Bez kategorii
Like

Dwa miliony Kulczyków albo Latimeria socrealizmu

25/05/2012
331 Wyświetlenia
0 Komentarze
15 minut czytania
no-cover

22 grudnia 1938 roku rybacy z archipelagu Komory, na północ od Madagaskaru, znaleźli w swoich sieciach dziwną rybę. Była to latimeria – rybę trzonopłetwa, reprezentant grupy wygasłej przed 65 milionami lat!

0


 

1.

 

Kiedy prawie dokładnie 23 lata temu aktorka Szczepkowska obwieściła koniec komuny nie miałem ani cienia wątpliwości, że oto kończy się epoka ideologii opartej na bęcwalskich pomysłach rozczochranego brodacza z Trewiru.

Myliłem się.

2.

 

W przedostatnim numerze NIE (21 z 18-24 maja b.r.) Maciej Mikołajczak w artykule I bogaci, i zdrowi odgrzewa stare (bo jeszcze z lat 1950-tych) argumenty przeciw rodzimym przedsiębiorcom.

Tym razem, w imię idei sprawiedliwości społecznej oraz solidaryzmu społecznego autor wywodzi konieczność podwyższenia składek na ubezpieczenia społeczne.

Oczywiście wrednym burżujom, pardon, przedsiębiorcom.

 

3.

 

Bo, zdaniem Mikołajczaka, spawacz zarabiający 3 patole co miesiąc odprowadza do ZUS o 243 zł więcej niż Kulczyk, Solorz, Cupiał i inni obywatele z pierwszej setki najbogatszych Polaków.

 

4.

 

A dalej: Nie ma żadnych powodów, żeby koszty kryzysu demograficznego i spadku wydolności systemu ubezpieczeń społecznych pokrywali wyłącznie pracownicy.

 

5.

 

Oczywiście można w tym momencie wzruszyć ramionami i przestać czytać dalej to żałosne pitolenie Mikołajczyka, które w zasadzie od trzeciego akapitu już nawet demagogią być przestało.

Ale się przemogłem.

I brnąłem dalej.

 

6.

 

Na początek uzgodnijmy, co to takiego jest sprawiedliwość społeczna.

Pamiętając, co na ten temat pisał Perelman, umówmy się, że ta zasada jest równoważna niedyskryminacji z jakiegokolwiek powodu. Ludzie muszą być traktowani jednakowo. Sprawiedliwość w szczególności nie może oznaczać różnicowania pod względem traktowania, bo siłą rzeczy prowadzi to do powstania społeczeństwa kastowego.

No to, panie Mikołajczyk, wzywam pana do tablicy.

Pytanie pierwsze: skoro wszyscy członkowie społeczności powinni być traktowani jednakowo, to jak pan z tym potrafi pogodzić to, że ustawa z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznychw artykule 15. 1.(Wysokości składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i chorobowe wyrażone są w formie stopy procentowej, jednakowej dla wszystkich ubezpieczonych) zakłada równość wszystkich ubezpieczonych (przedsiębiorców, pracowników najemnych, twórców itp.) ale w art. 8 tej samej ustawy zakłada, że przedsiębiorca musi opłacać składkę od kwoty zadeklarowanej, nie niższej jednak niż60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego przyjętego do ustalenia kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek, ogłoszonego w trybie art. 19 ust. 10 na dany rok kalendarzowy?

Panie Mikołajczyk, a nie można by tak, jak z pracownikami? Po prostu powiązać składkę na trwale z dochodami? Jedynie u osób płacących tzw. ryczałt podatkowy można by wprowadzić podobny ryczałt „zusowski”. I to byłaby realna realizacja zasady „sprawiedliwości społecznej”. 

Pytanie drugie: czy naprawdę uważa pan, że Kulczyk (TEN Kulczyk) czy inny Solorz prowadzi działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji, tak samo jak plajtujący szewc na pana osiedlu?

A może wg pana tenże szewc, czy zmuszona do przejścia na samozatrudnienie(czyli burżujka, psiakrew!) pielęgniarka w zadłużonym szpitalu ma dochody takie, jak któryś z wymienionych wyżej panów?

Albo przynajmniej takie, jak Urban? 

 

7.

 

A to pan zna, panie Mikołajczyk?

Ciekawy jest jeszcze jeden czynnik – średnia zarobków w poszczególnych województwach i jej związek ze średnią płacą krajową. W raporcie przyjęto, że ta ostatnia kształtuje się na poziomie 3,5 tys. zł. Poziom ten został przekroczony w zaledwie trzech z 16 polskich województw: mazowieckim, pomorskim i dolnośląskim. Dodatkowo do krajowej czołówki wypada doliczyć jeszcze woj. wielkopolskie, ze średnim wynagrodzeniem równym krajowemu – 3,5 tys. zł. W pozostałych 12 regionach płaca jest niższa od średniej! Nic więc dziwnego, że ogólne wrażenie w Polsce jest takie oto: zarabiamy mało, a tzw. średnia krajowa to mit, mający słabe, lub nawet zerowe, odbicie w rzeczywistości.

 

http://praca.wp.pl/strona,2,title,Srednia-krajowa-placa-to-mit-Ile-naprawde-zarabiamy,wid,13780382,wiadomosc.html

 

Wiem, że to wiadomość prawie sprzed roku. Ale zasada jest taka, że dla trzech czwartych Polaków średnia jest nieosiągalnym pułapem płacowym. Nic się nie zmienia pod względem statystycznym od lat.

60% prognozowanej średniej to kwota zdecydowanie wyższa od dochodów połowy pracującego społeczeństwa!

Bo, panie M., średnia ma to do siebie, że wchodzą w nią zarobki prezesa ORLENU (skromny milion miesięcznie) oraz pani sprzątającej jego gabinet (1500 zł brutto, o ile pracuje na cały etat).

 

8.

 

To też są dane z sierpnia 2011 roku. Ale nowszych nie ma, a przecież kryzys dopiero ponoć nam grozi, jeśli wierzyć licencjuszowi Rostowskiemu:

Według informacji przytoczonych w Dzienniku Gazecie Prawnej, zebranych przez firmę badawczą HBIPolska, aktualnie powstaje mniej nowych firm niż jest likwidowanych. Z tego rodzaju sytuacją spotkaliśmy się dwa lata temu.

Przez pierwsze półrocze 2011 Firma HBI Polska badała tę sytuacji. Z jej obserwacji HBI Polska wynikło, że od 1 stycznia do końca czerwca bieżącego roku wykreślenia z rejestrów ewidencji działalności gospodarczej dokonało ponad 216 tys firm, natomiast nowych zarejestrowano w urzędach w okolicach 151 tys. Czyli w zeszłym półroczu liczba podmiotów gospodarczych działających na terenie Polski zmniejszyła się prawie o 65 tys. firm.

9.

 

Przedsiębiorców ubywa.

Tak właśnie wyglądają efekty wytoczonej im przez rząd Tuska wojny.

Pytanie, ilu przedsiębiorców rodem z Polski zasila swoimi podatkami i składkami na ubezpieczenia społeczne gospodarki państw ościennych, a nawet Anglii?

Oni wyjechali nie dlatego, że chcieli więcej zarobić.

Ale po to, żeby móc przeżyć.

Oraz w pogoni za normalnością, której ten kraj skąpi swoim obywatelom coraz bardziej.

 

10.

 

Był pan kiedyś biedny, panie Mikołajczyk?

OK, rozumiem, pan jest z tych, co to zawsze „sami się wyżywią”.

To niech mi pan uwierzy na słowo, że człowiek biedny, żeby przetrwać, do chleba kupuje margarynę.

Unika również masła i kawioru.

Ba, jak czasem ma ochotę, żeby cos wypić, kupuje jabola.

A nie prawdziwy szampan, i to jeszcze z piwnic Rothschilda.

Tymczasem biedny i upadający ZUS wywala pieniądze na kaprysy jego prezesa.

Ostatnio bulwersowała Polskę (fakt, bardziej emerycką i przedsiębiorczą) sprawa wykupienia dla Derdziuka tytułu „znakomity przywódca”.

Za równowartość rocznej emerytury, i to średniej wielkości.

A wie pan, ile miesięcznie emerytur średniej wielkości ZUS wydaje po to tylko, żeby samochód służbowy pana prezesa na „d” odpowiednio się błyszczał?

A pan za ile myje i woskuje samochód?

 

11.

 

Pomysł, który pan forsuje w NIE to w istocie nic innego, jak przedłużenie dawnej walki z kułakiem.

Albo też znanej z lat 1950-tych „bitwy o handel”.

Czyżby żywił pan sowieckie przekonanie, wedle którego „obcy klasowo” element, jakim jest przedsiębiorca, to obywatel gorszej kategorii?

Więc spokojnie, dla dobra ludu pracującego miast i wsi, można mu skakać po plecach?

I wydoić?

Mamy różne doświadczenia, panie M.

Z dzieciństwa pamiętam, że kiedyś w klasie robiliśmy potajemnie zbiórkę dla naszej koleżanki, której ojciec był rzemieślnikiem.

Zegarmistrzem.

Urząd skarbowy w ramach tzw. domiaru wywiózł im wszystko z domu.

Nawet łóżeczko dla lalki, które pół roku wcześniej koleżanka dostała ode mnie na imieniny.

Państwo ludowe potrzebowało kasy.

A myśmy zbierali stare stołki, krzesła, koce.

Talerze, garnki.

To wtedy generalnie zaczęliśmy mieć w dupie 1—go Maja.

Oraz rewolucję październikową.

A wiszący na lewo od orła (bez korony, to małą literą!) łysol (Cyrankiewicz) co rusz dostawał brudną gąbką. Aż dziw, że oszczędzany był Gomułka.

 

 

12.

 

Wow, rozpisałem się.

A tu by trzeba jeszcze opisać, choćby w paru słowach, o solidaryzmie społecznym.

 

W mikołajczykowskim ujęciu jawi się on, niestety, jako uznanie nadrzędności Państwa bez względu na to, jakie by ono nie było.

Dlatego właśnie postulat pana redaktora ogranicza się do jednego – podwyższyć składki dla przedsiębiorców.

Bo przecież jak dwa miliony kulczykówmiesięcznie wrzuci na państwową tacę dodatkowo 400 zł, to rocznie ZUS otrzyma jakieś 8 miliardów zł więcej. Co prawda brakować i tak będzie jeszcze przynajmniej 40 mld, ale co najwyżej jeszcze raz podniesie się składki.

A co!

Niech burżuje płacą, solorzejedne…

Dobro nadrzędne, interes rozdętego ponad granice przyzwoitości państwa, jest zachowane.

 

13.

 

Tyle, że efekt, panie M., będzie taki, że pani, u której pańska żona kupuje marchewkę, będzie musiała podnieść jej cenę.

Bo choć nie płaci większego czynszu, to jednak musi zapłacić zwiększoną daninę na ZUS.

A jak cena marchewki wzrośnie, to pracownicy najemni mieszkający na osiedlu podniosą bunt, że zbyt mało zarabiają.

No to podniosą im płace.

A jak im podniosą płace, to wzrośnie średnia.

A średnia oznacza konieczność podwyższenia składek na ZUS od przedsiębiorców.

Więc cena marchewki pójdzie znowu do góry.

 

14.

 

Redaktor M. nie rozumie jednego – motorem rozwoju każdego społeczeństwa jest popyt wewnętrzny. Bo tylko pieniądz w kieszeni pracownika pozwala na funkcjonowanie przedsiębiorcy.

Tak, panie M. – kawior i szampan kosztują….

 

15.

 

Polskie płace są trzy, czterokrotnie niższe od greckich.

Ale to w Grecji jest kryzys, a my rozwijamy się spokojnie.

Jesteśmy zieloną wsypą, pardon, wyspą.

 

16.

 

Dla pełni szczęścia brakuje tylko podwyższenia składek na ZUS.

Szczególnie samozatrudnionym pielęgniarkom.

Agentom PZU.

Szewcom, kioskarkom.

Krawcowym i fryzjerom.

To przecież jest konkluzja artykułu w NIE.

W Polsce byłoby w porzo, gdyby tylko dwa miliony przedsiębiorców płaciło więcej na ZUS.

Ale, panie Mikołajczyk, skąd, kurna, przedsiębiorcy mają brać pieniądze?

Polityka rządu niszczy prywatny biznes, bo ogranicza znacząco popyt.

Zamiast polskiej przedsiębiorczości mamy zalew produktów chińskich via hipermarkety, które i tak nie płacą podatków.

Tutaj. 

17.

 

A może by tak, panie ładny, wprowadzić podatek od bałwanienia?

 

25.05 2012

 

 

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
75 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758