HYDE PARK
Like

INKWIZYTORZY – MĘCZENNICY ZA WIARĘ?

18/01/2014
1096 Wyświetlenia
28 Komentarze
16 minut czytania
INKWIZYTORZY – MĘCZENNICY ZA WIARĘ?

Okrutna zbrodnia wstrząsneła Langwedocją. W zamku Avignonet, 28 maja 1242 roku w nocy, z zimną krwią zarąbano toporami wyrwanych ze snu bezbronnych ludzi. Zamachowcy przybyli z odległego o 50 kilometrów zamku Montsegur. Ich celem był trybunał inkwizycyjny, Wilhelm Arnaud, dominikanin, Etienne de St. Thibery, franciszkanin, wraz z towarzyszącymi im urzędnikami, razem jedenaście osób. Zabójcy zabrali mienie ofiar: konie, ksiegi, świeczniki, słój imbiru. Spalili listy osób podejrzewanych o herezję i protokoły przesłuchań – rezultat siedmiomiesięcznego śledztwa w okręgu Lauragais. Nie był to pierwszy gwałt na inkwizytorach, lecy tym razem dotyczył kogoś naprawdę ważnego. Wilhelm Arnaud był powszechnie znienawidzony, sięgając do czasów nam bliższych, nienawiść do niego można porównać z nienawiścią do Reinharda Heydricha czy Franza Kutschery. Także reakcję na śmierć wymienionych […]

0


Okrutna zbrodnia wstrząsneła Langwedocją. W zamku Avignonet, 28 maja 1242 roku w nocy, z zimną krwią zarąbano toporami wyrwanych ze snu bezbronnych ludzi. Zamachowcy przybyli z odległego o 50 kilometrów zamku Montsegur. Ich celem był trybunał inkwizycyjny, Wilhelm Arnaud, dominikanin, Etienne de St. Thibery, franciszkanin, wraz z towarzyszącymi im urzędnikami, razem jedenaście osób. Zabójcy zabrali mienie ofiar: konie, ksiegi, świeczniki, słój imbiru. Spalili listy osób podejrzewanych o herezję i protokoły przesłuchań – rezultat siedmiomiesięcznego śledztwa w okręgu Lauragais.

Nie był to pierwszy gwałt na inkwizytorach, lecy tym razem dotyczył kogoś naprawdę ważnego.

Wilhelm Arnaud był powszechnie znienawidzony, sięgając do czasów nam bliższych, nienawiść do niego można porównać z nienawiścią do Reinharda Heydricha czy Franza Kutschery. Także reakcję na śmierć wymienionych osób były podobne; radośc i entuzjazm połączone z obawą o rozmiar spodziewanej zemsty.

Trudne początki Inkwizycji opisał Wilhelm Pelhison, dominikański inkwizytor z Tuluzy, postawił sobie za cel, żeby przyszłe pokolenia dominikanów oraz innych pobożnych katolików, mogły

„Dowiedzieć się, ile wycierpieli ich poprzednicy za wiarę i w imię Chrystusa (…), a także by mogli stąd czerpać odwagę do występowania przeciw heretykom czy innym bezbożnikom i gotowi byli czynić – albo raczej znieść cierpliwie – tyle samo, a może i więcej, jeśli będzie trzeba (…). Albowiem po wielu mnogich procesach, które wszczynali z cierpliwością, pobożnością i dobrymi wynikami błogosławiony Dominik oraz bracia z nim działający w tej krainie, prawych synów takiego rodzica nie powinno zabraknąć”

Pelhisson mówi otwarcie i z dumą o celu powołania zakonu dominikanów i zasługach „świętego” Dominika Guzmana w uzupełnianiu dzieła krucjaty albigeńskiej.

„Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna.” – legat papieski przekazał krzyżowcom rozkaz papieża. Nie jest możliwe, żeby Arnaud Amaury działał na własną rękę w tak poważnej sprawie. Dla przypomnienia, odpowiadał na pytanie krzyżowców jak odróżnić heretyka od katolika. W dniu 22 lipca 1209 roku „Armia Boga” wymordowała 30 tysięcy bezbronnych mieszkańców miasta Beziers: mężczyzn, kobiety, dzieci, duchowieństwo, głównie katolików, nikt nie ocalał. Masakra trwała zaledwie trzy godziny, co daje średnio 167 zabitych na minutę. Szlachtowano ręcznie, broń palna była jeszcze nieznana. Rzeź Beziers zapoczątkowała krucjatę albigeńską, pierwsze ludobójstwo w dziejach zachodniej cywilizacji.

Papież Innocenty III podjął walkę o przetrwanie chrześcijaństwa zagrożonego, w jego mniemaniu, przez herezje. Uznał, że tylko przez masowe czystki i eksterminacje można będzie przywrócić stary porządek w Langwedocji, w owym czasie najbardziej rozwiniętym i najludniejszym kraju Europy. Papież, wybitny polityk, wiedział też, że działania zbrojne nie wystarczą oraz, że krucjata się kiedyś skończy. Należało utworzyć, mówiąc dzisiejszym językiem, policję polityczną. Zadanie to powierzono Dominikowi Guzmanowi, aktywnemu uczestnikowi krucjaty. Na Soborze Laterańskim IV w 1215 roku papież zgodził się na utworzenie zakonu dominikanów. Dominikanie kładli nacisk na gruntowne wykształcenie teologiczne, zdyscyplinowanie, posłuszeństwo, prowadzenie wędrownego trybu życia, głoszenie kazań oraz szpiegowanie, donosicielstwo i zbieranie informacji. Wykazując nadzwyczajną gorliwość stali się dla Kościoła niezbędni.

Papież Grzegorz IX w 1233 roku przyznał inkwizytorom władzę sądzenia podejrzanych o herezję bez możliwości apelacji: pozwalało to na wydawanie wyroków śmierci w trybie przyśpieszonym.

Pelhison wspomina dzień, w którym w 1234 roku, „ogłoszono kanonizację błogosławionego Dominika, rodzica naszego”, po mszy, dominikanie z Tuluzy dowiedzieli się, że w pobliskim domu konającej staruszce udzielono consolamentum (heretyckie ostatnie namaszczenie), pospieszyli wraz biskupem, Raimonem de Fauga do jej domu.

„Biskup (…) z wielką ostrożnością wybadał ją względem wiary i prawie wszystko zgadzało się z tym, w co wierzą heretycy (…). Bezzwłocznie, zatem, wobec wikariusza i innych osób, ogłosił ją heretyczką. Wikariusz przeniósł ją wtenczas wraz z jej łożem na Pre-au-Comte i od razu tam spalił”

W grudniu 1235 roku wszystkich dominikanów siłą wydalili z Tuluzy miejscy konsulowie. Wkrótce papież zażądał, żeby pozwolono im powrócić. Natychmiast rozpętano istną orgię straszliwej przemocy:

„W owym czasie heretyckie praktyki wielkich panow i innych ludzi, już wtedy nieżyjących stały się jawne, ich samych bracia skazywali, wykopywali z grobów i ku pohańbieniu wyrzucali precz z cmentarzy (..).

Kości heretyków albo ich cuchnące truchła włóczono po mieście (…). Wreszcie palono owe na Pre-au-Comte ku chwale Boga, błogosławionej Dziewicy, Jego matki, i świętego Dominika, ich sługi, który szczęśliwie dokonał tego zbożnego dzieła”

Inkwizycja szybko rozwinęła metody zastraszania i kontroli, które okazały się niezwykle skuteczne, podobnie jak to później było z tajną policją Stalina czy Hitlera.

Inkwizytor zjawiał się w danej miejscowości czasem bez uprzedzenia, lub częściej uprzednio zapowiedziany wraz z orszakiem, zwoływał mieszkańców i dawał wszystkim czas – zazwyczaj 15 do 30 dni – by mogli oskarżyć samych siebie. Dla tych, którzy się przyznali i wskazali wszystkich znanych im heretyków, karą była pokuta. Inkwizytorów najbardziej interesowała liczba wskazanych, domniemanych heretyków, nawet, jeśli byli niewinni. Skutkiem tego wszyscy żyli w nieustannym strachu, co pozwalało na manipulowanie ludźmi i pełną kontrolę, każdy czy chciał czy nie stawał się donosicielem.

Nawiasem mówiąc, donosicielstwo miało podstawy prawne. Na mocy traktu z Meux, władze świeckie miały wypłacić 2 marki srebra przez dwa lata każdemu, kto przez donos czy w inny sposób przyczyni się do ujęcia heretyka, a jeśli podejrzany zostanie skazany, donosicielowi należała się również dożywotnia jednomarkowa renta.

Kara pokuty miała różne formy; tak zwana dyscyplina, skazany musiał w każdą niedzielę stawić się w kościele bez szat i z biczem w ręku, podczas mszy ksiądz poczynał chłostać go z całym zapałem w obecnośći całego zgromadzenia. W pierwszą niedzielę miesiąca skazany musiał odwiedzać wszystkie domy, gdzie przedtem spotykał innych heretyków, i wszędzie tam znowu go chłostano. W dni świąteczne musiał iść w procesji przez całe miasto, znowu podlegając chłoście. Kara taka miała trwać całe życie.

Inną formą pokuty była pielgrzymka, krótsza obejmowała 19 sanktuariów na terenie Francji, w każdym pątnik poddawany był chłoście, dłuższa z Langwedocji do Santiago de Compostela, Rzymu, Kolonii czy Canterbury. Pielgrzymkę należało odbyć pieszo, co zajmowało parę lat, nikogo nie interesowało, że rodzina skazanego może w tym czasie umrzeć z głodu. Czasem celem pielgrzymki była Ziemia Święta.

Orzekano też grzywnę lub konfiskatę mienia, co spowodowało rozkwit korupcji i łapownictwa na taką skalę, że w 1251 papież zabronił tego procederu, lecz wobec sprzeciwu inkwizytorów zakaz został uchylony.

Dodatkowo zmuszano heretyków do noszenia naszytych na ubraniu z przodu i z tyłu żółtych krzyży.

Inkwizytorzy wysłuchiwali zeznań oraz donosów. Stwarzało to okazję do załatwiania osobistych porachunków, szkodzenia wrogom. Żony nieraz zachęcano do denuncjowania mężów, dzieci do oskarżania rodziców. Wynajdywano świadków gotowych potwierdzić uzyskane wcześniej zeznania. Jeśli ktoś był obciążony zeznaniem dwóch osób wzywano go przed trybunał i formalnie badano dowody przeciw niemu, gdy uznano je za wystarczające, zatrzymywano go. Ponieważ żaden inkwizytor nie przyznałby się do błędu, używano każdego sposobu, aby wydobyć z oskarżonych potwierdzenie zarzutów, trzymano w ciasnym więzieniu, skutych łańcuchami dopóki nie przyznali się do winy. Z pełną świadomością inkwizytorzy potrafili przeprowadzać przesłuchania nie w odstępie dni czy miesięcy, lecz lat, pracowali z oddaniem i bez wytchnienia, potrafili wezwać sto osób w jednym dniu. Świadkowie zeznawali tajnie, z kapturami na głowach zmieniając głos.

W roku 1252 papież Innocenty IV zezwolił na stosowanie tortur. Torturując unikano posługiwania się narzędziami ostro zakończonymi, (aby nie spowodować rozlewu krwi), stosowano łamanie kołem i miażdżenie kciuków. Popularne stały się kleszcze, szarpanie nimi powodowało krwawienie, lecz po rozgrzaniu do białości, metal przypalał ranę i tamował krew. Oskarżonego torturowano dotąd, póki się nie przyznał, wtedy spisywano zeznanie, i notowano, że zostało złożone „dobrowolnie i spontanicznie”. Karę śmierci orzekano niechętnie, lecz bardzo często. Skazanego wydawano władzy świeckiej ze słowami: „Wydajemy cię teraz sprawiedliwości świeckiej, błagamy jednak, by zechciała ona złagodzić swójwyrok i oszczędzić rozlewu krwi oraz niebezpieczeństwa śmierci”. Słowa te oznaczały spalenie na stosie.

Działalność Inkwizycji jest dobrze znana dzięki opracowaniom samych inkwizytorów, między innymi Wilhelma Pelhisona i Bernarda Gui.

Bernard Gui napisał Podręcznik Inkwizytora, w którym wykłada jak należy prowadzić przesłuchanie, podkreśla użyteczność tortur w wydobywaniu „prawdy” z oskarżonych oraz świadków. Zwraca uwagę na sposób zachowania się inkwizytora wobec innych osób, powinien „dbać, ogłaszając wyrok w sprawie gardłowej, by twarz jego tchnęła współczuciem mimo wewnętrznego nieprzejednania i nie zdradzać swego oburzenia ani gniewu, co pociągnęłoby za sobą zarzut okrucieństwa”.

Wbrew pobożnym życzeniom dzisiejszych jej obrońców, Inkwizycja była instytucją kościelną, działającą zgodnie z prawem stanowionym przez najwyższe organy kościelne. Szczególnie postanowienia Soboru Laterańskiego IV, od których wszystko wzięło początek, mają tak dużą wagę, że zasługują osobne opracowanie.

Pierwsze zadanie zakonnicy wykonali celująco, herezja katarska została zlikwidowana, lecz Kościół nie rozwiązał Inkwizycji. Nic dziwnego. Które państwo zrezygnowałoby ze sprawnego narzędzia inwigiacji i terroru? Inkwizycja służyła papiestwu przez wieki, prześladując coraz to nowe grupy ludzi wskazywane przez Kościół, wykazując przy tym „kreatywność” – sama wynajdowała cele. (Sołżenicyn opisuje dość podobne zachowanie NKWD w czasie II wojny, wskazywanie na działalność rzekomych japońskich siatek szpiegowskich na Syberii)

 

Zatem czy inkwizytorzy byli męczennikami?

A czy Heydrich i Kutschera byli męczennikami?

 

Reinhard Tristan Eugen Heydrich (ur. 7 marca 1904 w Halle, zm. 4 czerwca 1942 w Pradze) – wysoki dygnitarz III Rzeszy, szef Sicherheitdienst, Sicherpolizei  i RSHA (policji politycznej i aparatu terroru III Rzeszy), SS-Obergrupenfuhrer  i generał policji. W latach 1940–1942 prezydent Interpolu . Zaciekły nazista. Ze względu na swe zbrodnie często nazywany “Archaniołem Zła”. 27 maja 1942 roku Heydrich został ciężko ranny w zamachu, dokonanym na przedmieściach Pragi [..]. Osiem dni później Heydrich zmarł w wyniku zakażenia krwi

(Wikipedia)

Franz Kutschera (ur. 22 lutego 1904 w Oberwaltersgorf w Dolnej Austrii, zm. 1 lutego 1944 w Warszawie) – Austriak, .SS-Brigadefuhrer und Generalmajor der Polizei, Dowódca SS i Policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa podczas okupacji niemieckiej w Polsce, zwany katem Warszawy; zbrodniarz nazistowski. Zabity w zamachu 1 lutego 1944 roku.

(Wikipedia)

 

męczennik,

1. człowiek, który cierpi lub poniósł śmierć w obronie swoich przekonań; ogólniej: człowiek, który się męczy, doznaje wielkich cierpień, jest torturowany; człowiek, który poniósł śmierć za wiarę

2. dawn. ten, kto męczy kogo, torturuje

 

Słownik Języka Polskiego pod redakcją W.Doroszewskiego:

 

Jeszcze jeden dokument zachowany do naszych czasów:

Świety Dominik

 

Obraz hiszpańskiego malarza Pedro Berreguete”Święty Dominik prowadzi auto da fe”, (galeria Prado w Madrycie)

(Wikpedia)

 

A.Burl „Heretycy. Krucjata przeciw albigensom”

M.G. Pegg „Najświętsza wojna”

M.Baigent R.Leigh „Inkwizycja”

Inne zapisy autora:

0

roux
roux

come nembo che fugge col vento

25 publikacje
43 komentarze
 

  1. Avatar Sceptissimus

    Czary-mary i hokus-pokus, to przecież takie ludzkie…
    Tam gdzie zaczyna się wiara – tam kończy się wiedza.
    Tam gdzie zaczyna wiedza – kończy wiara.
    Jeśli coś wiem, to nie muszę w to wierzyć.
    Jeśli w coś wierzę, to przyznaję moją niewiedzę.
    Od zarania ludzkości było i jest tak, że inteligentni wykorzystują atawistyczną skłonność sapiącego homo do urojeń, celebry, liturgii, tego wszystkiego co jedni nazywają bogactwem świata przeżyć duchowych inni (niekoniecznie słusznie) – ciemnotą.
    To w oparciu o wiarę funkcjonują fenomeny różnego rodzaju guru, szamanów, kapłanów, ajatollachów. To w oparciu o wiarę funkcjonowały fenomeny Joanny d’Arc, Lenina, Hitlera etc.
    Wiara czyni cuda – i to jest FAKT.

    0
    • Avatar Joanna d'Arc

      Ja walczyłam w obronie idei,Lenin i czy Hitler w imię ideologii.

      0
    • Avatar Joanna d'Arc

      “.. atawistyczną skłonność (…) do urojeń, celebry, liturgii..” I Ty nie jesteś wolna/ny od skłonności do urojeń,celebry i liturgii, czego dowodem Twój post. Pozdro

      0
  2. Avatar SynSwarożyca

    Niech prawda o zbrodniach Rzymskiej dżumy,
    będzie przestrogą i jej końcem.
    Słowianie powstańcie z kolan.
    Dość bratobójczych wojen za Rzymską dżumę.
    Bóg Jest w Nas.

    Sława Sława Sława

    0
    • Avatar Joanna d'Arc

      “Właściwie jedynym i najgłębszym problemem historii ludzkości , któremu podporządkowana jest całą reszta, to konflikt między wiarą i niewiarą”.J.W.Goethe

      A poza tym myli Ci się Bóg z bożkiem- vide Twój post. Czy dżuma może trwać 2000 lat?

      0
  3. Avatar ali

    łoj ale dowalili
    półgłówki czy ćwierćinteligenty?
    Rzecz w tym barany, że nauka nie opowiedziała i nigdy nie odpowie na podstawowe pytanie które drąży ludzkość od zarania.
    “skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy”
    dopóki będą pytania bez odpowiedzi dopóty ludzie będą wierzyć,
    jedni w teorie ewolucji , drudzy w teorie kreacjonizmu,
    a reszta jest tego pochodną

    0
  4. Avatar Sceptissimus

    łoj, ale dowalił
    (nie pytam czy półgłówek, bo sam się zdemaskował)
    Poza tym powtórzył to com sam powyżej spłodził.
    No, ale najwyraźniej niezrozumiał. Nie wszystko co łazi na dwóch kończynach jest owocem tej samej ewolucji.

    0
  5. Bloger Hupty Dumpty poświęcił mi posta.
    Bardzo dziękuję.
    Zarzucił mi plagiat, podał link, zajrzałem i zauważyłem, że autor tamtego posta bloger Rumburak podaje źródło: M.Baigent & R.Leigh. “Inkwizycja”
    Czy Humpty Dumpty udaje, że nie zauważył, ze ja podaję to samo źródło?
    Ale na jakiej podstawie Humpty Dumpty twierdzi, że ja nie widziałem na oczy pozycji które podaję?

    0
    • To podaj strony z tych książek. Proste? I nie kopiuj cudzych opracowań, bo jesteś po prostu żałosny.EOT

      0
      • Dziękuję za radę.
        Rozumiem, że obelgi mają zastąpić argumenty.

        0
        • Reagujesz jak typowy wieloletni świadek jehowy. Jak tylko ktos uzyje argumentu, to zaraz “obraza”. Pytam grzecznie, czy jesteś w stanie podac numer strony, z której zaczerpnąłaeś swoje “rewelacje”? Bo na razie wyglada tak, że spisałeś wszystko od buraka jehowickiego, który powklejał wasze wydawnictwa propagandowe. I powtarzam – wklejanie cudzych tekstów to plagiat. A więc jesteś żałosny, “bracie”. 😉

          0
          • Proszę bardzo numery stron:

            „Dowiedzieć się, ile wycierpieli ich poprzednicy za wiarę i w imię Chrystusa (…), …..strona 26

            “..Bezzwłocznie, zatem, wobec wikariusza i innych osób, ogłosił ją heretyczką. Wikariusz przeniósł ją wtenczas wraz z jej łożem na Pre-au-Comte i od razu tam spalił” strona 27

            Kara pokuty miała różne formy; … strona 30

            „Wydajemy cię teraz sprawiedliwości świeckiej, błagamy jednak, by zechciała ona złagodzić swójwyrok i oszczędzić rozlewu krwi oraz niebezpieczeństwa śmierci”.
            strona 33

            „dbać, ogłaszając wyrok w sprawie gardłowej, by twarz jego tchnęła współczuciem mimo wewnętrznego nieprzejednania i nie zdradzać swego oburzenia ani gniewu, co pociągnęłoby za sobą zarzut okrucieństwa”.

            strona 35

            Czy to Panu wystarczy?

            0
  6. Avatar SynSwarożyca

    Dżuma się kończy

    Nie mieszaj kościoła katolickiego z Bogiem.
    Ja.

    0
  7. Autor nie powlekaj lewackich bzdur i doucz się ponieważ tym tekstem się tylko ośmieszasz.

    0
    • Jak naprawdę wyglądała „straszna” inkwizycja? [autorka: Rebeliantka]

      To zdumiewające, jak – w dobie Internetu – wielu blogerów ciągle powtarza nieprawdy i głupstwa o inkwizycji. Polskie prokuratury i sądownictwo mogłyby się uczyć praworządności od średniowiecznego systemu śledczo-sądowego Kościoła Katolickiego.

      W tekście Dekretów Soboru w Vienne, podpisanych przez Klemensa V – pierwszego papieża w niewoli awiniońskiej, widać dobitnie, jak Kościół troszczył się, aby postępowania przeciwko heretykom były prowadzone rzetelnie.

      DEKRETY Soboru w Vienne (1311-1312)

      [26. Przeciw nadużyciom w działaniu inkwizytorów]

      [26, 1]Stolicę Apostolską niepokoi skarga słyszana od wielu, że niektórzy inkwizytorzy, którym zleciła działanie przeciw złu herezji, przekraczają powierzone im uprawnienia i w niektórych przypadkach tak powiększają działanie swej władzy, że to, co przezorną czujnością tej Stolicy zbawiennie przewidziano dla wzrostu wiary, wyrządza wiernym szkodę, kiedy pod pretekstem pobożności krzywdzeni są niewinni.

      [26, 2]Trud inkwizycji przyniesie o tyle więcej korzyści, o ile badać będzie grzech zgodnie z wymogami prawa, pilnie i ostrożnie. Dlatego dla chwały Bożej i wzrostu wiary postanawiamy, że zadanie to winni wypełniać zarówno biskupi diecezjalni, jak i inkwizytorzy mianowani przez Stolicę Apostolską, po oddaleniu wszelkich uczuć cielesnych, nienawiści czy strachu, bez oczekiwania na korzyści doczesne. Każdy z nich niezależnie może wzywać, aresztować, ująć i trzymać w więzieniu pod strażą, nakładając, gdy uzna za konieczne, żelazne kajdany na ręce i nogi – za co czynimy go odpowiedzialnym w sumieniu; może też prowadzić śledztwo przeciwko tym, których zbadanie uzna za pożyteczne ze względu na sprawę Bożą i sprawiedliwość.

      [26, 3]Jednak biskup bez inkwizytora, a inkwizytor bez biskupa diecezji lub jego przedstawiciela, a w razie wakatu stolicy biskupiej, bez delegata kapituły, nie może: wtrącać do więzienia ciężkiego i ścisłego, które uchodzi raczej za karę a nie areszt; wydawać uwięzionych na tortury ani wydawać przeciwko nim wyroku, jeśli mają możliwość spotkania w ciągu ośmiu dni od jego zażądania. Inna procedura jest nieważna na mocy samego prawa. Jeśli biskup czy delegat kapituły, w razie wakatu biskupstwa, nie może lub nie chce osobiście spotkać się z inkwizytorem, a inkwizytor z jednym z nich, mogą naradzić się czy dojść do porozumienia za pośrednictwem delegowanych osób lub listownie.

      [26, 4]Wiemy, że ostatnio w przetrzymywaniu ludzi związanych z herezją w więzieniach, nazywanych gdzieniegdzie potocznie murami, dopuszczano się wielu oszustw. Pragnąc temu zapobiec, postanawiamy, że każde takie więzienie czy mur, które chcemy, aby w przyszłości wspólnie używał biskup i inkwizytor, miało dwóch głównych strażników, dyskretnych, gorliwych i wiernych: jednego wybranego i utrzymywanego przez biskupa, drugiego wybranego i utrzymywanego przez inkwizytora. Każdy z nich może mieć uczciwego i godnego zaufania pomocnika. Do każdego pomieszczenia tego więzienia czy muru będą dwa różne klucze, trzymane po jednym przez każdego ze wspomnianych strażników, które mogą przekazać swoim pomocnikom, gdy im przypadnie pełnienie straży nad uwięzionymi.

      [26, 5a]Strażnicy ci zanim podejmą swe obowiązki przysięgną na święte Boże Ewangelie dotykając ich, wobec biskupa lub w razie wakatu stolicy wobec kapituły i inkwizytora lub jego przedstawicieli: że wiernie okażą wszelką gorliwość i troskę, na ile to możliwe, w pełnieniu dozoru nad uwięzionymi, którzy za wspomnianą zbrodnię zostali lub zostaną powierzeni ich straży; że jeden nie powie w sekrecie żadnemu z uwięzionych nic, czego by nie słyszał drugi strażnik; że nie ujmą niczego z racji, którą więźniowie otrzymują ze wspólnego przydziału więziennego ani z tego, co ofiarują im rodzice, przyjaciele czy inne wierne osoby, chyba że zabroni im tego zarządzenie biskupa, inkwizytora czyjego komisarzy – obiecają, że w tym względzie nie dopuszczą się nadużycia. Przysięgę tę złożą też wobec tych samych osób pomocnicy strażników, zanim podejmą swe obowiązki.

      [26, 5b]A ponieważ często się zdarza, że biskupi mają własne więzienia, a nie wspólne z inkwizytorami, chcemy i surowo nakazujemy, aby strażnicy skierowani przez biskupa, a w razie jego wakatu przez kapitułę, do pilnowania uwięzionych za zbrodnię herezji, a także ich pomocnicy, złożyli tę samą przysięgę przed inkwizytorami lub ich przedstawicielami.

      [26, 5c]Także notariusze obecni przy śledztwie przysięgną przed biskupem i inkwizytorem lub jego zastępcami, że wiernie wypełnią swój obowiązek. To samo uczynią inni niezbędni w pełnieniu tych obowiązków.

      [26, 6]Zbyt ciężką winą jest brak działania w celu usunięcia zła herezji, którego to działania domaga się ta zaraźliwa choroba; równie ciężkie i godne potępienia jest złośliwe obwinianie o tę niegodziwość ludzi niewinnych. Dlatego biskupowi, inkwizytorowi i innym jego przedstawicielom polecamy na mocy świętego posłuszeństwa i pod groźbą potępienia wiecznego, aby postępowali przeciwko podejrzanym czy oskarżonym o taką niegodziwość ostrożnie, ale stanowczo, aby w złej wierze i fałszywie, poprzez oszustwo, nikogo nie obwinili o tak wielki grzech, a sami nie pozwolili powstrzymać się żadnym przeszkodom w prowadzeniu śledztwa.

      [26, 7]Jeśli kierowani nienawiścią, przychylnością czy miłością, oczekiwaniem zarobku czy korzyści doczesnej, wbrew sprawiedliwości i własnemu sumieniu, zaniechają wystąpienia przeciw komukolwiek w sytuacji, kiedy mieli koniecznie to uczynić, bądź z tych względów obwinia kogoś przewrotnie o ten błąd lub utrudnianie im pełnienia obowiązków i ośmielą się z tego powodu w jakikolwiek sposób go dręczyć, to biskup lub przełożony – oprócz innych kar proporcjonalnych do ciążącej na nich winy -zostaje zawieszony na trzy lata w urzędzie, inni zaś przez sam fakt popadają w ekskomunikę. Mogą być od niej uwolnieni tylko przez biskupa Rzymu, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci, i to po uprzednim zadośćuczynieniu, bez względu na jakikolwiek przywilej.

      [26, 8]Za aprobatą świętego soboru chcemy, aby pozostały ważne i zachowały swą moc inne postanowienia, wydane w sprawie inkwizycji przez naszych poprzedników, o ile nie są sprzeczne z obecnym dekretem.

      [27. O tym samym]

      [27, 1]Nie chcąc, aby niegodziwość heretycka przyćmiła blask wiary mrokiem i ciemnością z powodu nierozważnych i niegodnych czynów któregoś z inkwizytorów, za zgodą świętego soboru zarządzamy, że odtąd urzędu inkwizycji nie można nikomu powierzać, jeśli nie ukończył czterdziestu lat życia. Surowo nakazujemy, aby żaden komisarz – mianowany przez inkwizytorów, biskupów lub w razie wakatu przez kapitułę – pod pretekstem czynności inkwizytorskich od nikogo nie wymuszał bezprawnie pieniędzy ani nie usiłował świadomie, korzystając z uprawnień urzędu, zagarniać dóbr kościoła, którego księża winni są grzechu [herezji], nawet na rzecz Kościoła. Jeśli w tym czy w czymś innym postąpią inaczej, postanawiamy, że przez sam fakt podlegają ekskomunice, od której nie mogą zostać uwolnieni, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci, dopóki w pełni nie zadośćuczynią zwracając poszkodowanym wymuszone pieniądze, bez możliwości odwoływania się do żadnych przywilejów, układów czy zwolnień.

      [27, 2]Notariusze i funkcjonariusze pełniący obowiązki przy tym urzędzie, a także bracia i towarzysze inkwizytorów i ich komisarzy, którzy dowiedzą się potajemnie, że inkwizytorzy lub komisarze dopuścili się takich nadużyć, jeżeli chcą uniknąć gniewu i obrazy Boga oraz Stolicy Apostolskiej, niech postarają się dyskretnie zganić ich surowo i skłonić do naprawy błędu. Jeśli będzie im o tym wiadomo i w razie konieczności będą mogli tego dowieść, powinni skrupulatnie donieść kompetentnym w takich sprawach ich przełożonym. Oni zaś ze swej strony zobowiązani są odsunąć od urzędu inkwizytorów i komisarzy, którzy okazali się winnymi, a po usunięciu należycie ukarać innymi karami czy zmusić do poprawy.

      [27, 3]Gdy przełożeni inkwizytorów zaniedbają to uczynić, chcemy, aby wszystko, o czym powiedziano wyżej, zostało im zakazane przez ordynariuszy miejsca, którym na mocy świętego posłuszeństwa surowo nakazujemy i polecamy każdą taką sprawę podawać do wiadomości Stolicy Apostolskiej. Stanowczo zabraniamy inkwizytorom jakiegokolwiek nadużywania pozwolenia na noszenie broni i posiadania innych funkcjonariuszy niż ci, którzy są im niezbędni i którzy poświęcą się razem z nimi pełnieniu tych obowiązków.

      ………………………………..

      Nikomu z ludzi w żaden sposób nie wolno słowa tej naszej deklaracji, polecenia i zalecenia, odpowiedzi, zakazu i nakazu, konstytucji, orzeczeń i woli przekraczać ani ośmielać się zuchwale jej sprzeciwiać. Jeśli ktoś poważy się na to, niech wie, że ściągnie na siebie gniew Boga wszechmogącego i świętych apostołów Piotra i Pawła.

      Źródło

      —————————————

      A zatem:

      Kościół stale troszczył się o to, aby pod pozorem pobożności nie były podejrzewane i krzywdzone niewinne osoby.
      Czyny heretyckie mogli ścigać tylko duchowni ustanowieni przez Stolicę Apostolską – biskupi i inkwizytorzy, mianowani przez Papieża.
      Śledztwa prowadzone przeciwko heretykom miały być szczególnie wnikliwe i ostrożne.
      Wyroki oraz przekazywanie podejrzanych do ciężkich więzień mogło być ustalane wyłącznie w porozumieniu pomiędzy inkwizytorami i biskupami. Brak porozumienia czynił procedurę nieważną z mocy samego prawa.
      Biskupi i inkwizytorzy, każdy z osobna, mianowali własnych strażników w więzieniach, którzy się wzajemnie kontrolowali, aby zapobiegać oszustwom i nadużyciom.
      Na straży rzetelności śledztw stali także notariusze.
      W stosunku do winnych nadużyć – oprócz innych kar – były wyciągane konsekwencje w postaci ekskomuniki, od której mógł uwolnić tylko biskup Rzymu, i to jeśli winny wcześniej zadośćuczynił ofierze. Biskupi byli zawieszani na trzy lata na urzędzie.
      Inkwizytorzy musieli mieć ukończone 40 lat.
      Wymuszanie pieniędzy i innych dóbr pod pozorem czynności inkwizytorskich, nawet na rzecz Kościoła, było zagrożone ekskomuniką, a uwolnienie od niej mogło się odbyć dopiero po pełnym zadośćuczynieniu poszkodowanemu.
      Notariusze i inni zatrudnieni przy ich urzędach oraz bracia i towarzysze inkwizytorów, gdy dowiedzieli się o nadużyciach byli zobowiązani wezwać winnych do naprawy błędów oraz zawiadomić przełożonych. Winni byli odsuwani od urzędów oraz karani i zmuszani do poprawy. Ordynariusze miejsca, w razie niedopełnienia powyższych obowiązków przez przełożonych inkwizytorów, byli zobowiązani zawiadomić Stolicę Apostolską.

      Jak widać Kościół, dbał o prawa osób podejrzewanych o herezje i – świetnie znając niedoskonałą ludzką naturę – ostro kontrolował inkwizytorów, aby nie przekraczali swoich uprawnień.

      Należałoby sobie tylko życzyć, aby podobnym rygorom podlegali – na przykład – polscy prokuratorzy i sędziowie.

      Podstawowa literatura

      http://m.neon24.pl/655db48f7528830907e3dfde72f69b0a,14,0.jpg

      Tutaj kompetentnie o torturach i stosach:

      “Przyglądając się dokumentom Inkwizycji możemy śmiało postawić tezę, że sądy inkwizycyjne w porównaniu z sądami świeckimi tamtych czasów stosowały tortury sporadycznie i w łagodniejszej formie”.

      0
      • Polecam tą stronę http://soborowa.strefa.pl/ Świetna! Rebeliantka

        0
        • Nawet Wikipedia podaje:

          Podstawowymi dowodami były zeznania świadków oraz samych oskarżonych. W sprawach o herezję dopuszczano do zeznań osoby, które nie mogły świadczyć w innych sprawach np. krzywoprzysięzców, żydów, osoby ekskomunikowane itp., choć ich zeznania traktowano jako mniej wartościowe niż ludzi o nieposzlakowanej opinii. Przesłuchania prowadził inkwizytor w obecności co najmniej dwóch innych duchownych. Przesłuchiwani, niezależnie od tego, czy byli podejrzanymi czy tylko świadkami, musieli przysiąc na Ewangelię, że będą mówić prawdę o związkach z herezją, zarówno swoich, jak i innych osób, także już zmarłych. Zeznania były protokołowane. Przesłuchania podejrzanego miały na celu skłonienie go do przyznania się do winy; publikowane od lat 40. XIII wieku podręczniki dla inkwizytorów poświęcone są w głównej mierze temu, jak osiągnąć ten cel. Przyznanie się do winy postrzegano z jednej strony jako koronny dowód w sprawie, a z drugiej – jako wstęp do nawrócenia heretyka. Jeśli oskarżony się nie przyznawał, do jego skazania wymagano zeznań co najmniej dwóch wiarygodnych świadków. Imiona świadków zatajano przed oskarżonym. Regulacja ta została wprowadzona w okresie, gdy inkwizycja walczyła z mającą w Langwedocji i Lombardii silną pozycję i możnych protektorów herezją katarów i miała służyć ochronie denuncjatorów przed zemstą, została jednak utrzymana także po ustaniu tych przyczyn i była jednym z najczęściej krytykowanych elementów procedury inkwizycyjnej[146].
          W świetle zachowanej dokumentacji wydaje się, że jedną z najskuteczniejszych metod obrony dla oskarżonego było prawo sporządzania listy „śmiertelnych wrogów” – zeznania takich osób nie mogły stanowić dowodu w jego sprawie. Przysługiwały mu jednak także inne uprawnienia. Mógł powoływać własnych świadków, co jednak w praktyce było utrudnione, gdyż osoby zeznające w obronie oskarżonych o herezję ściągały na siebie ryzyko podejrzenia o sprzyjanie herezji, zwłaszcza jeśli osoba, której broniły zostawała ostatecznie skazana. Oskarżony miał wgląd w obciążające go zeznania, jednak protokoły te udostępniano mu dopiero po usunięciu z nich informacji mogących ujawnić tożsamość świadków. Osoby podejrzane o herezję mogły korzystać także z pomocy prawnej, a od XV wieku było przyjęte, że każdy oskarżony musiał mieć wyznaczonego obrońcę. Reguły udzielania pomocy prawnej były jednak obwarowane licznymi restrykcjami, które znacznie osłabiały znaczenie tego uprawnienia. Zadaniem adwokata nie była bowiem obrona jego klienta, lecz pomoc w ustaleniu prawdy i zapobieżenie ewentualnemu skazaniu osoby niewinnej. Z tego względu, z chwilą, gdy adwokat doszedł do wniosku, że oskarżony jest winny zarzucanych mu herezji, zobowiązany był odstąpić od dalszej obrony; ponadto inkwizytor mógł cofnąć zgodę na udział obrońcy, jeśli uznał, że wina oskarżonego jest w dostateczny sposób udowodniona. Prawo kanoniczne zabraniało bowiem udzielania pomocy prawnej heretykom. W sprawach o herezję adwokatów nie obowiązywała tajemnica zawodowa, wręcz przeciwnie, byli oni zobowiązani ujawnić inkwizytorom obciążające oskarżonego informacje, które uzyskali udzielając mu pomocy prawnej. Ponadto oskarżony z reguły nie miał możliwości wyboru prawnika, lecz musiał zaakceptować osobę wyznaczoną mu przez inkwizytora. Począwszy od XVI wieku obrońcami zostawali najczęściej urzędnicy trybunału inkwizycyjnego[147].
          W celu uzyskania przyznania się do winy dopuszczalne było stosowanie tortur. Zezwolił na to papież Innocenty IV w bulli Ad extirpanda z 1252 roku. Tortury należało stosować tak, aby uniknąć spowodowania śmierci lub trwałego kalectwa. Do zastosowania tortur konieczna była zgoda całego składu sędziowskiego, w tym przedstawiciela miejscowego biskupa. Zasadą było, że należy je stosować tylko raz, choć później niekiedy obchodzono ten zakaz, traktując kolejne sesje tortur jako „kontynuację”, a nie powtórne zastosowanie. Podobnie jak w sądach świeckich, zeznania uzyskane w ten sposób mogły stanowić dowód tylko, gdy zostały dobrowolnie potwierdzone przez oskarżonego już po zakończeniu tortur. W świetle zachowanych protokołów wydaje się, że kościelna inkwizycja rzadko uciekała się do tego sposobu uzyskiwania zeznań. Średniowieczni inkwizytorzy preferowali raczej stosowanie takich środków przymusu jak areszt, pozbawienie snu czy ograniczenie pożywienia, niż zadawanie bezpośrednich cierpień fizycznych oskarżonemu. Wielu inkwizytorów (np. Mikołaj Eymeric, autor Directorium Inquisitorum) otwarcie wyrażało swój sceptycyzm wobec użyteczności tortur w procesie, uważając, że prowadzą one raczej do łamania ludzi słabych, ale niekoniecznie do ustalenia prawdy. Także w epoce nowożytnej trybunały inkwizycyjne nie szafowały torturami. Co więcej, stosowany przez nie asortyment tortur był znacznie skromniejszy niż w sądach świeckich. W Hiszpanii zauważalny jest jednak dość wysoki (rzędu ponad 30%) odsetek torturowanych w przypadku niektórych kategorii przestępstw, zwł. judaizantów oraz sodomitów. Choć inkwizycja generalnie rzadko uciekała się do tortur i około połowy XVIII zaprzestała ich stosowania, to jednak dopiero w 1816 zostały one formalnie zakazane[148]. Rebeliantka

          0
          • Tutaj info o bulli Ad extirpanda papieża Innocentego IV z 1252 roku,
            w której papież upoważnił władze świeckie i kościelne do stosowania tortur w celu wymuszenia od heretyków zeznań, a także określił zasady stosowania tortur.

            http://pl.wikipedia.org/wiki/Ad_extirpanda

            To wyglądało inaczej, niż się powszechnie sądzi.

            0
      • Notka Rebeliantki jest poważna i rzeczowa, i jako taka zasługuje na tak samo poważną i rzeczową odpowiedź w formie osobnej notki.

        0
    • On powinien naprzód się nauczyć. Douczać mozna tylko kogoś, kto dysponuje wiedzą, choćby elementarną. 😉

      0
  8. Obejrzyj sobie wykład, jakimi drogami ”herezja” przenikała do europy. to rzuca światło http://www.savetubevideo.com/?v=EBPuwwMhMng

    0
  9. jest już dziś dużo rzetelnych informacji na temat inkwizycji, są książki, jest ”encyklopedia białych plam”, jeżeli ktoś poszukuje wiedzy to ją znajdzie. Warto przeczytać też to:

    http://arkapana.republika.pl/mity.html

    0
  10. Avatar SynSwarożyca

    Skoro nie widzisz zła.
    Czcza ma gadanina.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816