HYDE PARK
Like

Jak zrobić pieniądze będąc bogatym, czyli poradnik działacza charytatywnego

13/05/2014
724 Wyświetlenia
7 Komentarze
8 minut czytania
Jak zrobić pieniądze będąc bogatym, czyli poradnik działacza charytatywnego

Oto doszliśmy do punktu, w którym dalsza działalność przestaje się już opłacać. Podatki, ZUS, kontrole, Sanepid, srutututu itd. A przecież przez lata działalności nade wszystko ukochaliśmy pieniądze. Wszystko to przez tzw. pełną księgowość, która każe nam rozliczać się z każdej złotówki.

Co zrobić w takiej sytuacji, aby nie popadać w coraz większą frustrację?

0


                                                                  Motto: „Zrób cash, zdobądź cash..”

 

 

1.

 

Jest wyjście, proszę pana. Tym wyjściem jest ustawa z dnia 6 kwietnia 1984 roku o fundacjach.

Zgodnie z art. 1 w/w Fundacja może być ustanowiona dla realizacji zgodnych z podstawowymi interesami Rzeczypospolitej Polskiej celów społecznie lub gospodarczo użytecznych, w szczególności, takich jak: ochrona zdrowia, rozwój gospodarki i nauki, oświata i wychowanie, kultura i sztuka, opieka i pomoc społeczna, ochrona środowiska oraz opieka nad zabytkami.

2.

 

Po krótkim namyśle odrzucamy oświatę i wychowanie (posiadana matura orła intelektu z nas raczej nie robi), kultura i sztuka jedynie śmieszy. Opieka nad zabytkami? Ochrona środowiska? I mieć ciągle do czynienia z jakimiś pismakami, nie mówiąc już o kontrolach itp., itd.?

Naprawdę wielkie pieniądze możemy skręcić zajmując się pomocą społeczną.

3.

 

Najlepiej, gdy fundacja będzie do maksimum rodzinna. Fundatorem czynimy matkę – i tak jest już w podeszłym wieku, źle słyszy, więc u notariusza podpisze w miejscu wskazanym palcem bez zbędnych pytań.

My natomiast czynimy z siebie prezesa.

Bo to i splendor (witamy, panie prezesie), i odpowiedzialność żadna.

4.

 

Musimy jednak pamiętać o tym, że los prezesa może czasem być okrutny, kiedy zapomni, że jednak kasa na koncie fundacji przynajmniej formalnie nie jest jego. Pamiętacie przecież Jakuba Śpiewaka i fundację Kidprotect.pl? Nie? No to przypominam: Jakub Śpiewak po prostu korzystając z karty płatniczej fundacji na swoje potrzeby, mniej lub bardziej uzasadnione, wyjął z konta około 200.000,- zł. I afera.

Tymczasem recepta na pozyskiwanie keszu i jednoczesne chodzenie w glorii lokalnego świętego jest proste. Póki zaś do akcji nie wkroczy prokuratura całkowicie bezkarne.

Ta recepta nazywa się subkonto.

5.

 

Musimy co prawda liczyć się z tym, że jakieś 10%, maksimum 15% kwoty pochłoną nasze koszty operacyjne, ale przecież spokój też musi mieć swoją cenę, prawda?

Znajdujemy więc kilka rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji. Nazwijmy ich Abaccy, Babaccy, Cudaccy i Dadaccy – A, B, C i D.

Dla każdej zakładamy subkonto, i występujemy o kartę płatniczą na imię i nazwisko ojca takiej rodziny.

Karty, wraz z pinem, dostajemy na adres fundacji.

Czyli na nasz.

6.

 

Co, jeszcze mam tłumaczyć? Oficjalnie więc rozchodujemy, zgodnie ze Statutem, otrzymywane datki na poszczególne rodziny – A, B, C i D.

Nie za dużo, tak 3-5 tysięcy miesięcznie.

Uzbrojeni w kartę i PIN odwiedzamy bankomaty (najlepiej w hipermarketach) i wybieramy następnie kasę na własny rachunek.

Ot, miesięcznie 12-20.000,- zł.

A żeby sprawa się nie wydała opłacamy A, B, C i D. Tak mniej więcej 300-450 zł miesięcznie.

I wszyscy jesteśmy zadowoleni.

Bo przecież gdyby nie my nie dostaliby złamanego grosza.

 

7.

 

Jest jeszcze jedno malutkie ale.

Otóż taka pomoc oznacza, że fundacja staje się darczyńcą, nadto niespokrewnionym, co rodzi obowiązek płacenia podatku już po przekroczeniu najniższego progu podatkowego, czyli niespełna 5000,- zł (4.902,- zł).

Wystarczy jednak, że pieniądze nie będą wpłacane dla fundacji, ale na rzecz konkretnej osoby. A wtedy powyższy limit obowiązuje tylko wobec pojedynczego darczyńcy.

Inaczej – rodzina A może dostać i 1.000.000,- zł w ciągu 5 lat bez konieczności opłacenia jakiegokolwiek podatku pod warunkiem, że kwotę ta otrzyma od 204 darczyńców. Oczywiście w częściach równych.

 

8.

 

Oczywiście tak dzieje się tylko wówczas, gdy poskąpiliśmy pieniędzy na prawnika i statut fundacji układaliśmy sobie sami. Jak trochę poruszamy głową nie musimy ponosić zbędnych kosztów.

Zgodnie z art. 20 ust. 1 ustawy z 26 lipca 1991r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tekst jedn. Dz.U. z 2012 r., poz. 361, z późn. zm.) za przychody z innych źródeł, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt 9, uważa się w szczególności: kwoty wypłacone po śmierci członka otwartego funduszu emerytalnego wskazanej przez niego osobie lub członkowi jego najbliższej rodziny, w rozumieniu przepisów o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego, alimenty, stypendia, dotacje (subwencje) inne niż wymienione w art. 14, dopłaty, nagrody i inne nieodpłatne świadczenia nienależące do przychodów określonych w art. 12–14 i 17 oraz przychody nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach.

W rozumieniu powyższego przepisu ustawy o PIT przekazanie beneficjentowi przez organizacje świadczące pomoc pieniędzy, udostępnienie nieodpłatnych zajęć rehabilitacyjnych czy finansowanie usług medycznych, środków leczniczych będzie stanowiło dla beneficjenta przychód z innych źródeł.

Jednocześnie jednak ustawa o PIT przewiduje możliwość zwolnienia świadczeń z pomocy społecznej (art. 21 ust. 1 pkt 79). Organy podatkowe podkreślają, że pomoc finansowa oraz wartość świadczeń udzielanych w ramach pomocy społecznej przez organizacje pozarządowe, których statuty przewidują tego rodzaju działalność, mogą korzystać ze zwolnienia podatkowego na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 79 ustawy o PIT, o ile statut organizacji pozarządowej przewiduje udzielanie pomocy społecznej oraz istnieją jasno określone kryteria, komu pomoc ta przysługuje. Takie stanowisko przykładowo zajął dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z 24 października 2011 r., nr IBPBII/1/415-679/11/BJ.

9.

I tak oto doszliśmy do wielości kart bankomatowych… Trzeba tylko pamiętać, żeby ich nie wypuszczać z rąk pod jakimkolwiek pozorem. I zmieniać bankomaty jak najczęściej.

Co, że niby fundacja może być skontrolowana?

I co z tego?

Przecież art. 282 b ustawy Ordynacja podatkowa nakłada na organ skarbowy informowania o planowanej kontroli z siedmiodniowym wyprzedzeniem!

Poza tym księgowo jest u nas wszystko w porządku. Każda złotówka jest rozchodowana zgodnie ze statutem. I nie zapominaj, że na dole cieszą się, że jest ktoś, kto wyręcza Państwo w opiece nad najmniej zaradnymi.

Więc niby kto miałby latać po rodzinach, którym pomagamy, i sprawdzać stan faktyczny ze stanem księgowym?

A poza tym, żeby życie miało smaczek trzeba ciut adrenalinki…

(zwierzeń Józefa K. w Gold-Barze wysłuchał HD)

13.05 2014

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Avatar paszczak

    trafne jak zawsze, czy skuteczne – mam nadzieje

    0
  2. MOTTO_- nie wszyscy ludzie to złodzieje.Natomiast jest fura takich którzy skutecznie obrzydzą ludziom wszystko co można.Nie trzeba sie bardzo wyslilic zeby znalezsc mnóstwo przykladow rzeczywistej pomocy zarówno ludziom jak i zwierzętom Trzeba rzeczywiscie złej woli zeby wszystko pakowac do jednego wora.Mozna tez strawersowac…wystarczyło być ksiedzem zeby sciagac fury bez opłat granicznych..Niektorzy sciagnełi kilkanascie.Faktycznie jednak to, co dzieje sie w fundacjach wola o pomste do nieba.

    0
  3. Ponton Ponton

    Taka działalność, dawniej znaczy w latach 80-tych i 90-tych nazywana była wałkiem! Nichil novi sub sole!

    0
  4. Avatar HeS

    @Autor: Życie z “dobroczynności”

    Oglądałem kiedyś angielski program na Domo+ “Ucieczka na wieś”.
    Zwykle opisują jakieś starsze pary, które chcą się przenieś w spokojną okolicę i szukają posiadłości na prowincji.
    Akurat w tym odcinku małżeństwo w wieku 40-50 szukało sobie gniazdka na wsi.
    Mieli limit 700 tys. funtów na ten cel.
    Tak przy okazji prowadzący “zahaczył” w rozmowie czym zajmują się zawodowo.
    Okazało się, że obydwoje pracują w dobroczynności (czyli fundacjach:).
    Też żartowałem, że najlepiej zarabia się na cudzej biedzie skoro “pracowników” fundacji stać na takie “dacze”.

    0
  5. Trzeba pamietac,kim sa zalorzyciele wszystkich tych tzw,” organizacji charytatywnych”. Czy to w Polsce,czy na jednej czy to na drugiej polkuli.Znam przypadki,gdzie przechodzi to z dziadkow na rodzicow,z rodzicow na dzieci.Wtajemniczeni mowia,chcesz byc forsiaty,to powolaj organizacje charytatywna,albo wymysl jakas religie,a forsa bedzie plynac szerokim strumieniem…

    0
  6. Avatar kuku

    Autorze, to na pewno Józik K. spowiadał się w paczyńskim Gold-Barze? Może to był “prezes fundacji, której jest prezesem” – Ireneusz K? On przecież tak bardzo kocha kasiorkę…

    0
  7. Avatar Kasia

    Trafny artykuł. Takie tylko uwagi, że prezes kidprotect dostał zarzuty o przywłaszczenie ponad 400 tys. zł. Do tego nie dał nikomu ani grosza, nikomu nie pomógł, a działał jako fundacja.
    I nadal chodzi wolno, mimo procesy prowadzi stronę “mądrzy rodzice”, gdzie udziela rad i kreuje się na świętoszka.

    Jednak trzeba mieć plecy, żeby bezkarnie kraść.

    pozdrawiam

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816