POLSKA
Like

Jak wygrać wybory?

24/06/2015
519 Wyświetlenia
0 Komentarze
30 minut czytania
Jak wygrać wybory?

  Wojciech Warecki i Marek Warecki polecają: Dzięki uprzejmości Pana Aleksandra Wierzejskiego możemy Państwu zaprezentować bardzo ciekawy artykuł dotyczący najnowszych technologii stosowanych w kampaniach wyborczych. Aleksander Wierzejski Jak wygrać wybory? technologia w służbie kampanii Z oddali wydaje się, że w 2008 Barrack Obama wygrał fuksem. Być może ludzie mieli już dość ośmiu lat kadencji Georga Busha Juniora zaś młody, przystojny i błyskotliwy kandydat demokratów porwał Amerykanów kampanią zwiastującą nadzieję. „Yes we can!” brzmiało zwycięskie hasło. Po czterech latach entuzjazm wygasł. Gospodarka w strzępach, upadały firmy kredytowane przez podatników takie jak A123 czy Solyndra, miliony biednych ludzi znalazło się na ulicach, nie widać było końca kryzysu gospodarczego, w kraju panowały nastroje najgorsze od kilkudziesięciu lat… Mimo tego amerykanie nie chcieli kolejnej […]

0


 

Wojciech Warecki i Marek Warecki polecają:

Dzięki uprzejmości Pana Aleksandra Wierzejskiego możemy Państwu zaprezentować bardzo ciekawy artykuł dotyczący najnowszych technologii stosowanych w kampaniach wyborczych.

Aleksander Wierzejski

Jak wygrać wybory?

technologia w służbie kampanii

Z oddali wydaje się, że w 2008 Barrack Obama wygrał fuksem. Być może ludzie mieli już dość ośmiu lat kadencji Georga Busha Juniora zaś młody, przystojny i błyskotliwy kandydat demokratów porwał Amerykanów kampanią zwiastującą nadzieję. „Yes we can!” brzmiało zwycięskie hasło. Po czterech latach entuzjazm wygasł. Gospodarka w strzępach, upadały firmy kredytowane przez podatników takie jak A123 czy Solyndra, miliony biednych ludzi znalazło się na ulicach, nie widać było końca kryzysu gospodarczego, w kraju panowały nastroje najgorsze od kilkudziesięciu lat… Mimo tego amerykanie nie chcieli kolejnej „zmiany”. Barrack Hussejn Obama wygrał.

oo

Zwycięstwo przyniosła mu fenomenalnie sprawna machina wyborcza. Jej centrum to budowany przez lata ośrodek obliczeniowy i zespół analityków danych. W ogniu walki zarządzali oni kontaktem z milionami sympatyków, mobilizowali ich do wysiłku, odbierali i przetwarzali setki tysięcy informacji spływających do centrali. Współpracowali z politykami przy testowaniu skuteczności haseł wyborczych służących do atakowania przeciwnika oraz przy opracowaniu strategii obronnych. Wnioski i wskazówki w kwestii przekazów wyborczych były formułowane na podstawie twardych danych. Analitycy nadzorowali też realizację strategii.

Kluczowym słowem dla nowoczesnej kampanii wyborczej jest mikrotargetowanie. Jego celem jest dotarcie do poszczególnych wyborców z indywidualnie przygotowanym przekazem.

Sprzedawanie proszków do prania:

Marketing polityczny bazuje dziś na chwytach wypraktykowanych przez firmy sprzedażowe. Typuje się potencjalnych klientów na podstawie podziału społeczeństwa na grupy różniące się dochodami, wykształceniem, majątkiem, wykonywanym zawodem, pochodzeniem społecznym, miejscem zamieszkania, zainteresowaniami, itp. Następnie wśród każdej z tych klas wybierana jest grupa reprezentatywna, której zadajemy pytania i analizujemy odpowiedzi. Można to robić bezpośrednio w ramach tzw. grup focusowych albo w czasie ankiety telefonicznej lub internetowej. Pozyskane w ten sposób dane stanowią podstawę do analizy i wyciągania wniosków.

Amerykanie uważają, że podejście opisane powyżej nie pasuje do działań politycznych. Wyborców należy potraktować jako jednostki i uwzględnić ich cechy indywidualne.

Wybór “grupy trzymającej władzę” jest najważniejszą decyzją, jaką podejmujemy w państwie. Dlatego warto dołożyć wszelkich starań by dotrzeć do każdego indywidualnego wyborcy i przedstawić mu konsekwencje decyzji podejmowanych przy urnie wyborczej.

Tak właśnie stało się w USA. Dzięki analizie danych zmagazynowanych we własnych bazach Demokratów oraz danym komercyjnym (karty kredytowe, abonamenty telefoniczne, wycieczki, itp.) udało się dosłownie poznać z imienia i nazwiska niemal każdego wyborcę, który w 2008 oddał głos na Barracka Obamę oraz opracować jego komputerowy profil. Nowa metoda analizy danych pozwoliła tez z niezwykłą precyzją prognozować wynik wyborów.

s

Survey Manager

Pierwszym elementem systemu prognozowania jest program nazwany Survey Manager. Powstał on na zlecenie Dana Wagnera – pracownika Democratic National Committee (ośrodka organizującego kampanie wyborcze w partii demokratycznej). W 2010 Wagner na podstawie Survey Manager przewidział katastrofalny wynik demokratów w wyborach uzupełniających do kongresu. W ich wyniku rząd stracił w parlamencie większość, która pozwoliła np. przeprowadzić reformę ubezpieczeń społecznych. W tradycyjnie demokratycznym stanie Massachusets zwyciężył kandydat republikanów. Stało się tak wbrew prognozom ośrodków badania opinii publicznej, które na podstawie danych z wcześniejszych wyborów wieszczyły demokratom sukces. Właśnie taką porażkę kilka tygodni wcześniej przewidział Wagner posługując się właśnie „Survey Manager-em”.

Program napisali programiści Demokratów na specjalne zamówienie. Wagner był odpowiedzialny za namierzanie wyborców (targetting director). Jego praca polega na zbieraniu danych o poszczególnych wyborcach tak by podnieść skuteczność agitacji telefonicznej i e-mailowej. Komitet zbierał wielkie ilości surowych danych więc Wagner poprosił swoich komputerowców by napisali program, który przetworzy te dane na tabele.

W czerwcu 2010 roku Wagner zaczął przygotowywać prognozę midterm elections. Stworzył modele statystyczne dla 74 okręgów wyborczych do kongresu i do senatu. Sekretem było zarządzanie bazami danych w których uwzględniony został głos każdego indywidualnego wyborcy. Zastosowanie programu Survey Manager pozwoliło zauważyć, że w 2010 r. wyborcy demokratyczni byli o wiele mniej chętni by pójść do urn. Tymczasem tradycyjne modele bazujące na danych z poprzednich wyborów sugerowały jednak zwycięstwo Demokratów. Wagner oszacował również skuteczność „programu mobilizacji wyborców” (get-to-vote) zachęcającego do oddania głosu. W większości przypadków prognozy pokazały, że ten wysiłek nie pokryje „dziury” jaka pojawiła się w tabelach Survey Managera.

Po głosowaniu okazało się, że prognozy Wagnera sprawdziły się z porażającą dokładnością do 2,5%. Autor oprogramowania zyskał w partii status wyroczni.

siemns

Wagner wywodzi się z grupy badaczy pracujących nad stworzeniem indywidualnego komputerowego profilu dla każdego wyborcy. Na podstawie zebranych danych system komputerowy stara się przewidzieć zachowania takiego wytypowanego „profilu” i opracować prognozy dla każdego okręgu wyborczego na podstawie złożenia danych dla całej grupy.

Demokraci opracowali całą serię narzędzi programistycznych, które przyczyniły się do usprawnienia pracy kampanii wyborczej.

 

Dashboard (tablica ogłoszeń)

Kolejnym narzędziem sieciowym rozwijanym od 2008 roku jest platforma do przesyłania wyników ankiet i śledzenia pracy wolontariuszy. W partii demokratycznej działa najsilniejszy na świecie ośrodek „targetowania” (namierzania) wyborców. Narzędzia, którymi posługuje się ten zespół powstały na zamówienie. Dzięki temu można wykorzystać potencjał sieci komputerowych, serwisów społecznościowych, smartfonów. Program ten zachęca wyborców do aktywnego uczestnictwa w procesie wyboru władzy.

Jednym z przykładów jest aplikacja na telefony komórkowe, która pozwoliła ankieterowi przeprowadzić badanie i przesłać wyniki do centrali bez konieczności odwiedzania biura. Demokratyczna platforma sieciowa zwana dashboard pokazywała wyniki ankiet zebranych przez wolontariuszy i pozwalała wybrać najbardziej aktywnych z nich. Z kolei protokoły „targeted sharing(współdzielonego namierzania) zaszyte na kontach facebooka pozwoliły wyselekcjonować zwolenników Obamy wśród „fejsbukowych przyjaciół”, których zachęcano by się rejestrowali, mobilizowali do głosowania zwolenników oraz przekonywali swoich niezdecydowanych kolegów.

w

W wyborach 2008 targeters (namierzacze) Obamy klasyfikowali każdego głosującego przyporządkowując mu dwie wartości. Pierwsza określała czy pójdzie na wybory. Druga czy będzie głosował na Obamę. Dane wejściowe otrzymano dzięki olbrzymiej liczbie badań. Centra telefoniczne kampanii Obamy co tydzień przeprowadzały od 5 do 10 tysięcy krótkich rozmów telefonicznych w których określano preferencje wyborcze rozmówców. Przeprowadzano też tysiąc dłuższych rozmów, które przypominały tradycyjne badania opinii.

Zebrana w ten sposób góra danych była przeczesywana w poszukiwaniu schematów zachowań poszczególnych „profili”. Dodano do niej dane z rejestracji wyborców oraz kupione na rynku komercyjne bazy danych (o klientach supermarketów, programów lojalnościowych, itp.) oraz informacji o wcześniejszych kontaktach poszczególnych wyborców z demokratami. W sumie każdego wyborcę określało niemal tysiąc zmiennych wartości.

Dzięki wstępnemu oszcacowaniu preferencji wyborczych kierowały wędrujący od drzwi do drzwi trafiali do wcześniej wyselekcjonowanych wyborców. Rozmowy jakie przeprowadzano odbywały się według centralnie ustalonego scenariusza (scripted conversations) – osobiście albo telefonicznie. Wyniki tych rozmów wracały do centrali i były opracowywane tak by poprawić model (opracowany na podstawie danych komputerowy profil wyborcy). Kolejnym krokiem było wskazanie woltegoontariuszom kolejne drzwi, do których warto zapukać. Skala i efektywność tych działań dała demokratom zdecydowaną przewagę w opracowaniu profilów wyborców. Wyniki badań były aktualizowano co tydzień. Tworzono na nowo modele statystyczne, modyfikowano zagadnienia poruszane w kampanii, itp. Tymczasem w 2008 zespół senatora McCaina w większości Stanów tylko raz wykorzystał model statystyczny przygotowując statyczne „targetowanie” wyborców opracowane na kilka miesięcy przed wyborami. Przez to Republikanie nie byli w stanie zareagować na wydarzenia z kampanii gdy pojawiały się nowe fakty (np. upadek banku Lehman Brothers, wybór Sarah Palin na wiceprezydenta). Demokraci wiedzieli dokładnie do kogo mówić i jak sformułować skuteczny przekaz.

d

Początki systemu były wykorzystywane w zwycięskiej kampanii z 2008 roku. Jednak wtedy wyszły też wady. Dane o wyborcach przechowywano w innym systemie niż informacje o interakcjach z nimi. Po prostu Demokraci kupili komercyjnie dostępne systemy od kilku różnych dostawców, którzy nie widzieli żadnego interesu we współpracy z potencjalnym konkurentem.

Ordre de bataglie 2012

Projektowanie kampanii z 2012 roku rozpoczęło się tuż po wyborach z 2008. Najpierw powstał raport z kampanii, na jego podstawie stworzono zalecenia dotyczące 2012. Wśród zadań pierwszoplanowych wskazano odpowiednie przygotowanie systemów informatycznych, co miało wyeliminować niedociągnięcia z roku 2008r. Zespół szykujący kampanię wiedział, że przez najbliższe cztery lata będzie kontrolował aparat Partii Demokratycznej. Chciał to wykorzystać by stworzyć systemy informatyczne dostosowane do potrzeb kampanii a nie powstałe na podstawie przypadkowych decyzji suflowanych przez konsultantów lub motywowanych ofertami akwizytorów.

W opracowanym specjalnie w tym celu raporcie powstały założenia systemu nazwanego żartobliwie „Constituent Relationship Management System” – (system zarządzania relacjami z wyborcami – żart polega na nawiązaniu do CRM – customer relationship manager – oprogramowania powszechnie stosowanego w korporacjach). System miał być używany przez wszystkich uczestników kampanii. Przedstawia on indywidualne profile poszczególnych wyborców pokazując ich nie tylko jako uczestników głosowania, wolontariuszy, darczyńców czy użytkowników strony internetowej, ale przede wszystkim jako obywateli posiadających różne indywidualne cechy i zainteresowania. Dopiero suma tych danych pozwalała prognozować wyniki wyborów w poszczególnych okręgach wyborczych.

consumer

Wśród projektantów systemu był Chris Wegrzyn. To on decydował o zakupie oprogramowania i sprzętu. Zdaniem Wegrzyna nie należało przyjmować ofert akwizytorów sprzętu elektronicznego czy rad konsultantów. Zespół kampanii demokratów sam powinien określić specyfikacje narzędzi i otrzymać sprzęt o wymaganych parametrach. Przekonał m.in. władze partii do zakupu centrali telefonicznej Siemens Enterprise System. Urządzenie to pozwala w ciągu jednego dnia wykonać 1,8 miliona telefonów do wyborców i przeprowadzić z nimi ankiety. Dodatkowo kupiono od firmy Helvett-Packard licencję na oprogramowanie Vertica (za 280 tysięcy dolarów). Pozwala ono na dostęp nie tylko do danych zgromadzonych o 180 milionach wyborców, ale też do sięgnięcia do wszystkich informacji o wolontariuszach, darczyńcach i w ogóle każdym, kto wszedł na zarejestrował się np. na facebooku Obamy. Dodatkowo Vertica pozwoliła na dostęp do baz danych dostępnych komercyjnie.

Zgodnie z wytycznymi Wagnera pracowano nad wyborcami na najniższym możliwum poziomie. Pozornie zadanie było proste: należało zidentyfikować każdego kto w 2008 roku zagłosował na Obamę i przekonać go by zrobił to samo w 2012. W rezultacie system poznał dane każdego z 69 456 897 Amerykanów, którzy uwierzyli w „Zmianę”. Cel kampanii z 2012 roku był prosty: mają pójść i zagłosować ponownie na Obamę.

Eksperymenty wyborcze

Jednym z ważnych pracowników kampanii był Jim Messina. Chciał on by każda decyzja podejmowana na górze hierarchii miała pokrycie w twardych danych. Podstawą naukową tej pracy są badania profesorów z Yale: Dona Greena i Allana Gerbera. Są to postacie kluczowe dla współczesnego marketingu politycznego. W 1998 roku przeprowadzili oni eksperyment w stanie New Heaven, podczas którego mobilizowali grupy wyborców do głosowania. Wiadomości kierowane do różnych grup były wyprane z treści partyjnych. Badano tylko skuteczność różnych rodzajów przekazów skierowanych do poszczególnych grup. Okazało się, że działając na poziomie „molekularnym” czyli dosłownie pracując nad poszczególnymi wyborcami można skutecznie wpłynąć na poglądy i preferencje wyborcze całych społeczności. Po całej fali eksperymentów wypracowano najskuteczniejsze metody kontaktu z wyborcami, zachęcania ich do głosowania, przekonania do konkretnych argumentów.

dd
W 2008 roku kampania Obamy wykorzystała wyniki badaczy z Yale do modyfikowania scenariuszy rozmów z wyborcami oraz do opracowywania canvassing protocols – czyli tzw, protokołów obramowujących. Szykując się do wyborów w 2012 władze partii zadecydowały, że Narodowy Komitet Demokratów nie zdecyduje się na współpracę z sondażowniammi ale będzie samodzielnie badał reakcje wyborców. Jedynym współpracownikiem był powołany w 2006 roku ośrodek badawczy związków zawodowych AFL-CIO Analyst Institute (Instytut Analiz). Początkowo opracowywano wyniki rejestracji wyborców (w USA wyborca musi się zarejestrować przed głosowaniem). Później odkryto, że na podstawie dostępnych komercyjnie baz danych i list wyborczych z poszczególnych komisji wyborczych można wytypować osoby, które nie brały udziału w wyborach oraz odsiać osoby, które prawdopodobnie miały poglądy demokratyczne od zdecydowanych sympatyków demokratów.

W rezultacie do kampanii Obamy trafili badacze z Instytutu Analiz. Przywódcy partii wiedzieli, że o sukcesie może zadecydować przyciągnięcie nowych wyborców. Jednak ambicje twórców kampanii wykraczały poza werbowanie sympatyków. Tym razem chodziło o jedną z najbardziej delikatnych kwestii w polityce: sterowanie zmianą poglądów elektoratu.

Zgromadzenie w bazach danych informatycznych portretów poszczególnych wyborców umożliwiło przeprowadzenie takich zmian. Przykładem niech będzie badanie z 2006 roku kiedy do wyborców wysłano listy prosząc o poparcie dla kandydata demokratów w wyborach do kongresu. Dzięki metodzie „mikrotargetowej” udało się zmierzyć skuteczność tej kampanii. Okazało się, że wśród osób znajdujących się w środku krzywej poglądów (zdecydowanych demokratów i zdecydowanych republikanów) kampania wywarła minimalny wpływ jednak znacząco „namieszała” wśród osób określonych przez system profilowania jako „miękcy (nieideowi) republikanie”.

Test i cała seria następnych takich badań wykazały też ograniczenia tradycyjnych technik targetowania elektoratu. Podstawą dla tych metod są założenia przyjęte na podstawie danych z całej serii poprzednich wyborów (socjologowie określają je mianem danych „historycznych”). Na przykład zakładano, że ludzie określający się jako „centryści” są najłatwiejsi do przekonania albo, że najłatwiej jest przekonać do głosowania osoby, które rzadko biorą udział w wyborach.

eks

Twarde wyniki badań zakwestionowały te mity. Osoby, których prawdopodobieństwo głosowania na demokratów określono jako 50% mogły rzeczywiście skłaniać się to tu to tam. Ale przekonanie o ich „centryzmie” mogło wynikać z braku wystarczającej liczby danych. Prognoza zachowań wyborczych w dużym stopniu polegała więc na zgadywance.

By określić najskuteczniejsze metody oddziaływania zastosowano więc technikę nazwaną „experiment-informed-programs” albo EPI. Czyli system oceny skuteczności różnych rodzajów komunikacji i skutków jakie przynoszą pod względem ewentualnej zmiany nastawienia opinii publicznej.

Tradycyjnie badacze testują propozycje haseł wyborczych w grupach focusowych by później wybrać najlepsze komunikaty. Następnie zwycięskie hasła powinny być wykorzystane w wyborach by sprawdzić, w jakiej grupie społecznej wywołały pożądany skutek. Wadą tego podejścia jest sam skład grup reprezentatywnych oraz sztuczne warunki przeprowadzania badań. Dyrektor demokratycznej kampanii „organizujmy się dla Ameryki” Mitch Steward podsumował to następująco: Na podstawie poglądów 160 osób podejmujemy decyzje o wydaniu poważnyceniędzy. Robimy tak przez dziesięciolecia! Czy to nie szaleństwo.

oba

Zadaniem programu EPI było wypracowanie potencjalnych komunikatów, które zostałyby wypróbowane wśród rzeczywistych wyborców. Autorzy badania zaplanowali losowe przyporządkowanie wyborców do różnych grup, z których każda otrzymywała listy zagadnień dotyczące tego samego wycinka polityki ale każdy z zestawów używał zmienionej argumentacji. Następnie ankieterzy badali czy pod wpływem komunikacji nastąpiły zmiany w opinii wyborców. Chodziło o wyselekcjonowanie osób, których opinie zostały zmienione pod wpływem kampanii informacyjnej.

W marcu 2012 przy pomocy tej techniki przeprowadzono np. badania kampanii dotyczącej reformy służby zdrowia. Jeden zestaw listów dotyczył sposobu działania nowej służby zdrowia, następny koncentrował się na darmowych (i obowiązkowych) badaniach, do jakich uprawnieni są wszyscy ubezpieczeni. Eksperyment dowiódł, że skuteczność kampanii zależała od płci i wieku. Szczególnie widać to było wśród kobiet. Pozytywne opinie wśród starszych kobiet zebrały obietnice badań prewencyjnych zaś młodsze zwróciły uwagę na możliwość otrzymania darmowych środków antykoncepcyjnych i zakaz stosowania dyskryminujących stawek ubezpieczeniowych (ubezpieczenia zdrowotne kobiet były wyższe niż dla mężczyzn).

W sierpniu 2012 Paul Ryan (przeciwnik Medicare) zdobył republikańską nominację by startować na stanowisko wiceprezydenta. Przeprowadzono badania EPI by zbadać skuteczność różnych form ataku na Medicare. Okazało się, że wyborcy w wieku 45-65 lat byli bardziej wrażliwi na argumenty Obamy niż osoby powyżej 65 roku życia, których ten program dotyczył. Było to zaskoczeniem. Bez metody EPI nie udałoby się uzyskać tej wiadomości.

m

Analogiczną strategię przyjęto w lipcu 2012 kiedy przetestowano przekaz Obamy skierowany do kobiet. Argumenty o „takiej samej płacy za taką samą pracę” oraz o kwestiach zdrowotnych przyniosły największe skutki wśród kobiet, których prawdopodobieństwo poparcia Demokratów określono na 20-40%. Prawdopodobnie były to zwolenniczki Republikanów. W takim razie kampania listowa Obamy omawiająca sprawy kobiet nie została zaprojektowana po to by wzmocnić przekonanie wśród wyborców demokratycznych, ale jej celem stały się były „republikanki”, które należało przekonać by nie zagłosowały na swojego kandydata. Jednym słowem udało się zmienić poglądy znacznej części elektoratu przez dobranie odpowiednio skutecznego komunikatu.

Równocześnie zespół kampanii Obamy pracował nad kolejnym niezwykle ambitnym projektem: bezpośrednim kontaktem z wyborcami. Dotychczas marketingowcy używali kanałów telewizji i radia oraz kampanii listowych gdzie można ściśle kontrolować zarówno treść prezentacji, użyty język jak i formę graficzną przekazu.

f

Wysyłanie wolontariuszy po to by w bezpośrednich kontaktach przekonywali wyborców oznaczało wystawienie ich na ryzyko konfrontacji poglądów, kontaktu z przeciwnikami politycznymi, osobami niezdecydowanymi lub takimi, których polityka brzydzi np. z powodu kwestii stosunku do aborcji. Skutki takich kontaktów mogły okazać się nieprzewidywalne. Szefowie kampanii nie znali wystarczająco dobrze swoich wolontariuszy i nie wiedzieli do kogo oni trafią. Dlatego zrozumiała obawa przed nieprzewidywalnymi i potencjalnie groźnymi sytuacjami.

W lutym 2012 roku wolontariusze przeprowadzili 500 000 rozmów, których celem było pozyskanie nowych zwolenników. Rozmówców wyselekcjonowano wśród wyborców, których profile wskazywały, że można ich przekonać. Po rozmowach z wolontariuszami przeprowadzono ankiety wśród rozmówców i okazało się, że część została „kupiona”. Analitycy porównali wyniki z modelem, gdzie do każdego profilu przyznano prawdopodobieństwo przekonania w skali 1-10. Okazało się, że największą skuteczność osiągnęli wolontariusze z Kalifornii nawet gdy dzwonili poza granicę swojego Stanu.

Te doświadczenia pokazały szefom kampanii Obamy, że nie trzeba ograniczać się do tradycyjnych kanałów komunikacji. Wysyłanie przećwiczonych wolontariuszy może zadecydować o zmianie nastawienia wśród ludzi.

oo

Zmiana techniki wyborczej (np. obecnośc wolontariuszy na ulicach miast) była widoczna jednak jej przyczyną był postępowi w technikach analizy danych. Wolontariusze też byli oceniani. Chris Wegrzyn opracował program nazwany Airwolf, którego celem było wyselekcjonowanie szczególnie aktywnych wolontariuszy. W ten sposób lokalni działacze dostawali adresy i telefony ludzi, którzy na ich terenie angażowali się po stronie Demokratów. Program pozwolił na połączenie świata internetowego z rzeczywistym.

W tym samym czasie Wagner zaczął prowadzić szkolenia dla wszystkich działów zajmujących się kampanią od zbierania funduszy po komunikację po to by wszscy pracownicy nauczyli się korzystać z narzędzi komputerowych. W efekcie powstało centrum obliczeniowe gdzie pracowało 54 specjalistów.

Podsumowując

Wsparcie informatyczne dla kampanii to:

  1. Rekrutacja, szkolenie i utrzymanie grupy wolontariuszy, którzy stają się podstawową formą komunikacji z wyborcami niezdecydnowanymi. Wolontariusze lub doradcy odpowiadają na pytania osobiście lub telefonicznie, polecają kolejne kontakty, rozdają ulotki, itp. Ich działania są koordynowane centralnie a wszelkie dane zebrane (na dole) błyskawicznie trafiają do baz danych i są na bieżąco opracowywane.
  2. Pozyskanie danych dotyczących indywidualnych wyborców w poszczególnych okręgach i n terenie każdej komisji wyborczej – dane oficjalne, komercyjnie dostępne bazy danych klientów, internetowe portale społecznościowe, dane pochodzące od sieci telewizji kablowych, dostawców internetu, sieci sklepów wielkopowierzchniowych (programy lojalnościowe) itp.
  3. Opracowanie profili pasujących do grup wyborców i prognozowanie reakcji na ich podstawie.
  4. Analiza komunikacji przeciwnika i przygotowywanie lokalnych akcji neutralizujących oraz atakujących tezy przeciwnika. Wykorzystanie danych z „targetowania” do opracowania treści przekazów publikowanych w środkach masowego przekazu.
  5. Bezustanny kontakt z wyborcą za pomocą SMS, portali społecznościowych, itp.

Zakończenie

Zaprezentowane powyżej metody przeczesywanie danych na temat wyborców należy potraktować jako sposób na przybliżenie procesu wyborczego do potrzeb i wymagań obywateli. W tej optyce ludzie przestaja być widziani jako obiekt manipulacji dokonywanej za pomocą środków masowego przekazu stają się wyborcami, których indywidualne poglądy i przekonania mogą mieć wpływ na linię polityczną oraz skład rządu.

Efektem takiej zwycięskiej kampanii będzie też bliższy związek pomiędzy polityką a obywatelami.

 

 

Inne zapisy autora:

0

Wojciech Warecki
Wojciech Warecki http://www.warecki.pl

Wojciech Warecki & Marek Warecki www.warecki.pl Dwa słowa o nas. Zajmujemy się: Pisaniem książek i dziennikarstwem Oraz Trenowaniem i szkoleniami Doradztwem Terapią szczególnie w zakresie: Stres, psychosomatyka Mobbing funkcjonowanie człowieka w organizacji Psychologia wpływu i manipulacji Psychologia oddziaływania mass mediów (w tym nowe media) Rozwój osobisty i kreatywność Praca zespołowa i kierowanie Psychologia sportowa Problemy rodzinne. Warsztaty skutecznego uczenia się

72 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816