c?

            0
        • If not for your writing this topic could be very coenvlutod and oblique.

          0
      • Jednak był wyciek z Izraela pisze o tym prof. Dakowski, podając ich gazety. GW zrobiła tyko przedruk.

        0
        • Moim zdaniem to mało prawdopodobne ale bardzo wygodne dla GW (przychodzi Michnik do Schockena: wydrukuj bo mnie mogą prześwietlić a ja przedrukuję. Schoken to pewien izraelski naczelny i kumplel Adama od wódki). Stawiam na wyciek z MON.

          0
          • Być może i tak było, z inspiracji GW, jak to robią w prasie zachodniej od dawna, wmawiając pospólstwu, że to oni sami tak z siebie o Polsce i Polakach piszą.

            0
      • I feel saeitfisd after reading that one.

        0
    • Avatar Art

      Właśnie tego wątku mi brakuje,wyparował.Też nie pamiętam gdzie pisano na ten temat.Zdaje mi się,że żydek nazywał się Bull,przez dwa LL aby odróżnić się od Bula rodzimego?Żydek dotrzymał słowa,ale nikt o tym,nawet p.Szeremietew.

      0
      • Monika Bal, specjalistka ds. PR, która współpracowała z izraelskimi firmami zbrojeniowymi, w tym m.in. Aeronautics i IAI: – Jak sama przyznaje, generała Skrzypczaka zna od siedmiu lat. – Mieliśmy ten sam krąg znajomych, wśród których o generale nie mówiło się inaczej, jak WW. To skrót od Waldemar Wspaniały – mówi w rozmowie z dziennik.pl.

        Teraz zarzuca gen. Skrzypczakowi, że złożył fałszywe doniesienia do Służby Kontrwywiadu Wojskowego,co do rzekomego szantażowania go przez Mieczysława Bulla, wprowadzając tym w błąd organ państwowy, jak pisze o oficjalnych oświadczeniach. Wiadomo też, że poszło o jedno spotkanie z generałem Skrzypczakiem. Co się faktycznie na nim wydarzyło?

        Dorota Kalinowska: Pisze Pani list otwarty do premiera przeciwko wiceministrowi obrony narodowej i wnosi zawiadomienie do prokuratury. Jaki jest zarzut?

        Monika Bal: Jeden główny: możliwość popełnienia przestępstwa przez gen. Waldemara Skrzypczaka. Chodzi o złożenie fałszywych doniesień do Służby Kontrwywiadu Wojskowego co do rzekomego szantażu przez Mieczysława Bulla.

        Mowa jest o spotkaniu, do którego doszło jeszcze w pierwszej połowie roku.

        Monika Bal: Tak, o spotkaniu, do którego doszło w pierwszej połowie marca, a nie jak podaje generał Skrzypczak – 7 kwietnia. To zresztą nie jedyne rozbieżności, bo w salonie domu państwa Skrzypczaków w ogóle nie padło słowo o przetargach na zbrojenie polskiej armii.

        Zacznijmy od początku. Spotykacie się Państwo…

        Monika Bal: …późnym popołudniem albo wczesnym wieczorem w pierwszej połowie marca w domu Skrzypczaków. Tak jak widywaliśmy się co jakiś czas, czysto towarzysko.

        Kto jeszcze bierze udział w spotkaniu?

        Oprócz nas, czyli gen. Skrzypczaka, Mieczysława Bulla i mnie, była jeszcze jedna osoba dorosła. To żona wiceszefa MON.
        Pijemy kawę, rozmawiamy koło godziny i to na tematy niezwiązane ze zbrojeniówką, jeśli nie liczyć wypowiedzi WW, który chwali się przy każdej możliwej okazji, że buduje kolejne koncerny zbrojeniowe. Tuż przed wyjściem Mieczysław Bull mówi generałowi, że widział podpisane przez niego pismo, z którego wynika, że firma Elbit ma być dostawcą bezzałogowców dla Polski.

        I jaka jest reakcja generała? Wyrzuca Bulla z domu?

        Nikt nikogo nie wyrzucał, choć widać było, że generał jest wyraźnie poruszony wiedzą Bulla. Obaj panowie postanowili się spotkać już po weekendzie i na spokojnie o tym porozmawiać. Wszyscy na koniec serdecznie się uściskaliśmy i wycałowaliśmy, jak zawsze. Nic nie wskazywało na to, że coś się zmieniło w ich relacjach.

        Kiedy ostatecznie dochodzi do spotkania?

        Ono nigdy nie miało miejsca. Nie udało się nam ani dodzwonić do generała, ani skontaktować się z nim SMS-owo. Generał nawet nie reagował na żadne SMS-y, a wysłaliśmy ich co najmniej kilka, wszystkie podobnej treści: “Zadzwoń proszę, jak będziesz miał chwilę. Mietek”.

        http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/444323,gen-skrzypczak-byl-szantazowany-kulisy-rozmow-i-sms-y-po-spotkaniu.html

        Ps. a zatem gówno nie szantaż. I nie ma mowy, że widział w Izraelu.

        0
        • Oto co Balcerac pisze: Pała za generała. W 2004 roku cywilna pracownica amerykańskiego wojska została skazana za faworyzowanie firmy zbrojeniowej, w której chciała później pracować, w negocjacji kontraktów z wojskiem. A prezydent Komorowski rozdaje ministerialne posady w MON ex-lobbystom.

          Pani Darleen Druyun była kobietą zaradną. Jako wysokiej rangi cywilny pracownik amerykańskich sił powietrznych zajmujący się negocjacją kontraktów z dostawcami, pani Druyun najpierw załatwiła robotę u Boeinga dla swojej córki i jej narzeczonego a następnie zaczęła załatwiać robotę u Boeinga dla samej siebie.

          W międzyczasie, pani Druyun naraziła amerykańskie siły powietrzne na wielomilionowe straty poprzez faworyzowanie swojego przyszłego pracodawcy podczas negocjacji kontraktów z armią. Szczegóły są opisane w poniższym dokumencie sądowym:

          http://www.contractormisconduct.org/ass/contractors/13/cases/48/53/cp-druyun-postpleaadmission-2004.pdf

          Zaradna pani Druyun skończyła w więzieniu. Poniżej streszczenie jej wyroku:

          United States of America v. Darleen A. Druyun

          Date: 10/01/2004 (Date of Sentencing)

          Misconduct Type: Ethics

          Enforcement Agency: Defense – Air Force

          Contracting Party: Defense – Air Force

          Court Type: Criminal

          Amount: $5,000

          Disposition: Pleaded Guilty

          Synopsis: The Air Force’s former chief acquisition official, Darleen Druyun, was sentenced to nine months in federal prison for her part in a conspiracy to assist Boeing in a tanker lease contract while negotiating a job with them, in violation of 18 U.S.C. § 208, which deals with personal financial conflicts of interest. She was also fined $5,000 and ordered to perform 150 hours of community service. She pleaded guilty to her changes and took full responsibility for her actions. In June 2006, Boeing entered into a global settlement with the U.S. Department of Justice for $615 million to resolve this and other pending investigations. See Boeing Company misconduct instances “Illegal Hiring of Government Officials and Improper Use of Proprietary Information” and “United States v. Michael M. Sears (Boeing CFO).”

          Polska jest od kilku dobrych lat członkiem NATO, ale to widać nie nauczyło niczego prezydenta Komorowskiego i jego licznych „doradców”. To prezydent Komorowski zaakceptował bez mrugnięcia okiem byłego lobbystę generała Waldemara Skrzypczaka na fotel wiceszefa MON odpowiedzialnego za kontrakty zbrojeniowe. Do tego erotomana i miłośnika drogich samochodów, czyli człowieka łatwo podatnego na manipulacje i prowokacje obcych służb. Człowieka który „negocjuje” z potencjalnymi dostawcami uzbrojenia w swoim domu podczas weekendu. Jak można tolerować taki obciach w XXI wieku?

          Panie prezydencie Komorowski, wasza praca to nie tylko składanie hołdu przed czekoladowym orłem, jesteście przecież zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych. Razem z waszymi „doradcami” kompromitujecie na scenie międzynarodowej Polskę i polską armię. Za nadzór nad polskimi siłami zbrojnymi należy się wam ocena niedostateczna czyli potoczna pała. Podajcie się do dymisji. Bierzcie przykład ze Sławomira Nowaka i Krzysztofa Kiliana, którzy podali się „honorowo” do dymisji.

          Kończcie Waść, oszczędźcie nam dalszego wstydu.

          Dlaczego wojsko RP miał zbroić generał ulepiony przez Układ Warszawski?

          0
      • That’s a creative answer to a diflicuft question

        0
  8. Avatar kanton

    Do wpisu Piotra….a stanie się to pewnie z piątku na sobotę…

    0
  9. Proponuję ogłosić konkurs na najdłuższe komentarze. Od razu KulaLis by wygrał. Aż palec boli od kręcenia kółkiem od myszy. Hehe !!!

    0
  10. K..a !!! Można było artykuł napisać, tytuł dodać i tyle. I może też byłby przydługi. Ale komentarz na dwa miliony linijek? !!! Róbta tak jak na Nowym Jekranie było u towarzyszy Rusofilów.

    0
  11. Avatar Kasia

    Rozjaśnił mi ten artykuł dużo, nawet b. dużo. Przekonuje mnie. Dzięki. Ale na przyszłość, Panie Parol, słowa”gówno” czy “gościu” można zastąpić innymi, wszak język polski jest przebogaty. Te pasują lewactwu GW, NIE itp.

    0
    • Każdy autor ma swój sposób narracji, nie mam aspiracji by mój styl podobał się wszystkim. A lewactwo charakteryzuje sie głównie tym, że wszystko wie lepiej i poucza każdego zapominając, iż wartość jest w różnorodności oraz indywidualizmie.

      0
  12. Lord_J Lord_J

    Może nie w temacie, ale czytając ten artykuł i komentarze nagle ni z tego ni z owego wyświetlił mi się w głowie Dzwon Zygmunta i jego pęknięte serce w wigilię 2000 roku. Przyznam, że miliony nieprzyjemnych mrówek przebiegły mi po kręgosłupie. Wigilia, przełom wieków i tysiącleci, a tu zawał. Dzwon Zygmunta na Wawelu zawsze milkł, gdy na nasz kraj spadały nieszczęścia. Nie mam pojęcia na jak długo swoim milczeniem obwieścił nam plagi, ale trzeba przyznać że one nam przez te lata wyjątkowo dobrze obrodziły.

    0
  13. E tam. Na pewno dzwon pękł bo z okazji przełomu wieków zaczęli nim tumany tak walić że aż nie wytrzymał. To nie tak jest że se można taki dzwon rozbujać do oporu i walić. To jest duży dzwon. Kiedyś to liny były i pełno ludzi musiało machać żeby zadzwonił. Ale trudno im było rozwalić aż. A dziś silnik elektryczny. Można tak rozbujać że dzwonnicę rozwalić. Jeszcze jak wszyscy pijani bo święto wielkie. Hehe !!

    0
  14. Avatar Honiewicz

    Panie Tomaszu, ma Pan wyjątkową “adorację” komentatorów. Gdyby nie oni, to martwy byłby portal.

    Ci zasłużeni dla sprawy komentatorzy, “prawdziwi polacy”, poza wielu absurdami, obsesjami, mizomanią – wydalają ze swojego jestestwa mocno wątpliwe merytorycznie a i, historycznie “przemyślenia”. Demonstrują mentalność spiskowców z bożej łaski.

    Trudno więc jest rywalizować z tak “szacownym” gronem w kwestiach teorii spisków. Że nie wspomnę o polemice. Musiała by być merytoryczna.

    3 obieg zainteresował mnie Pańską cenną inicjatywą w wykazywaniu zdeprawowanego, zdegenerowango polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, oraz urzędniczych nadużyć, choćby z fotoradarami.

    Złodziejskiego państwa i jego aparatu, zwłaszcza za czasów poststyropianowego tawarzycha. W szczególności za obecnego śmiesznego (choć dla społeczeństwa tragicznego w skutkach moralnego rozkładu), premiera D. Tuska. Facia bez kwalifikacji jakichkolwiek.

    0
  15. Avatar Tomek Parol

    Nie szukam adoracji, ale każdy komentator nie troll na wagę złota. Czym bardziej merytoryczny tym lepiej. Może i Skrzypczak za mało ważny by wywołać lepszą dyskusję?

    0
  16. Avatar Ciekawyyy

    Przecież Patton z filmu jest poważnie zaburzony.
    Hm… pojmuje iz na wojnie tacy sa mile widziani z tym że na szczęście nie mamy obecnie tu wojny, tak że cóż to za wzorzec i do czego potrzebny w czasie pokoju ?

    0
    • To reżyser celowo tak go przedstawił. Mam inny, poszukam to wkleję, oryginalny z przemówieniami, zresztą poszukaj na youtube.

      0
    • Przeczytaj dokładnie i czy gen. Patton nie miał racji. Gdyby nie polityka uległości USA wobec sowietów, nasycenie USA sowieckimi agentami to On ze swą armią, zajął by Paryż, Rzym, Pragę i wyzwolił Czechosłowację i być może powstrzymał by sowietów w Polsce, jego czołgi były na przedmieściach Jeleniej Góry, to On zajął by Berlin, pokonał Niemcy. – Od 1919 do 1945 – Cytaty Generała Pattona

      Cytaty Generała Pattona:arrow: Armia to drużyna. Żyje, śpi, je i walczy jak drużyna. Te bohaterskie bzdury to czyste gówno. Bękarty, które piszą takie bzdury do Saturday Evening Post wiedzą o prawdziwej walce, pod ogniem przeciwnika, mniej niż o ciupcianiu.
      Opis: Przemówienie do żołnierzy 3. armii.

      ➡ Bradley jest człowiekiem wielkiej przeciętności. Z drugiej strony, ma wiele atrybutów, które są wskazane dla generała – nosi okulary, ma silną linię szczęki, wygłasza wiele przemówień nic przy tym nie mówiąc, no i jest bliskim przyjacielem naszego obecnego szefa sztabu generała Marshalla.
      Opis: O generale Bradleyu

      ➡ Do sztabu, właśnie nasikałem do Renu. Na litość boską przyślijcie trochę benzyny.
      Dobry plan konsekwentnie wykonany dzisiaj, jest lepszy, niż idealny plan wykonany jutro.

      ➡ Eisenhower: Za każdym razem kiedy dostaje nową gwiazdkę przeciwnik atakuje.
      Patton: A za każdym razem ja Cię wyciągam z tarapatów.
      Opis: Eisenhower do Pattona tuż po tym jak otrzymał promocje na “czterogwiazdkowego” generała i Niemcy rozpoczęli kontrofensywę w Ardenach.

      ➡ Flaga dla patrioty jest tym czym krzyż jest dla chrześcijanina.
      Fortyfikacje są pomnikiem ludzkiej głupoty. Wszystko co zostało zbudowane przez człowieka może zostać przez niego zniszczone.

      ➡ Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli.

      ➡ Generał Anders z II korpusu polskiego śmiejąc się powiedział mi, że jeżeli jego wojska dostaną się pomiędzy armię niemiecką, a rosyjską to nie będzie mógł się zdecydować z kim bardziej chce walczyć.
      Opis: Patton opisuje spotkanie z Władysławem Andersem w Afryce 1943 roku.

      ➡ Generałem uczyni cię Kongres, dowódcą – łączność w walce.

      ➡ Jest jedna wspaniała rzecz, którą będziecie mogli powiedzieć po tym jak ta wojna się skończy i gdy wrócicie do domów. Będziecie wdzięczni, gdy za 20 lat będziecie siedzieć przy kominku z wnukiem na kolanie, wnuk zapyta co robiliście w czasie tej wielkiej II wojny światowej, a wy nie będziecie musieli zakasłać, przestawiać wnuka z kolana na kolano i mówić “Cóż, twój dziadek przerzucał łopatą gówno w Luizjanie”. O nie! Będziecie mogli spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć: “Synu, twój dziadek walczył wraz ze wspaniałą Trzecią Armią i cholernym sukinsynem nazwiskiem George Patton”.
      Z przemówienia do żołnierzy 3. Armii, 5 czerwca 1944

      ➡ Jest tylko jedna droga do śmierci dla zawodowego żołnierza: od ostatniego naboju w ostatniej bitwie podczas ostatniej wojny.

      ➡ Jeżeli nie jesteś pewien co robić to atakuj!

      ➡ Niech Bóg zlituje się nad mymi wrogami, bo ja tego nie zrobię.

      ➡ Nieszkolona odwaga jest bezużyteczna wobec tresowanych kul.

      ➡ Nigdy nie musiałem “przegrupowywać” swoich wojsk, a to przegrupowania stanowią główne źródło rozrywki w brytyjskiej armii.

      ➡ Pamiętajcie, żaden głupi bękart nie wygrał żadnej wojny umierając za swój kraj, wojny można wygrać tylko zabijając innego głupiego bękarta za jego kraj.
      Opis: Przemówienie do żołnierzy 3. armii.

      ➡ Polska jest pod kontrolą Rosji, tak samo jak Węgry, Czechosłowacja i Jugosławia, a my sobie spokojnie siedzimy i wydaje nam się, że wszyscy nas kochają.

      ➡ Właśnie zdobyłem Trewir dwoma dywizjami, mam go oddać?
      Opis: Po otrzymaniu wiadomości od Bradleya mówiącej o tym, aby obszedł Trewir gdyż na jego zdobycie będą potrzebne przynajmniej trzy dywizje.

      ➡ Wolę mieć jedną dywizję niemiecką przed sobą niż jedną dywizję francuską za sobą
      O sojuszniczych wojskach francuskich

      ➡ Wszyscy naziści są źli, ale nie wszyscy Niemcy są nazistami.
      Opis: O jego niechęci do oficjalnej polityki denazyfikacji Niemiec.

      ➡ Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją.

      ➡ Problem w zrozumieniu Rosjanina jest taki, że nie bierzemy pod uwagę faktu że on nie jest Europejczykiem ale Azjatą i dlatego myśli przebiegle. My nie możemy zrozumieć Rosjanina bardziej niż Chińczyka czy Japończyka, i od kiedy mam z nimi doczynienia nie miałem żadnego szczególnego pożądania zrozumienia ich poza obliczeniami jak dużo ołowiu lub stali trzeba zużyć, aby ich zabić. W dodatku do jego innej uprzejmej charakterystyki, Rosjanin nie ma szacunku dla ludzkiego życia i oni wszyscy są skurwielami, barbarzyńcami i pijakami.

      0
  17. Ale jaja. To słowo “MERYTORYCZNY” jest chyba najczęściej używanym wytrychem propagandowym.

    0
  18. Drogi DZ, nie oto chodzi. A raczej oto by w toku dyskusji np. zauważyć, że utrącanie Skrzypczaka w MON zaczęło się wcześniej poprzez niewydanie mu przez SKW certyfikatu wglądu do informacji tajnych

    0
  19. Avatar Art

    Lobbysta szantażował polskiego wiceministra obrony narodowej?
    2013-08-11 17:00

    Podsłuchy, szantaże i groźby. Wielka rozgrywka wokół MON generała Waldemara Skrzypczaka. W tle służby specjalne, lobbyści i gigantyczne kontrakty na uzbrojenie.
    Waldemar Skrzypczak, wiceminister obrony odpowiedzialny za uzbrojenie armii twierdzi, że był szantażowany przez znanego lobbystę. Chodzi o Mieczysława Bulla, który reprezentuje w Polsce interesy izraelskiego Rafaela, jednego z największych koncernów zbrojeniowych. Bull w kwietniu miał straszyć Skrzypczaka, że zostanie zniszczony, jeśli nie wesprze pomysłu kupienia w Rafaelu bezzałogowych wież do Rosomaków. Skrzypczak opisał całą sytuację w doniesieniu, które w maju trafiło do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Bull twierdzi, że absolutnie nie szantażował wpływowego wiceministra.

    Również wiosną tego roku SKW złożyła w prokuraturze wojskowej obszerny materiał poświęcony relacjom… Bulla ze Skrzypczakiem. Z przekazanego materiału, jak ustaliliśmy, wynika, że SKW podsłuchiwała rozmowy telefoniczne wiceministra obrony. Osoba, która poznała materiały: – SKW rzuciła na stół całą stertę dokumentów, ale są słabe. Nie stawiają Skrzypczaka w cieniu podejrzeń. Trudno byłoby na tej podstawie sformułować jakieś zarzuty. Od kwietnia jak gorący kartofel dokumenty podają sobie koleni prokuratorzy wojskowi. Ciągle nie podjęli decyzji – wszcząć śledztwo, czy wyrzucić sprawę do kosza.

    O co chodzi w całej grze? Polska szykuje się do wielkich zakupów zbrojeniowych na rynku międzynarodowym. Pieniądze będziemy wydawać m.in. na śmigłowce, samoloty bezzałogowe i kluczowy projekt obrony powietrznej. Presja na wybór konkretnych rozwiązań staje się coraz silniejsza. Rozgrywka jest ostra i trudno się temu dziwić. Na stole leżą miliardy. Grają o nie koncerny, lobbyści, obce państwa i ich służby specjalne.

    Cały tekst o rozgrywce wokół MON-u w najbliższym numerze tygodnika „Wprost”.

    0
  20. Drony należy kupować w USA, lub rozwinąć produkcję własnych, za te pieniądze, a nie w Izraelu. Mądre kraje same produkują broń, rozwijają myśl techniczną, dają zarobić krajowym producentom, ludzie mają zatrudnienie a tajemnice są pod kontrolą. głupie kraje kupują broń za granicą bo same nie potrafią nic wyprodukować i jest to sposobność do wzięcia łapówki. W razie konfliktu producent może łatwo wyłączyć taką broń albo sprzedać wrogiej armii sposób jak to zrobić. Co za różnica czy kody mieli Rosjanie, Niemcy czy Żydzi? Ważne że kupujemy z drugiej ręki, przepłacamy i jesteśmy murzynami. Republika Bananowa ze skorumpowanymi “elitami” albo jak kto woli typowy kraj Wschodniej Europy tym jest Polska. Skrzypczak to człowiek do którego nie można mieć zaufania ze względu na jego komunistyczną i prawdopodobnie agenturalną przeszłość. Jego bliskie kontakty z Izraelitami były bardzo podejrzane.Nie można wykluczyć, iż brał od nich łapówki. Stąd nie uwzględniał dostawców z USA. Jeżeli generał powołuje się na informacje wikileaks, to firma Elbit produkująca drony Hermes 450, będących na wyposażeniu armii Gruzji, w czasie wojny Rosji z Gruzją dała Rosjanom kody źródłowe do łączności z dronami Hermes 450. http://wikileaks.org/gifiles/docs/64027_insight-russia-israel-georgia-mexico-defense-deals-and-swaps.html A w wikileks jest o firmie Elbit a nie o firmie IAI. I to Elbit przekazał kody źródłowe do łączności z dronami hermes 450. A pan generał Skrzypczak chce wchodzić w interesy z Elbitem, pewnie za “podarek” na utrzymanie kochanek, rozpusty o czym Mossad wie dobrze, . Co do firmy IAI – to oni podpisali porozumienie z Rosją, oficjalne, dotyczące produkcji dronów Bird Eye 400, I-View 150 i Searcher http://www.flightglobal.com/news/articles/iai-oboronprom-sign-uav-production-deal-348471/Te izraelskie drony, a mamy ich 9 są już złomem z powodu kontrolowania ich przez sowietów. Ktokolwiek zdecyduje o ich kupnie powinien być sądzony za kupno bezużytecznego złomu za tak wielkie pieniądze. Sowieci mając do nich kody mogą je w każdej chwili unieruchomić i z tego powodu nie powinniśmy kupować od Izraela tych dronów. Przypominam, że pod koniec XX wieku do Izraela przybyła liczna grupa żydów z CCCP ( np Anatol Sztarański) w liczbie ponad miliona. To może być żródłem silnego prorosyjskiego lobby w Izraelu – obecnie. Sprawa nielojalności ( łagodnie mówiąc) izraelskiego kontrahenta, powinna skutkować conajmniej utratą klientów. Kupowanie uzbrojenia w Izraelu, to wyrzucanie pieniędzy w błoto

    0
    • Czytelnicy piszą do nas, że Komorowski ma na sumieniu wysłanie generała Izydorczyka z WSI, którego samo WSI złapało na współpracy agenturalnej z wywiadem rosyjskim, do Brukseli z dostępem do największych tajemnic NATO. Komorowski był wtedy zdaje się ministrem obrony.

      0
      • Hello, I am an architect (no matsres) on H1B visa since october 2009, and it is the first time I have this visa. Can my employer apply now for my Green card under EB3 or is it better to wait until I have an H1B for the second time.Do I have better chances to be approved being on H1B for the second time or it does not matter? If I can apply now and it takes several years what do I need to do if my H1B expires in sept 2012?Thanks, VThanks

        0
    • above, it would be best to do it on the full visa holder and if one of you has hiehgr qualifications than the other like a Masters Degree or PHD that could be helpful as well.Good Luck,CJ

      0
    • A wonderful job. Super helpful inroamftion.

      0
  21. Avatar BULL-ZDRAJCA\AGENT

    A GDZIE nasze Służby ,kltóre NATYCHMIAST powinni UWIĘZIĆ tego AGENTA żydowskich TERRORYSTÓW ,wydobyć z Nigo wszystkie dane i ODSTRZELIĆ za ZDRADĘ Narodu Polskiego !!!

    0
  22. That’s really thinking at an imverssipe level

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217