Bez kategorii
Like

Grzegorz „Brutus” Schetyna

09/02/2011
304 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Konflikt między liderami Platformy Obywatelskiej wyszedł na zewnątrz i nabrał rumieńców. Grzegorz Schetyna w kilku wypowiedziach publicznie skrytykował Donalda Tuska. Były to spokojne i merytoryczne uwagi trafnie punktujące błędy premiera. Najostrzej zabrzmiała ta dotycząca reakcji rządu na raport MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wpisała się w falę krytyki ze strony opozycji i wielu ekspertów. Potem przyszły jeszcze bardziej fundamentalne o tym, iż strach przed PiS-em nie jest już wystarczającym paliwem budującym siłę PO i że potrzebny jest program pozytywny. Marszałek Sejmu dał tym samym do zrozumienia, że jego partia pod przywództwem D.Tuska takiego programu nie ma. A nawet więcej, że nie ma strategii, która mogłaby dać kolejne zwycięstwo wyborcze i następne lata pozostawania przy władzy. W konsekwencji zakwestionował siłę przywództwa […]

0


Konflikt między liderami Platformy Obywatelskiej wyszedł na zewnątrz i nabrał rumieńców. Grzegorz Schetyna w kilku wypowiedziach publicznie skrytykował Donalda Tuska. Były to spokojne i merytoryczne uwagi trafnie punktujące błędy premiera. Najostrzej zabrzmiała ta dotycząca reakcji rządu na raport MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wpisała się w falę krytyki ze strony opozycji i wielu ekspertów. Potem przyszły jeszcze bardziej fundamentalne o tym, iż strach przed PiS-em nie jest już wystarczającym paliwem budującym siłę PO i że potrzebny jest program pozytywny. Marszałek Sejmu dał tym samym do zrozumienia, że jego partia pod przywództwem D.Tuska takiego programu nie ma. A nawet więcej, że nie ma strategii, która mogłaby dać kolejne zwycięstwo wyborcze i następne lata pozostawania przy władzy. W konsekwencji zakwestionował siłę przywództwa i autorytet lidera, którego pozycję sam przez wiele lat skutecznie budował.

To jest zupełnie nowa jakość w walkach frakcyjnych w PO. Do tej pory po wspólnym pozbyciu się takich niewygodnych postaci jak Andrzej Olechowski, Paweł Piskorski, Jan Maria Rokita i Zyta Gilowska otoczenie D.Tuska podzieliło się na dwie rywalizujące frakcje. Na czele jednej z nich stał właśnie G. Schetyna, uważany za drugą osobę w partii dzięki zaufaniu ze strony lidera, ale także sprawności w rozgrywkach wewnętrznych. Przeciw sobie miał o wiele słabszą grupę regionalnych liderów buntujących się przeciw dominacji i zakulisowym działaniom obecnego marszałka. Na ostatnim kongresie partii liderem tego zespołu stał się Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury. Sam D.Tusk sprawiał wrażenie zadowolonego z tego stanu rzeczy. Frakcje bowiem walczyły ze sobą, a nie z liderem. Zabiegały o jego łaski przyczyniając się do wzmocnienia jego pozycji. Rozgrywając zwalczające się grupy spokojnie mógł kontrolować sytuację w partii. I co ważne ta rywalizacja miała gabinetowy charakter. Nie wychodziła na zewnątrz i nie rozbijała jedności partii.

To wszystko skończyło się wraz z aferą hazardową. Dymisje z nią związane prawie wyłącznie dotyczyły ludzi G. Schetyny, ale co najważniejsze, dotknęły także jego samego. Potężny partyjny baron, uważany za szarą eminencję PO został upokorzony i to rękami samego premiera. Przeciwna frakcja triumfowała, a odwołany szef MSW nie tylko trawił gorycz porażki, ale odebrał restrykcje jako nie zasłużone,  a postawę D.Tuska jako niewdzięczność, złamanie lojalności i towarzyską zdradę. Szykował się do kontrofensywy.

Nie bez kozery G.Schetyna ma opinię biegłego w partyjnych intrygach. W stosunkowo krótkim czasie nie tylko wygrzebał się z hazardowych zarzutów, ale zjednując sobie większość posłów i wykorzystując okoliczności powstałe po katastrofie smoleńskiej pomógł Bronisławowi Komorowskiemu zostać prezydentem, a sam zajął  fotel marszałka Sejmu.

Sprawy potoczyły się na tyle szybko, że wszechpotężny premier nie zorientował się w rosnącej wewnętrznej konkurencji. A w każdym razie nie był już w stanie zapobiec takiemu rozwojowi wypadków. Konflikt wisiał w powietrzu.

Do jego pierwszej odsłony doszło przy okazji kryzysu kolejowego. Marszałek Sejmu korzystając ze swoich uprawnień uczynił wiele, aby go maksymalnie rozognić i doprowadzić do dymisji konkurenta – ministra Grabarczyka. Tym razem jednak D. Tusk nie dał się tak łatwo namówić na dymisje, jak przy aferze hazardowej. Co więcej poczuł, że jest manipulowany i postanowił przejąć kontrolę przechodząc do ofensywy. Taki efekt miała dać podjęta z zaskoczenia decyzja o przyspieszonym zatwierdzaniu list do wyborów parlamentarnych. Premier chciał narzucić na liderów list ministrów ze swego rządu oraz wiernych i posłusznych posłów PO. W ten sposób chciał pozbawić G. Schetynę jego źródła siły, większości w klubie parlamentarnym.

Marszałek czując z jednej strony silne poparcie prezydenta Komorowskiego, który otoczył się w swojej kancelarii ludźmi z dawnej Unii Wolności pałających chęcią rewanżu na Tusku, za to że pozbawił ich wpływów, a z drugiej widząc co się święci na listach, musiał zderzyć się z premierem. Konflikt przybrał zupełnie nową postać. To już nie jest walka frakcji na dworze, ale otwarte zakwestionowanie pozycji samego lidera.

Nic dziwnego, że w Platformie zapanowała nerwowość. Nałożyło się to bowiem na trudne miesiące rządu i pierwszy od wielu lat zauważalny spadek poparcia. Pojawiły się nawet głosy, że PO może podzielić losy AWS i rozpaść się tuż przed wyborami. Te spekulacje nie są pozbawione podstaw. Widać bowiem, że D.Tusk wspierany tylko przez frakcję C. Grabarczyka, słabego ministra i niezbyt popularnego polityka, tej wewnętrznej rywalizacji nie jest w stanie wygrać. A G.Schetyna aby obronić swoje pozycje po raz pierwszy w swojej karierze uderzył w premiera i skutecznie podważył jego autorytet.

Dodatkowo szef PO stojąc na czele rządu musi podejmować trudne decyzje i bez pomocy prezydenta oraz marszałka na dłuższą metę sobie nie poradzi. Musi zawrzeć wewnątrz partyjny kompromis. Ale czy go na to stać? Czy przyzwyczajony do jedynowładztwa jest w stanie podzielić się władzą w partii przynajmniej na jakiś czas? Im konflikt będzie dłużej trwał tym kłopoty będą się piętrzyć. Wojna domowa kieruje się własnymi prawami. Wyzwala wielkie emocje i zacietrzewienie nawet u dotąd racjonalnych ludzi. Nad eskalacją takiego konfliktu bardzo trudno zapanować. Czy uda się to D.Tuskowi?  

Bogusław Kowalski

 

  

 

Inne zapisy autora:

0

Bogus

polityk i publicysta, posel na Sejm RP, czlonek komisji infrastruktury i spraw zagranicznych, byly samorzadowiec

13 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758