HYDE PARK
Like

Dyktat politycznych lajków

30/04/2016
809 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
Dyktat politycznych lajków

Nie będziemy pisać o Facebooku, jak może się wydawać po tytule. Użyjemy go tylko do porównań a pisać będziemy o tych polubieniach, od których nie możemy się uwolnić. A właściwie generalnym polubieniu nas przez politykę i polityków. I chociaż definitywnie jest to polubienie działające w jedną stronę, czyli pozbawione symetrii, a więc wydawałoby się chwiejne, trzyma się mocno. Na bazie dyktatu, czyli zapisanej organizacyjno-prawnie formuły państwa. I tak, jak w przestrzeni mediów Facebook wydaje się mieć monopol, (co najmniej dominację), tak państwo osiągnęło absolutną dominację nad nami i naszymi potrzebami.   Są jeszcze, co najmniej dwa podobieństwa pomiędzy Facebookiem a państwem. Tak, jak Facebook okrada nas z prywatności (za naszą i wiedzą i zgodą) i handluje naszymi biografiami (danymi), tak […]

0


Nieuleczalna_choroba_1

Nie będziemy pisać o Facebooku, jak może się wydawać po tytule. Użyjemy go tylko do porównań a pisać będziemy o tych polubieniach, od których nie możemy się uwolnić. A właściwie generalnym polubieniu nas przez politykę i polityków. I chociaż definitywnie jest to polubienie działające w jedną stronę, czyli pozbawione symetrii, a więc wydawałoby się chwiejne, trzyma się mocno. Na bazie dyktatu, czyli zapisanej organizacyjno-prawnie formuły państwa. I tak, jak w przestrzeni mediów Facebook wydaje się mieć monopol, (co najmniej dominację), tak państwo osiągnęło absolutną dominację nad nami i naszymi potrzebami.

 

Są jeszcze, co najmniej dwa podobieństwa pomiędzy Facebookiem a państwem. Tak, jak Facebook okrada nas z prywatności (za naszą i wiedzą i zgodą) i handluje naszymi biografiami (danymi), tak Państwo poddaje nas (za naszą wiedzą i zgodą) nieustannej kontroli i wystawia na handel naszą przyszłość. Tak, jak Zuckerberga chroni się wydając miliony dolarów, tak państwo ma zapisane w sobie obronne mechanizmy trwania i ochrony przed obywatelami i ich niezadowoleniem.

 

Państwo (czytaj politycy i urzędnicy) polubili nas uczuciem wyjątkowym i zdaje się dozgonnym. I jest nawet pewne, że w tym związku dwojga (nie partnerów) jedno pasożytuje, a drugie pozwala się wykorzystywać. Bywa, że miłość jest dozgonna, związek państwa i obywatela na pewno dozgonnym jest! Ważnym pytaniem w takim razie jest, jak przebiega wspólne pożycie? Bo niby jesteśmy razem i winniśmy razem o siebie się troszczyć, ale to jednak my obywatele płacimy państwu alimenty, za które otrzymujemy miskę polewki, kromkę razowego chleba i pryczę w kącie.

 

I nie powinniśmy się domagać, żeby do zupy wrzucono kawałek mięsa, chleb posmarowano masłem, a na pryczę położono materac, jak to ma miejsce. Powinniśmy domagać się, żeby wypuszczano nas z baraku. Żebyśmy, jak najdłużej mogli pozostawać w przestrzeni nie zamykanej czterema ścianami regulacji i ograniczeń. Żebyśmy sami mogli zadbać o większość swoich potrzeb.

Wtedy przestanie być tak istotnym, czy wybieramy zdefiniowanych oszustów i hipokrytów, czy już tylko dyletantów i idiotów.

Z pozdrowieniami red. nacz. Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816