Artykuły redakcyjne
Like

Dzień Bolka, Lecha i Oskara

05/06/2013
1033 Wyświetlenia
34 Komentarze
19 minut czytania
Dzień Bolka, Lecha i Oskara

Po burzliwej nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. agenci Bolek, Leszek i Oskar doprowadzili do upadku rządu Jana Olszewskiego. W ten sposób zakończyła się słynna “Noc Teczek” po ujawnieniu przez Posła Antoniego Macierewicza współpracy dużej części polskiego parlamentu ze służbami bezpieczeństwa PRL. W ten sposób zostało też raz na zawsze zażegnane zagrożenie rozmontowania agenturalnego porozumienia z Okrągłego Stołu i z Magdalenki. Młody 32 letni Waldemar Pawlak został wtedy wydesygnowany do stworzenia nowego, bezpieczniackiego rządu. Był to wyjątkowy przypadek jawnego wystawienia własnego premiera przez rezydującą w Polsce agenturę.

0


Zdecydowanym i trwałym sukcesem sowieckiej rozwietki, było wmówienie Polakom, że zarówno “Okrągły Stół”, “Magdalenka” jak i wybory do sejmu kontraktowego były elementem rozgrywki pomiędzy opozycją, a komunistami z PZPRu, która doprowadziła do bezkrwawej zmiany systemu i odzyskania przez Polskę suwerenności. Nic bardziej mylnego. Z akt KGB pozyskanych przez Władymira Bukowskiego, co potwierdziły wydarzenia późniejsze wynika, że cała transformacja została od początku do końca zaplanowana przez służby sowieckie i ich polską rezydenturę.

 

Trzech

 

Akta IPN ujawnione w bardzo ostrożnej książce Pawła Kowala wskazują, że pierwszą próbą komunistów wyskoczenia z upadającego gospodarczo socjalizmu, bezpiecznego uwłaszczenia się na społeczeństwie i zapewnienia sobie nietykalności była propozycja stworzenia “Okrągłego Stołu” z przedstawicielami Kościoła w Polsce. Był to 86 lub 87 rok i próba miała charakter wybitnie naturalny. Pozycja Kościoła Katolickiego w Polsce gwarantowałaby trwałość kontraktu i uspokojenie nastrojów społecznych, warunki kontraktu były zagwarantowane wysokim stopniem penetracji agenturalnej episkopatu, a Kiszczak był właśnie w glorii pacyfikatora bandytów od Milewskiego, którzy porwali i zabili Ks. Jerzego Popiełuszkę. Propozycja początkowo została przez Kurię przyjęta życzliwie. Na drodze jednak stanął Jan Paweł II, który podczas wizyty w Polsce, w 1987 r. powiedział stanowcze NIE dogadywaniu się Kościoła z reżimem Jaruzelskiego ponad głowami Polaków.

 

Trzeba było sprawę pociągnąć inaczej, z wykorzystaniem agentury wpływu, którą od 1980 r. skutecznie legendowano najpierw wprowadzając ją do ścisłego kierownictwa Solidarności, potem udając szykany, aż w końcu internując i wsadzając do więzienia. Wszystko z zamysłem wykonania w przyszłości ważnych ustrojowo zadań.

 

Wszyscy znamy przypadek TW SB “Bolka”, który podobno przerwał współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa już w 1977 r. i został wykreślony z akt. Jednak enuncjacje Anny Walentynowicz, Krzysztofa Wyszkowskiego i Andrzeja Gwiazdy, wskazują na coś zupełnie innego. Już sama legenda przeskoczenia płotu stoczni nie trzyma się kupy, bo płot był tam taki, że nawet Jackie Chan nie potrafiłby tego zrobić. Jest więc motorówka, potem nieudana próba Lecha Wałęsy zakończenia strajku, potem wpuszczenie agenturalnych i umoczonych “doradców” z Warszawy (Kuroń, Mazowiecki – też uczestnik nocy teczek, Geremek), odsunięcie patriotów z Wolnych Związków Zawodowych od kierowania Solidarnością, następnie udane niedopuszczenie do wybuchu Strajku Generalnego po pobiciu Rulewskiego w Bydgoszczy i wreszcie przypadkowe “wystawienie” całego kierownictwa Solidarności w nocy z 12/13 grudnia 81 i internowanie w wygodnym areszcie domowym, gdzie alkoholu i dziewczynek nie brakowało, a w aktach publikowanych przez ARCANA czytamy jak to Wałęsa mówi do funkcjonariuszy SB ” No wypuście mnie już, przecież zawsze wykonywałem to co chcieliście” i przypomina jak to skłócał kierownictwo “S”, by we władzach związku po zjeździe w Hali Oliwii zostały osoby wyznaczone przez Służbę Bezpieczeństwa. Są też inne przesłanki, wskazujące, że “Bolek” nie przestał być agentem w 77 r. ale wręcz przeciwnie, awansował, gdyż jako kontakt szczególnie cenny został przeniesiony z rejestrów polskiego SB do rejestrów rosyjskiego GRU i tam prowadzony m.in. przez rezydenta GRU w Polsce Gen. Czesława Kiszczaka. Taką wskazówką są relacje dziennikarzy, którzy mieli okazję dokonywać kwerendy akt dot. śmierci Jerzego Popiełuszki w archiwach MSW w 1992 r. za przyzwoleniem Jana Olszewskiego (prawdopodobnie bezpośrednią zgodę dał Wiceminister Marasek). Z relacji które poznałem bezpośrednio od tych dziennikarzy (nazwiska są tajemnicą, bo jednemu z nich wtedy porwano dziecko, by przestał dociekać) wynikało, że Popiełuszko mógł być przetrzymywany i zamęczony (torturowany) kilka dni, gdyż został prawdopodobnie powiernikiem dokumentów wskazujących na współpracę “Bolka” bezpośrednio z sowiecką centralą, które miał zawieźć do Rzymu do Papieża Jana Pawła II. Gdyż tylko tak wielki autorytet mógł podjąć decyzję co robić w tej sprawie – pamiętajmy, że Lech Wałęsa rok wcześniej został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, więc każde ujawnienia dokumentów bez poparcia Papieża zostałoby odebrane jako próba zdyskredytowania Legendarnego Przywódcy Solidarności przez władze PRL. Co ważne, J. Popiełuszko, który najpierw miał oficjalnie jechać do Rzymu (kilka dni później niż nastąpiło porwanie), potem oficjalnie zrezygnował z wyjazdu, naraz po tej rezygnacji (która była prawdopodobnie grą dla TW otaczających Ks. Jerzego) dostał paszport.

 

Jest możliwe, że Popiełuszko zginął właśnie dlatego, iż rozwietka chroniła swojego najlepszego agenta. Później ten człowiek jako pierwszy został zaproszony do programu telewizyjnego – pamiętna debata z Miodowiczem w 1988 r. – oraz na rozmowy okrągłego stołu i do Magdalenki, aż w końcu został Prezydentem RP i człowiekiem, który mafijnym sposobem (nocny układ)doprowadził do upadku Rząd Olszewskiego. Rząd, który miał czelność dobrze i skrupulatnie wykonać uchwałę sejmową przegłosowaną na wniosek Janusza Korwin-Mikkego z UPR. Potem “Bolek” nie raz jeszcze wykorzysta fotel Prezydenta dając pełnie władzy agentowi Wachowskiemu, ułaskawiając pupilków funkcjonariuszy SB z Mafii Pruszkowskiej, wspierając “Lewą Nogę” i niszcząc dokumenty operacyjne SB dotyczące jego własnej osoby.

 

Drugi uczestnik spisku nocnego to Szef Konfederacji Polski Niepodległej Leszek Moczulski, znany też jako TW “Lech” który zasłynął tym, że siedząc w więzieniu najpierw wezwał swoich zastępców do ujawnienia się i dobrowolnego oddania się w ręce SB, by móc wspólnie zademonstrować siłę KPN na ławie przysięgłych, co też zrobił m.in. Romuald Szeremietiew. Moczulski ku zdziwieniu wszystkich mając na karku wieloletni wyrok został zwolniony na przepustkę 12 grudnia 1981 co wykorzystał natychmiast odwiedzając po domach wszystkich swoich współpracowników. Po wprowadzeniu Stanu Wojennego wszyscy oni zostali aresztowani, a sam Moczulski grzecznie wrócił do więzienia, czym załamał swoich partyjnych kolegów, mających nadzieję, że szef będzie teraz się ukrywał i organizował struktury podziemne. Potem Moczulski zwracał uwagę kompanów swoją nielojalnością w stosunku do kolegów, a po odmowie udziału w strajku w więzieniu w Barczewie zaczął być przez współwięźniów uważany za agenta SB. Noc teczek oraz akta w IPN agenturalność TW “Leszka” potwierdziły. Obecnie toczy się w tej sprawie proces sądowy, zakończony już raz prawomocnym wyrokiem.

 

Trzecim ważnym uczestnikiem, który pomógł agenturze w odzyskaniu kontroli nad Polską jest Donald Tusk, ostatnio ujawniony jako “Oscar” agent NRD-owskiej STASI, dziwny czyściciel kominów, którego zdjęcia z kominów się okazały nie jego zdjęciami i podobno działacz antykomunistyczny z lat 80-tych, bo tak naprawdę nie wiadomo co takiego zdziałał, co by uzasadniało jego wysoką pozycję (kolejny 30-latek) przy Premierze Janie Krzysztofie Bieleckim i w Sejmie, jako szefa Klubu KLD. Kongres Liberalno-Demokratyczny to ta władza proszę szanownego czytelnika, która wprowadziła do Polski spekulantów z zachodu, która wydrenowała na zewnątrz polski system finansowy i która jako pierwsza (złoty medal) rozpoczęła procedurę gospodarczą neokolonializmu i rozdawania pierwszych koncesji. No i w zasadzie wszystko się ładnie składa, bo wszak Tusk to gość pochodzenia niemieckiego (z domu niemieckiego – można powiedzieć) i jeden z nielicznych “agentów zachodnich” – akta STASI przejął wtedy RFN.

 

Mamy więc spisek antyrządowy, w którym prym wodzą: agent rosyjski, agent rodzimy i agent sąsiada zachodniego, plus łepek chłopski, figurant, słup wyznaczony na bycie nowym premierem. To ostatnie akurat się nie udało, bo agentura żydowska z Unii Demokratycznej (tzw Lewica Laicka) miała pomysł na swoją Hannę Suchocką.

 

Jak to się jednak stało, że polscy patrioci tak łatwo dali się zepchnąć agenturze do narożnika?

Nic nadzwyczajnego, oni bowiem w tym narożniku tkwili od początku i nigdy z niego nie wyleźli.

 

Okrągły Stół, Magdalenka i Wybory 4 czerwca 1989 r. nie były wynikiem porozumienia opozycji z komunistami ale ścisłą realizacją komunistycznego planu skapitalizowania się bez udziału opozycji. Nawet ilość miejsc w Sejmie przeznaczonych dla “opozycji” miała swoje agenturalne uzasadnienie, musiało ich być tyle, by dopieścić wszystkich swoich “umoczeńców” ale nie za dużo, by to głównie agentura lub protegowani agentury się do Sejmu dostali i by ryzyko fikania było jak najmniejsze. Na rozmowy rezydenci zaprosili w 90% tylko swoich agentów. Wzięto może kilku gamoni będących poza podejrzeniem, jako kwiatki do kożucha i alibi. Pełnili oni potem funkcję użytecznych idiotów. Ludzi autentycznie walczący z komunistami i groźni poprzez wpływ na swoje struktury nigdy do tych rozmów nie zostali zaproszeni czyli np. Kornel Morawiecki Przewodniczący Solidarności Walczącej albo kierownictwo KPN – Leszek Moczulski dopiero miał zadanie odbudować swoją pozycję po wyjściu z Barczewa, wcześniej mógłby być kompletnie nieprzydatny, całkiem jak zdekonspirowany agent.

 

 

Najważniejszą operacją jaką musiano przeprowadzić było przejęcie Solidarności. Wprawdzie powołana w 1986 r. przez Wałęsę  Tymczasowa Rada związku była mocno spenetrowany przez agenturę i urobiona (Bogdan Borusewicz, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis, Janusz Pałubicki i Józef Pinior), gdyż wielu jej członków wyszło specjalnie z więzienia by “Bolek” mógł ich powołać – ale pozostały bardzo patriotyczne struktury terenowe, na tyle silne, że w przypadku zalegalizowania “Solidarności” mogłyby wybrać zupełnie “niewłaściwych” przywódców. Co już zapowiadały, podjęte jesienią 1987 i wiosną 1988 r. działania nowopowstałej Krajowej Komisji Wykonawczej.

 

Mówiąc wprost, większa część NSZZ “Solidarność” ani myślała słuchać Wałęsy oraz jego dworu i dogadywać się z komuchami tylko dążyła do antykomunistycznego przewrotu i rozliczenia bandytów. Proszę zwrócić uwagę, podział na tym tle zaistniał na pół roku przed strajkami 88 i na rok przed debatą w TVP “Miodowicz-Wałęsa” wywołującą wielkie poruszenie społeczne, które to czynniki oficjalnie były podawane jako czynniki zmuszające władzę do rozmów przy Okrągłym Stole. Te kłopoty ujawniły się szczególnie 18 grudnia 1988 r. gdy zamiast Komitetu Obywatelskiego “Solidarność” który miał rozmawiać z komunistami musiano powołać Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie, gdyż duża część Solidarności nie zgadzała się na kunktatorstwo.

 

Taka Solidarność była komunistom i ich agentom absolutnie nieprzydatna. W końcu nie miało być żadnych rozliczeń, a rozmowy miały być teatrem dla pospólstwa, będącym w istocie biesiadą i dyskusją pomiędzy szefami i podwładnymi o sposobie realizacji ustaleń korzystnych dla szefów i systemie premiowania dla podwładnych za ich lojalność i spolegliwość. Trzeba było więc przejąć Związek by nie szumiał, nie kwestionował i nie podburzał.

 

Dlatego zrezygnowano z legalizacji istniejącej NSZZ Solidarność, z jej władzami, statutem, strukturami w terenie i niepokornym charakterem. Zamiast tego powiedziano, że by zalegalizować to co zdelegalizowane, to tak naprawdę trzeba powołać na nowo i wnieść do sądu o rejestrację. Powołano więc nowy statut, nowe władze, nowe struktury i złożono nowy wniosek. Tylko symbolika i majątek miały pozostać te same, resztę zmieniono dokumentnie naszpikowując niemiłosiernie esbekami tą nową organizację. Wolności prasy i mediów nie było, więc krzyk oszukanych i wyrzuconych poza nawias działaczy oraz członków nigdy nie został usłyszany.

 

W owym czasie pracowałem jako praktykant archiwista w Archiwum Ruchu Związkowego w budynku OPZZ na ul. Kopernika w Warszawie. Głownie zajmowałem się ewidencjonowaniem znajdujących się na wielkiej sali fantów (dokumenty, książki, pieczątki, teleksy, sztandary itd) zajętych Solidarności po 13 grudnia 1981. Moim kierownikiem był tam wtedy niejaki Józef Tkaczuk, ojciec mojego kolegi z ogólniaka. W pewnym momencie zaczęli się pojawiać przedstawiciele “zalegalizowanej” Solidarności głównie upominając się o sztandary i pieczątki. Mieliśmy obowiązek wydawać. Pamiętam takie zdarzenie, że przychodzi 3 facetów i upomina się o sztandar z jakiegoś regionu, nagle mój kierownik dostaje furii i wyrzuca ich za drzwi. Przepraszam – mówi do nas – ale ja jednego rozpoznałem, to był SB-ek. – No ale papiery mieli w porządku – skomentował kolega. – No niestety mieli, oni wszyscy mają z tej “nowej Solidarności”.

 

Gdy się nad tym głęboko zastanowić, to zobaczymy jak głęboki sens miały działania podjęte przez huntę Jaruzela. Solidarność na nowo gwarantuje spokój, rozmawianie z własnymi agentami gwarantuje realizację zamierzonych celów, media – Michnik (za zgodą Moskwy) gwarantujący budowanie etosu skruszonych komunistów w imię dobra wspólnego dogadujących się z opozycjonistami-patriotami, Sejm kontraktowy w składzie gwarantującym trzymanie uczciwych Polaków za pysk, kasę gwarantuje KLD i Oskar oraz Soros po linii semickiej, potem gdy wolny Sejm I Kadencji to trzymanie za ryj poprzez “Bolka”. Do Sejmu wchodzi radykalny KPN – jedna z niewielu organizacji, która teoretycznie mogłaby zarwać plan – no ale ją za uzdę trzyma Leszek Moczulski.

 

I co, nie przydało się?

 

 

Mimo wszelkich zabezpieczeń pośrednich pojawiło się realne zagrożenie w maju i czerwcu 1992 r. gdy patrioci postanowili wyjść z narożnika i zdemaskować ten cały udawany salon. Na szczęście na posterunku trwali Lech, Oskar oraz Bolek, wszystko się szczęśliwie skończyło i obecnie 4 czerwca nie jest dniem hańby i zdrady narodowej, ale takim naszym słodkim 22-lipca, jak napisał Michał Nawrocki. A 5-ty dniem triumfu tych Trzech. Ależ oni co rok muszą pić i odbierać dowody wdzięczności.

 

ŁŁ

 

Ps. cała reszta potem rozegrała się jak w życiu: jeden trochę się nabył Prezydentem, drugi jest Premierem, a trzeci pozostał frajerem.

            

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

503 publikacje
2250 komentarze
 

34 komentarz

  1. Wszystko się układa w spójną całość. Tylko moim zdaniem – zamiast płakać nad rozlanym mlekiem – powinniśmy dziś skupić się na tym aby to “odkręcić”. W miarę skutecznie i w miarę szybko. Ogłaszam zatem brainstorm, burzę mózgów – na temat pt: “Jak to odkręcić?”. Wszelkie pomysły, nawet najbardziej radykalne, będą mile widziane, analizowane, i jeśli dobrze pójdzie to nawet wdrażane 🙂

    0
    • Oj pisanie i przypominanie nie oznacza płaczu nad rozlanym mlekiem.
      A jak to odkręcić? Dobre pytanie. Moim zdaniem obcją zero w prawie, podatkach, składkach itd

      0
  2. —–Donald Tusk, ostatnio ujawniony jako “Oscar” agent NRD-owskiej STASI—– Zarzut jest tak poważny, że jeżeli to prawda, to Tusk powinien natychmiast ustąpić. Jeżeli tak napisałeś, to wierzę, że nie bezpodstawnie. Przyznam, że pierwszy raz usłyszałem o tym dwa dni temu na 3obiegu, czytając wpis Maciej Rysiewicza “Czy agent STASI Oscar to Donald Tusk”.
    Myślę, że gdyby to nie była prawda, to 3obieg miałby już niezłe kłopoty, a mam nadzieję, że jest cicho. Myślą chyba, co z tym zrobić.

    0
    • To nie jest mój zarzut, ale z enuncjacji prasowych (nie nagłaśnianych w massmediach). Niestety dziś żaden agent nie ustąpi gdy się wyda kim był. Raczej awansuje.

      0
  3. Bardzo trafnie opisane wydarzenia przełomu PRL-III RP, szkoda tylko że Pan nie przedstawił w tym procesie roli mocarstwa, które w tym czasie wygrało zimną wojnę i stało się jedynym supermocarstwem.
    Wczoraj, w wywiadzie TV Republika z premierem J.Olszewskim usłyszeliśmy, że ani na moment III RP nie odzyskała kontroli nad tajnymi służbami. J.Olszewski powiedział, że nastąpiło przewerbowanie się funkcjonariuszy z kierunku wschodniego na kierunek zachodni.
    Ciągle do końca nie znamy uzgodnień na jakich zgodzono się na zjednoczenie Niemiec i rozpad ZSRR. Rola USA w tych procesach jest sprawą centralną.
    Okres po rozpadzie ZSRR był okresem ekspansji “demokracji” na obszary poradzieckie i rozszerzania NATO na Wschód.
    Po porządku jałtańskim,nastał okres Pax Americana , a od 2009 roku I-szy etap porządku końca Pax Americana jako wynik polityki resetu polityki USA-Rosja.
    Dziwne, ale zarówno Pan jak i politycy, komentatorzy i politolodzy nie ujawniają roli USA w procesie tzw. transformacji i późniejszego rozwoju sytuacji w Polsce.
    Fałszywie też przedstawia się rolę USA, NATO i UE w przeprowadzeniu zamachu smoleńskiego.
    Wszyscy zdają się sugerować, że to mocarstwo nic nie wiedziało przed i nie wie po zamachu.
    Czy Pan dalej będzie podtrzymywał takie przekonanie i jakim interesem będzie się Pan kierował?
    Kiedyś pytana przeze mnie o tę kwestię Pani A.Fotyga odpowiedziała, że my musimy trzymać się USA, bo innej alternatywy nie mamy.
    Zdrada jałtańska, zamach w Gibraltarze , zamach smoleński i ponowne zdradzenie interesów Polski na rzecz interesów rosyjsko -niemieckich, które są wpisane w plany NWO, czyli budowy rządu światowego, budowy unii UE-Rosja, która z USA ma być przeciwwagą dla rosnących w siłę Chin, ma być przez Polaków przyjęta bez szemrania.
    Ostatnie ostrzeżenie Obamy pod adresem D.Camerona, by nie opuszczali UE, jest potwierdzeniem tych zamierzeń.

    0
  4. 35stan@ faktycznie zostastal pominiety fundamentalny w calej sprawie, watek amerykanski. poza tym wszystko raczej ok.

    Libertarianin@ co mozemy zrobic? mowimy o kolejnym okraglym stole? obawiam sie, ze ponownie niewiele z tego tytulu uda sie uzyskac. oczywiscie mozna przejsc na druga strone barykady, ale wtedy trzeba pozegnac sie z mysla o wolnej Polsce. przejsc na islam i wydac swieta wojne USA, calemu Zachodniemu swiatu i Rosji? to znaczy, ze wyrzekniemy sie polskosci. kolejny pomysl, to budowa silnej emigracji, kapitalu i wiedzy, pozycji polskich korporacji w swiecie, przy jednoczesnym zepchnieciu panstwa polskiego do roli neutralnego i podporzadkowanego statysty… jakim jest i teraz. jesli krolowie pruscy mogli skladac hold Polakom, Rosjanie przez ponad 300 lat Mongolom, to dlaczego my nie mozemy tego robic, majac doswiadczenia zaborcze. kierunek niemiecki… i reformowac stopniowo ten umeczony narod i quasi-panstwo. na inne rozwiazania raczej nasi mili Zachodni partnerzy i Rosja nam nie pozwola, nie wspominajac o naszej przyzwyczajonej do luksusu i neofeudalnego systemu, elitce. ale moze ktos sadzi inaczej…?

    najsmieszniejsze jednak w tym wszystkim jest to, ze w Polsce caly czas zyjemy zludzeniami o silnej niepodleglej Polsce, o wolnosci i wyjatkowej misji Polakow. tymczasem rzeczywistosc jest taka, ze jestesmy panstwem podporzadkowanym a narod w przewazajacej mierze skierowany do niewolniczej pracy za psie pieniadze. troche brzmi to, jak koncepcja z jakiejs filozoficznej koncepcji albo bardziej przyziemnie, z kinowego Matrixa. niestety, to nie zludzenie, to realna prawda. zylismy, zyjemy i byc moze bedziemy zyc w zludzeniach, marzeniach, bo nad takim narodem latwiej zapanowac, jesli wydaje mu sie, ze jest wolny. czyli podsumowujac, jestesmy podporzadkowani, a w dodatku robia z nas idiotow. choc zapewe wiekszosc Polakow juz to wie, ale wie rowniez, ze nic na to nie poradzi. apatia. zapewne tak koncza swoj zywot cywilizacje, panstwa, czy narody. ale pamietajmy, ze narod wcale nie musi zginac w takiej sytuacji… moze nad tym warto sie obecnie skupic. wrocmy do realnej polityki, a w zasadzie tylko do realnego zycia.

    0
    • Wątek amerykański być może fundamentalny, ale tym razem USA było po właściwej stronie. Michalkiewicz kiedyś napisał, że aby w Polsce coś zdziałać trzeba byc czyimś agentem. Byc może to prawda, nie wiem. Ja jednak skoncentrowałem się na opisywaniu koterii, która Polsce niewyobrażalnie szkodzi przez cały czas. Natomiast jeśli chodzi o agenturę USA to jak kiedy.

      0
  5. Jednak “stolarstwo” usiłowało przyciągnąć nas (Solidarność Walcząca, moja Polska Partia Niepodległościowa i reszta Porozumienia Partii i Organizacji Niepodległościowych) do “stołu”. Na parę tygodni przed rozmowami przy “stole” Moczulski zaprosił nas na spotkanie z “konstruktywnymi”. W podziemiach jednego z kosciołów na Żolibożu zjawili się Geremek, Kuron, Mazowiecki, Onyszkiewicz, Michnik, Celiński i paru innych. Przekonywano nas, aby poprzeć rozmowy. Odrzucilismy to – w imieniu wszystkich wypowiadali się Myślecki z SW j ja. Wyszliśmy.

    0
  6. A ja uważam, że taki izolacjonizm w szwajcarskim stylu byłby całkiem niezłym wyjściem. Czyli na początek rzeczywiście “opcja zero”, a później:
    – powszechne uzbrojenie społeczeństwa
    – uzyskanie niezależności energetycznej (wciąż mamy węgiel co najmniej na 200 lat)
    – wypisanie się z UE i wypowiedzenie wszystkich “pakietów klimatycznych”
    – zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją do czasu pełnego wyjaśnienia kwestii smoleńskiej
    – anulacja wszelkich roszczeń reprywatyzacyjnych na terenie Polski
    – nacjonalizacja polskich banków (tak jak w Islandii)
    – ustanowienie nadrzędności referendów nad wszystkimi innymi formami ustawodawstwa
    – oddłużenie Polski i Polaków. Spłata zadłużenia zagranicznego jedną transzą. Zakaz reklamy kredytów
    – pełne rozliczenie nierzetelnych sędziów, prokuratorów, dziennikarzy; w razie potrzeby powywieszanie ich “zamiast liści”
    – zmiana ordynacji wyborczej na jednomandatową z pojedynczym głosem przechodnim i likwidacja progów wyborczych
    – fundamentalna reforma prawa; na początek przywrócenie stanu prawnego z 1935 roku (to bardzo dobry wzorzec) – później stopniowa jego rozbudowa dostosowująca go w pełni do współczesności
    itd. itp…

    0
    • Przywrócenie stanu prawnego z 1935 roku to nie jest dobry pomysł. Dekrety prezydenckie, konfiskowanie książek, zamykanie gazet, no i nieszczęsna konstytucja kwietniowa przepchnięta szwindlem , to też był stan prawny w roku 1935.

      0
  7. Szanowny Redaktor raczej prawidłowo opisuje hucpę Nocnej Zmiany, ale pomija umocowanie Olszewskiego czy Macierewicza w pedalskich (co do poziomu testosteronu czy innego MĘSKIEGO hormonu…) strukturach masońskich. Nasuwa się obraz Rosji 1917 roku. Masoński inteligencki rząd Kiereńskiego (Olszewskiego) rozpędzony zostaje przez hołotę żydowską Lenina (Bolka i towarzyszy), a sam Kiereński ucieka z Pałacu Zimowego w damskich szatkach. Pamiętam stękającego przed kamerami pierdołę Olszewskiego (miał SWOICH ministrów resortów siłowych i władzę nad mediami) i skamlającego w sejmie Kaczyńskiego, który zamiast wypalić z trybuny – Wałęsa to Bolek, miauczał o UTAJNIENIE obrad (czego wymagać od miernoty z damskim pistolecikiem FN 6,35mm). Kolejny raz hordy wandali z widłami pokonały gogusiów z kordzikami. Tylko gdzie zgubiliśmy się MY POLACY?

    0
  8. Lazacy Lazarz, jak widze, w swietnej formie. Dzieki za znakomity tekst i pozdrowienia.

    0
  9. Ups, mialo byc: Lazacy Lazarz, jak widze, w swietnej formie. Dzieki za znakomity tekst i pozdrowiam. 🙂

    0
  10. Strasznie to wszystko jakieś nie takie jak prawda byla. Takie ponaginane.

    0
  11. Obecna sytuacja Polski jest wynikiem gry geopolitycznej, w której nie uczestniczyły i nie uczestniczą autonomiczne siły reprezentujące tylko i wyłącznie polski interes.
    Wszystkie znaczące siły polityczne są podczepione pod protektorów reprezentujących graczy znaczących na scenie geopolitycznej.
    Nie możemy się łudzić, że opcja PIS-owska jest od tych związków wolna.
    Polityka wschodnia śp. Prezydenta L.Kaczyńskiego była możliwa tylko dlatego, że akurat pokrywała się z ówczesnymi interesami USA i szerzej Zachodu, a zwłaszcza siłom stojącym za ideą globalizmu i NWO.
    Rosja była i jest priorytetem tych sił, które dążą od dziesięcioleci do podporządkowania Rosji i jej zasobów globalnej mafii finansowej.
    Próba z finansowaniem rewolucji bolszewickiej i podporządkowania Rosji żydowskim bankierom się nie powiodła, bo Stalin usunął bandę Trockiego od wpływów(z fizyczną likwidacją jej przywódców) i zaczął budować imperium sowieckie w opozycji do interesów
    żydowskiej mafii finansowej.
    Dlaczego polityka wschodnia śp. Prezydenta L.Kaczyńskiego okazała się porażką włącznie z fizyczną likwidacją Jego i dużej części Jego opcji politycznej?
    Otóż zadecydowały interesy USA i Izraela, które zmusiły USA do dogadywania się z Rosją.
    Takie dobijanie targów pomiędzy mocarstwami musi kosztować dużo, a najchętniej płaci się w tych targach interesem cudzym(interes Polski i innych państw regionu Europy Środkowo Wschodniej jest od wielu lat walutą, którą płacą USA za usługi Rosji).
    Sprawa tarczy antyrakietowej w Polsce jest przykładem tego, jak USA traktuje Polskę jako walutę(tarcza jest kartą przetargową w handlu z Rosją).
    Tarcza ta nigdy nie powstanie w Polsce, bo tak uzgodniono to podczas negocjacji gdy decydowano o zjednoczeniu Niemiec(w Polsce i innych krajach byłego bloku wschodniego nie ma być instalacji militarnych NATO).
    Administracja Obamy mami Polaków tym, że do 2018 roku powstanie baza tarczy w Redzikowie, a wszystko wskazuje na to, ze USA wybuduje tarczę na wschodnim wybrzeżu USA i wtedy tarcza w Polsce i w Europie nie będzie im potrzebna do obrony terytorium USA.
    Co nam pozostaje do czynienia jako Polakom i Polsce w tej sytuacji?
    Moim zdaniem, pozostaje nam dążyć do obalenia rządu obecnego i powołania innego, który w sytuacji zależności i uwikłań w UE, będzie zabiegał o maksimum autonomii i o budowę siły gospodarczej i militarnej Polski w sojuszu z sąsiadami, czyli powrotu do polityki wschodniej L.K. , lecz ze świadomością tego iż nie powinniśmy poświęcać naszych zasobów dla realizacji interesów mocarstw, które frymarczą polskimi interesami.
    Czy stać będzie PIS na taką politykę(na wzór Orbana), to jest dobre pytanie?

    0
  12. @Tomasz Parol
    Szeremietiew, Szeremietiew. Ale to trzeba patrzeć na wydarzenia w Polsce przez pryzmat spraw społecznych też, a nie tylko w konwencji spiskowej praktyki dziejów, która i tak zawsze jest spiskowa. Bo jak położę n chodniku stówę i odejdę to dalej się wydarzy spiuskowa praktyka. I ta stówa nie poleży. Pytanie gdzie dłużej poleży, w Polsce czy w Norwegii, a może gdzieś wróci do właściciela.
    To trzeba zupełnie inaczej zacząć myśleć i pisać. Tak to jest cały czas już i nic z tego.

    0
    • Cała historia to historia spisków, nie ma innej. Nic istotnego się nie dzieje przed kamerami telewizyjnymi. Stówa na chodniku jest zdarzeniem nieistotnym. Mieszkałem w Finlandii, tam stówa też by nie poleżała 😉 a dwa dni temu w Polsce kobieta znalazła na ulicy mój portfel (wypadł mi z teczki bo suwak się rozlazł) i czekała parę minut licząc, że ktoś się wróci i zgłosi. Odzyskałem go w całości wraz z pieniędzmi, kartami i dokumentami.

      0
      • Ja też w Finlandii, pod Helsinkami. Piją zdrowo Finowie wódę. Pieprz i inne przyprawy na kilogramy w sklepie, chleb dziewczyny w sklepach reklamują z degustacją. Hehe !! Ale fajnie w Finlandii jest. Spokój pełen.
        I widzisz że to jest to z tą stówą. Zapodałem temat a ty rozwinąłeś go dalej. Bo to istotne. Chodzi o uczciwość, o jej brak, o przyczyny, w tym sprawy społeczne. Chodzi też o samo pisanie. O zmiany TONACJI, kąta widzenia, sposobu ujęcia, ustawienia celów (które to cele trzeba ustawiać bardzo ambitnie, żeby po korekcie przez rzeczywistość zostało z tego cokolwiek).
        Poza tym sięganie do przyczyn jest ważne. Dalej, sprawy światowe, “odizolowanie” spraw polskich.
        Przykład jest z Węgrami. Orban przyjechał, z Jankem pogadał, Janke knigę napisał, a na portalch odzew słaby i hasłowo tylko: Orban dobry, u nas tak samo zrobić. Ale CO TAK SAMO? Tu już nikogo nic nie interesuje. Skoro Orban to dobry we wszystkim, bo jakby przeciwnik Orbana to zły we wszystkim. I tyle.
        I w sumie w XXI wieku na tyle silna jest bariera językowa, że skoro jęsyki ugrofińskie są trudne, to mało kto zna węgierski czy fińlionowy naród polski ma niczego nie wiedzieć o Finlandii, niemal naszym sąsiedzie przez morze czy o Węgrach do których tez nawet samochodem bez odpoczynku mozna dojechać. A wiedza o nich jak w zamierzchłych czasach, gdy trzeba było tydzień karawaną jechać.
        Cała masa jest innych możliwości tylko trzeba je poodkrywać i różne “patenty” wykombinować i stosować.

        0
  13. Panie Tomaszu, czy są jakieś poważne dowody , że Tusk to Oskar?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217