Bez kategorii
Like

JAKO POLAK DZIĘKUJĘ PETEROWI WEIROWI

10/04/2011
308 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
no-cover

Podpiszmy się pod podziękowaniami dla Australijczyka Petera Weira, reżysera filmu „Niepokonani” za hołd, jaki składa polskości i prawdzie o naszych losach w sowieckich łagrach. Dlaczego nie robi tego Polak?

0


 

   

        Przeczytałem książkę „Długi marsz” będącą zapisem prawdziwej historii, a następnie obejrzałem film Petera Weira „Niepokonani” nakręcony na jej motywach. Nie waham się powiedzieć, że każdy Polak powinien film ten obejrzeć. Ktoś spyta dlaczego?

 

        Odpowiem tak: bo dziś jak może nigdy przedtem, w najnowszej historii Polski Polacy potrzebują filmu, które trafiałby w wystawioną na próby ich wrażliwość i wyczulenie na własny los. Filmu, który przywraca godność, dumę, poczucie własnej wartości, tożsamość a także należne miejsce wśród narodów świata. Potrzebują obrazu, który jednocześnie byłby zrozumiały i dostarczył wzruszeń.  Powiedzmy wprost: ten film rodzi do nas sympatię wśród widzów na całym świecie. Prawdopodobnie nigdy nie pojawi się wśród nominowanych do Oskara. Ale dla nas, tak spragnionych pozytywnego wizerunku Polaka na świecie – staje się bezcenny.    

 

        Film opowiada o polskim oficerze zesłanym w 1940 roku na Sybir, o jego ucieczce wraz z kilkoma więźniami z łagru oraz przejściu wielu tysięcy kilometrów przez Syberię, Mongolię, Tybet, pustynię Gobi, Himalaje do Indii – do wolności.

 

        Oto kilka pytań, które zadałem sobie po obejrzeniu filmu.

Gdzie dziś, w szeroko dostępnych utworach literackich i filmach znajdziemy sceny bądź opisy, w których Polak nie tylko nie załamuje się wobec zła, ale podejmuje z nim walkę, potrafi słabszych od siebie przekonać, że ma ona sens i nie należy się poddawać?

 

Gdzie dziś w utworach literackich bądź filmach Polak ukazany jest jako przywódca i przewodnik biorący odpowiedzialność za los współtowarzyszy i własny w drodze do celu, do wolności?

 

Gdzie dziś znaleźć dzieło, w którym to Polak w imię własnej godności, rycerskości nie zostawia współtowarzysza opadłego z sił , skazanego na niechybną śmierć a ryzykując własnym życiem dosłownie wspiera go i pomaga dojść do celu?

 

Gdzie dziś znajdziemy dzieło literackie bądź film, w który to Polska ukazana jest jako pierwsza w świecie i najtragiczniejsza ofiara agresji nie jednego, a dwóch zbratanych totalitaryzmów – hitlerowskiego i bolszewickiego?

 

Gdzie wreszcie znaleźć utwór, w którym to właśnie papież Polak Jan Paweł II i Ruch Solidarność ukazani są jako piewcy wolności „niepokonani”, zwycięzcy, którzy obalili system totalitarny, komunistyczny w Europie.

 

        Nasunęło mi się też kilka pytań do nas samych. Ileż to dat, wydarzeń w historii Polski godnych jest takich filmów, ukazujących nasz wkład w dzieje Europy, że wymienię choćby wiktorię wiedeńską.

 

        Ileż to postaci wielkich i bohaterskich o często skomplikowanych życiorysach zasługuje na „ocalenie od zapomnienia”, że wymienię choćby rotmistrza Pileckiego, Łupaszkę, Kontryma, Hedę-Szarego. Dlaczego o tych wydarzeniach i tych bohaterach nie powstają filmy, nie dowiaduje się polska młodzież?

 

        Gdzie są i co robią pisarze i reżyserzy i dlaczego można odnieść wrażenie, że „brzydzą się” tematami ukazującymi naszą wielkość, a z lubością eksponują  małość? Czy ktoś im każe i czy nie mają poczucia, że głoszą fałsz i kłamstwo zamiast tego co w sztuce najcenniejsze: prawdy i piękna. Powiedzmy wprost: sami przesądzają o miałkości własnych utworów.

 

        Dlaczego to Australijczyk, powtórzę, bo aż trudno uwierzyć – to Australijczyk – jak sam mówi czuł potrzebę i obowiązek opowiedzieć o naszym polskim umiłowaniu wolności i honorze. Opowiedzieć prawdę i oddać nam cześć za to, co świat nam zawdzięcza.

 

        Być może, choć mam nadzieję, że się mylę, dyżurni intryganci, płatne gryzipióry, przekupni, usłużni wykonawcy poleceń wszelakich i tchórzliwi głosiciele poprawności politycznej rozpoczną kampanię obrzydzania i wyszydzania filmu Petera Weira. Nie miejmy złudzeń. Im więcej ich będzie, im głośniej i podlej będą mówić i pisać o filmie „Niepokonani” tym bardziej dadzą dowód tego, jak boją się tego co w Polakach i Polsce wielkie i dobre a dziś tak niszczone i szkalowane.

 

        Przyszło mi do głowy byśmy my, którzy rozumiemy znaczenie i przesłanie filmu Petera Weira dla Polski i Polsków podziękowali mu w najprostszy, ludzki sposób. Proponuję, by na stronie Naszego Ekranu zawisł jednozdaniowy list do Petera Weira ze słowem „DZIĘKUJEMY” i byśmy rozpoczęli zbieranie podpisów pod tym listem. Ja, Dariusz Grabowski – wykładowca akademicki, przedsiębiorca, polityk podpis taki składam.           

 

Inne zapisy autora:

0

Dariusz Grabowski

ekonomista i polityk, nauczyciel akademicki, posel na Sejm III i IV kadencji, kandydat w wyborach prezydenckich w 2000, od 2004 do 2009 deputowany do Parlamentu Europejskiego

13 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758