Bez kategorii
Like

Jeszcze o oświacie i jej katastrofie

04/02/2011
334 Wyświetlenia
0 Komentarze
11 minut czytania
no-cover

Od 10 lat trwa Reforma.  Cała ta "reforma" w moim odczuciu (jako ojca czwórki dzieci i byłego nauczyciela, współzałożyciela i wicedyrektora liceum społecznego w Warszawie, a później kierownika wiejskiej podstawówki w latach 90), cała ta "reforma" jest przedsięwzięciem degradującym obywateli i wychowującym młode pokolenie jako posłusznych wykonawców decyzji urzędniczych.  System testów egzaminacyjnych, jak już słusznie napisano w komentarzach, sprowadza się do odgadywania, w toku nauki szkolnej, intencji twórców testów i całej biurokracji oświatowej. Konieczność dostosowania się  do klucza powoduje, że we współczesnej szkole polskiej tępiona jest kreatywność, zarówno u uczniów jak i nauczycieli. Przypadek mojej córki, która jest w tej chwili studentką polonistyki – a dostała się na ten wydział bez egzaminu, jako laureatka olimpiady -jest bardzo uczący. Wprawdzie matury […]

0


Od 10 lat trwa Reforma. 

Cała ta "reforma" w moim odczuciu (jako ojca czwórki dzieci i byłego nauczyciela, współzałożyciela i wicedyrektora liceum społecznego w Warszawie, a później kierownika wiejskiej podstawówki w latach 90), cała ta "reforma" jest przedsięwzięciem degradującym obywateli i wychowującym młode pokolenie jako posłusznych wykonawców decyzji urzędniczych. 

System testów egzaminacyjnych, jak już słusznie napisano w komentarzach, sprowadza się do odgadywania, w toku nauki szkolnej, intencji twórców testów i całej biurokracji oświatowej. Konieczność dostosowania się  do klucza powoduje, że we współczesnej szkole polskiej tępiona jest kreatywność, zarówno u uczniów jak i nauczycieli. Przypadek mojej córki, która jest w tej chwili studentką polonistyki – a dostała się na ten wydział bez egzaminu, jako laureatka olimpiady -jest bardzo uczący. Wprawdzie matury z języka polskiego nie zdawała – właśnie jako laureatka – ale nepisała maturę próbną (już po sukcesie olimpiady polonistycznej) -i okazało się, że ledwie się łapie na minimum wyniku pozytywnego w tej maturze próbnej, bo użyła sformułowań niezgodnych z kluczem!

Przeszedłem pełny cykl obowiązkowej  edukacji z dwójką moich dzieci, od podstawówki do matury – pozostało jeszcze dwoje w trybach tego systemu. Obserwuję, że z roku na rok jest coraz gorzej, jeśli chodzi o wymagania szkolne i KREATYWNOŚĆ – a trzeba tu powiedzieć, że każde z moich dzieci chodziło do szkoły bądź społecznej, bądź prywatnej na jednym ze szczebli edukacji – albo gimnazjum i liceum, albo same gimnazjum, teraz podstawówka, więc mam porównanie obu rodzajów szkół.

Muszę stwierdzić, że katastrofa postępuje, zarówno w szkolnictwie państwowym jak i prywatnym – nauczyciele zostali sprowadzenie do roli odtwórców wymagań klucza egzaminacyjnego, a uczniowie nabywają małpiej zręczności w rozwiązywaniu łamigłówek – i tylko to się liczy. Do tego należy dodać zmianę podstawy programowej, co w konsekwencji doprowadzi do powstania całej generacji posłusznych, niekreatywnych (kreatywność jest kłopotliwa!!!) wykonawców poleceń urzędników, ukształtowania ludzi którzy nie będą OBYWATELAMI, lecz trybikami w maszynie.

Wprowadzono w Polsce system skopiowany z amerykańskiego K-5, Junior High School i High School – czemu odpowiada w Polsce szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum. Do tego wprowadzono – znowu wzorem amerykańskim – system testów standaryzowanych. 

Problem polega jednak na tym, że w testy te w USA służą do obiektywizacji oceny jakości pracy szkoły w sytuacji, gdy nie istnieje centralnie zatwierdzany w stolicy kraju program nauczania. Programy nauczania w USA powstają w prywatnych firmach i są oferowane na rynku, a kupowane przez rady szkolne, które istnieją w każdym okręgu szkolnym, za pośrednictwem Curriculum Office, które realizuje decyzje School Board co do kierunku kształcenia w danym okręgu, de facto – na terenie hrabstwa czy miasta. W konsekwencji istnieje różnorodność i dla zobiektywizowania oceny jakości kształcenia testy standaryzowane przeprowadzane przez władze stanowe dają wyborcom obraz czy w danym okręgu szkolnym School Board i Curriculum Office, i szkoły efektywnie wydają pieniądze z podatków. Krzywa dzwonowa na wykresie wyników jest nieubłagana, porównana do średniej daje obraz skuteczności School Board i jest podstawą do decyzji wyborczej w najbliższych wyborach. No i oczywiście – dzięki temu systemowi rodzice mają realny wpływ na szkolnictwo, zarówno poprzez kontakty z członkami School Board (bo to są po prostu sąsiedzi, a nie urzędnicy w Waszyngtownie) jak i poprzez public hearings podczas obrad School Board. A druga sprawa – School Board jest równocześnie pierwszym krokiem w karierze politycznej, co powoduje, że wybierani są ludzie z wizją, chęcią pracy publicznej. No i jest to praca bezpłatna.

W warunkach Polski skopiowanie systemu ciągu nauczania i testów standaryzowanych BEZ decentralizacji i przeniesienia decyzji (programowych i finansowych) na poziom lokalny skutkuje stała dysfunkcjonalnością systemu, działaniami pozornymi, wypełnianiem papierów, rozrostem biurokracji i marnowaniem pieniędzy, przy stałym oporze biurokracji oświatowej przed wprowadzeniem zmian. No i przy idealnej w tym zakresie współpracy ze związkami zawodowymi – wszystkie pomysły na obniżenie wieku obowiązku szkolnego służą właśnie temu, żeby utrzymać przerosty zatrudnienia w warunkach zmniejszającej się populacji uczniów. Drugim elementem tej układanki jest kwestia ciągle obiecywanego , a nie zrealizowanego bonu oświatowego, którego powstanie byłoby skutecznym wyłomem w monolicie biurokratycznym, który jest zrośnięty z biznesem wydawniczym (podręczniki – o czym juz tu napisano w dyskusji).

Jeśli nie nastąpią szybkie zmiany czeka nas degradacja jako społeczeństwo,  nie tylko pod względem świadomości narodowej (ja już robię komplety z historii dla moich dzieci i znajomych), ale pod względem cywilizacyjnym i obywatelskim.

Remedium?

Likwidacja ministerstwa oświaty i istniejącej biurokracji oświatowej.

Powołanie Narodowej Rady Szkolnej – sposób powołania do dyskusji, ja preferowałbym tu wskazanie osób przez Senat, Sejm, Prezydenta, I Przewodniczącego Sadu Najwyższego.Członkowie Narodowej Rady Szkolnej byliby nieodwoływani, a kadencja trwałaby 10 lat. Narodowa Rada Szkolna tworzyłaby system obiektywnego badania jakości nauczania, w którym testy standaryzowane byłyby tylko elementem. Inną kompetencją byłoby wsparcie finansowe projektów edukacyjnych na poziomie krajowym, Narodowa Rada szkolna byłaby także emitentem narodowego Bonu Oświatowego (w formie elektronicznej lub papierowej)

Decentralizacja systemu zarządzania oświatą poprzez wprowadzenia obieralnych w wyborach powszechnych rad szkolnych (zasięg albo gminny albo powiatowy).

Likwidacja istniejących szkół (w sensie podmiotów) z dniem zakończenia roku szkolnego. Powołanie nowych szkół od 1. IX. już przez nowo powołane rady szkolne (uwaga – w wyborach do rad szkolnych nie mogliby brać udziału czynni nauczyciele i tacy, którzy nimi byli co najmniej 5 lat wcześniej, a także pracownicy biurokracji oświatowej). 

Od momentu powołania w wyborach rad szkolnych do momentu likwidacji szkół musi minąć co najmniej pół roku – chodzi o przygotowanie nowego systemu.

Oczywiście równolegle musi być zlikwidowana karta nauczyciela.

Rady szkolne zarządzałyby subwencją oświatowa poprzez swój urząd do spraw programu nauczania kupowałyby od konkurujących na rynku licencje programowe. Poprzez system ocen Narodowej Rady Szkolnej utrzymywałby się balans pomiędzy lokalnymi programami nauczania, a wymaganiami Narodowej Rady Szkolnej – przy czym Rada sprawdzałaby tylko minimum programowe, natomiast lokalne rady szkolne mogłyby swoje indywidualne programy dowolnie rozszerzać.

Decentralizacja systemu oświaty może się udać tylko pod warunkiem sprawnie działającego państwa – czyli nieskorumpowanego, egzekwującego wyroki sądowe, i co najważniejsze – nie dyskryminującego obywateli ze względu na poglądy, nie tolerujące rozmaitych oligarchii lokalnych i krajowych.

Specyficznie polski system szkolny został zniszczony jeszcze w XIX wieku przez zaborców, i nie mogliśmy jako naród rozwijać swobodnie polskiego, odpowiadającego wolnościowemu charakterowi narodowemu, systemu szkolnego. Odziedziczyliśmy po zaborcach i dalej kontynuujemy system pruski, który miał na celu wychowanie posłusznego rekruta, razem ze służącym temu celowi obowiązkiem szkolnym, który we współczesnym świecie jest zupełnym anachronizmem. Kto wie jakby wyglądał polski system szkolny, gdyby dalej mogły istnieć kolegia jezuicke, szkoły pijarskie i cały ten system, który istniał w I RP.

Patrząc na stan dzisiejszy Polski – wydawać by sie mogło, że zmiana istniejącego stanu rzeczy jest mrzonką. 

Ale nie takie cuda się działy i dziać będą.

[tekst niniejszy był pierwotnie wpisem pod notką Jerzego Lackowskiego zamieszczony na S24]

Inne zapisy autora:

0

szczurbiurowy

Blog Szczura Biurowego

10 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758