Bez kategorii
Like

Generał, czyli „Motylem” byłem lecz się …..skurwiłem

04/08/2012
369 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Starość nie radość, śmierć nie wesele chciałoby się powiedzieć, czytając wypowiedź przewodniczącego związku powstańców W-wskich w dniu 1 VIII 2012r.

0


 Żenada, wstyd i hańba z tak niskiego upadku człowieka, którego wybrano do reprezentowania poległych i żyjących bohaterów Polski Podziemnej i niezanaego w historii zrywu wolnościowego i patriotycznego czyli Powstania Warszawskiego

 

Powstaniec(?) orkiestra, albo w każdej beczce zatyczka

/czy można być w kilku miejscach i konspiracjach jednocześnie?? Czyżby „służbowo?/
Co na to mówi „Wikipedia”?:

„W czasie obrony z września 1939 roku służył w 1. Pułku Lotniczym. 6 września 1939 wraz z eskadrą pod dowództwem mjr Władysława Prohazko opuścił Warszawę. Początkowo ciężarówkami, następnie – po bitwie pod Mrozami – piechotą, grupa przebijała się na wschód. Dalszy szlak bitewny odbył z Samodzielną Grupą Operacyjną Polesie pod dowództwem gen. bryg. Franciszka Kleeberga. Po kapitulacji pod Kockiem podjął próbę przedarcia się do Rumunii, ale we wsi Krzywda dostał się do niewoli. Po ucieczce z oflagu wrócił do Warszawy i przeszedł do konspiracji, gdzie po poręczeniu, wprowadził go mjr Władysław Prohazko. Został zaprzysiężony we wrześniu 1940 otrzymując pseudonimStanisław. Od 1940 do czerwca 1943 pracował w Przemysłowo-Handlowych Zakładach Chemicznych Ludwik Spiess i Syn S.A. – spółce farmaceutycznej produkującej leki. W latach 1941–1943 był partyzantem na Kowelszczyźnie.

Od stycznia 1944 walczył na całym szlaku bojowym 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej jako dowódca kompanii w batalionieSokół 50 PP, od lipca 1944 w Warszawie, uczestnik powstania warszawskiego, żołnierz batalionu "Czata 49" w Zgrupowaniu "Radosław". Podczas okupacji hitlerowskiej i walk powstańczych dowódca 2 kompanii I batalionu 50 Pułku Piechoty.

Koniec wojny zastał mjr Zbigniewa Ścibor-Rylskiego "Motyla" w Łowiczu. W związku z zakończeniem działań wojennych, 7 maja 1945 zameldował ppłk Janowi Mazurkiewiczowi "Radosławowi", że postanowił zakończyć pracę konspiracyjną i wyjechać do Poznania.”

 

Ten cały szlak powstańczo konspiracyjny „generała” przypomina skoki zwariowanego albo szalonego konia szachowego, który w obłąkańczym pędzie, czy śmiertelnym postrzale przez hetmana szaleje po całej „szachownicy” będącej pod okupacją Polski. Co świetnie opisuje „Seawolf” w swojej notce :

"Gen. Ścibor-Rylski, Numer 135" /A mnie się jeszcze kojarzy z „Agent 135”/

A cóż to znowu za numer? Ano, już odpowiadam, to numer, jaki pan generał Aleksander Ścibor- Rylski miał na liście Komitetu Poparcia Bronisława Komorowskiego. Wcześniej jest Szymborska, potem Wałęsa , Wajda. No, to tak gwoli wyjaśnienia. Bo, niestety, jak ktoś nie poszpera, to się nie dowie.

Nigdzie nie przeczytałem, że ”Ścibor-Rylski, członek Komitetu Wyborczego Bronisława Komorowskiego skrytykował wybuczenie Donalda Tuska”. Nie zauważyłem, nawiasem mówiąc, by wspomniał o wygwizdaniu filmu o Powstaniu przed koncertem Madonny, to – jak się wydaje – było w porządku. Protest budzi jedynie wygwizdywanie prawackie. Zawsze jest tylko Powstaniec, Weteran. Apolityczny, w domyśle. No, ale może nieuważnie czytałem, a może Pan Generał, numer 135, sam o tym wspomni, oburzony pomijaniem takich ważnych informacji, bo chyba się nie wstydzi, taka zuchwała myśl nawet przez sekundę nie postała mi w głowie. Już raczej skromność. Tak, na pewno skromność…"

I na koniec:
"..Przenieść by ich w czasy wojny! Był kiedyś taki film, „Kalosze szczęścia”, kalosze spełniały życzenia właściciela. No i ktoś podrzucił je aktorowi grającemu Kościuszkę u schyłku życia. Ten mówi na scenie „ech, przenieść by się choć raz na te ukochane pola racławickie” i tu trzask, prask, rozgląda się, co to, kuźwa, stoi po kostki w błocie, leje, zimno – właśnie na polach racławickich. No, znam też wersje z ptakiem-gigantem – jak pewien gość wyjaśniał, dlaczego człapie za nim ptak Dodo, nieprecyzyjnie sformułował życzenie dla złotej rybki. No, ale dryfuje mnie, wracam do meritum. No, więc, przeniesiono tych prorządowych debili w czasy wojny, patrzą, wagon deportowanych Żydów, ktoś przemyka sie miedzy wartownikami i podaje im wodę, a oni naskakują na tych z wodą , krzycząc: „a fuj, wstrętne lizusy, herr wachmaister, proszę nie spać!”. Albo, jako SA Man rozbijający żydowskie witryny odpowiadający komuś kto zwrócił mu uwagę, że być może nieco przesadza, „won, lizusie”.

A może by warto w tym miejscu zacytować św. Pamięci prof. Lecha Kachyńskiego i po prostu powiedzieć temu użytecznemu …. dziadkowi: SPIEPRZAJ DZIADU!! I posłać go na ciepłe miejsce na piecu w rodzinne strony, aby spokojnie dożywał swoich dni.

0

lancelot

"My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyœść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśœmy nie stroną zaczepną, a obronną!". /Józef Mackiewicz dla mieniących się antykomunistami/

915 publikacje
228 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758