NEWS
Like

Kazimierz Szołoch oskarżał Lecha Wałęsę już w 1996 roku (2)

22/02/2016
1047 Wyświetlenia
2 Komentarze
16 minut czytania
Kazimierz Szołoch oskarżał Lecha Wałęsę już w 1996 roku (2)

Bohater naszych czasów, agent SB mający zapewnić trwanie układu oficjalnie zwanego magdalenkowym, bufon czy może tylko zasłona dymna?

0


beskid-zywiecki-wycieczkiKiedy wędrujemy po Beskidach tak naprawdę niewiele widzimy. Oczywiście prócz drzew, much i potu, gdyż nawet te niezbyt wysokie góry wymagają nieco więcej wysiłku niż siedzenie przy laptopie i walenie w klawiaturę. Dopiero po wejściu na szczyt widać wyraźnie, gdzie jesteśmy.
I jaka jest droga za nami.
Podobnie z dekadą lat 1980-tych. Od „odzyskania wolności” dzieli nas już całe pokolenie. Aktywni rozgrywający tamtych czasów albo już nie żyją, albo zabierają jedynie okazjonalnie głos.
Paradoksalnie o czasach, w których świadomie żyła ponad połowa Polaków, wiemy mniej, niż o latach 1940-50, kiedy to nakładano na kraj sowieckie kajdany. Pora najwyższa, by prócz poszczególnych drzew dostrzec wreszcie las.

Do prawie oficjalnej hagiografii lat 1980-tych, zgodnie z którą o wolności Polski zadecydowali Lech Wałęsa, Czesław Kiszczak, Wojciech Jaruzelski, Henryka Krzywonos oraz Adam Michnik wdarł się dysonans.
Oto z przekazanych mniej lub bardziej dobrowolnie przez wdowę po ojcu-założycielu RP Czesławie Kiszczaku dokumentów wynika, że inny ojciec, Lech Wałęsa, był w swoim czasie agentem komunistycznej bezpieki.*

Obecnie interpretacja obowiązująca w (do niedawna prorządowych) mediach jest mniej więcej taka:

PO wydarzeniach grudniowych Wałęsa był zmuszony wdać się w swoistą grę z bezpieką. Jednak w roku 1976 ostatecznie SB zrezygnowała z pozyskania go jako agenta.

Jeśli ktoś nie pamięta najnowszej historii Polski przypominam, że właśnie w czerwcu 1976 roku doszło do fali protestów robotniczych:

Edward GierekPodczas VII zjazdu PZPR w grudniu 1975 roku Edward Gierek, zdając sobie sprawę ze złego stanu gospodarki spowodowanego nadmierną konsumpcją na kredyt, powiedział:
(…) problem struktury cen podstawowych artykułów żywnościowych wymaga (…) dalszej analizy (…).
Była to ukryta zapowiedź mającej nastąpić podwyżki cen. Władze PRL chciały jednak przygotować obywateli na mające nastąpić zmiany i rozpoczęły przystosowywanie do tego zadania całego aparatu propagandowego. Miał on przedstawić podwyższenie cen jako nieunikniony krok spowodowany głównie wzrostem cen na rynkach światowych. Od początku czerwca 1976 w prasie (lokalnej i ogólnopolskiej) pojawiały się informacje o wysokości bezrobocia w Europie i Ameryce Północnej, kryzysie żywnościowym i wzroście cen żywności na świecie. Pojawiały się także tak kuriozalne informacje jak ta, że Islandia radzi sobie z kłopotami żywnościowymi dzięki wprowadzeniu diety rybnej („Trybuna Ludu”). KC PZPR podjął nawet decyzję o tym by nie używać zwrotu: podwyżka cen.
Bezpośrednią przyczyną strajków było przemówienie premiera Piotra Jaroszewicza. Było ono transmitowane na żywo w radiu i telewizji 24 czerwca 1976 roku. W przemówieniu premiera informacja o podwyżkach nie padała wprost. Była ukryta zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami Komitetu Centralnego. Podwyżki miały sięgnąć 70%. W komentarzach prasowych do wydrukowanego w prasie przemówienia próbowano tłumaczyć podwyżki nazywając je konsekwentną realizacją założeń polityki pogrudniowej oraz kontynuacją postępu rozpoczętego na początku lat siedemdziesiątych.
(wikipedia)

/

stachura_bÓwczesne władze PRL od początku planowanej “regulacji cen” (a więc już w 1975!) zdawały sobie sprawę z możliwości wybuchu protestów robotniczych w całym kraju. Dlatego powołany został sztab antykryzysowy LATO 76, na czele którego stanął wiceminister MSW i szef SB gen. Bogusław Stachura. Rozpoczęto tworzenie w komendach wojewódzkich MO specjalnych grup śledczych, zadaniem których była inwigilacja potencjalnych inspiratorów wystąpień. Wprowadzono tryb przyspieszony w postępowaniu przed sądami i kolegiami ds. wykroczeń, przygotowano wolne miejsca w aresztach.
23 czerwca 1976, w przeddzień wystąpienia Jaroszewicza podniesiono gotowość bojową jednostek podległych MSW, rozpoczęła się właściwa faza Operacji Lato 1976 (za wikipedia).

W protestach wzięły udział załogi 112 zakładów pracy na terenie całego kraju, około 80 tysięcy osób, z czego niespełna połowa (30.000) w Radomiu i Ursusie.
Dla porównania w Grudniu’70 poza Wybrzeżem strajkowało ok. 20.000 osób.

/
Czerwiec ’76 był zatem równie poważny, chociaż na szczęście nie pociągnął za sobą tyle ofiar, co wcześniejsze o 5 lat wydarzenia.
Swoistym „pokłosiem” Czerwca’76 było powstanie oficjalnej już opozycji:
– 23 września – założony został Komitetu Obrony Robotników organizujący pomoc prawną i materialną dla aresztowanych robotników i ich rodzin, a następnie rozszerzył swoją działalność na szeroko rozumiane akcje opozycji takie jak organizowanie podziemnych wydawnictw, organizowanie spotkań dyskusyjnych, prowadzenie „Uniwersytetu Robotniczego” itp. – (inicjatorzy: Antoni Macierewicz, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski);
– 25 marca 1977 – ROPCiO.
Półtorej roku później (1 września 1979 roku) powstała KPN, pierwsza antykomunistyczna partia w całym bloku.

/
Tymczasem hagiograf Lecha Wałęsy, red. Krzysztof Brunetko, na łamach Polityki stwierdza:

– od dość dawna było wiadomo, że Lech Wałęsa na początku lat 70. ubiegłego wieku miewał styczność z oficerami SB – podobnie zresztą jak wielu innych spośród tych obywateli, którzy znaleźli się na celowniku służb.
– cała jego późniejsza aktywność dowodzi, że kontakty te były tylko grą z bezpieką (znowu: próbowało ją prowadzić wielu innych namierzanych opozycjonistów, mówiąc choćby podczas przesłuchań tylko to, co funkcjonariusze i tak wiedzieli), albo też że w końcu umiał się z tych kontaktów wywikłać. Nie przez przypadek – co potwierdza także owa ujawniona teraz i uznana przez IPN za prawdziwą teczka – w 1976 r. został wyrejestrowany z listy agentów właśnie jako nierokujący nadziei na dalszą współpracę.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1651374,1,wszystkim-sensatom-przypominamy-zaslug-lechowi-walesie-nikt-nie-odbierze.read

/
I w takim to czasie skromny robotnik, w zasadzie specjalnie nie niepokojony przez władze (o czym świadczy ilość zakładów, w których pracował LW – wystarczy porównać z niepokornym Kazimierzem Szołochem) mówi esbekom – panowie, mam was dosyć. Albo to oni z niego rezygnują, choć w czasie wzmożonych napięć społecznych zwolnienie „agenta” będzie negatywnie rzutować na przebieg dalszej służby.

Kto chce, niech dalej wierzy.
„Sensaci” całkiem przytomnie zauważają, że Lech Wałęsa w latach 1970-tych miał niebywałe szczęście w grze w Totolotka (przypominam młodszym – to było takie Lotto w PRL).
Jak zresztą pisał niejaki wg  na portalu miezależna.pl jeszcze 13 lipca 2013 roku:

imagesW latach 1970–1972 Wałęsa wygrać miał w totolotka aż 35 tys. zł. “Wygrywałem zawsze, kiedy naprawdę potrzebowałem” – mówi. Czy to przypadek, że właśnie w 1970 r. Wałęsa został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB “Bolek”?

Jak pisze “Fakt” – pieniądze, które Wałęsa wygrywał w latach 70. w totolotka, pojawiały się jak na zamówienie. Wystarczyło, że na coś ważnego brakowało i los od razu podpowiadał przyszłemu prezydentowi, jak ma obstawiać zakłady.

O wygranych Wałęsy w totka pisała już wcześniej jego żona Danuta w swojej autobiografii. “Pralkę kupiliśmy dzięki temu, że mąż znów wygrał w totolotka […] On do dziś gra w totolotka. Jednak Pan Bóg nie daje mu wygrywać, gdyż nie potrzeba mu już tych wygranych. On zawsze powtarza: “Kiedy bardzo potrzebowałem, to wygrywałem”. A teraz nie wygrywa” – wspominała Danuta Wałęsa.

Niezwykłe szczęście Wałęsy przypada niestety na okres jego kontaktów z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Według akt IPN, opisanych przez Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka w książce “SB a Lech Wałęsa”, przywódca “Solidarności” do 1970 do 1976 r. był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie “Bolek”. Z notatek esbeków wynika, że “Bolek” był za swoje donosy sowicie wynagradzany: miał dostać 13100 zł. Pod artykułem w “Fakcie” niektórzy internauci piszą już więc, że “Lechu skreślał numerki, a oficer prowadzący obsługiwał maszynę do losowania“.
http://niezalezna.pl/43569-walesa-wygrywal-w-totka-dokladnie-wtedy-kiedy-bolek-pisal-donosy

;
Średnia pensja w 1970 wynosiła 2235,- zł.
O swojej „grze” Wałęsa pisze również dzisiaj:

Zrzut ekranu 2016-02-21 19.33.04

Stałem od grudnia 1970 r właściwie na czele walki w koncepcji że to przez Związki Zawodowe dojdziemy do wolności .To była moja i tylko moja koncepcja i ja ją realizowałem.

Miałem dwie możliwe drogę realizacji , radykalną , organizować się , ale bez rozmów i dyskusji z władzą , a szczególnie bez kontaktów z aparatem represji i czekać na wielki wybuch i zmieść tą władzę.
Druga droga była organizować się i rozpoznać szeroko przeciwnika szczególnie rozpoznać aparat represji i tu starać się pozyskiwać świadomość , przerabiać argumentacje którą ich przekonywał komunizm.
Wybrałem i realizowałem z całkowitym oddaniem właśnie tą koncepcje .Może była błędna, ale ta i ta pierwsza koncepcja, w ogóle nie przewidywała możliwego przejścia na stronę komunistyczną , czy działania agenturalnego .
http://www.wykop.pl/ludzie/lechwalesa/

.
Tak więc Lech Wałęsa, prosty robotnik, nie dość, że samotnie stworzył koncepcję Wolnych Związków Zawodowych, to jeszcze następnie podjął decyzję o nawiązaniu kontaktów z aparatem represji, czyli konkretnymi funkcjonariuszami, by ich przekonać, jak wielkim błędem obarczony jest materializm dialektyczny i ogólnie marksizm.

/
Tak twierdzi.

/
c.d.n.

.
21.02 2016

/

/

__________________________________________________________

*
Komunikat w sprawie oględzin pierwszej partii materiałów, zabezpieczonych przez prokuratora IPN w dniu 16 lutego 2016

Zgodnie z wcześniej przekazanymi informacjami 17 lutego 2016 r. rozpoczęto oględziny akt odnalezionych w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku. Po otwarciu zapieczętowanego pakietu oględzinom poddano jego zawartość w postaci papierowej paczki zawierającej dwie teczki.
Na tej paczce była przyklejona koperta zaadresowana „Do Dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie do rąk własnych”. W kopercie znajduje się odręcznie napisany list z kwietnia 1996 r., w którym Czesław Kiszczak informuje o przekazaniu do Archiwum Akt Nowych akt dokumentujących współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. List jest odręcznie podpisany przez Czesława Kiszczaka. List wraz z paczką zawierającą obie teczki nie został wysłany.
Akta, które zostały poddane oględzinom, składają się z teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”.
W teczce personalnej znajduje się 90 kart dokumentów. Teczka jest w oryginalnych okładkach. W teczce personalnej, podzielonej na dwie części, znajdują się dwa spisy zawartości dokumentów. Opisy zawartości odpowiadają stanowi faktycznemu dokumentów znajdujących się w teczce. W teczce personalnej znajduje się koperta, a w niej odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa podpisane: Lech Wałęsa „Bolek”. Wśród dokumentów znajdujących się w tej teczce są również m.in. odręczne, podpisane pseudonimem „Bolek”, pokwitowania odbioru pieniędzy.
W teczce pracy tajnego współpracownika, liczącej 279 kart, w oryginalnych okładkach, znajdują się liczne doniesienia tajnego współpracownika pseudonim „Bolek” oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z tajnym współpracownikiem pseudonim „Bolek”. Część doniesień pisana jest odręcznie i podpisana pseudonimem „Bolek”.
Dokumenty znajdujące się w obu teczkach obejmują okres lat 1970–1976. W opinii uczestniczącego w czynnościach eksperta-archiwisty dokumenty są autentyczne.
Wszystkie poddawane oględzinom dokumenty są precyzyjnie opisywane. Czynność ta będzie dziś kontynuowana. Niezwłocznie po jej zakończeniu zawartość pierwszego pakietu zostanie udostępniona zgodnie z procedurami opisanymi w ustawie o IPN. Kolejne pakiety, zawierające dokumenty zabezpieczone przez prokuratora IPN 16 lutego br., będą poddawane analogicznym czynnościom, a następnie sukcesywnie udostępniane.
Warszawa, 18.02.2016                                                                                         Agnieszka Sopińska-Jaremczak

Rzecznik Prasowy Instytutu Pamięci Narodowej

Instytut Pamięci Narodowej

Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
ul. Wołoska 7, 02-675 Warszawa

/

/

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

2 komentarz

  1. Avatar Piotr-Pierre

    Dzień dobry. Ja tylko o jednym. NIE WYOBRAZAM SOBIE DYSKUSJI z milicjantem czy esbekiem. Prosze mi wybaczyc. Bylem od konca lat 70-tych “zwijany” w róznych okolicznosciach, czasem wzywany na “rozmowe w charakterze urzedowym”, a czasem po prostu lapany na chodniku i wieziony do aresztu, gdzie zwykle dobe czekalem na “rozmowe”.
    Czestowali mnie kawa, zwykle gorzka (o cukier trzeba bylo poprosic, taki ich trick) lub papierosami, traktowali poblazliwie czasem, czasem zas wrzaskami usilowali zastraszac. Co do dyskujsji o pogladach, pamietam taki JEDEN przypadek,gdy esbek (w cywilu inteligent) wypytywal mnie, czy zdaje sobie sprawe, ze wlasnie marnuje swoje zycie, bo ONI nigdy i nikomu nie odpuszczaja.
    O standardzie (zwykle milicjanci, ormowcy nizsi ranga esbecy “z awansu”, gdyz zarobki w SB byly znacznie wyzsze niz w MO, a miejsce “pracy” – to samo) typu wielkiej deklarowanej milosci dla zwiazku radzieckiego tylko napomkne.
    Jesli Lech Walesa roi sobie, ze wszedl w dyskusje ideologiczna z kimkolwiek z SB, to moim zdaniem ma cos nie po kolei pod sufitem. Wybaczcie.
    TO BYLO WTEDY NIEMOZLIWE. Chyba ze tak go rozpracowywali..

    P.

    0
    • Avatar Jerzy

      A ja mam dobre wspomnienia z polską milicją ha ha ha!
      Jakie wszystko jest relatywne, prawda?
      Można było z takim porozmawiać, zapytać za co to niby mnie aresztują, zażartować…
      Ba… kiedy cię zwijali i mówili “proszę za mną”, to oczywiście mieli na myśli by iść przed nimi. Na początku nie wiedziałem i chciałem iść za nimi ha ha ha!
      Cię prowadzili przed sobą do suki, no i tak to wyglądało.
      Dopiero w Stanach poznałem jak policyjnym państwem inny kraj może być i jakimi łagodnymi barankami byli polscy milicjanci. Nie mówię tutaj o ZOMO bo z tymi panami się nie zetknąłem. Mówie o zwykłej polskiej milicji.
      .
      No bo w USA na ten przykład nie usłyszysz “proszę za mną” tylko od razu na maskę, nogi szeroko, ręce za siebie, albo lepiej twarzą na ziemię. Szkoda że polska policja zaczyna to barbarzyństwo kopiować mimo że nie grozi im nic z tego co potencjalnie grozi amerykańskiemu policjantowi, czyli pistolet za twoją pazuchą.
      Jak aresztowanie to nie ma takiej możliwości żeby cie nie skuli i to z rękami z tyłu.
      Rozmowa? Pytania? Wolne żarty… jeszcze dostaniesz roczek za obstrukcję władzy.
      Yes sir, sorry sir – mniej więcej wszystko co ci wolno powiedzieć.
      Jak mawiał mój kolega szkolny – co kraj to obyczajówka…

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816