Bez kategorii
Like

“Kolczyki niepodległościowe” albo: strzelać czy nie strzelać?…

11/12/2012
363 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

Już wiem kiedy zostanę “Prawdziwym Polakiem”. Wystarczy kupić „kolczyki niepodległościowe” za jedyne 200 zł komplet i wpiąć do ucha. Co w głowie i na sercu będzie, to tak jakby sprawa drugorzędna.

0


 

       Już wiem kiedy zostanę "Prawdziwym Polakiem". Wystarczy kupić „kolczyki niepodległościowe” za jedyne 200 zł komplet i wpiąć do ucha. Co w głowie i na sercu będzie, to tak jakby sprawa drugorzędna.

       Wiedziałem, że Marsz Niepodległości może mieć wielu sponsorów i pisałem o tym w notce 11 listopada – procesja pod specjalnym nadzorem. Bo to jakaś atrakcja dla ponurego północnego miasta, i firma transportowa zarobi, i browarkiem trzeba się pokrzepić i przy okazji manewry oddziałów umundurowanych zrobić i broń gładkolufową sprawdzić. Jednak „kolczyki niepodległościowe” nie wpadły mi do głowy. Mogłem jednak pomyśleć: po powstaniu styczniowym „czarna biżuteria” odniosła wielki sukces i to ponoć w całej Europie.

       Ponoć, bo informację otrzymałem drogą pantoflową można te kolczyki nabyć jako dodatek do „Myśli nowoczesnego endeka” imć pana Ziemkiewicza w niektórych księgarniach. Nie wiem czy ten proceder odbywa się za zgodą autora czy jest to efekt działania „niewidzialnej ręki rynku”.

 

No ale o strzelaniu być miało a to rzecz poważna.

 

       Tak, starałem się wejść w skórę szefa oddziałów porządku pilnujących i sobie myślę: jakież to decyzje bym zaczął wydawać, gdyby strach przed należytym wywiązaniem się z powierzonego obowiązku (nadgorliwość), przeważył szalę zdrowego rozsądku? No właśnie: strzelać czy nie strzelać. Z rozterki tej przyszła mi do głowy kolejna nowelizacja Ustawy o zgromadzeniach publicznych.

       Otóż na uczestników marszu nałożyłbym obowiązek rejestracji treści wszystkich transparentów. Nie ważne jakie – bez żadnej cenzury. Później tę listę powieliłbym na powielaczu i rozdał umundurowanym. Kto ma hasło jest chroniony, do każdego innego strzelamy. A pieron go wie, co to za typ milczkiem się przemyka i co chce zrobić jak ma dwie wolne ręce. Jak trzyma ten drążek, to przynajmniej jedną rękę na zajętą. No jeszcze chroniłbym tatusiów i mamusie co to patriotycznie swe latorośle za rączkę prowadzą.

       Receptę na „odzyskanie Polski” promuję tu już od prawie dwóch lat i chyba tą receptą zdążyłem niektórych Polaków poważnie wystraszyć. Nie wierzycie?

       Naszej akcji związanej z uchwyceniem pierwszego przyczółka dla społecznej gospodarki rynkowej w postaci „stowarzyszeń do poszczególnych czynności handlowych na wspólny rachunek” nikt nie traktował poważnie. Jednak perspektywa wprowadzenia do naszego prawa gospodarczego standardu MSSF 11 traktującego o „wspólnych ustaleniach umownych” skończyła się alarmem u wolnorynkowców. To już nie przelewki. To już nie precedensy pokazywane w jednym egzemplarzu jak: maszoperie na Kaszubach, Hrubieszowskie Towarzystwo Rolnicze czy Gazolina S.A. To międzynarodowa groźba powiedzenia przedstawicielom cywilizacji koczowniczej: nic tu po was.

 

Nie wierzycie? Żydłacką reakcję na odzyskiwanie Polski możecie zobaczyć tu Czy MSSF 11 pomoże naszym Spółkom Dorazowym

 

Już nie wiem, jeśli te "kolczyki niepodległościowe" pomogłyby sprawie, to pal licho – odżałuję te dwie stówki.

 

 

Inne zapisy autora:

0

nikander
nikander

Bardziej pragmatyczne niz rewolucyjne mysla wojowanie.

289 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816