POLSKA
Like

Konstytucja RP

03/04/2018
263 Wyświetlenia
0 Komentarze
34 minute czytania
Konstytucja RP

Na temat konstytucji państwa polskiego pisałem wielokrotnie przy różnych okazjach, chciałbym zwrócić uwagę na niektóre moje publikacje związane z tym tematem.



Chodzi ni szczególnie o takie tytuły jak:

„Sprawa niepodległości Polski” z 01.12.2010 r

„Konstytucje kwietniowe” z 20.04.2012 r.

„Odzyskanie niepodległości” z 05.10.2017 r.

Wszystkie te publikacje, z także inne, dostępne w portalach internetowych mają na celu uświadomienie społeczeństwa, jakie jest rzeczywiste położenie naszego bytu narodowego i państwowego i przekonanie go o konieczności kontynuowania walki o niezawisłość Polski.

Stwierdzam po raz nie wiem który, że w roku 1989 nie odzyskaliśmy niepodległego państwa polskiego, a jedynie została dokonana zmiana systemu zarządzania z kapitalizmu państwowego na kapitalizm prywatny zawłaszczony przez formalnie anonimowych dysponentów.

Tej zmianie towarzyszyły przywłaszczone bezprawnie symbole niepodległego państwa polskiego.

Próby naruszenia tego stanu spotykały się z bezwzględną reakcją wszystkich dyspozycyjnych sił i powrotem do stanu wyjściowego.

Obecnie jesteśmy w stadium trzeciej takiej próby przy bardzo silnym skoncentrowaniu ataku na nią z użyciem sił zagranicznych zarówno unijnych jak i przedstawicieli państw liderujących w Europie z Niemcami na czele.

Ostatnio dokonane zmiany w składzie rządu mogą prowadzić do osłabienia oporu, lub też zmiany jego charakteru, a w rezultacie nawet wzmocnienia.

To się okaże w najbliższym czasie

Pozycja wszystkich tych, którzy chcą w różnym trybie dokonać zmian w systemie rządzenia Polską jest mocno osłabiona w przypadku uznania za niezbędne przestrzeganie obecnie stosowanej konstytucji.

Jest to bowiem w tej chwili główna przeszkoda w osiągnięciu zarówno niezawisłości państwowej jak i normalnego funkcjonowania państwa.

Można sobie darować szczegółowe tłumaczenie przyczyn tego stanu stwierdzając jedynie, że z tytułu formalnej kontynuacji PRL – tworu bezprawnego, jest ta konstytucja aktem nielegalnym, ale ze względu na możliwość interpretacji na zasadzie, chociażby w złej wierze, jej zasiedzenia, nie zaszkodzi poddanie jej bardziej szczegółowej analizie.

Po pierwsze trzeba stwierdzić, że konstytucja, jak to wskazuje nazwa dokumentu, jest aktem twórczym stanowiącym w jakim państwie i w jakich warunkach prawnych ma żyć naród.

Na życie narodu składa się zarówno jego przeszłość jak i teraźniejszość oraz perspektywa przyszłości.

Konstytucja Odrodzonego Państwa Polskiego z 17 marca 1921 roku stwierdzała w preambule, że odrodzone państwo polskie jest kontynuacją Polski przedrozbiorowej.

Powinna zatem nawiązywać przynajmniej do najważniejszych aktów stanowiących to państwo, a mianowicie do aktu Unii Lubelskiej i Konstytucji 3 Maja.

Państwo polskie stanowione wymienioną konstytucją „marcową” jak i „kwietniową” z 23 kwietnia 1935 roku nie przestało istnieć, gdyż tej konstytucji nikt nigdy nie unieważnił.

Ustanawiając nową konstytucję w 1997 roku pominięto tę sprawę wprowadzając świadomie w błąd naród Polski w odniesieniu do stanu prawnego, a zatem popełniając przestępstwo oszustwa.

Niezależnie od sankcji, jakie powinny być zastosowane w stosunku do sprawców tego oszustwa, musi być dokonana naprawa błędnego stanu prawnego.

Chcąc konsekwentnie stosować prawo i być w zgodzie z zachowaniem ciągłości historycznej państwa należy uznać za nieważną stosowaną obecnie konstytucję i przywrócić do życia konstytucję z 23 kwietnia 1935 z ważnymi zapisami konstytucji z 17 marca 1921 roku, jako aktów nigdy nieusuniętych.

Na podstawie tej konstytucji powinny być niezwłocznie dokonane wybory prezydenta RP.

Pierwszym zadaniem prezydenta byłoby ogłoszenie wyborów parlamentarnych zgodnie z wymogami konstytucji, ale na podstawie dekretu prezydenckiego.

Nowo obrany parlament powinien dokonać niezbędnych zmian w konstytucji w celu stworzenia ram dla procesu legislacyjnego i stworzenia rządu.

Trzeba się liczyć z faktem silnego ataku zarówno sił wewnętrznych, czerpiących korzyści z istniejącego, niezgodnego z prawem, historią i godnością narodu stanu państwa, jak i ich zagranicznych mocodawców.

W celu odparcia tego ataku potrzebna jest szczególna mobilizacja społeczna w obronie naszej niezawisłości i naszej narodowej i kulturowej tożsamości.

Dla tych, którzy wbrew prawu i historii chcą bronić obecnie stosowanej konstytucji, chciałbym podać kilka istotnych uwag w odniesieniu do jej treści:

1.Preambuła

Zaczyna się od kłamstwa, że w 1989 roku odzyskano możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o losie ojczyzny.

Dowodem na to jest fakt „kontraktowych” wyborów stanowiących zaprzeczenie zasad demokracji i pozostawienie na uprzywilejowanych warunkach przedstawicieli komunistycznego reżymu ustanowionego przez obce i wrogie Polsce siły z pozbawieniem suwerenności.

Postawienie znaku równości między obywatelami i narodem polskim jest oczywistym nieporozumieniem, gdyż „naród polski” to Polacy, a obywatelami mogą być osoby innej narodowości, ostatecznie zatem nie wiadomo czy konstytucję mają stanowić Polacy czy obywatele państwa, które nota bene jeszcze nie istnieje, gdyż dopiero konstytucja je ustanowi.

Invocatio Dei – powołanie się na Opatrzność Bożą, której zawdzięczamy odzyskanie niepodległości stanowi wstęp do konstytucji z 1921 roku, wszystkie akta stanowiące o państwie polskim zawierają odwołanie do woli bożej, akt który jest zaprzeczeniem tego wyznania nie może zapewnić ich ciągłości historycznej, a zatem tworzy on zupełnie inne państwo.

Sformułowanie o „wierzących w Boga jako źródła prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna” definiuje inne bóstwo aniżeli Bóg w Trójcy Jedyny nasz Stwórca, bez którego, jak mawiał św. Jan Paweł „nie ma historii Polski”.

Ponadto te bóstwo jest tylko „źródłem” paru cech, które mogą pochodzić też z innych źródeł, powstaje pytanie jakich? – Czy innych bóstw? Pomija natomiast zasadniczą cechę boską, a mianowicie miłość do człowieka.

Zdumienie może budzić tylko fakt, że nikt z episkopatu polskiego nie zwrócił uwagi na takie sformułowanie będące zaprzeczeniem wiary chrześcijańskiej

Preambuła rozróżnia „dziedzictwo chrześcijańskie” i „wartości ogólnoludzkie” zestawiając ze sobą całkowicie różne pojęcia. „Dziedzictwo chrześcijańskie” stanowi właśnie wartość ogólnoludzką zawartą w przykazaniach bożych, a szczególnie w przekazie ewangelicznym.

W ujęciu podanym w tekście „wartości ogólnoludzkie” są czymś innym, niestety niezdefiniowanym.

W tymże samym zdaniu zawarte jest oczywiste kłamstwo o I i II Rzeczpospolitej.

Potocznie w gwarze prasowej używa się tego rodzaju fałszywych pojęć, nie dopuszczalne jest to w takim akcie prawnym, który pretenduje do miana prawa podstawowego. Otóż zarówno z mocy prawa jak też i praktyki nie było nigdy II Rzeczpospolitej. Konstytucja z 1921 roku wyraźnie stwierdza, że państwo polskie jest „odrodzonym” państwem przedrozbiorowym, a zatem mamy do czynienia z tą samą Rzeczpospolitą tylko ze zmianami ustrojowymi, co zresztą było praktyką jej poprzedniczek, Unii Lubelskiej i Konstytucji 3 Maja.

W następnym zdaniu ukrywa się prawdę pod eufemizmem o „czasach, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane”

Nie ma natomiast ani słowa o bezprawnym rodowodzie PRL i bezmiarze cierpień i krzywd, jakie agresja bolszewicka i ustanowione przez nią porządki w Polsce sprawiły.

Na końcu wspomina się o „dobru trzeciej rzeczpospolitej”, a więc nie chodzi tu o Polskę, ale o jakieś zupełnie inne państwo pod tytułem „trzecia rzeczpospolita”.

Równie dobrze może to być dziesiąta lub piętnasta, gdyż i tak nie wiadomo co z poprzednimi.

Preambuła do konstytucji nie zawiera wprawdzie konkretnego nakazu prawnego, ale określa charakter państwa, jak zostało to dokonane w preambule do konstytucji z 1921 roku napisanej przez ks. Lutosławskiego i pozostaje aktualne do dziś.

Rozdział I. Rzeczpospolita

Zaczyna się podobnie jak w konstytucji z 1921 roku, różnica polega na tym, że tamta konstytucja zawierała jedynie dwa artykuły, a z 1997 roku aż 29, z których większość jest całkowicie zbędna, a nawet kompromitująca jak np. art. 3, który wyprzedza postanowienia o ustroju państwa /rząd i samorząd/, art. 7, 8. 9, 10.

W ogóle w tym rozdziale pomieszane są sprawy ustrojowe z uprawnieniami obywatelskimi i ogólnikowymi deklaracjami, z których art. 19 o otoczeniu specjalną opieką weteranów walk o niepodległość zakrawa na kpiny w zestawieniu z kombatanckim dodatkiem do emerytury w wys. 208 zł mieś. To nawet za PRL wynosił on 3 tys. zł. co w chwili wprowadzenia go stanowiło mniej więcej równowartość 500 – 600 zł. obecnych, z tym, że wówczas było kombatantów 400 tys. a obecnie może jeszcze parę tysięcy pozostało.

Podobnie wygląda deklaracja z art.18 o pomocy rodzinie w zestawieniu z sytuacją mieszkaniową, pracą dla utrzymujących rodzinę, dodatkami rodzinnymi itp.

Przez blisko 20 lat rządów zwolenników i twórców tej konstytucji nie zrobiono niczego w tej mierze, dopiero rządy deklarujące chęć jej zmiany wprowadziły realne posunięcia zmierzające do poprawy bytu polskich rodzin.

W ogóle w tym rozdziale więcej jest propagandy bez pokrycia niż jakiejkolwiek treści, jak choćby art. 20 o „społecznej gospodarce rynkowej” i następne o własności i „gospodarstwach rodzinnych”.

Rozdział II.

Tytuł: -„Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela” jest nieporozumieniem, „prawa człowieka” stanowią pojęcie ogólnoludzkie zawarte w podpisanej i ratyfikowanej przez Polskę konwencji. Umieszczenie ich w konstytucji państwa sugeruje dominium tego państwa w stosunku do całej ludzkości.

Nie ma większego sensu wchodzenia w całą kazuistykę uprawianą zawzięcie w tym akcie.

Jeżeli zapewnia się prawną ochronę życia i nietykalności cielesnej to wystarczy ogólne sformułowanie, próby uszczegółowienia prowadzą niekiedy do absurdów.

Już w pierwszym zdaniu użycie zwrotu „każdemu człowiekowi” odnosi się do całej ludzkości, co jest nonsensem, podobnie jak z torturami fizycznymi, a nie wymienione tortury psychiczne mają być dozwolone?

A wystarczyło zapewnienie ochrony życia, zdrowia i nietykalności osobistej i to wszystko w Polsce a nie we wszechświecie.

Podobnie ma się sprawa z równością wobec prawa i pozycji społecznej, wystarczyłoby uznanie równości niezależnie od płci, narodowości czy wyznania religijnego. A tak mamy wprawdzie obowiązek zrównania kobiet i mężczyzn w płacach, ale co z innymi niewymienionymi warunkami zatrudnienia?

Na tle wymienionych przykładów i wielu innych można wnosić, że autorem aktu pretendującego do miana konstytucji, czyli prawa zasadniczego nie był prawnik, widoczne są bowiem jałowe starania o wyczerpanie wszystkich przypadków, w których mogą być naruszone prawa człowieka i obywatela.

Prawnik doskonale wie, że tylko odpowiedni poziom abstrakcyjności prawa daje gwarancję prawidłowej interpretacji.

Zupełnie bez sensu jest wprowadzenie odrębnych rozdziałów „wolności” osobistych, politycznych, ekonomicznych, socjalnych i kulturalnych.

Wszystkie wyliczane szczegółowo „wolności” zawierają zastrzeżenie w postaci ograniczeń ustawowych, których treść jest nieokreślona.

Najwyraźniej mamy do czynienia ze zwykłą propagandą, a nie wyraźną definicją prawną.

Rozdział III. Źródła prawa

Nasuwa się nieodparte wrażenie, że ten rozdział zaistniał jedynie w tym celu, żeby można było za jego pomocą wprowadzić bezpośrednią introdukcję prawa obcego do Polski bez potrzeby przeprowadzenia procesu ratyfikacji.

Polacy mając w pamięci haniebny i tragiczny w skutkach schyłkowy wiek XVIII powinni być szczególnie uwrażliwieni na wszelkie formy zewnętrznej interwencji w polskie sprawy.

Stąd w polskiej konstytucji, tak jak to miało miejsce w konstytucjach przedwojennych, każda próba wprowadzenia prawa pochodzenia zagranicznego musi przejść przez procedurę ratyfikacyjną.

Rozdział IV. Sejm i Senat

Nie wdając się w szczegóły można stwierdzić, że ten rozdział jest nie tyle postanowieniem konstytucyjnym, ile ordynacją wyborczą z elementami regulaminu parlamentarnego.

Jest to oczywiście typowe gadulstwo zastępujące treść, natomiast brakuje wyróżnienia roli senatu w stosunku do sejmu, zarówno w odniesieniu do formy kształtowania jak zadań ustawodawczych.

Rola senatu jest pomniejszona w zestawieniu ze sprzeciwem prezydenckim wymagającym dla obalenia kwalifikowanej większości w sejmie.

W stosunku do potrzeb występuje wyraźnie nadmierna liczba posłów i senatorów, tym bardziej, że czynności swoje wykonują w pełnym etacie zatrudnienia w odróżnieniu od parlamentarzystów przedwojennych.

Na marginesie można zwrócić uwagę fakt świadczący o charakterze tego aktu ujawnionego już w preambule.

W ślubowaniu parlamentarzystów dopuszcza on możliwość użycia dodatkowego zwrotu: „tak mi dopomóż Bóg” – nie jest ten zwrot integralną częścią ślubowania, którego ważność wypełniła się z chwilą zakończenia zdania ….”i innych praw Rzeczpospolitej Polski”. Mamy zatem do czynienia w myśl intencji autora tego aktu jedynie z dodatkiem dekoracyjnym użytym wyraźnie w celach propagandowych na zasadzie trawestacji przysłowia, gdzie oferuje się diabłu świeczkę a Panu Bogu ogarek.

Są to wszystko elementy gry pozorów uprawianej przez twórców „III Rzeczpospolitej” tkwiących mentalnie w PRL gdzie oficjalnie uznawano, że około 20% Polaków to wyznawcy religii. Popełniono jednak błąd chcąc zachować status państwa „neutralnego” religijnie, bowiem wyznawca hinduizmu może czuć się urażony nakazem zwrotu do jednego z bogów nie wymieniając jego imienia.

Przy takim podejściu powinno się umożliwić nazwanie po imieniu o jakiego boga chodzi.

W każdym razie nie ma to nic wspólnego z postawą chrześcijańską.

Rozdział V. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Mam wątpliwości w odniesieniu do pisowni hasła „Rzeczpospolita”

Użycie formy „Rzeczypospolitej” trąci archaizmem, było naturalnie używane w czasie, gdy były dwa odrębne słowa, przy słowach zrośniętych pierwszy człon pozostaje niezmieniony w różnych przypadkach na znak, że jest to jedno słowo, a nie sztuczny zlepek. Nie ma w tym żadnej powagi tylko zbędna napuszoność i może być traktowane jako sprzeciw w stosunku do tworzenia złożonych wyrazów, są jednak te wyrazy niezbędne w rozwijającym się życiu narodu, a nieudane próby ich tworzenia zostaną po prostu odrzucone przez użytkowników.

Wątpliwości budzi „czuwanie prezydenta nad przestrzeganiem konstytucji” – co to sformułowanie oznacza?

Czy wyłącznie pilnowanie, żeby konstytucja była przestrzegana, czy też egzekwowanie jej przestrzegania?

W każdym przypadku takie ujęcie powierza prezydentowi interpretację zapisów konstytucyjnych, ma to szczególne znaczenie wobec faktu powołania przez konstytucję Trybunału Konstytucyjnego.

W świetle nadrzędnej roli prezydenta ten trybunał staje się jego organem dyspozycyjnym wspomagającym go w dziele „czuwania nad przestrzeganiem konstytucji”.

Dwie najważniejsze funkcje prezydenta: – przedstawicielstwo państwa wobec zagranicy i zwierzchnictwo sił zbrojnych opatrzone są zastrzeżeniami dotyczącymi „współpracy” z premierem i ministrem spraw zagranicznych, co może sugerować równorzędność podmiotów tej współpracy. Jeszcze gorzej wygląda to w odniesieniu do zwierzchnictwa sił zbrojnych, które prezydent sprawuje „za pośrednictwem” ministra obrony narodowej.

Co oznacza to pośrednictwo tego nie wiemy, nasuwa się tylko uwaga jak w treści popularnego w PRL kawału na temat szampana, który według tej definicji jest napojem alkoholowym z dużą zawartością bezwodnika węglowego i jest artykułem masowego spożycia ludu pracującego miast i wsi za pośrednictwem kierownictwa partii i rządu.

I jedno i drugie sformułowanie konstytucyjne spowodowało już wiele kłopotów a nawet kompromitacji, a niewykluczone, że było powodem tragedii.

Na tle tego uwagi na temat uprawnień prezydenta z wymienionymi literalnie trzydziestoma punktami szczegółowymi są błahostką, chociaż nawet nie oszczędzono mu roli pokornego petenta wobec sejmu.

Rozdział VI. Rada Ministrów i administracja rządowa

Według sformułowania w tytule chodzi o dwa różne organy władzy wykonawczej, a chodzi tylko o „Rząd”, którego podstawowym organem jest Rada Ministrów.

Podobnie jak i w uprawnieniach i obowiązkach prezydenta i ten rozdział zajmuje się szczegółową wyliczanką zapominając o najważniejszym zadaniu rządu, jakim jest realizacja programu rozwoju państwa zgodnie z ustawą budżetową.

Problemem zasadniczym jest autonomiczność rządu jak i pozostałych składników władzy państwowej.

Niebezpieczna jest daleko idąca ingerencja władzy ustawodawczej w pracę rządu, a w tym specjalnie w stosunku do poszczególnych ministrów.

Rząd stanowi jedno ciało i posiada osobowość prawną, parlament może kontaktować się z rządem wyłącznie w odniesieniu do realizacji ustaw, nie powinien ingerować w wewnętrzne sprawy rządu.

Zapis konstytucyjny jest typowym przejawem „sejmokracji”, zjawiska bardzo niebezpiecznego dla prawidłowego funkcjonowania władz państwa.

Rozdział VII. Samorząd Terytorialny

Treść ogranicza się do samorządu terytorialnego, podczas gdy nie mniej ważne w życiu państwa są wszelkie przejawy samorządności z samorządem zawodowym na czele.

W konstytucji „marcowej” jest piękny zapis, który powinien być zachowany mówiący o samorządzie, jako podstawie ustrojowej Polski.

W omawianym akcie brakuje dostatecznego sformułowania uprawnień samorządu terytorialnego, a szczególnie źródeł własnego dochodu.

W przedwojennej Polsce mimo ograniczeń wprowadzonych po przewrocie majowym z 1926 roku dochody własne samorządu sięgały 3/4 ogółu dochodów, obecnie nie można osiągnąć połowy.

Oznacza to zależność samorządów od centralnego dystrybutora środków.

Rozbudowana, wieloszczeblowa sieć samorządów służy głównie jako łup wyborczy partiom politycznym. Należy szczególnie przyjrzeć się celowości utrzymywania samorządu na szczeblu wojewódzkim, który jest wykorzystywany przez UE jako konkurencja dla władz państwowych.

Rozdział VIII. Sądy i Trybunały

Już sam tytuł tego rozdziału jest tautologią, trybunał to też sąd.

Poza niezbędnym stwierdzeniem niezależności sądów reszta jest zbędnym gadulstwem, gdyż i tak szczegółowe rozwiązania merytoryczne odsyłane są do odrębnych ustaw.

Zbędny jest też Trybunał Konstytucyjny, interpretacja prawa zastrzeżona jest bowiem kompetencji Sądu Najwyższego, którego orzeczenia są wiążące.

Mając na względzie rolę SN, jako najwyższego organu władzy sądowniczej, należy również przemyśleć formułę trybunału Stanu.

Zbędne jest też odrębne sądownictwo administracyjne. Jeżeli stosuje się zasadę autonomiczności władz, to władza sądownicza sama decyduje jakie sprawy przed jakim sądem mają być rozpatrywane.

Bodajże najważniejszym jest tryb powoływania sędziów, jeżeli należy to do atrybutów prezydenta RP to nikt nie może mu tego wyboru narzucać.

Można to rozwiązać przez całkowite pozostawienie swobody decyzji prezydentowi, lub w najgorszym przypadku udzielenie uprawnienia do przedstawiania kandydatów kilku wybranym instytucjom z zastrzeżeniem możliwości wyboru prezydentowi osób niewymienionych w listach kandydackich, oczywiście pod warunkiem posiadania niezbędnych kwalifikacji zawodowych.

Rozdział IX. Organy Kontroli Państwowej i Ochrony Prawa

Mamy w tym rozdziale niezłe pomieszanie pojęć:

– po pierwsze: wg treści tego rozdziału NIK nie jest organem kontroli państwowej, ale organem kontroli usługowym wobec sejmu. W ten sposób jedna z autonomicznych władz nadaje sobie prawo kontrolowania innych.

– po drugie: organem ochrony prawa jest Prokurator Generalny i jego organy, powoływanie instytucji konkurencyjnych stanowi tylko chaos i stale spory kompetencyjne.

Za całkowite nieporozumienie należy uznać pakowanie do konstytucji instytucji Nadzorującej radio i telewizję, takich dziedzin domagających się nadrzędnego nadzoru jest wiele i wszystkie one podlegają stosownym prawom i nadzorowi istniejących organów państwa. O programie ich działalności decydują ich właściciele w ramach obowiązujących przepisów.

Problem polega na tym żeby istniała wolna konkurencja i żeby nie było układów monopolistycznych.

Rozdział X. Finanse publiczne

Główną treść tego rozdziału stanowią informacje, że tworzenie różnego rodzaju przychodów państwa regulują ustawy.

Całkowicie wystarcza informacja o źródłach dochodu budżetu państwa i samorządów.

Prawo emisji pieniądza i prowadzenia polityki pieniężnej powinna regulować odrębna ustawa.

Rozdział XI. Stany nadzwyczajne

Znacznie łatwiejsze do zastosowania i interpretacji byłoby ustanowienie dwóch stanów nadzwyczajnych: – stanu wojennego i stanu nadzwyczajnego stosowanego w różnych wymagających tego przypadkach, konstytucja może wymienić przypadki potrzeby zastosowania tego rozwiązania, ale nie powinna stanowić instrukcji dla ustawodawcy, czym praktycznie jest omawiany rozdział.

Rozdział XII Zmiana konstytucji

Zmiana konstytucji jest równoznaczna z wprowadzeniem nowej i dlatego tryb dokonywania zmian powinien być taki sam jak w jej uchwalaniu.

Rozdział XIII. Przepisy przejściowe i końcowe

Uchwalenie nowej konstytucji wymusza zakończenie kadencji parlamentu i ogłoszenie wyborów zgodnie z nowo stanowionym prawem.

Dotychczas obowiązujące prawo wg orzeczenia sądu najwyższego niezgodne z nową konstytucją musi ulec zmianie w ustalonym terminie.

Odrębnego omówienia wymaga art. 242, który ustala ciągłość prawną państwa w stosunku do PRL.

Ponad wszelką wątpliwość PRL była tworem bezprawnym przy równoczesnym prawnym istnieniu niezawisłego państwa polskiego stanowionego konstytucją z 17 marca 1921 roku, a następnie konstytucją z 23 kwietnia 1935 roku.

W ten sposób akt z 2 kwietnia 1997 roku jest kontynuacją stanu bezprawnego.

Pozbawiając się ciągłości w stosunku do niepodległego państwa polskiego, państwo ustanowione takim aktem bierze na siebie odpowiedzialność za wszelkie niegodziwości i obciążenia PRL rezygnując z praw jakie przysługują państwu polskiemu będącemu kontynuacją RP.

Należy podkreślić, że państwo stanowione obydwu wymienionymi konstytucjami przedwojennymi nie podległo procesowi likwidacji, ani też przekazania swoich praw w ręce nowej władzy w Polsce powołanej w 1989 roku, a szczególnie w ręce prezydenta wybranego w 1990 roku. Wprawdzie zostały przekazane insygnia władzy prezydenckiej, ale bez wręczenia jako obowiązującego prawa aktu konstytucji z 1935 roku, pomijając już fakt, że wybór prezydenta nie został przeprowadzony zgodnie z tą konstytucją, jak też i nie zastosowana obowiązująca w niej rota przysięgi prezydenckiej.

Sprawa nie ogranicza się do braków formalno prawnych, konstytucja jest bowiem wyrazem woli narodu w dziele tworzenia własnej państwowości.

Nie może zatem ograniczać się wyłącznie do statutu formy stowarzyszenia, ale powinna przedstawić główną ideę tego państwa umocowaną historycznie.

Dlatego do aktów konstytucyjnych państwa polskiego należy w szczególności zaliczyć Unię Lubelską. Konstytucję 3 Maja, a także obydwie przedwojenne konstytucje ze szczególnym uwzględnieniem preambuły do konstytucji z 17 marca 1921 roku. Te dokumenty stanowią bowiem o ciągłości państwa polskiego i o jego charakterze.

Sprawy dotyczące jego chwilowego zasięgu czy też problemów ustrojowych stanowią drugorzędną materię. Najważniejsze jest określenie czyje jest państwo.

Rzeczpospolitą powstałą w wyniku Unii Lubelskiej tworzyły nominalnie dwa narody

– polski i litewski, lub dwa narody o różnych wyznaniach – katolicki i prawosławny. W praktyce chodziło o narody pochodzące z królestwa polskiego i wlk. księstwa litewskiego. Różnice narodowościowe nie były jednak w owym czasie tak mocno akcentowane jak różnice wyznaniowe.

Współcześnie Polska jest w zasadzie państwem jednonarodowym, udział innych narodowości oscyluje w granicach 2 % mieszkańców w odróżnieniu od Polski przedwojennej gdzie ten udział sięgał 30 %.

Mamy zatem do czynienia z państwem Polaków, ale dla stworzenia warunków współuczestnictwa innych narodowości można użyć pojęcia „polskiej wspólnoty”, w której uczestniczą wszyscy na równych warunkach.

Będzie to również nawiązanie do historycznej tradycji formuły państwa polskiego.

Niezbędne jest podkreślenie oblicza ideowego państwa, szczególnie jest to istotne wobec natarczywego domagania się państwa bezwyznaniowego, „neutralnego religijnie”, w czym celują ośrodki kierownicze UE.

W praktyce oznacza to państwo antychrześcijańskie.

Dla obrony chrześcijańskich wartości współżycia między ludźmi w różnych formacjach społecznych należy podkreślić chrześcijański charakter państwa polskiego.

Ze względu na wspomnianą rolę aktu konstytucyjnego w jego skład powinien wchodzić cały historyczny dorobek narodu polskiego decydujący o charakterze państwa.

Formuła organizacji zarządzania państwem musi ograniczyć się wyłącznie do podstawowych problemów, a to w celu zapewnienia jej długotrwałego bytu bez tworzenia sytuacji wątpliwych i kontrowersyjnych.

Można w tym przedmiocie oprzeć się na konstrukcji konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku.

Jedno jest pewne, budowanie niezawisłego państwa polskiego wymaga wielkiego i skoncentrowanego wysiłku przy udziale jak najszerszych warstw społecznych.

Warunkiem podstawowym jest nawiązanie do naszych historycznych zdobyczy w dziedzinie kultury narodowej.

Inne zapisy autora:

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

529 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217