Komentarze dnia
Like

Jak zniszczyć antysystemowy ruch protestu w Polsce?

06/01/2014
166 Wyświetlenia
18 Komentarze
11 minute czytania
Jak zniszczyć antysystemowy ruch protestu w Polsce?

Aktywność służb specjalnych wobec przeciwników pookrągłostołowego układu

Po 25 latach – dla tych przynajmniej, którzy obserwują uważnie polską scenę polityczną – jest rzeczą oczywistą, iż ok. 300 osób, które rządzą Polską po 1989 roku, zmieniając jedynie szyldy – lub ludzie z nimi związani – podejmują zawsze działania prewencyjne, gdy ich monopol władzy jest zagrożony.



 

Jak kontrolować protesty społeczne?

Tak było już na samym początku, gdy na początku lat 90. próbowano przeprowadzić (ciekawe dlaczego tak nieudolnie?) lustrację, później gdy likwidowano WSI (dając przeciwnikom tej akcji znakomite argumenty do ręki!). Gdyby te operacje zostały przeprowadzone sprawnie, rządzący straciliby ważne wsparcie ze strony postkomunistycznych służb specjalnych.

Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w czasie pierwszych wyborów prezydenckich. 300-osobowa grupa sprawująca władzę zadbała o to, by trzema liczącymi się kandydatami, były osoby nie zagrażające jej panowaniu. Nie było istotne, która z nich będzie prezydentem RP. Każdy z tych kandydatów (nie tylko Wałęsa) np. „wzmacniałby lewą nogę” itd.

Warto pamiętać, dzięki komu (głównie) Wałęsa został prezydentem (i zadać sobie pytanie, czy wówczas promotorzy Wałęsy nie wiedzieli, jaka jest jego przeszłość?).  Warto dzisiaj także przypomnieć sobie, kto był uczestnikiem lub zwolennikiem rozmów przy „Okrągłym stole” (oraz w Magdalence) spośród tych, którzy dzisiaj stwarzają wrażenie, że są przeciwnikami tego zabójczego dla Polski układu czerwonych komunistów i różowej „opozycji”.

Warto także pamiętać, dlaczego upadła partia Olszewskiego – Ruch Odbudowy Polski, która w pewnym momencie cieszyła się kilkunastoprocentowym poparciem (np. kto i w jaki sposób rejestrował listy wyborcze ROP w pierwszej wersji). Warto wrócić do czasów, gdy głównym doradcą premiera Olszewskiego był człowiek znany z archiwum IPN jako „Zapalniczka” i przypomnieć sobie, w jaki sposób kierował sekcją polską Radia Wolna Europa – patrz np. tutaj:  

http://www.marekciesielczyk.com/publikacje-wyk%C5%82ady/

(skan drugiego artykuły pt: „”Radio Free Europe’s Discordant Voices“, w: LAISSEZ-FAIRE, nr 1, Londyn – Waszyngton, lato 1991, str. 48 – 53)

Dla zamkniętego układu władzy było i jest rzeczą oczywistą, iż wcześniej czy później społeczeństwo będzie się buntować, a nawet zacznie się organizować. Warto więc wziąć samemu udział w tym buncie, hamując go od środka. Swego czasu, służby rosyjskiego cara same organizowały „nielegalne” drukarnie, by kontrolować, co one publikują i w odpowiednim momencie wysłać na Sybir całe opozycyjne wobec cara towarzystwo. Dzisiaj w Polsce dzieje się podobnie.

Gdy wiadomo było, że prawa strona wcześniej czy później zorganizuje się w ruch, który będzie chciał wprowadzić do Sejmu swych przedstawicieli, wymyślono AWS, na którego czele znalazł się nieudacznik, o którym wiadomo było, że doprowadzi całą tę formację do upadku, co przywróci do władzy postkomunistów (i tak też się stało). Na czele rządu stanął poczciwy Jerzy Buzek, którym Krzaklewski mógł „sterować z tylnego siedzenia”, jak wówczas mówiono.

Następnie zorganizowano (chyba według podobnego modelu?)  dwie partie protestu: „Samoobronę” i „Ligę Polskich Rodzin”, które w pewnym momencie cieszyły się poparciem ok. 25% wyborców! Lider pierwszej określany jest dzisiaj jako rodzaj „seryjnego samobójcy” (mało kto chyba wierzy w jego samobójstwo), zaś lider drugiej chodzi dzisiaj pod rękę z politykami, których wcześniej rzekomo był przeciwnikiem politycznym! Co więcej, partie te stały się w pewnym momencie koalicjantem PiS i tym samym zakończyły się w Polsce po raz kolejny rządy „prawicy”.

Po drodze powstał kolejny ruch protestu „Naprzód Polsko”. Wkrótce jednak okazało się, że musiał się rozpaść, gdyż doszło do swego rodzaju transferu jego liderów na inne listy wyborcze. Nie można wykluczyć, że podobny los spotka już wkrótce Ruch Narodowy…. Ale to karta jeszcze do końca nie zapisana…

Jak prawica niszczy siebie sama – patrz:

https://3obieg.pl/jak-prawica-szkodzi-samej-prawicy

 

Jak nie dopuścić do powstania alternatywy politycznej?

Gdy już powstaje jakiś nowy ruch pozaparlamentarny i zanosi się na to, iż może on odegrać jakąś rolę na polskiej scenie politycznej, jest on umiejętnie rozbijany przy pomocy różnych technik, stosowanych od czasów – nie Ochrany czy CZEKI, lecz – Kaina i Abla.

Gdy ruch taki zaczyna w dzisiejszych czasach dojrzewać, mogą być stosowane także techniki nie znane ani Afanasijowi Wjaziemskiemu (słynny opricznik Iwana Groźnego), ani Feliksowi Dzierżyńskiemu czy nawet Jurijowi Andropowowi. Powstał bowiem Internet – broń obosieczna.

Można oczywiście zacząć niszczyć nowy ruch już na samym początku (niejako profilaktycznie), wykorzystując różnice w temperamentach i ambicjach jego członków, Można także naśladować carów i samemu kreować nowe ruchu, by później samemu je zniszczyć. Na przykład – zapoczątkować jakąś akcję, a następnie ją sztucznie wygasić. W ten sposób działa polityczny “wentyl bezpieczeństwa”. Uczestnicy takiej operacji sami zrażą się do wszystkiego, widząc brak kontynuacji, marazm etc. Można rozbić nowy ruch na kilka zwalczających się organizacji. Wówczas najprawdopodobniej żadna z nich nie odniesie sukcesu, gdy ich uczestnicy będą świadkami gorszących konfliktów liderów itd.

Jak już zauważyliśmy, Internet może być bardzo pomocnym narzędziem nie tylko w mobilizowaniu się zbuntowanego przeciw władzy społeczeństwa (patrz: wiosna arabska, ACTA etc.), ale także bronią w ręku grupy sprawującej władzę. To, co mogłoby być zwyczajną dyskusją, można z łatwością przekształcić w siejącą wśród uczestników nowego ruchu zgorszenie pyskówkę internetową, która zniechęci dotychczasowych uczestników do dalszej działalności (np. wielu Zmielonych tak w pewnym momencie zareagowało).

Gdy po wielu miesiącach spotkań, dyskusji, wzlotów i upadków znaczna część uczestników spotkania w Stoczni Gdańskiej w marcu 2013 roku (nazwanego przez dziennikarzy Platformą Oburzonych) zebrała się ponownie we wrześniu 2013 roku, a następnie zaczęła się organizować, tworząc nawet terenowe struktury, po Internecie zaczęły krążyć dziwaczne maile i komentarze, które ewidentnie mają na celu zniechęcenie ludzi do udziału w tym ruchu. Jeden z dyskutantów zadaje w pewnym momencie pytanie drugiemu: „Do jakiej synagogi chodzisz?”, choć – jak się później okazało – nie miał żadnych powodów, by to robić. Co więcej, wyszło następnie na jaw, iż pytający był działaczem komunistycznej PZRP w czasach PRL-u (teraz inni chcą sprawdzić jego teczkę w IPN, o ile takowa istnieje? – zobaczymy, co wykażą te badania?). Pytanie tego typu ewidentnie miało na celu wprowadzenie do środowiska atmosfery wrogości, podejrzliwości. Inny internatuta skierował za pośrednictwem maila – zupełnie bez powodu – obraźliwe słowa do grupy swych kolegów. Zrobił to w ten sposób, by cała korespondencja trafiła do skrzynek mailowych wszystkich pozostałych uczestników ruchu.

W późniejszych rozmowach telefonicznych znaczna część zaangażowanych w ruch ludzi przyznawała, iż tego typy naruszające godność drugiego człowieka „pyskówki” zrażają do wspólnego działania (a o to właśnie chodzi prowokatorom).

Nie jest to oczywiście nic nowego. Historia powtarza się już od 25 lat i nie ma się co tym ekscytować. Należy jednak zastanowić się na technikami obrony przed działaniami tego typu. Po pierwsze konieczne jest uświadomienie większości uczestników nowego ruchu protestu, iż akcje niszczenia takiego ruchu są niezaprzeczalnym faktem i należy po prostu ze spokojem, ale uważnie je obserwować i wyciągać odpowiednie wnioski.

Z jednej strony nie można wpadać w jakąś obsesyjną nieufność (kiedyś w okresie PRL-u pisaliśmy w pokoju w akademiku na kartkach papieru, to co chcieliśmy powiedzieć koledze z opozycji antykomunistycznej, w obawie przed esbeckim podsłuchem, co było oczywiście swego rodzaju „paranoją”), z drugiej zaś nie można lekceważyć działań destrukcyjnych. Wszelka tego typu aktywność powinna być systematycznie odnotowywana, kojarzona z określonym autorem. W przypadku powtarzających się działań, szkodliwych dla danej inicjatywy, należy jak najszybciej odsuwać się od ludzi, którzy ewidentnie dążą do skłócenia innych i tym samym osłabienia czy wręcz zniszczenia nowej inicjatywy. Wskazane jest także w niektórych wypadkach badanie ewentualnej dokumentacji w IPN.

Marek Ciesielczyk

P.S.

Więcej informacji na temat powstałego 14 grudnia 2013 roku obywatelskiego stowarzyszenia OBURZENI, dążącego do demontażu obecnie panującego w Polsce, pookrągłostołowego systemu – patrz tutaj:  www.oburzeni.org.pl

Inne zapisy autora:

Marek Ciesielczyk
Marek Ciesielczyk http://www.marekciesielczyk.com

dr politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca sowietologii w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Dyrektor Centrum Polonii w Brniu (Małopolska), obecnie Redaktor naczelny pisma "Prawdę mówiąc" oraz portalu www.prawdemowiac.pl, więcej patrz: www.marekciesielczyk.com

88 publikacje
7 komentarze
 

  1. AS (niedobry)

    Bardzo przepraszam, ale ja czegoś takiego nie widzę. Ludzie chwalą to co jest, każdy jakoś się tam do tego kieratu przyzwyczaił. To skąd to ma być?

    • policjant łapówkarz

      No to…..chyba jest Pan jedyny w kraju, co się przyzwyczaił…..

      • AS (niedobry)

        Rozmawiam z nimi. Są młodzi, uczą się, w soboty i niedziele dorabiają. Brakuje im tylko czasu i kasy. I ich myśli tylko wokół tego krążą. Kasa, kasa, kasa… A gdzie im w głowie jakieś tam ruchy takie lub inne? Mają to w nosie. Nawet czasu na to nie mają. Taka jest prawda proszę Szanownego Pana.
        PS. To za PRL-u ludzie się nudzili i z braku zajęcia spiskowali. Idealny przykład to H. Wujec. Był kiedyś z nim wywiad i opowiadał o tym, jak zajął się działalnością opozycyjną z nudów. Bo mu się w pracy nudziło. Nie miał jakiegokolwiek zajęcia. Przychodził o 7-ej, wypił herbatę, przeczytał gazetę, wypił kawę, pogadał i tak do 15-tej. O 15-tej brał kapotę i do domu. To i co miał chłop robić przez pozostałe 6 godzin?

        • The Gracie in Mint is fabulous. It’d be nice to have a bag that’ll keep entryehivg separate and safe. 🙂 My favorite thing to take pictures of is people! I like making people smile and feel happy about how they look in pictures.

      • władek pisze:Obejrzałem filmik w sawrpie targowisk i muszę przyznać tylko częściowo racę. Częściowo ponieważ w filmie mf3wi się o traktowaniu zwierząt przez osoby sprzedające, a prawda jest taka że to kupujący najbrutalniej traktują zwierzęta , kupujący to osoby tak zwane handlarze im nie zależy w jakiej jakości dotrze zwierze byle załadować ,bo przecież i tak na zabicie jedzie,uboju. Chcąc zakazu sprzedaży tak naprawdę krzywdę po raz kolejny robicie rolnikowi temu ktf3ry się stara.Bo niby gdzie ma sprzedać co kol wiek? Jeśli do zakazu by doszło,, to nie było by już w Polskiego rolnictwa. Mnf3stwo małych gospodarek by padło, a tym samym i tak wiele pada poprzez mnożenie biurokracji i innych czynnikf3w jak np. ceny za skupy rożnych towarf3w.Uważam co do złego traktowania zwierząt na targowiskach powinno się wymf3c podstaw czyli ogrodzenie rampy i kilka innych szczegf3łf3w ,natomiast to właściciel powinien być karany jeśli jest złe traktowanie zwierząt .czyli, weterynarz powinien tez oberwać że nie dokonuje nadzoru, a jeśli dokonuje to ze nie reaguje.Tak więc proszę nie kreować opinii że to rolnik jest tym złym, bo w filmiku wszystkie konie jak krowy czy cielęta ładowali handlarze ktf3rym zwisa co i w jakim kawałku dojedzie, dla nich liczy się zysk. Za dawnych lat były takie punkty skupu czy to drobiu czy zwierząt to były dobre stare czasy może by Państwo i politycy pomyślało nad reaktywacją tego systemu, rolnik kontraktował, przywoził zważył i taka krf3wka czy konik był odprowadzony do wydzielonego miejsca .W dalszej części filmiku pokazane są prosięta i kury w tej kwestii powiem tyle że worki do zboża, nie nadają się do tego by wrzucać do nich prosięta natomiast te Worki jutowe były za dawnych czasf3w bardzo dobre zwierze się w nim nie pociło ,łatwiej mu się oddychało. a dziś takich worf3w w dostępie nie ma przynajmniej u mnie w Małopolsce nie wiedzę w sklepach. To by było na tyle .Proponuję autorom tego pomysłu pierw pożyć na gospodarce popracować by lepiej zorientować się jak to jest naprawdę bo przez dobre chęci bo nie powiem że nie ale niestety chcąc zakazu wydajecie wyrok na tych co produkują wam jeszcze tą zdrową żywność ,bo kto chce być wegetarianinem to fajno ale gro nie ma zamiaru rezygnować z tego co mu smakuje.A nie mając pojęcia o rolnictwie nie jest ładnie posądzać rolnika o to co złe bowiem czarne owce są wszędzie nie zaprzeczę. ale niestety filmik skierowaliście przeciw tym co tak naprawdę nie maja z tym złym traktowaniem wiele wspf3lnego .

  2. zjanusz

    Jedna sprawa to zniszczenie ruchów prawicowych, a zwłaszcza autentycznych przywódców, a druga chyba ważniejsza to zniszczenie wszelkich prawicowych odruchów myślenia u Ludu. A sterowanie Ludem odbywa się głównie przez telewizję i radio “piorącym” nieustannie mózgi. Przeciwdziałanie temu przez internet, a zwłaszcza prawicowe portale jest znikome. Ilość wejść na 3Obieg wynosi dziennie od 3-6tys. Co to jest w stosunku do innych “merdiów”, nie mówiąc o tym ile z odwiedzających osób potrafi przeczytać ze zrozumieniem teksty na portalu umieszczone. Gazety (pomijam brukowce) przeznaczone dla ćwierć i półinteligentów są własnością głównie niemieckich koncernów. Nawet krakowski “Dziennik Polski” długo opierający się sprzedaży został w końcu wykupiony przez koncern Neue Passauer Presse. Pierwszymi widocznymi efektami było usunięcie z łamów “Dziennika” dotychczasowych stałych felietonistów: Stanisława Michalkiewicza, Jana Pietrzaka i Janusza Korwin-Mikkego. Co prawda “Dziennik Polski” nadal nosi podtytuł: “Krakowski punkt widzenia”, ale ja odnoszę wrażenie, że to jest jednak coraz bardziej niemiecki punkt widzenia.
    Żurek Janusz

  3. bodziopl

    Tak sobie też amatorsko kiedyś o tym myślałem, ale o tym jak by tu coś zmienić, i wyszło mi że są dwie drogi: normalna i cudowna; normalna to z Nieba zstępują zastępy anielskie, robią w Kraju porządek, a wszystkich “umoczonych” strącają do piekieł (ale by przestronnie było !), druga cudowna: Polacy zrobią to sami. W Algierii swojego czasu było ciekawie, taki system trójkowy bo tam pewnie też współczynnik współpracy z okupantem był wysoki, no a taki system ograniczał rozmiary ewentualnej “wsypy”
    “… jednej strony nie można wpadać w jakąś obsesyjną nieufność (kiedyś w okresie PRL-u pisaliśmy w pokoju w akademiku na kartkach papieru, to co chcieliśmy powiedzieć koledze z opozycji antykomunistycznej, w obawie przed esbeckim podsłuchem, co było oczywiście swego rodzaju „paranoją”)…” – to akurat nie jest paranoja, obecnie należy iść na spacer, ale bez komórki, lub z komórką Z WYJĘTĄ BATERIĄ !!!

  4. zjanusz

    Najładniejsze oficjalne określenia na akcje prowadzone przez władze wobec opozycji mają chyba Chińczycy: np. “Niech zakwitnie tysiąc kwiatów!” (tysiąc “różnobarwnych” poglądów w jedności). Tak nazwano akcję chwilowego poluzowania opresyjnego systemu w celu ujawnienia się osób, których poglądy różniły się od oficjalnie wyznawanych. Gdy już kwiaty “zakwitły”, to się je wyrżnęło i można było spokojnie rządzić dalej, aż do kolejnej pięknie nazwanej akcji. My sobie tu piszemy na “3Obiegu”, a władzuchna nawet nie musi nas zachęcać pięknie brzmiącymi nazwami, ale w razie czego odezwie się głosem szyszkownika Kilkujadka: “Zdradziliście, wymusiliście, nadużyliście….ale jesteście na liście!”.
    Żurek Janusz

  5. Bardzo łatwo zniszczyć ruch protestu w Polsce. Wystarczy biedocie z bloków pokazać zastępczego wroga: Niemca, Cygana, albo pedała, i robić na nich nagonkę, aby odwrócić uwagę ludzi od ich realnych, wspólnych, problemów. I to się robi. I można na tym zbić niezłą karierę polityczną, finansową, przykryć parę wałków, dostać się do europarlamentu. Młodzież oczywiście się na tym zawiedzie, ale dopiero po latach. Powodzenia.

  6. robhood robhood

    trzeba sie zgodzic z autorem. tak wlasnie mniej wiecej sutuacja wyglada.
    z ciekawoscia obserwuje ‘oburzonych’ jak i ruch narodowy [narazie ida na wybory do UE :D]
    … pieknym przykladem kierowania pary w gwizdek wsrod mlodziezy jest slawetny
    woodstock owsiaka jak i jego orkiestra…kiedys byl jarocin i przyzwolenie na punkowski czy metalowy bunt, aby tylko sie dzieciakom nie zachcialo myslec o swojej przyszlosci. teraz mamy owsiakowy festiwal, po ktorym juz chyba wyraznie teraz widac kogo reprezentuje…
    autor zapomnial powiedziec kilka chocby zdan o ordynacji wyborczej i samych wyborach, ktore jak dla mnie wygladaja na drukowane…moze nie wszystkie…te wazniejsze…
    sama ordynacja jest przepiekna wajcha trzymajaca z dala jakiekolwiek ruchy oddolne zagrazajace Ukladowi… tak jakby mowili: musicie sie wpierw zjednoczyc [ aby latwiej [moze] byloby Was zinflitrowac, przekupic, wsadzic swoje wydmuszki i .. rozbic ] aby startowac w wyborach …

    • robhood robhood

      co ruchu narodowego to ladne posuniecie…zamiast budowac krok po kroku, spokojnie i rzeczowo swoje struktury w kazdym miescie i wiosce to oni ida sobie do wyborow do parlamentu europejskiego. juz samo skojarzenie kasy jaka dostaja parlamentarzysci z sama idea ruchu budzi zle mysli…to co? im chodzi o stolki w brukselce czy o Kraj? bo interpretacja takiego zachowania: ze beda mieli wieksze mozliwosci oddzialywania na to co dzieje sie w Kraju, jest dla mnie na zalosnie niskim poziomie … wiec jak dla mnie w tym przypadku widac jak na dloni manipulacje ruchem, skierowaniem jego potencjalu w gwizdek…

    • yeaaaa!!!. thanks bro. i don’t think i can smoke wiohtut my DRAGO. its been a week now wiohtut the real tobacco. feel healthier than ever.

  7. Max Otto von Stirlitz

    Mr.Robhood
    .
    “..Parlament UE
    .
    Uposażenie eurodeputowanych
    .
    Zgodnie z nowym statutem posła do Parlamentu Europejskiego z 28 września 2005 roku (decyzja 2005/684/WE, Euratom) europosłowie będą otrzymywać jednolite wynagrodzenie w wysokości 38,5% wynagrodzenia sędziego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, czyli 7.665 euro brutto miesięcznie(6.515 euro netto-15% UE Tax). Oprócz tego każdy deputowany otrzymuje dietę w wysokości 298 euro/dzień za każdy dzień posiedzenia Parlamentu lub komisji PE czy frakcji partyjnej, łącznie ok. 16 dni miesięcznie (ok 4.768 euro/miesiąc). Łącznie pensja plus dieta pobytowa wynosi ok. 11’283 € miesięcznie netto.
    .
    Na działalność biur krajowych europoseł otrzymuje 4202 €/miesiąc. Fundusz na wynagrodzenie asystentów wynoszący 17’540 €/miesiąc w 2010 roku został zwiększony o dodatkowe 1500 euro. Poseł otrzymuje również środki na pokrycie kosztów podróży z kraju pochodzenia do siedzib PE. Deputowani którzy nie uzyskają w kolejnych wyborach mandatów mogą, w zależności od stażu parlamentarnego, liczyć na odprawę z PE w wysokości od 6 do 24-miesięcznych pensji (art. 13 pkt 2 Statutu posła do PE).
    .
    Liczba posłów w PE od 2009 wynosi – 736 posłów..” *
    *—www.yelita.pl

  8. pablo3 pablo3

    Panie doktorze. idac takim tropem myslenia, to zapomina Pan, ze “Solidarnosc” mozna zakwalifikowac ideologicznie rownie dobrze do lewej strony sceny politycznej. a to oznacza, ze wybor w Polsce jest jedynie po lewej stronie sceny politycznej. dlatego ja nie jestem zwolennikiem takiego rozroznienia, na lewa i prawa strone sceny politycznej. od zawsze byl podzial na konserwatystow, zwolennikow zachowania systemu w podobnym ksztalcie, i postepowcow, ktorzy chca przeprowadzic bardziej daleko idace zmiany w systemie… niech mnie ktos poprawi, jesli sie myle…

  9. Anna

    Bardzo trafny tekst autora, sam wielokrotnie próbowałam podejmować różne działania polityczne, ale zawsze scenariusze osób przeszkadzających lub zniechęcających były takie jak opisał autor.

    Ten tekst powinien być jak najszerzej propagowany i dostarczany wszystkim osobom, które przejawiają jakieś zaangażowanie polityczne. Świadomość, że tak jest, jak opisuje autor, że obecny układ stosuje i będzie stosował wszelkie techniki socjotechniczne by uniemożliwić powstanie nowych trwałych struktur zdolnych do rozwoju, na pewno pomoże ich uczestnikom. Pozwoli rozpoznawać takie proste triki i nie zniechęcać się nimi, a zasadzie psy szczekają karawan idzie dalej.
    O dawna dziwię się dlaczego poszczególne ruch polityczne nie szkolą swoich członków z obrony przed manipulacją.
    Mogłoby być podobnie jak w przypadku szkoleń z technik wywierania wpływu w sytuacjach biznesowych. Niektóre firmy szkoliły swoich menedżerów i handlowców z technik wywierania wpływu i przez jakiś czas szkolenia te były bardzo modne. Wielu menedżerów i handlowców wykorzystywało te techniki w celu sprawnego manipulowania inni. Dzisiaj techniki manipulacji są coraz lepiej znane i coraz więcej ludzi jest na nie wyczulonych. Osoby, które je znają są w stanie obserwować tzw. “stałe fragmenty gry” i świadomie na nie reagować.

    Wierzę, że już wkrótce nowo powstające ruch polityczne, będą szkolić z obrony przed manipulacją ze strony osób, których zadaniem jest niszczenie takich ruchów. Sama chętnie podejmę się prowadzenia takich szkoleń 🙂

    Pozdrawiam autora i wszystkie osoby, które wierzą, że mimo wszystko da się coś zrobić i że warto.

  10. yeaaaa!!!. thanks bro. i don’t think i can smoke wtihout my DRAGO. its been a week now wtihout the real tobacco. feel healthier than ever.

  11. Polak

    Najgłośniej ‘trzymać złodzieja’ krzyczy sam złodziej. Wycwaniony przez obce wywiady majace w Polsce swoje biznesy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217