Artykuły redakcyjne
Like

Gdy mniszek lekarski nektaruje

14/07/2013
1064 Wyświetlenia
6 Komentarze
6 minut czytania
Gdy mniszek lekarski nektaruje

Sprawa uboju rytualnego zdominowała dzisiejszą edycję „3obiegu”. Dlatego, żeby ostudzić trochę emocję, postanowiłem poświęcić dzisiejszy felieton redakcyjny sprawie tak błahej, ale zarazem tak pięknej i wyjątkowej, jak kwiaty mniszka lekarskiego. Może ten i ów odsapnie trochę przy lekturze tego tekściku „trochę od czapy” wśród pozostałych artykułów. Jestem pewien, że doskonale znacie Państwo ten kwiat. Bo pod koniec kwietnia i w maju wszystkie polskie łąki usiane są tą żółciutką niewielką roślinką, która jak przekwitnie, to swój kwiatostan zamienia w wiotkie, szare, podobne do puchu nasiona, i wiatr, ale także przecież dzieciaki, mogą od tej chwili z radością poświęcić się zabawie w dmuchawce-latawce i jakby mimochodem rozsiewać mniszek na cały boży świat. Botanicy nazywają go właściwie mniszkiem pospolitym (łac. Taraxacum officinale F. […]

0


Sprawa uboju rytualnego zdominowała dzisiejszą edycję „3obiegu”. Dlatego, żeby ostudzić trochę emocję, postanowiłem poświęcić dzisiejszy felieton redakcyjny sprawie tak błahej, ale zarazem tak pięknej i wyjątkowej, jak kwiaty mniszka lekarskiego. Może ten i ów odsapnie trochę przy lekturze tego tekściku „trochę od czapy” wśród pozostałych artykułów.

Jestem pewien, że doskonale znacie Państwo ten kwiat. Bo pod koniec kwietnia i w maju wszystkie polskie łąki usiane są tą żółciutką niewielką roślinką, która jak przekwitnie, to swój kwiatostan zamienia w wiotkie, szare, podobne do puchu nasiona, i wiatr, ale także przecież dzieciaki, mogą od tej chwili z radością poświęcić się zabawie w dmuchawce-latawce i jakby mimochodem rozsiewać mniszek na cały boży świat. Botanicy nazywają go właściwie mniszkiem pospolitym (łac. Taraxacum officinale F. H. Wigg.), ale skądinąd wiadomo, że jego korzeń posiada właściwości lecznicze, to i zasłużył sobie na miano lekarskiego. Znam kilku miłośników mniszka, gotowych za ten niezwykły kwiat duszę diabłu sprzedać, którzy potrafią nawet wyrabiać wino z jego młodych koszyczków kwiatowych. Słyszeliście Państwo o takich sztuczkach? A gdyby smakosze miodu z Azji, Afryki, Ameryki lub Australii zobaczyli i posmakowali sądeckiego miodu z mniszka lekarskiego, niechybnie porzuciliby miody lawendowe, pomarańczowe, słonecznikowe, tupola i jakie tam jeszcze na naszej kuli ziemskiej występujące i wszyscy pszczelarze świata musieliby przywędrować ze swoimi pszczołami na łąki Limanowej, Starego i Nowego Sącza, Kamionki, Librantowej, a także moich Wilczysk, bo nigdzie na świecie nie ma tyle mniszka lekarskiego, co tutaj. Biliony, a dalej za kolejnym pagórkiem jeszcze tryliony kwiatów!

Pszczoły bardzo chętnie oblatują kwiaty mniszka. I o dziwo nie zawsze dla jego nektaru, ale przede wszystkim dla niezwykle wartościowego pyłku, którego mogą przynieść do uli nawet i 260 kg z 1 ha plantacji mniszkowej. Doprawdy natura potrafi być naprawdę hojna. Natomiast miód z mniszka lekarskiego posiada niepowtarzalną barwę (tak żółtą jak w naturze kolor jego kwiatostanu), a także smak i aromat. I bardzo szybko krystalizuje; nawet w 24 godziny po odwirowaniu z plastrów. Wszelako z mniszkiem lekarskim pszczelarze, nie tylko sądeccy, mają jeden problem. Pogoda (im, pszczołom i mniszkom) musi sprzyjać. Krótko mówiąc powinno być ciepło w tzw. lotny dzień, a więc wtedy, kiedy pszczoły pragną lecieć na mniszkowy pożytek. Mniszek nie lubi chłodu, deszczu i zachmurzonego nieba. Zwija wtedy swój kwiatostan w oka mgnieniu i tyle pszczołom z jego nektaru, a nam pszczelarzom z miodu. Wszyscy musimy obejść się smakiem. Niestety Ziemię Sądecką nie zawsze w okresie kwitnienia mniszka nawiedzają ciepłe dni i czysty lazur nieba. Częściej dokuczają nam zimne noce (i jeszcze zimniejsi ogrodnicy o Zośce nie wspominając) oraz całodzienne ulewy, które odwracają naszą i pszczelarzy uwagę od tego wyjątkowego miodu, a każą nam spoglądać czy Dunajec, Biała lub Kamienica, przypadkiem nie występują ze swoich brzegów.

Razu pewnego, zamiast wirować miód mniszkowy, w popłochu (z powodu powodzi), wywoziłem swoją pasiekę z doliny Białej Dunajcowej, gdzieś w wyższe tereny do Wojnarowej, czy Krużlowej, bo „substancja” pasieczna (tzn. ule i zamieszkujące je rodziny pszczele) była najważniejsza, a miód pewnego dnia (tak uznałem) i tak będzie się lał drzwiami i oknami.

Mniszek lekarski stał się legendą Sądecczyzny. Dlaczego? Bo nie zawsze mamy okazję odwirować czysty miód (odmianowy) z jego nektaru. Jak będzie w tym roku? Znowu było chłodno, znowu padało… Tu i ówdzie powodzie! Czy najwspanialszy, wczesnowiosenny sądecki miód pozostanie tylko mirażem, fatamorganą na pustyni i zjawiskiem nieosiągalnym…? Musimy uzbroić się w cierpliwość! A jeśli nie natkniecie się Państwo w pasiekach sądeckich na tę odmianę miodu w tym roku, proszę czekajcie aż przyjdzie wreszcie urodzaj. Nie pożałujecie!

A morał z tego felietonu płynie następujący, choć niniejszy felieton dotyczył tylko jednej, małej rośliny. Proszę, szanuj Drogi Czytelniku każdy sądecki i polski kwiat, bo nigdy nie wiadomo, kiedy pszczoły będą miały szansę napić się z niego nektaru a później wytworzyć dla nas miód. Bo może znowu deszcz i chłód utrudni im ich dziejową misję?

Inne zapisy autora:

0

Maciej Rysiewicz
Maciej Rysiewicz http://www.gorliceiokolice.eu

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

628 publikacje
270 komentarze
 

  1. Czy w Waszej okolicy zdarzają się przypadki znikania całych rodzin pszczelich? Nie interesują mnie choroby, zatrucia, inne wytłumaczalne przyczyny. Pytam, bo znajduję szansę wykrywania zagrożenia metodami radiestezyjnymi. Wymaga to jeszcze wielu badań w jak najbardziej różnorodnym terenie.
    Pozdrawiam z Kaszub!
    P.S. Pyszny syrop z macerowanych kwiatów mniszka to pierwsza wiosenna porcja “suplementów diety”, stawia na nogi po zimie.

    0
    • O takich klasycznych upadkach, że pewnego dnia, zdawałoby się zdrowa rodzina znika z ula, to ja chyba nie słyszałem. Pokazywano mi to w Kanadzie. Natomiast zdarzają się spadki w ulu i pszczoły garściami można z niego wymiatać. Moim zdaniem główne powody są dwa: warroza i infekcje wirusowe, zawsze ze sobą nierozerwalnie związane. Nie mówię oczywiście o sytuacjach, gdy niedoświadczony pszczelarz doprowadzi rodzinę do upadku.

      0
  2. To gratuluję szczęścia, bo na Pomorzu zdarzyły się już przypadki przepadania bez śladu całych rodzin pszczelich. Może u Was Niemcy jeszcze nie rozpylają z samolotów drobin metali, bo u nas to latają jak po swoim.

    0
  3. To ciekawa informacja. Ja u siebie między Gorlicami i Nowym Sączem właściwie w ogóle nie widzę przelatujących samolotów. We wrześniu, jak jest Forum Ekonomiczne w Krynicy, od czasu do czasu przeleci helikopter z tymi palantami od rządzenia. I tyle, nikt nic nie rozpylał. Chyba, że przeciwko komarom. Napisałem o tym kiedyś jakiś tekst. Może gdzieś jeszcze wisi w sieci!

    0
  4. Avatar Mik

    Bo to nie są zwykle samoloty, to są samoloty odrzutowe latające na wysokim pułapie i rozpylające niby smugę kondensacyjna, która się rozszerza na coraz większy obszar i nie zanika tak jak zwykła smuga kondensacyjna ma to w zwyczaju. Celem rozsypywania tego prochu na niebie jest obniżenie temperatury przy powierzchni ziemi, poprzez odbijanie promieniowania słonecznego spowrotem w kosmos. Czyli w rzeczywistości pozbawianie nas światła i ciepła słonecznego w lecie. A ze przy okazji spowoduje się ulewy, tornada i podtopienia, to już inna bajka. Ten proch gdy pomału opada tworzy chmury deszczowe i spada wraz z deszczem.
    Czyli leci z nieba woda zatruta metalami, chemia i nano-czasteczkami.
    Samoloty te latają wszędzie nad każdym krajem unijnym, wiec i także nad Nowym Sączem, tylko mało kto spogląda na bezchmurne niebo i zauważa te nieznikające trojące smugi.
    Najwięcej tych samolotów można zauważyć wczesnym ranem, bo zwykle zaczynają latać o świcie, żeby nie rzucać się w oczy.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816