POLSKA
Like

Jak i przed czym się bronić?

09/11/2021
195 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Andrzej Owsiński Jak i przed czym się bronić? Rozpętała się dyskusja na temat obronności Polski. Niezależnie od wielu sprzeczności, a nawet oczywistych nonsensów, ogólny jej tenor  jest taki, że nie jesteśmy przygotowani do odparcia jakiejkolwiek agresji, a najlepiej byłoby gdybyśmy mieli budżet wojskowy na poziomie czołowych krajów NATO, czyli mniej więcej 50 mld dolarów rocznie., a przy okazji produkowali sami najnowocześniejszą broń. Brak też choćby zbliżenia poglądów w ocenie kto i w jakiej formie nam zagraża w najbliższej przyszłości. Ten problem dzisiaj właśnie, przynajmniej w części się rozstrzyga, mamy bowiem do czynienia z oczywistą agresją wyrażoną w formie narzucania nam wymuszonej siłą imigracji na białoruskiej granicy. Istnieje też zapowiedź dalszej eskalacji tej formy agresji, obawiam się, że planowana budowa muru […]

0


Andrzej Owsiński

Jak i przed czym się bronić?

Rozpętała się dyskusja na temat obronności Polski. Niezależnie od wielu sprzeczności, a nawet oczywistych nonsensów, ogólny jej tenor  jest taki, że nie jesteśmy przygotowani do odparcia jakiejkolwiek agresji, a najlepiej byłoby gdybyśmy mieli budżet wojskowy na poziomie czołowych krajów NATO, czyli mniej więcej 50 mld dolarów rocznie., a przy okazji produkowali sami najnowocześniejszą broń. Brak też choćby zbliżenia poglądów w ocenie kto i w jakiej formie nam zagraża w najbliższej przyszłości.

Ten problem dzisiaj właśnie, przynajmniej w części się rozstrzyga, mamy bowiem do czynienia z oczywistą agresją wyrażoną w formie narzucania nam wymuszonej siłą imigracji na białoruskiej granicy. Istnieje też zapowiedź dalszej eskalacji tej formy agresji, obawiam się, że planowana budowa muru niewiele tu pomoże. Będą po prostu imigranci przerzucani przez mur w najmniej spodziewanych miejscach. Instalacja czujników obserwacyjnych, a także innych przeszkód, będzie systematyczne niszczona, ażeby zaskakiwać nas atakiem. Koszty budowy muru, jego utrzymanie i stały wzmożony dozór będą nas wiele kosztować, bez większych szans na udział naszych sojuszników, których bronimy.

Sam fakt zmuszenia Polski do obrony przed nielegalnymi imigrantami będzie określonym sukcesem agresora przez obciążenie wysokimi kosztami tej obrony. Do tego dochodzi sukces polityczny w postaci demonstrowania polskiej bezwzględności wobec biednych kobiet i dzieci, które służą za znakomity kamuflaż tej agresji. Obciążenie kosztami utrzymania imigrantów to jedynie uboczny skutek, celem najistotniejszym jest przerzucenie do Polski i innych krajów UE dywersantów, posługujących się najokrutniejszym terrorem zmierzającym do destabilizacji i wywołania powszechnego chaosu.

Jak dotychczas, ta droga opanowania zachodniej Europy jest skuteczniejsza od planowanej jeszcze przez Stalina bezpośredniej agresji. Jej walorem są nie tylko mniejsze koszty, ale też nie ponoszenie ryzyka przez sprawcę, który jeszcze może upominać się o uznanie za “pomoc” udzieloną biednym uchodźcom. Poza wynajętymi agentami można dla tego celu wykorzystać dosłownie miliony “pożytecznych idiotów” szczególnie na terenie zagrożonych krajów. Mamy zatem obraz nowej formy agresji o której nie śniło się wszystkim strategom z Clausewitzem na czele.

Jak się bronić przed tym szczególnie perfidnym atakiem, który mógł się wylęgnąć jedynie w najokrutniejszych i przebiegłych łbach czekistów?

Jedno jest pewne, nie można ulec tej agresji, w ostateczności można zaoferować czasowy pobyt w izolowanych miejscach dzieciom z ewentualnym udziałem matek. Takie rozwiązanie może być zastosowane wyłącznie na podstawie decyzji i pokrycia kosztów przez UE.

Warto zwrócić uwagę na możliwość rozwinięcia tego typu akcji przez wynajęcie większej ilości statków załadowanych imigrantami, desantowanymi na wybrzeżu włoskim, francuskim i hiszpańskim. Mielibyśmy znakomitą szansę na zaobserwowanie bezradności tych krajów wobec takiej formy agresji i może nareszcie uprzytomnienie sobie przez nie z czym i z kim mamy do czynienia.

Ze strony polskiej możemy jeszcze na zakończenie kariery politycznej pani Merkel zafundować jej powiększenie jej życiowego sukcesu przez transferowanie imigrantów do Niemiec.

Przeżywamy nową “wędrówkę ludów”, zorganizowaną z całą premedytacją dla wyparcia osiadłych ludów Europy w celu umożliwienia owładnięcia nią. Kto ma być ostatecznym zwycięzcą tego boju – dokładnie jeszcze nie wiemy, ale w pierwszej kolejności stoi mocodawca Łukaszenki – Putin.

Jest na niego skuteczny sposób, są nim Niemcy, dlatego warto je zmusić do reakcji choćby przez przerzucenie do nich masy imigranckiej. Zastopowanie rosyjskiego eksportu w możliwych do zrealizowania maksymalnych rozmiarach, ostudzi natychmiast ich zamiary ubezwłasnowolnienia Europy.

W ostatecznej konsekwencji ofiarą tej agresji padnie też i Rosja, a to będzie już zdecydowany koniec Europy Europejczyków.

Można też uznawać że ta agresja nie jest skierowana przeciwko całej Europie, a tylko przeciw Polsce z ewentualnym dodatkiem krajów bałtyckich. Należy to po prostu sprawdzić, żądając zaangażowania zarówno UE jak i NATO. Nie może się to jednak odbywać w formie naszej prośby o pomoc, lecz jako żądanie bezwzględnego uruchomienia wszystkich możliwych środków, będących w dyspozycji obu organizacji.

Na tym tle puste stwierdzenia amerykańskiego attaché w Warszawie (dlaczego do tej pory nie ma ambasadora?), jest bez znaczenia i powinno spotkać się z odpowiednią reakcją z polskiej strony, skierowaną wprost do Bidena.

W zestawieniu z faktami, dyskusja na temat ogólnego pojęcia obronności nabiera nowego charakteru.

Niezależnie od tego trzeba podkreślić, że jeżeli pakt atlantycki ma mieć na serio charakter militarny, a nie jak dotąd, towarzystwa dyskusyjnego, to powinien istnieć obowiązujący program obronny, do którego wszystkie członkowskie kraje, a w tym i Polska, mają obowiązek dostosowania się. Jeżeli nam ten program nie odpowiada, to powinniśmy zażądać jego zmiany przedkładając odpowiednie propozycje.

Co zaś się tyczy obrony indywidualnej to mogę tylko powołać się na moje zgłoszone poprzednio uwagi opierające się na konkretnym osobistym doświadczeniu.

Natomiast dywagacje na temat techniki prowadzenia wojny pozwolę sobie potraktować mniej więcej podobnie jak uwagi do pracy chirurga w sprawie skomplikowanej operacji, czynione przez laika. Wchodzimy bowiem w fazę rozwojową naszej cywilizacji polegającej na coraz większym udziałem informatyki z zastosowaniem nie znanych dotąd technik. Już w niedługim czasie może się okazać że broń obsługiwana na polu bitwy bezpośrednio przez człowieka będzie przeżytkiem i wszystkie rozważania, która z nich jest lepsza nie będą miały sensu.

Przecież już dziś wiadomo że rozporządzając odpowiednimi zasobami energii można zablokować funkcjonowanie dowolnego państwa.

Oczywiście, w posiadaniu niektórych są zasoby broni niszczącej wszystko, ale to już jest ostateczność samobójcza, lub działanie szaleńca, jednak przecież takich nie brakuje na świecie i może być to kwestia tylko czasu zaistnienia próby.

Jak na razie wystarczą nam te arkana w które żeśmy popadli, ale z Bożą pomocą może uda się z nich wykaraskać.

0

Andrzej Owsinski

793 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758