SPOŁECZEŃSTWO
Like

Idziemy drogą Argentyny

11/04/2014
333 Wyświetlenia
6 Komentarze
5 minute czytania
Idziemy drogą Argentyny

Warto przyjrzeć się temu, co dzieje się ostatnio w Argentynie. W ciągu ostatnich 32 lat kraj ten zbankrutował już trzy razy i wszystko wskazuje na to, że za chwilę zbankrutuje ponownie. Dlaczego warto zainteresować się odległą geograficznie Argentyną? Bo przy obecnym tempie zadłużania Polskę czeka ten sam los.



 

 

To nie jest kwestia tego czy, tylko kiedy. Kasa z OFE nie wystarczy na długo. Wspominałem już, że każde państwo socjalistyczne, w tym Polska, w pewnym momencie staje się niejako osobnym bytem. Taki byt chce za wszelką cenę utrzymać się przy życiu, zachować władzę i aktualny stan rzeczy. Dlatego w Polsce możemy być absolutnie pewni kolejnych, coraz bardziej absurdalnych podatków oraz systematycznego zwiększania dotychczasowych, niezależnie od literek w nazwie rządzącej ekipy. Będzie to trwać do momentu matematycznego wyczerpania możliwości drenowania społeczeństwa celem regulowania zaciągniętych zobowiązań. Najczęściej następuje to wtedy, gdy wpływy z podatków nie wystarczają już nawet na spłatę odsetek od długu. Za chwilę taka sytuacja będzie mieć miejsce na przykład w Japonii.

 

Co może się dziać w momencie bankructwa państwa? To co zwykle w takich sytuacjach. Historia zna wiele przypadków bankructw. Pozostańmy jednak przy Argentynie. Ostatni raz kraj ten zbankrutował w 2001 r. Jego gospodarka została zrujnowana przez szalejącą hiperinflację, złoto wywieziono z kraju w opancerzonych ciężarówkach, a ludzie wyszli na ulicę. Czarę goryczy przelało zamknięcie banków i odcięcie obywateli od środków finansowych. Argentyńczycy trzymali swoje pieniądze głównie w dolarach. Gdy po kilku tygodniach ponownie otwarto banki, spotkała ich przykra niespodzianka. Kwoty na kontach były takie same, ale…w zdewaluowanym peso.

 

Argentina-street

 

Od tamtych wydarzeń minęło raptem kilkanaście lat, a Argentyna znów stoi u progu bankructwa. Tylko w styczniu peso straciło na wartości 20%. Dziura budżetowa jest monstrualna, inflacja wynosi już 25%, a rynek szacuje możliwość bankructwa Argentyny na 85%. Ceny jedzenia w sklepach skaczą o 20-30% co kilka dni. Na przykład cena cementu w Balcarce, jednym z miast na południu Argentyny, wzrosła jednego dnia o 100%. Inflacja szaleje, bo każdy chce pozbyć się tracącej na wartości waluty. Wiele sklepów wstrzymuje sprzedaż, dopóki nie zaktualizują cen. Producenci nie chcą dostarczać towarów, czekając na rozwój sytuacji. Co ciekawe, towary znikają z półek nie dlatego, że ludzie je kupują, ale dlatego, że sklepy wstrzymują sprzedaż. Po co sprzedawać, skoro za kilka dni wartość danego towaru będzie wyższa o 20-30%? W desperacji rząd próbuje, jak to zwykle bywa, regulować ceny, strasząc surowymi karami. Ale na to już za późno. Nawet jeśli dana cena jest przez jakiś czas regulowana, to po jej uwolnieniu inflacja „nadrabia zaległości”. Ceny ulegają wtedy często podwojeniu. Samo paliwo wzrosło w Argentynie o 12% w zaledwie kilka dni…

 

136_1Argentina_Crisis07

 

W zglobalizowanym, napędzanym długiem świecie Argentyna nie jest jakimś odległym, egzotycznym krajem. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z socjalistycznym modelem funkcjonowania państwa, trzeba brać pod uwagę scenariusz, jaki rozgrywa się aktualnie w Argentynie. Polska nie jest wyjątkiem. Zasadniczo już teraz jesteśmy bankrutem. Tyle że dla rynków liczy się „oficjalne bankructwo”, czyli niemożność spłacania choćby odsetek od długu. Idziemy drogą Argentyny i skończymy dokładnie jak ona. Zawsze jest tak samo: (hiper)inflacja, kontrola kapitału, desperacka reglamentacja. A dla tych, którzy uważają, że „przecież jest spokojnie i nic się nie dzieje”, polecam tekst z kawałka pt. „Perfect Storm” jednego z moich ulubionych raperów, Evidence’a:

 

It’s the perfect storm, it felt so warm
‘Til the rain came, with winds so strong
The Weatherman warned ‘em but it felt so calm
‘Til things lined up right, and went so wrong

 

Więcej na ten temat: http://www.zerohedge.com/news/2014-02-09/heres-what-it-looks-when-your-countrys-economy-collapses.

 

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

 

Zobacz też: Waluta a pieniądz.

Inne zapisy autora:

The Spinning Top Blog
The Spinning Top Blog http://www.kamilcywka.pl

68 publikacje
0 komentarze
 

  1. Przed II WŚ funkcjonowało powiedzenie “Bogaty jak Argentyńczyk”. Ale potem rządy w Argentynie objął Peron, który wcześniej jako argentyński ambasador w Italii pobierał nauki w socjalizmie narodowym u samego Duce. Zdolny uczeń Benito Musoliniego zaczął wprowadzać nowe porządki w swoim kraju. I od tego czasu wraz z kolejnymi “od nowami” (“Hej siup i od nowa”) trwa to tam do dzisiaj.
    Żurek Janusz

  2. AS

    Ale Argentyńczycy żyją, czekają i na pewno się doczekają. To jest tylko 30-40 lat. A co to jest w życiu narodu? Ot, jedno pokolenie. Zamiast martwić się o Argentynę, lepiej pomyśl o przeniesieniu tam dzieci. Bo tam tej jatki nie będzie. A jeść trzeba. A tylko za złoto kupisz od nich papu.

  3. Socjalizm trwa tam nie 30-40 lat, tylko 70! To i tak sporo – ale mieli nagromadzone przez lata zapasy. A jak wiadomo socjalizm ma to do siebie, że gdyby się go udało wprowadzić na Saharze, to po pewnym czasie i piasku by tam zabrakło.
    Żurek Janusz

  4. ” A tylko za złoto kupisz od nich papu.”
    Szanowny Asie! Z tym “papu” z Argentyny też może być problem. O ile dobrze pamiętam, to ładnych parę lat temu “dobry” rząd argentyński, aby poprawić zaopatrzenie najbiedniejszej ludności Argentyny w żywność (skąd my to znamy) wprowadził ograniczenia w eksporcie wołowiny skutkiem czego produkcja jej spadła na tyle, że Argentyna – eksporter wołowiny od zawsze, stała się jej importerem! Pytanie czy teraz mają w ogóle jeszcze jakieś pieniądze na import żywności. Ale kto by się tam przejmował “przejściowymi” trudnościami w budowie socjalizmu. W końcu miliony ludzi zmarłych z głodu na Ukrainie też nie zatrzymały budowy najlepszego ustroju na Świecie.
    Żurek Janusz

  5. jik

    to nie socjalizm wywozil zloto ciezarowkami

    a wrecz przeciwnie

    tak konczy kazde nierzadne krolestwo jak by powiedzial kardynal
    Richelieu

  6. “to nie socjalizm wywozil zloto ciezarowkami” – jak bolszewicyi za Lenina. No nie?
    A nasi komuniści to wwozili złoto do Polski, jak się “od nowa” zaczęła, co?
    Żurek Janusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217