POLSKA
Like

Kim jesteśmy?

19/10/2018
579 Wyświetlenia
0 Komentarze
10 minut czytania
Kim jesteśmy?

  Pytanie zrodziło się skutkiem przeczytania uwag do kilku moich ostatnich publikacji. Zacznę od stosunku do Rosji, a raczej do wywodzącej się z Rosji odwiecznej agresji i nienawiści do wszystkiego co polskie. Przyczyna tego zjawiska jest prosta: przejęta z tatarskim igiem niewolnicza mentalność nie znosi polskiego zamiłowania do wolności. W wydaniu bolszewickim nałożyło się na to marksistowska, zoologiczna nienawiść jako czynnik decydujący w postępie ludzkości. Na tym tle nakaz wyrażania wdzięczności najściu bolszewickiej zamiast hitlerowskiej okupacji wygląda jeszcze gorzej niż domaganie się przez cara Mikołaja II wdzięczności od ludności Lwowa za „powrót” miasta na łono „matuszki Rossiji” w trakcie przejściowego zajęcia go przez ofensywę Brusiłowa w czasie I wojny światowej. Wprawdzie, jak powiadał Rydz: Niemcy zabierają nam życie, a bolszewicy […]

0


 

Pytanie zrodziło się skutkiem przeczytania uwag do kilku moich ostatnich publikacji.

Zacznę od stosunku do Rosji, a raczej do wywodzącej się z Rosji odwiecznej agresji i nienawiści do wszystkiego co polskie.

Przyczyna tego zjawiska jest prosta: przejęta z tatarskim igiem niewolnicza mentalność nie znosi polskiego zamiłowania do wolności. W wydaniu bolszewickim nałożyło się na to marksistowska, zoologiczna nienawiść jako czynnik decydujący w postępie ludzkości.

Na tym tle nakaz wyrażania wdzięczności najściu bolszewickiej zamiast hitlerowskiej okupacji wygląda jeszcze gorzej niż domaganie się przez cara Mikołaja II wdzięczności od ludności Lwowa za „powrót” miasta na łono „matuszki Rossiji” w trakcie przejściowego zajęcia go przez ofensywę Brusiłowa w czasie I wojny światowej.

Wprawdzie, jak powiadał Rydz: Niemcy zabierają nam życie, a bolszewicy duszę, jednakże suma ofiar śmiertelnych obu okupantów w stosunku do narodu polskiego jest porównywalna.

Możemy sobie darować rozważania na temat która zaraza gorsza.

Wiemy jedno, że Niemcy chcieli nas zamienić w podludzkich niewolników, a bolszewicy w sowieckie roboty.

Żołnierz sowiecki, niezależnie od jego osobistego nastawienia, jeżeli takie w ogóle miał, nie mógł nikomu przynieść wolności bo sam był jej pozbawiony.

Wprawdzie w 1941 roku z moich bezpośrednich kontaktów z jeńcami sowieckimi, uciekinierami z niemieckiej niewoli, wynikało że większość z nich nie miała zamiaru walczyć za Stalina, ich ciemiężyciela, to jednak już pod koniec tego roku po ujawnieniu się nienieckiego okrucieństwa w stosunku do jeńców i utrzymaniu przez Hitlera systemu kołchozowo sowchozowego jako najlepszej metody niewolniczej eksploatacji, sytuacja zmieniła się i ustały masowe poddawanie się do niewoli.

Nie mniej ze względu na bezmyślne dyrygowanie frontem na podstawie decyzji Stalina, klęsk zakończonych wielkimi ofiarami i w tym jeńcami nie brakowało w dalszym ciągu.

Sytuacja w sowieckim dowodzeniu uległa poprawie dopiero po Stalingradzie.

W dalszym ciągu pozostało bezsensowne szafowanie masami żołnierskimi w czym szczególnie celował Żukow ze zdobywaniem Berlina włącznie.

Świadomość wszystkich aspektów naszego współczesnego położenia jest nieodzownym elementem możliwości wyrobienia sobie niezależnych poglądów i właściwej oceny rzeczywistości.

Należy do tego również stosunek do naszej przeszłości, niestety ani szkoła, ani powszechny dialog społeczny niewiele wnoszą w istotę sprawy.

Mamy w pamięci bagaż fałszu i bolszewickiej indoktrynacji zmierzającej do sowietyzacji Polski, a obecnie zalewani jesteśmy śmieciem informacyjnym którego zadaniem jest pozbawienie nas jakiejkolwiek zdolności samodzielnego myślenia.

W tych okolicznościach każda próba wydobycia ze zwalisk celowo nagromadzonego błota, cennej wiedzy o prawdzie naszych dziejów i teraźniejszości, powinna być szczególnie rozpowszechniana.

Rozliczenie przeszłości powinno być dawno dokonane i stanowić nie tylko podstawę naszych roszczeń, ale też i istotny element budowania naszej narodowej tożsamości, której od 1939 roku usiłują nas pozbawić nasi okupanci i współcześni agenci tych samych wrogich nam sił, które nie występują już pod firmą okupacyjną, lecz skrywają się pod szyldem UE i innych formacji.

Sprawa współczesności jest jeszcze bardziej bolesna niż nasza przeszłość, wprawdzie bolszewicy nie skradli nam duszy, jednak ją mocno wykrzywili.

Jak to się dzieje że od trzydziestu lat mimo zyskania wolności działania nie przetrwała w Polsce ani jedna organizacja reprezentująca niepodległe państwo polskie?

Olbrzymi dorobek emigracji politycznej z formalnym przedstawicielstwem niepodległego państwa sczezł bez śladu, a ostatni prezydent na uchodźstwie został potraktowany jak kustosz insygniów.

Nie działa żadne polskie niezależne przedstawicielstwo polityczne posiadające prawa historyczne i dorobek polskiej suwerennej myśli narodowej i państwowej.

Jakie stanowisko zajmuje episkopat polski wobec oczywistego faktu niezgodności podstaw prawnych i ideowych państwa powstałego w wyniku przekształcenia PRL w „III Rzeczpospolitą” z zasadami moralności chrześcijańskiej.

Toć przecież nawet w 1946 roku w czasie najsroższego terroru bolszewickiego w Polsce episkopat potrafił zdobyć się na obronę chrześcijańskiego przedstawicielstwa politycznego niszczonego przez reżym.

Obecnie zaś musi pokornie przełykać najohydniejsze ataki na kościół nie tylko „instytucjonalny”, lecz przede wszystkim na podstawy wiary stanowiącej źródło naszej siły i odporności na ofensywę wszelkich form zła.

Nie odbudowaliśmy tak pięknie rozwijającego się przed wojną polskiego szkolnictwa z polskim systemem wychowawczym.

Ciągle mamy za niski udział inicjatywy indywidualnej i zbiorowej w tworzeniu placówek szkolno wychowawczych. Przed wojną w średnim szkolnictwie udział szkół państwowych wynosił 25% obecnie 75%

Narzekamy na niski poziom polskich wyższych uczelni, a przecież dopuszczono przez oczywistą dyskryminację, do wyjazdu z Polski najzdolniejszych młodych ludzi.

          

Pozbawiono nas szans na stworzenie własnej, autonomicznej gospodarki i zajmujemy się głównie wykonywaniem poleconych usług na rzecz gospodarki niemieckiej.

Cieszymy się z sukcesów w tej roli jakby nie zdając sobie sprawy że jest to zależność zawierająca śmiertelne zagrożenia, wystarczy bowiem naciśnięcie guzika po tamtej stronie Odry, a Polsce grozi katastrofa.

Dla naszego rozwoju, a nawet przetrwania niezbędne jest podjęcie trudu odbudowy od podstaw niezawisłego państwa ze wszystkimi jego funkcjami.

To wymaga najwyższego stopnia mobilizacji narodu budowanej na podstawie pełnej i powszechnej świadomości położenia w jakim się znajdujemy i celu do którego dążymy.

Tylko taki stan postawy narodowej gwarantuje sukces, niestety sądząc po przykładzie dotychczasowych wyborów poziom orientacji politycznej jest przerażająco niski.

W swoim czasie Norwid, a później Wyspiański i Piłsudski też oceniali nisko polskie społeczeństwo tamtych czasów, tylko że istniały wówczas poważne powody w postaci klęsk powstańczych i braku widoków na poprawę naszego narodowego bytu.

Dzisiaj mimo wyraźnie zorganizowanej akcji przeciwko Polsce istnieją możliwości obrony wymagane jest tylko odpowiednie zmobilizowanie społeczeństwa.

Doświadczenie „Solidarności” wskazuje że takie możliwości istnieją, trzeba tylko wskazać narodowi naprawdę wielkie cele, a nie ograniczać się do – w sumie niewielkich „napraw” czegoś co jest nienaprawialne czyli „III Rzeczpospolitej”.

Stąd mimo wielkich wysiłków rezultaty są raczej mizerne, w ostatnich wyborach ponad połowa Polaków odmówiła udziału, podobnie zresztą jak i w poprzednich.

Ludzi zniechęca mikroskopijność celów i postępowanie na warunkach postpeerelowskiej konwencji.

Stan zagrożenia, a właściwie już prowadzonej intensywnie inwazji jest tak wielki że tylko ujawnienie całej prawdy o naszym położeniu i ukazaniu celu walki w postaci odzyskania niepodległości mogą poruszyć bezwładne masy usypiane dziesiątkami lat tkwienia w błocie. 

Nadchodzące wybory samorządowe mogą wpłynąć na poprawę lokalnych stosunków z ograniczeniem narosłych dziesiątkami lat układów o charakterze mafijnym, ale nie zmienią ustroju.

Mogą natomiast, przy odpowiednim nastawieniu społeczeństwa stworzyć powszechną, solidarną postawę w walce o odzyskanie naszej niezawisłości.

Możemy mieć wiele słusznych pretensji do PiS’u, ale w tej chwili jest to jedyna organizacja w Polsce zdolna do przeprowadzenia zasadniczych zmian w zgodzie z obowiązującym / wprawdzie nielegalnie/ prawem.

Jeżeli nie chce się z lenistwa i opieszałości dokonać tego rewolucyjnie to przynajmniej można poprzeć „legalistów” żądając od nich wyraźnie dążenia do zmian ustrojowych, a nie tylko „naprawiania” istniejącego stanu.

Gdyby z taką intencją zagłosowało nie poniżej 50%, a 80% elektoratu to wówczas powstałaby szansa na „wybicie się na niepodległość”.         

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

653 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816