POLSKA
Like

Jeszcze o Comey’u i nie tylko

22/04/2015
5218 Wyświetlenia
4 Komentarze
5 minut czytania
Jeszcze o Comey’u i nie tylko

Jest dokładnie tak jak napisałem w poprzednim moim wpisie: – rząd warszawski bierze czynny udział w procederze przerzucania winy za holocaust i inne zbrodnie na naród polski.

Reakcja warszawskiego ministra spraw zagranicznych i ambasadora w Waszyngtonie, który nota bene popisał się wyrzuceniem polskich dzieci z ambasady, są takie same jak w odniesieniu do wypowiedzi Obamy o „polskich obozach” i odpowiedź amerykańska jest dostosowana do poziomu owych „przedstawicieli” Polski.

0


 

Dodatkowo jeszcze jakiś „amerykanista” bodajże nazywa się Lewicki natrząsa się z Polaków, którzy reagują „zbyt nerwowo i emocjonalnie”, czego nie czynią inne narody, jak choćby Francuzi czy wspomniani Węgrzy.

Można zapytać tylko czy ten „amerykanista” to świadomy agent czy „pożyteczny idiota”?

Pisałem o tym, że nie można porównywać sytuacji w Polsce i na Węgrzech z racji węgierskiego uczestnictwa, jako sojusznik Hitlera, Francja też miała sojusznicze powiązania z Niemcami w postaci rządu w Vichy, nie na darmo skazano Lavala i Petaina po wojnie.

Ponadto w wielu krajach okupowanych Niemcy pozostawili miejscową administrację, która w różnym stopniu współpracowała z okupantami, między innymi wydając w ich ręce Żydów.

W Polsce Niemcy zlikwidowali polską administrację, najczęściej przez wymordowanie lub zesłanie do obozów, przejmując jej agendy.

Sprawy żydowskie były oddane całkowicie w ręce niemieckie, nawet konwojowanie Żydów sprawowane było nie przez „granatową policję”, do której Niemcy nie mieli zaufania, ale przez jednostki niemieckie częstokroć obsadzane przez Ukraińców czy Łotyszy, lub Litwinów, w żadnym wypadku nie przez Polaków.

Bardzo pomocna w akcji mordowania Żydów była policja żydowska, o czym wielu Żydów uratowanych najczęściej przez Polaków pisało.

Wymienianie w tym kontekście jednym tchem Polaków obok, niestety, wielu narodowości europejskich, stanowi nie tylko świadectwo absolutnej ignorancji, ale też i nikczemności.

Mam na ten temat prawo wypowiadania się nie tylko jako Polak, ale przede wszystkim, jako świadek historii uczestniczący w jakiś sposób w akcji ratowania Żydów tak jak wielu Polaków o których ani się nie mówi, ani tym bardziej pisze czy kręci filmy.

Miarą stosunku do sprawy żydowskiej w czasie wojny jest film „Lista Schindlera”, w którym bohaterem ratującym Żydów jest Niemiec, a Polacy przedstawiani są, jako cieszący się z mordowania Żydów najgorsi antysemici.

Wprawdzie ten Niemiec to znany hochsztapler, który za pieniądze i inne dobra „przechowywał” Żydów zatrudniając ich w produkcji amunicji, której niewykluczone, że używano do mordowania Żydów, ale to jest drugorzędne. Istotne jest, że został stworzony pewien wzorzec, który powiela się w wielotysięcznych wydaniach przez zainteresowanych w uzyskaniu określonego rezultatu zarówno przedstawicieli „holocaustbusines’u” jak i niemieckich rewanżystów.

A ten „rezultat” to dla jednych wielkie pieniądze uzyskiwane z „holocaust industry”,

A dla drugich sprowadzenie Polski do poziomu „generalnej guberni” i stosownych rewindykacji na rzecz Niemiec.

Każdy, kto bagatelizuje tę sprawę popełnia ciężki grzech wobec Polski, a nawet zdradę gdyż akcja jest długofalowa i zmierza do stopniowego „oswajania” z przypisaną Polakom rolą. Na skutek potulności, bierności, a w efekcie współdziałania rządu warszawskiego, świat już w dużej mierze z polską współodpowiedzialnością za holocaust jest oswojony.

W ślad za tym idzie też część polskiego społeczeństwa, do czego przyczynie się akcja fałszywego „bicia się w piersi” w szczególności za sprawą oczywistego fałszerstwa w próbie przerzucenia na Polaków odpowiedzialności za wymordowanie przez Niemców Żydów w Jedwabnem.

Poszukiwano też i innych takich „okazji”, ale jak dotąd nie udaje się, nie mniej starania są czynione, jak na razie tworzy się stosowną atmosferę za pomocą szczególnie nagłaśnianych i nagradzanych filmów.

Jedyną skuteczną reakcją na ten zakrojony na wielką skalę proceder jest wejście na drogę sądową decydując się na wszelkie koszty, będą one niezależnie od wielkości zapewne wielokrotnie niższe od tych, jakie zapłacimy za przyzwolenie, co czynią obecnie warszawskie władze.

Nawiasem mówiąc jestem przekonany, że wystarczy z wielu spraw sądowych wygrać jedną, a koszty zwrócą się z okładem.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski

793 publikacje
0 komentarze
 

4 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758