POLSKA
Like

Gra o dom: Pinokio w spódnicy?

19/04/2014
612 Wyświetlenia
16 Komentarze
18 minut czytania
Gra o dom: Pinokio w spódnicy?

Motto: Nie zwracajcie uwagi na cesarza. Cesarz nie ma najmniejszego pojęcia o tym, co się rzeczywiście dzieje.

(Bokonon)

Józef K.1) to zwykły, przeciętny obywatel tego kraju. Jedyne, co go wyróżnia, to ciągle jeszcze niezachwiana wiara w pisanie do naszych parlamentarzystów. Bo przecież jedno z zadań, jakie przed posłami stawia ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora to interwencja poselska przewidziana m.in. 20.

Ale dość teorii.

0


 

 

Popatrzmy lepiej, jak się rzeczy mają…

 

1.

Zatroskany losem małoletnich dzieci znajdujących się w pieczy zastępczej rodziny Magdziaków  (prawdopodobnie szereg artykułów publikowanych jeszcze na dawnym Nowym Ekranie oraz na 3obiegu.pl miał również swój wpływ) Józef poprosił o pomoc posłów. Nie wiemy, kto pytał, bo jaskółki, które czasem wyniosą coś z gmachu gliwickiego starostwa, dostarczyły nam tylko jedną odpowiedź.

Skierowaną do p. Julii Pitery.

Inne jednak jaskółki twierdzą stanowczo, że tożsamych treściowo było więcej…

2.

 

19 lutego 2013 roku poseł na Sejm Julia Pitera formułuje pismo skierowane bezpośrednio do rąk Barbary Terleckiej – Kubicius, Dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Gliwicach, ul. Zygmunta Starego 17.

W związku z prośbą o interwencję skierowaną do mojego biura poselskiego, na podstawie m.in. 19 i m.in. 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora z dnia 9 maja 1996r., uprzejmie proszę o udzielenie informacji o sytuacji życiowej i mieszkaniowej państwa Małgorzaty i Piotra Magdziaków – rodziny zastępczej, opiekującej się czwórką dzieci. Czy tutejszy Ośrodek zna aktualną sytuację dzieci przebywających w tej rodzinie i jaka jest ocena rodziny wystawiona przez PCPR? 

Już 4 marca (a więc po niespełna 3 tygodniach) pismo trafia na biurko p. dyrektor.

3.

Zaś po kolejnych 20 dniach PCPR wysyła pismo do pani poseł (PCPR.D.0718.5.2014). Przyznam, że już po lekturze pierwszej strony musiałem zaglądać na ostatnią, by sprawdzić, kto to podpisał. Okazuje się, że mgr psychologii, wieloletnia dyrektor PCPR, Barbara Terlecka – Kubicius.

Bo oto psycholog z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, osoba, która w swoim życiu przynajmniej kilkaset razy miała do czynienia z adopcją, pisze:

Z uwagi na uregulowaną sytuację prawną państwo Magdziak zostali jej opiekunami prawnymi. Dziewczynka została zgłoszona do adopcji będąc jeszcze pod opieką pogotowia rodzinnego, ale ośrodek adopcyjno – opiekuńczy nie znalazł dla niej rodziny adopcyjnej na terenie Polski. Państwo Magdziak zadeklarowali natomiast chęć jej adopcji w późniejszym terminie. Uczynili to w 2012 r.

I już wyjaśniam. Otóż w Polsce, póki co, nie można adoptować dziecka w sytuacji, kiedy przynajmniej jedno z rodziców posiada prawa rodzicielskie, wbrew woli tego rodzica! Matka dziewczynki natomiast takiej zgody nigdy nie udzieliła.

A zatem dopiero po całkowitym pozbawieniu praw rodzicielskich i ustanowieniu opiekuna prawnego dziecko mogło być poddane adopcji.2)

W przypadku dziewczynki, o której pisze Terlecka, sprawa faktycznie wyglądała tak:

W 2005 roku dziewczyna znalazła się w Pogotowiu Rodzinnym (opiekuńczym). Od marca 2006 roku przebywała już w rodzinie zastępczej Magdziaków, a dopiero 21 czerwca 2006 r. jej matka została pozbawiona praw rodzicielskich (IV Nsm 159/06 – Sąd Rejonowy w Gliwicach).

8 marca 2007 roku Małgorzata Magdziak została ustanowiona opiekunem prawnym dziewczynki – a więc dopiero po tej dacie można było zgłosić dziecko do adopcji i wszcząć procedurę kwalifikacyjną!

Pomimo przebywania w pogotowiu rodzinnym przez prawie dwa lata nikt nie wystąpił o odebranie praw rodzicielskich biologicznym rodzicom, ani też nie był ustanowiony opiekunem prawnym.

Dziewczynka tkwiła niczym zapomniany przedmiot w zakurzonym magazynie.

Tymczasem wedle mgr psychologii Barbary Terleckiej – Kubicius procedura adopcyjna była prowadzona prawie dwa lata wcześniej niż nastąpiły warunki ją umożliwiające!

4.

 

Po raz kolejny dyrektora powołuje się na nieokreślone i tajemnicze wydarzenia, mające jakoby wydarzyć się w rodzinie Magdziaków od lipca 2011 roku. Terlecka odpowiadając posłance pisze wprost:

W ocenie PCPR od lipca 2011r. nastąpiła zmiana skuteczności opieki, jaką państwo Magdziak zapewniali powierzonym im dzieciom. Szczegóły wydarzeń budzących niepokój PCPR i uzasadniających takie stanowisko są obecnie przedmiotem postępowania sądowego. (…) W konsekwencji Państwo Magdziak pod koniec 2011 r. dwukrotnie podejmowali decyzję o tym, że nie chcą dłużej opiekować się powierzonym rodzeństwem.

 

5.

 

Czemu dyrektora przemilcza treść rzekomych wydarzeń, jakie ponoć wzbudziły niepokój PCPR?

Jaki ich jest ciężar gatunkowy, skoro pomimo ich pejoratywności nie podjęto decyzji o rozwiązaniu rodziny zaraz po ich ujawnieniu, choć mają skutkować trzy lata później?

Gdzie jest wreszcie pisemny wniosek, czy choćby protokół, z których by wynikała chęć oddania powierzonych dzieci przez Magdziaków?  I to dwukrotnie?

W jakiej formie te decyzje były przekazane dyrektorce Barbarze Terleckiej – Kubicius i dlaczego nie były nigdzie odnotowane?

A przecież w PCPR nie brak protokołów stwierdzających tak doniosłe prawnie zdarzenia, jak np. nieodebranie przez interesanta telefonu pracownika!

Tymczasem informacja o tych dwóch najważniejszych decyzjach, jakie mogą zapaść w rodzinie zastępczej pojawiła się dopiero znacznie później, i to jako tzw. fakt medialny, rozpowszechniany przez… Ireneusza Kopanię.3)

 

6.

 

Jest jeszcze jedno, chyba najważniejsze pytanie: czy faktycznie doszło do jakichkolwiek pejoratywnych wydarzeń w tamtym okresie?

Tzw. obiektywne fakty zdają się przeczyć rewelacjom gliwickiej dyrektorzycy.

Oto bowiem, na rzekome wydarzenia oraz dwukrotnie ponoć deklarowaną chęć rezygnacji z opieki nad dziećmi nakłada się sprawa o sygnaturze IV Nsm 708/11.

Była to sprawa o przysposobienie przez Magdziaków małoletniej dziewczynki. Tej samej, którą wg Terleckiej usiłowano adoptować pomimo tego, że matka biologiczna nadal miała pełnię władzy rodzicielskiej.

Przebieg tej sprawy częściowo pokrywa się z okresem, który rzekomo wzbudził niepokój powiatowych urzędników – końcowe postanowienie zapadło bowiem 24 lipca 2012 roku.

7.

 

W postępowaniu tym były przeprowadzane dowody m.in. z opinii PCPR oraz Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno – Konsultacyjnego. Żadna, powtarzam, żadna opinia nie była negatywna wobec rodziny! Inaczej przecież nie doszłoby do przysposobienia (adopcji)!

Popatrzmy zresztą, co na temat Magdziaków stwierdza opinia Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno – Konsultacyjnego w Zabrzu sporządzona na zlecenie Sądu Rejonowego w Gliwicach (IV Nsm 708/11) dnia 26 kwietnia 2012 roku:

Wnioskodawcy Małgorzata i Piotr  Magdziak swój wniosek o przysposobienie małoletniej L.  Magdziak traktują jako sprawę życiowej wagi. Mają poczucie dużej odpowiedzialności za wychowanie małoletniego dziecka. Stanowią zgodne, udane małżeństwo. (…) umożliwiają zaspokojenie L. wszelkich, niezbędnych potrzeb zarówno materialnych jak i psychicznych. (…) Dziecko pod ich opieką doświadcza poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, miłości i w ogóle przynależności do rodziny, ma stworzone korzystne warunki prawidłowego, harmonijnego rozwoju.

Zarówno Małgorzata Magdziak jak i jej mąż prezentują właściwe cechy osobowości i pożądane postawy rodzicielskie w aspekcie pełnienia funkcji opiekuńczo – wychowawczych wobec małoletniej L.

W odniesieniu do całej rodziny, w tym dzieci znajdujących się pod pieczą zastępczą RODK stwierdza:

Zarówno małoletnia L. jak i pozostałe dzieci mają zapewnione możliwości rozwojowe, w tym zaspokojenie potrzeb materialnych oraz psychicznych. Każde z nich ma dobre warunki nie tylko do nauki szkolnej lecz także do rekreacji, konstruktywnego rozwijania pożądanych zainteresowań.

W gronie rodziny panuje na ogół miła, ciepła atmosfera, nie ma symptomów patologii typu przemoc, alkoholizm. Wszystkie dzieci mają też zapewnioną prawidłową opiekę medyczną i specjalistyczną w zależności od potrzeb.   

Tymczasem, Barbara Terlecka miesiąc przed wszczęciem postępowania miała być rzekomo świadkiem rodzinnej awantury (październik 2011), a Piotr Magdziak ponoć wywoził małe dzieci do lasu i tam pozostawiał je bez opieki, co mieli widzieć jacyś nikomu nieznani świadkowie. Prezes fundacji, której jest prezesem, Ireneusz Kopania mniej więcej od marca 2012 r. rozpowszechniał w tzw. środowisku informacje o rzekomo ciężkim kryzysie, jaki miał spotkać małżeństwo Magdziaków, co praktycznie miało ich dyskwalifikować do pełnienia jakichkolwiek funkcji opiekuńczych. 4)

Gdyby jednak faktycznie miały miejsca takie bezeceństwa i Terlecka o nich wiedziała, to jej psim obowiązkiem jako urzędniczki powołanej w pierwszej kolejności do dbałości o dobro dziecka było złożenie stosownej opinii do trwającego postępowania 5), albowiem Magdziakowie w żaden sposób nie mogli być brani pod uwagę jako przysposabiający raz dla ujawnionych patologicznych wręcz zachowań, a dwa – bo jako rodzina podobno byli już w stadium rozkładu!

Dlaczego Terlecka milczała na temat tych „faktów”?

Z jakiego powodu Terlecka w jednym postępowaniu (opiekuńczym) twierdziła, jakoby była świadkiem awantury, a w postępowaniu karnym i innym postępowaniu cywilnym  temu zaprzeczała?

Trzeba szczególnie mocno podkreślić, że jedynym do tej pory ujawnionym źródłem negatywnych informacji o Magdziakach jest niedoszły zakonnik, pracownik PCPR, wiejski sklepikarz, prezes fundacji Nasz Dom Zastępczy, Ireneusz Kopania!

8.

Jaki więc w całej tej sprawie jest jego interes faktyczny? Prezesa fundacji, której jest prezesem, jak to pięknie określił w jednym ze swoich zeznań?

Aktualnie Ireneusz Kopania postanowił ubiec Magdziaków w sprawach sądowych i wytoczył im pozew o naruszenie dóbr osobistych. Z kuriozalnego pozwu autorstwa jakiegoś mało znanego prawnika spod Jasnej Góry wynika bezsprzecznie jedno – Kopania za wszelką cenę chce wymóc na Magdziakach oświadczenie, że dom w Sierotach był wyremontowany za pieniądze fundacji Nasz Dom Zastępczy.

Niestety, załączone do pozwu kopie faktur w większości nie odpowiadają materiałom faktycznie użytym do remontu. Jedynie niespełna 10% faktur może być brana pod uwagę w postępowaniu. Stan faktyczny sierockiego slumsu wyklucza bowiem użycie ponad 90% rzekomo zużytych na potrzeby Magdziaków materiałów!

Ba, powstaje również kolizja pomiędzy Kopanią i brytyjską fundacją – zarówno jedni jak i drudzy przypisują sobie wykonanie tych samych prac!6)

To zresztą nie koniec nieporozumień.

OUR NEW FAMILY oraz Kopaniowa fundacja NASZ DOM ZASTĘPCZY z siedzibą w Paczynie podają się za właścicieli tej samej nieruchomości w Sierotach.

Ta pierwsza co prawda mami darczyńców brytyjskich wizją posiadania wspaniałej posiadłości, druga natomiast jest uwidoczniona w księdze wieczystej jako właściciel.7)

 

9.

 

Obojętne są powody, dla których Terlecka po raz kolejny powtarza ten sam zestaw dyżurnych kłamstw, o których to pisałem jeszcze w zeszłym roku. 8)

Ważny jest prawdopodobny efekt cytowanego pisma.

Pani poseł Julia Pitera po jego otrzymaniu zapewne odpowie Józefowi, że brak jest podstaw do interwencji.

Bo przecież fachowa urzędniczka, zatroskana o los dzieci, udzieliła wyjaśnień, i to aż na czterech stronach.

Tak oto dochodzimy do największej patologii systemu miłościwie nam panującego w RP:

skargę na urzędnika w rzeczywistości rozpatruje sam zainteresowany, ewentualnie jego koleś zza biurka.

Nie to jednak jest istotą sprawy.

Oto w Państwie Prawnym urzędnik niszczy rodzinę w imię jakichś partykularnych interesów.

Faktyczna walka z dziećmi toczy się pod pozorem walki o ich dobro.

 

Jak długo jeszcze gliwicka dyrektorzyca będzie okłamywać parlamentarzystów RP, Rzecznika Praw Dziecka, Prezesa NIK itp.?

 

Również, co bulwersuje najbardziej, opinię publiczną – gliwicki PCPR z własnej inicjatywy wystąpił do mediów składając wybiórczy materiał mający w ich zamierzeniu skompromitować Magdziaków. 9)

Czym spowodowana jest ta gliwicka Gra o dom, w której to najważniejsze wydaje się zmuszenie Magdziaków do opuszczenia wspaniałej rezydencji w Sierotach, a dobro dziecka musi ustąpić dobru drobnego wiejskiego przedsiębiorcy?

 

O tym, do kogo najprawdopodobniej trafiły pieniądze brytyjskich podatników, w następnym odcinku.

 

 

 

___________________________

1) nie wiem, jak nazywa się w rzeczywistości, bowiem pismo posłanki Pitery nie wymienia jego (jej?) nazwiska. Więc niech to będzie Józef K. Tak jak bohater jednej z opowieści Kafki…

 

2)  – Magdziakowie złożyli wniosek o przysposobienie wspólne (art.115 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) w grudniu 2011 r. A to oznacza, że adoptowali dziecko jako małżeństwo. Sprawdzenie przez sąd opiekuńczy kwalifikacji osobistych przysposabiającego, a więc jego poziomu umysłowego, moralnego, wyrobienia obywatelskiego, zdolności wychowawczych jest bardzo ważnym elementem w postępowaniu o przysposobienie. Ogólnie można powiedzieć, że są to cechy dające gwarancje należytego troszczenia się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotowania go do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. Podkreślił to dobitnie Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej z 9 czerwca 1976 r. (III CZP 46/75, LexPolonica nr 309029, OSNCP 1976, nr 9, poz. 184). Zwraca na to uwagę także regulamin wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych (rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 23 lutego 2007 r., Dz.U. Nr 38, poz. 249 ze zm.), stanowiąc w § 221, że po ustaleniu, że małoletniemu nie można zapewnić odpowiedniego zastępczego środowiska rodzinnego w kraju, sąd zwraca się do ośrodka adopcyjno-opiekuńczego wyznaczonego do kwalifikowania dzieci do przysposobienia przez osoby zamieszkałe za granicą o informacje o takich osobach.

(LexPolonica, komentarz do art. 114 krio)

3), 4)https://3obieg.pl/mail-czyli-obrabianie-dupy

5)  – IV Nsm 708/11 (grudzień 2011 – lipiec 2012) akta Sądu Rejonowego w Gliwicach

 

 

6)     https://3obieg.pl/our-new-family-oszusci-czy-oszukani

7)  – GL1G/00027961/6

 

8)  https://3obieg.pl/dlaczego-pani-klamie-pani-terlecka

   

      https://3obieg.pl/dlaczego-pani-klamie-pani-terlecka-cz-2

      https://3obieg.pl/dlaczego-terlecka-klamie-cz-3-czyli-przetarg

      https://3obieg.pl/imperium-kontratakuje-czemu-pani-klamie-pani-terlecka-cz-iv

 

9)  https://3obieg.pl/urzednik-lze-wiec-obywatel-musi-byc-detektywem

 

 

 

 

18/19.04 2014

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Avatar paszczak

    Sprawą Magdziaków interesuję się od jakiegoś roku.
    Wysłałem zapytania do Posłów i Senatorów RP w tej sprawie. Odpowiedziało 3, że zwrócili się z prośbą do Rzecznika Praw Dziecka, który odpisał im że zna sprawę Państwa Magdziak. Napisał że Przedstawił sądowi swoje wnioski w sprawie oraz że zgłosił swój udział w toczącym się postępowaniu sądowy, Napisał również że jego pracownicy są w stałym kontakcie z PCPR, i że jego pracownicy odwiedzili rodzinę Magdziak.

    Szkoda że nie napisał że odwiedziny były w 2012 roku . . . a na ostatnich toczących się sprawach się nie pojawiał.

    Na koniec napisał coś co mnie rozbroiło:

    “Pragnę podkreślić, że dla Rzecznika Praw Dziecka, stojącego na straży praw dziecka określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Konwencji o Prawach Dziecka i innych uregulowaniach, jednym z najważniejszych praw każdego dziecka jest jego prawo do wychowywania w rodzinie, a dla dziecka pozbawionego naturalnego środowiska rodzinnego – jego prawo do specjalnej ochrony i pomocy ze strony państwa, w tym także do właściwie zorganizowanej opieki zastępczej.”

    Patrząc na to jak ta pomoc ze strony państwa wygląda zwłaszcza ze strony PCPR w Gliwicach, czego byłem kilka razy świadkiem, odechciewa się płacić podatki . . .

    0
  2. Avatar Dziabąg

    Z tego co wiem Dom jest na fundacje wiec nie bardzo rozumiem zamieszanie bo fundacja moze sobie dysponowac swoim mieniem jak chce.Jesli ktos remontuje nie swoj dom to jest bardzo naiwny szczególnie jak sie bierze kredyty na to.Nie mowie ze ci ludzie to jakies potwory czy cwaniacy poprostu w mojej ocenie zachowali sie bardzo naiwnie a co do dzieci no to kasa z panstwa na nie plynie nadal wiec Magdziakowie moga sobie wynajac inny dom mieszkanie i sobie spokojnie zyc dalej a nie probowac przejac nie swoj dom

    0
  3. Avatar paszczak

    Wg ksiąg wieczystych dom jest Fundacji Polskiej,
    Wg fundacji brytyjskiej dom jest ich – i zgodnie z brytyjskim prawem tak jest.

    0
  4. Avatar Aleksandra

    Magdziaki zachowali się naiwnie? To Ireneusz Kopania sprowadził ich na Śląsk i mamił obietnicami utworzenia rodzinnego domu dziecka. Magdziaki wyjechali z rodzinnego miasta, zaprzepaścili karierę zawodową, a kontakty z rodziną i przyjaciółmi ograniczyli do niezbędnego minimum. Bezgranicznie poświęcili się dzieciom. Małgorzata i Piotr zachowali się wyjątkowo odpowiedzialnie. Weszli do domu, w którym były odrapane tynki, fundamenty nie były izolowane, wszędzie wilgoć i grzyb, brak łazienki, stare wypaczone okna, cieknący dach – słowem RUINA. Bez remontu nie dałoby się mieszkać, szczególnie wtedy, gdy ma się pod opieką pięcioro niepełnosprawnych dzieci i trójkę własnych, więc zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Tym bardziej, że PCPR natychmiast zabrałby dzieci, które nie mogłyby egzystować w tak prymitywnych warunkach. Ireneusz Kopania wiedział, że od kilku lat brytyjska fundacja zbierała pieniądze bez wiedzy i zgody rodziny Magdziak (posiadamy zabezpieczone screeny zbiórek charytatywnych prowadzonych w necie). Może Kopania przywłaszczył tą kasę i np. wydał na remont własnej posesji? W korespondencji mailowej rozpowszechnianej przez zaprzyjaźnioną z nim osobę chwalił się, że “Magdziakowie (…) otrzymali od Fundacji pomoc idącą w dziesiątki tysięcy złotych oraz materiałową – laptopy, telewizor, wyposażenie placu zabaw za wiele tysięcy złotych. Fundacja posiada na wszystko dokumenty.” No, to pytam…Prezesie Kopania, gdzie jest ta kasa?! Telewizor Magdziaki kupili za swoje pieniążki, a dom zewnętrznie wygląda prawie tak samo jak w dniu zakupu (sierpień 2008r). Dorobiono tylko schody przed drzwiami wejściowymi i wymieniono okna, które podarowała firma, a Piotr Magdziak z grupą znajomych wstawił je we własnym zakresie. Plac zabaw owszem jest i podobno kosztował wiele tysięcy złotych, ale tylko na rachunku. Za kwotę mniejszą od deklarowanej przez Kopanię, na moim osiedlu firma zrobiła ogródek jordanowski z tzw. małpim gajem, karuzelami, huśtawkami, piaskownicami, zwodzonym drewnianym mostkiem, ogrodzeniem, alejkami i ławeczkami. Może dzieci Magdziaków dostały plac zabaw za np. 5 tys. a “prezes fundacji, której jest prezesem” pozostałą kwotę np. około 50 tys. wydał na inne cele? LUDZKI PAN Z TEGO KOPANI! Prezesik musi wyprowadzić rodzinę (wraz z dziećmi)z posesji, bo ten dom jest dowodem na to, że deklarowane przez brytyjską fundację kwoty na remont (raporty Charity Commission ) w żaden sposób nie odzwierciedlają stanu faktycznego, co widać gołym okiem. Być może grupa osób “czuwająca” nad sprawą już wkrótce wyjaśni czytelnikom powody z jakich Ireneusz Kopania próbuje pozamiatać Magdziaków “wespół w zespół” z urzędniczką gliwickiego powiatu Barbarą Terlecką-Kubicius.

    0
  5. Avatar Aleksandra

    Również byłam świadkiem co najmniej kilkunastu manipulacji, kłamstw i aroganckich zachowań niektórych pracowników PCPR wobec, nie tylko członków tej rodziny, ale i dzieci!!! Wkrótce powiadomię gliwicki sąd opiekuńczy o faktach związanych z działaniami opiekuna prawnego (opiekunem pr. została wyznaczona pracownica PCPR), którego postępowanie nie miało i nadal nie ma nic wspólnego z dobrem dzieci. Mam nadzieję, że pani Barbara Terlecka-Kubicius wraz z zespołem pracowników odpowie za wszystkie draństwa wyrządzone tej rodzinie, a przede wszystkim dzieciom!!! Pismo skierowane do Rzecznika Praw Dziecka z dnia 3 stycznia 2014 (PCPR.D.0718.67.2013 – dot. sprawy ZEW/414/67-62/2013/JR), a podpisane przez DYREKTORZYCĘ BARBARĘ TERLECKĄ-KUBICIUS, KIEROWNIKA ZESPOŁU ds. PIECZY ZASTĘPCZEJ OLGĘ BOCIAŃSKĄ i KONSULTANTA ds. PRAWNYCH – ADWOKATA MACIEJA JANSONA, to też jakieś curiosum nieziemskie. Dyrektorzyca już w drugim akapicie (sic!) informuje nie o sytuacji dzieci, a o…domu należącym do fundacji. Niesamowite, że dla dyrektorzycy wiarygodnym jest to, o czym powiedział jej prezes fundacji – Ireneusz Kopania: “Państwo Małgorzata i Piotr Magdziakowie w dalszym ciągu zamieszkują wraz z dziećmi w domu znajdującym się w miejscowości Sieroty i należącym do fundacji “Nasz Dom Zastępczy”. Lokal ten zajmują oni bez tytułu prawnego. Z informacji uzyskanych od Prezesa ww. Fundacji wynika, że (…) na dzień 25.10.2013r. zaległości Państwa Magdziaków z tytułu bezumownego korzystania z nieruchomości wraz z odsetkami wynosiła ok. 36 000zł. Jednocześnie Fundacja podjęła działania zmierzające do eksmisji rodziny z zajmowanego domu (…)”. Pani Terlecka, a widziała pani prawomocny nakaz zapłaty? To, że prezes fundacji bredzi o jakiejś kwocie, to jego sprawa, ale pani jako URZĘDNIK PAŃSTWOWY jest zobowiązana do zachowania szczególnej staranności i przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, zanim wysmaży pani kolejne kłamliwe pismo. Tak dla pani wiedzy, pani Terlecka – rodzina nie otrzymała jeszcze pozwu eksmisyjnego, a o podjęciu działań zmierzających do eksmisji można mówić dopiero wtedy, gdy trzyma się przed nosem prawomocny nakaz. Uważa pani, że prezes Kopania wygrał już sprawę, która tak na prawdę jeszcze się nie zaczęła? Zakpiła pani z Rzecznika Praw Dziecka? Cóż, widocznie ma pani specyficzne poczucie humoru…

    0
  6. Avatar Kret

    Potwierdzam: w piśmie p Terleckiej do p. Pitery brak informacji o które prosi pani poseł. Prosi o aktualną sytuację rodziny a dostaje historię rodziny z lat 2006-2013. A aktualnie mamy rok 2014 o którym w piśmie brak informacji. Wg mojej wiedzy aktualnie oznacza ostatni czas, ten najbliższy np. kwartał, półrocze no nawet rok. Potwierdzam:brak w PCPR jakiegokolwiek wniosku Magdziaków o rezygnację z dzieci i rozwiązanie rodziny zastępczej. Potwierdzam: brak w PCPR jakiegokolwiek dokumentu stwierdzającego pobyt Terleckiej w domu w Sierotach z adnotacją o kłótni czy awanturze Magdziaków. Potwierdzam: Laura nie była szykowana do adopcji tylko rówieśnica Natalka (obie były u pp Czarneckich, tamta rzeczywiście adoptowana i gratuluję rodzicom, bo ich znam). W piśmie do p poseł Terlecka (a raczej zespół) celowo pominęli ważne szczegóły dobre dla rodziny a dodali np: dom jest wyłącznie własnością fundacji (…) z Paczyny i ona jest uprawniona do dysponowania swoim majątkiem. A to przecież nie o to pytała pani poseł, bo to kto jest właścicielem nie stanowi aktualnej sytuacji dzieci i rodziny.Potwierdzam: brak w PCPR informacji o fundacji z Anglii, którą podzieliliby sie pp Magdziakowie i brak tego w piśmie do p poseł. A może o takie aktualne wiadomości pytała Pani Poseł Julia Pitera?

    0
  7. Avatar Grzegorz

    Znam Piotra I Gosię od kilkunastu lat, patrzę na całą sytuację jaka się rozgrywa wokół ich rodziny z udziałem PCPR, Fundacji i innych organizacji “pomagających rodzinie” i coraz bardziej przekonuje się iż całe to zamieszanie ma jak najmniej wspólnego z pomocą Tej Rodzinie i dzieciom w Niej przebywajacym.
    Jeżeli “Państwo” i jego instytucje pomocowe naprawdę chcą pomóc Tej Rodzinie powinny przestać rzucać im kłody pod nogi i pozwolić “normalnie żyć” i wychowywać dzieci (co czynią od kilku lat) co samo w sobie jest już nie łatwe, a szczególnie przy braku “prawdziwego” wsparcia instytucji do tego powołanych.

    0
    • Avatar Ewa

      Niestety wszystko na to wskazuje, że biurwa dyplomowana jest zaangażowana w interes, który pozwoli jej przed emeryturą trochę się nachapać. Wierzcie mi, że nie jest to interes dzieci. Za dużo tu kumpli przy jednym korycie. Dyrektorka PCPR bez mrugnięcia okiem zatrudnia u siebie zięcia aplikanta za kasę renomowanego adwokata, nie widzi nic złego w rodzinie Kopaniów, której wychowanek zabija jego ojca(ojca lub teścia) a produkuje urojone “przestępstwa ” Magdziaków jak te np. o nadmiernym edukowaniu i diagnozowaniu dzieci. Dziwi mnie też postawa Starosty, który na to nie reaguje ale co się dziwić jak sam się chwalił, że nie jeden raz był u Kopaniów na grilu. Rodzinę poznałam bo uważałam, że nie można ich osądzać jak to zrobiła pani psycholog PCPR po 15- minutowej rozmowie z dziećmi. Dyrektorka jest przełożoną wszystkich pracowników i oni zrobią to co ona im każe a sumienie schowają do kieszeni. Niestety najbardziej żal mi dzieci a zwłaszcza najstarszej z rodzeństwa. Ciekawa jestem kto będzie odpowiadał jeżeli dziecko targnie się na swoje życie tak jak to zrobil pewien szesnastolatek. Jak to jest, że w naszym kraju w którym jest RZECZNIK PRAW DZIECKA , opiekun prawny (którego dziecko się boi jak ognia) oraz mnóstwo linii zaufania nikt nie chce wysłuchać dziecka. Sąd ma to w dupie, PCPR ma to w d.. i R.P.D chyba też. Zaprawdę zaprawdę powiadam Wam w naszym kraju nie warto być dzieckiem i mieć dzieci.

      0
  8. Avatar Witek

    Czytając powyższy tekst nie sposób nie odnieść się do czasu przez jaki ta rodzina zmaga się z instytucjami, które winny stać na straży Dobra Dziecka i chronić ich przed trudnościami z jakimi będąc Rodziną Zastępczą codziennie się spotykali i nadal spotykają. Niezrozumiałym jest to, że Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie nie tylko nie daje im wsparcia, lecz utrudnia i tak uciążliwe funkcjonowanie, biorąc pod uwagę ogromny ciężar, jaki na siebie wzięli. To swoiste odgryzanie własnego ogona lub aby bardziej to zobrazować podcinanie gałęzi na której się siedzi przez bezmyślnego urzędnika lub też osoby niekompetentne. Tyle tylko, że na tej gałęzi siedzi ośmioro dzieci! I w tej sytuacji nareszcie, bo po kilku już latach pojawia się jak rycerz na białym koniu w roli wybawcy ktoś od Rzecznika Praw Dziecka, by w końcu zrobić to, do czego Pan Marek Michalak został powołany. Szczerze i naprawdę miło jestem zaskoczony. Szkoda jedynie, że tak długo kazał czekać dzieciom i wykończonym przez “aparat pomocowy” Rodzicom Zastępczym. Wielki szacun Panie Marku! Może uda się Panu zrobić coś niemożliwego? Nie jest Pan wprawdzie Św. Mikołajem, ale ktoś powinien dać dobry przykład, że Quod ab initium est vitiosum, non potest tractu temporis convalescere.

    0
  9. Avatar flame

    Znam tę rodzinę od kilku lat. Jestem pełna podziwu dla hartu ducha, profesjonalizmu, poświęcenia, troski i MIŁOŚCI, którą rodzice Gosia i Piotrek obdarzają tą gromadkę “łobuziaków”. Za codzienny trud, wyrzeczenia i zmęczenie otrzymują to, co najpiękniejsze – UŚMIECH DZIECI 🙂 Mimo tylu kłopotów, oszczerstw, upokorzeń i bezczelnego traktowania przez pracowników gliwickiego PCPR (i nie tylko) trzymają się dzielnie i od prawie 3 lat nie dają się pozamiatać lokalnej sitwie. Mam nadzieję, że z pomocą przyjaciół, znajomych i życzliwych osób uda się ocalić rodzinę. Wspieramy ich mocno i nie pozwolimy wyrządzić im krzywdy. W tej sprawie najbardziej wkurzają mnie perfidne i wyrachowane manipulacje stosowane wobec dzieci. I szlag mnie trafia, że dopuszczają się tego urzędnicy, którzy mają stać na straży ich dobra. Pani Barbaro Terlecka-Kubicius ma już pani swoje wnuki. Chciałaby pani, żeby ktoś traktował je tak przedmiotowo, jak pani traktuje dzieci Magdziaków?! Rozmawiała pani z tymi dziećmi? Potrafi pani słuchać, czy tylko zlecać kolejne chamskie kontrole i wysyłać do ich domu niekończące się korowody uzależnionych finansowo od PCPR-u i Starostwa psychologów, pedagogów i pracowników socjalnych, którzy zamiast pomóc rodzinie zajmują się produkcją paszkwilowatych opinii? Może zamiast serca, tak jak Ireneusz Kopania, ma pani skarbonkę? Może zaraziła się pani od niego znieczulicą? Taka przypadłość na pani stanowisku grozi katastrofą. Proszę przeczytać jakie skutki może wywołać brak empatii, o czym pani jako zawodowy psycholog powinna wiedzieć: http://wiadomosci.onet.pl/bialystok/rpd-o-tragedii-w-suwalkach-zawiedli-ludzie-nie-przepisy/23fnn

    0
  10. Avatar jakubek

    Wiele słyszałem o tej rodzinie i jak musza walczyć z urzędasami i polskim pseudo (wymiarem sprawiedliwości ) to co wyprawia Gliwicki PCPR do spółki z panem Ireneuszem Kopania to jest chamstwo i już w naszym kraju patologia,czy próba pozbawienia tych dzieci normalnego życia i bycia rodziną , czy w tym kraju tylko urzędnik ma rację zastanówmy się wszyscy dlaczego tak się dzieje nie chce być złym prorokiem ale obawiam się ze znowu może dojść do tragedii i nikt za to nie odpowie.

    0
  11. Avatar Michał

    Znam Magdziaków z ubiegłorocznych wakacji. To co wyprawia z nimi PCPR to woła o pomstę do Nieba. Pół biedy z rodzicami ale co te dzieciaki – ich własne – i te w pieczy zastępczej przeżywają przez czyjąś chciwość i złość, to jest karygodne. To jest świetna rodzina. Odpowiedzialni i mądrzy rodzice a dzieci strasznie je kochają. Są dla nich jedyną szansą, że coś z nich będzie w przyszłości. Małgosia i Piotrek są bohaterscy i zasługują na podziw i wsparcie a nie na to co ich spotyka – kłamstwa, pomówienia i rzucanie kłód pod nogi.

    0
  12. Avatar Barbara

    Poznałam rodzinę Magdziaków i ich dzieci. Obserwuję cały czas i jestem z nimi z całym sercem, życzę im żeby skończyła się w końcu ta walka o dzieci które są kochane i oddane ze wzajemnością.Patrząc na to jak ta pomoc ze strony państwa wygląda zwłaszcza ze strony PCPR w Gliwicach zastanawiam się gdzie tu chodzi w tej sprawie o dobro dzieci, które są już razem od paru lat w tej rodzinie,mają miłość,dobrą opiekę, swoje miejsce w domu do którego się już zdążyły przyzwyczaić i co najważniejsze czują się bardzo bezpieczne. Pytam,dlaczego państwo i PCPR i p.Terlecka chce dzieci odebrać z tego domu i tej rodziny do której już się przyzwyczaili,żeby oddać dzieci do innej rodziny do której na nowo musieliby się przyzwyczaić.Czy musi dojść do tragedii jak to ostatnio jest głośno w mediach(m.innymi w Suwałkach) przy odbieraniu,rozdzielaniu rodzeństwa z rodzin biologicznych i zastępczych.ZASTANÓWCIE SIĘ !!!

    0
  13. Avatar Bartosz

    Przypadek rodziny Magdziaków, który nie jest przecież odosobniony, pokazuje, że rodzina w Polsce nie jest chroniona, promowana i wspierana, ale wręcz niszczona. Jak mówił Św. Jan Paweł II: „Demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub ukryty totalitaryzm”. Próbuje odebrać się dzieci rodzicom z błahych powodów. Nie patrzy się na to, że dzieci są otaczane miłością i troską, mają zapewniony prawidłowy rozwój. Niestety te wszystkie przypadki pokazują wpływ ideologii gender, która zakłada, że rodzina jest przeżytkiem i skostniałą instytucją. To perfidne kłamstwo. Tylko w rodzinie dziecko może się rozwijać w prawidłowy sposób!

    W niedawnym przemówieniu do delegacji Międzynarodowego Katolickiego Biura ds. Dzieciństwa (BICE) Ojciec Św. Franciszek potwierdził i podkreślił prawo dzieci do wzrastania w rodzinie złożonej z ojca i matki, będących w stanie stworzyć środowisko właściwe dla ich rozwoju i dojrzewania pełnego miłości. Winny one dojrzewać w więzi i w obliczu tego, co jest męskością ojca i kobiecością matki i umacniając w ten sposób swą dojrzałość uczuciową. Zaznaczył, że zakłada to jednocześnie popieranie prawa rodziców do moralnego i religijnego wychowania swych dzieci. W tym kontekście Papież potępił wszelkie eksperymentowanie oświatowe na dzieciach, które “nie są królikami doświadczalnymi”. Zwrócił uwagę, że błędy związane z manipulacjami edukacyjnymi, “które przeżyliśmy w wielkich ludobójczych dyktaturach XX wieku, jeszcze nie znikły i zachowują swą aktualność pod różnymi postaciami i projektami”. Projekty te, roszcząc sobie pretensje do nowoczesności, zmuszają dzieci i młodzież do kroczenia “dyktatorską drogą «jedynej myśli»” Dodał, że rodzice nie wiedzą nieraz, czy posyłają dziecko do szkoły czy do obozu reedukacyjnego.

    Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, który pragnie pomyślności i rozwoju swojej Ojczyzny, które są nierozerwalnie złączone z pomyślnością i rozwojem rodziny – podstawowej komórki społeczeństwie – nawołuję i wzywam wszystkie osoby, które chcą odebrać dzieci Państwom Magdziakom do refleksji o opamiętania

    Z poważaniem,

    Bartosz Konarski.

    0
  14. Pingback: List interwencyjny w sprawie Rodziny Magdziaków | 3obieg.pl - Serwis informacyjny dziennikarstwa obywatelskiego.

  15. Pingback: List interwencyjny w sprawie Rodziny Magdziaków. | NOWY EKRAN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816