Bez kategorii
Like

Demony, luksusy i pożytki

07/08/2012
439 Wyświetlenia
0 Komentarze
17 minut czytania
no-cover

Gonitwa za luksusami, którymi armatorzy chcieliby przytłoczyć pasażerów, staje się zagrożeniem bezpieczeństwa jednostek. Czy tak nie jest w naszym życiu?

0


 

Najwięcej listów, jakie do nas przysyłacie, zawiera pytania o to, czy coś jest dobre czy złe, korzystne czy może obróci się przeciw człowiekowi. Nim człowiek nauczy się własnego rozeznawania, musi słuchać, przypatrywać się decyzjom innych ludzi, musi patrzeć na skutki owych wyborów, musi pytać. Dzisiaj chciałbym nieco ogólniej spojrzeć na te zagadnienia, korzystając z wielowiekowej mądrości Kościoła, również posługując się współczesnymi osiągnięciami psychologii.
 


fot. ks. Z.Pytel

 

Demony

W IV wieku żył Ewagriusz z Pontu, słynny ze swej radykalności teolog. Nie musimy go naśladować w sposobie życia, współczesna teologia duchowości proponuje inne metody duchowego wzrastania, ale skorzystajmy z jego spostrzeżeń w zakresie ośmiu najgroźniejszych pokus, jakie grożą skutecznemu zdążaniu do zbawienia. Ewagriusz nazwał je demonami (niekoniecznie przypisując im świadomość i wolę). Z pokusami trzeba walczyć, aby człowieka nie opanowały, ale też trzeba pamiętać, że istnieje "demon radykalizmu" (kolejny – jeśli je sumować, to już dziewiąty), który proponuje koncentrację na własnym samodoskonaleniu i oddzielenie od wspólnoty (bo "sam sobie dam radę", a zatem nie potrzebuję pomocy innych).
Ewagriusz wymieniał najczęściej:

Obżarstwo – duch upodobania w przyjemności związanej ze smakiem i formą spożywanych potraw. Nie wszyscy obdarzeni są zmysłem wyrafinowanego smaku, ale jeśli ktoś ma wiele swoich upodobań, to koniecznie ma zadanie panowania nad nimi, by nie poddać się w ich niewolę. Szacunek dla ciała danego nam przez Stwórcę i dla pokarmów, jakie też od Boga pochodzą, każe nam do posilania ciała podchodzić z wdzięcznością należną Bogu. Chodzi tu o estetykę podawania posiłków i o gościnność, która też jest formą walki z demonem.

Nieczystość – warto dodać, że Ewagriusz żył w czasach, kiedy istotnie były wpływy manicheizmu, który "rozpędził się" w doszukiwaniu się okazji do zła i uczył, że Bóg stworzył w człowieku sferę duchową, a cielesna pochodzi od szatana. Ewagriusz przypomina, że erotyzm też pochodzi od Boga i może być jednym ze sposobów uwielbiania Go. Współczesnym językiem możemy powiedzieć, że w każdym stanie życia (dziecko, młodzież, dorośli kawalerowie i panny, osoby żyjące w małżeństwie) w inny sposób chwali się Stwórcę darem płci. W skrócie mówimy, że każdy inaczej przeżywa czystość, a właśnie czystość właściwa dla danego stanu jest uwielbianiem Boga w tym darze.

Chciwość – Ewagriusz przypomina, że chciwość jest jedną z trzech pokus, jakie zapisał ewangelista, który opowiadał o kuszeniu Pana Jezusa. Mnich zauważa, że demon chciwości kładzie nacisk nie tyle na posiadanie, ile na władzę nad innymi. Jest podstępny, bo może skłaniać do zgubnego rozdwojenia – zewnętrznie chrześcijanin jest powściągliwy, a skarby gromadzi w sercu (oddaje się wspomnieniom albo poddaje niepotrzebnym marzeniom). Demon chciwości ma przygotowany jeszcze jeden podstęp: by zdobywać środki, które posłużą do dobroczynności (aby mieć je choćby przez chwilę i rozkoszować się możliwością dysponowania nimi) – na to jest skuteczna rada, by dzielić się tym, co się już ma, a nie zdobywać, by się potem dzielić. Chciwca Ewagriusz porównuje do psa uwiązanego na łańcuchu: taki człowiek stracił wolność, poddając się temu, co przemijające.

Smutek – Według Ewagriusza demon smutku najlepiej obrazuje obraz żmii (według nauki starożytnych lekarzy niewielka ilość jadu żmii chroni przed działaniem innych trucizn, ale większa ilość zabija). Zatrzymując się nad tym tematem, rozróżnijmy dwa rodzaje smutku: dobry, pochodzący od Pana Boga (związany z żalem i prowadzący do przemiany zmierzającej w stronę piękna) i zły, który wynika z bolesnego doświadczenia własnej bezsilności, prowadzi on nie w stronę zaufania Bogu, tylko do bólu, który z czasem promieniuje na otoczenie. Taki demon odbiera radość wynikającą z piękna świata, ze spotkań z ludźmi, może prowadzić nawet do szaleństwa, do grzechu przeciw Bożemu Miłosierdziu. Sposób walki: modlitwa i dobre przeżywanie spotkań z ludźmi.

Gniew – gdy ktoś poddaje się temu demonowi, staje się najpierw przesadnie sceptyczny, a potem nadkrytyczny, wręcz krytykancki, zawzięty i boleśnie złośliwy. Zwykle taka osoba nie potrafi znieść słabości, a tym bardziej grzeszności innych. Jeśli ktoś nie wyćwiczy się w walce z tym demonem, z czasem staje się nie do wytrzymania: denerwują go nawet drobne sprawy, jeśli tylko potoczą się niezgodnie z jego oczekiwaniami, drażnią go ludzie mający inne poglądy, nie umie dyskutować, a zwłaszcza słuchać innych. Podejmując walkę z tym demonem, trzeba podtrzymywać w sobie świadomość wolności, jaką każdemu dał Pan Bóg, uczyć się słuchania innych, a przede wszystkim dziękować niemal przy każdej okazji: dziękować Panu Bogu za Jego łaski, za każdą chwilę i dziękować ludziom za ich szacunek i życzliwość (tu ciekawostka: znani są z historii Kościoła ludzie, którzy dziękowali nawet, jak w danej chwili nie było okazji do wdzięczności – często okazywało się, że takie podziękowanie mobilizowało kogoś do działania, za które rzeczywiście warto było dziękować).

Acedia (lenistwo) – Ewagriusz używał tu znowu ciekawego porównania: człowiek atakowany przez demona lenistwa był pociągany z jednej strony przez pożądliwość, a drugiej popychany i bity przez nienawiść (pożąda tego, czego nie ma, a nienawidzi to, co ma; doskonałym streszczeniem tej pokusy jest powiedzenie, że "dobrze jest tam, gdzie nas nie ma"). Uleganie takim podszeptom prowadzi do bezruchu ("Nie warto nic robić, bo to i tak do niczego nie prowadzi"). Inną formą działania ducha lenistwa jest znana nam wszystkim aktywność w tym, co nie jest konieczne, a w każdym razie nie najważniejsze w danym czasie. I tak ktoś, kto powinien spełnić własne zobowiązania, zaczyna pomagać innym, zajmuje się czymś, co tłumaczy jako dobro, by nie podjąć tego, co wynika z tak zwanych obowiązków stanu. Lekarstwem na acedię jest zachowanie "na siłę" wytrwałości, dzielenie swoich obowiązków na drobne części, aby widzieć szybciej dobry skutek własnego działania i oczywiście modlitwa, która zawsze przywołuje siłę od Boga.

Próżność – walka z tym demonem przypomina "modną" kiedyś akcję "niewidzialnej ręki", czyli spełnianie dobra w ukryciu, bez rozpowiadania, bez szukania pochwały i rozgłosu. Oczywiście nie zaleca się posługiwania się kłamstwem, ale chodzi o szukanie możliwie najczystszej intencji w dobrym działaniu. Pan Jezus przestrzegał przed podejmowaniem dobrych działań "aby inni widzieli" (por. Mt 6). Osoba opanowana przez tego demona za wszelką cenę dąży do zajmowania pierwszych miejsc, do wyniesienia ponad innych, do przesadnego okazywania własnej wartości. Doskonałą metodą zmierzającą do skutecznego opanowania tego demona jest uznawanie (zwłaszcza głośne) wartości innych (oczywiście nie chodzi o fałszywe próby przypodobania się), szukanie metod owocnej współpracy i – jeśli przypadnie nam zadanie kierowania innymi – pokorne podjęcie własnych zadań bez nieustannego przypominania własnej roli.

Pycha – Ewagriusz twierdzi, że demon pychy ukazywał mu Pana Boga jako bezsilnego a jednocześnie faworyzującego niektórych. Wtedy wzrastała "nieuporządkowana miłość własna", która ukazywała mu samego siebie w krzywym zwierciadle – jako osobę szczególnie godną szacunku, jako tego, który wybrał trudniejszą drogę. Nasz autor zauważa, że pycha to urojenie, zła gorliwość, która zmierza do pomniejszania innych, gardzi słabymi i upadającymi. Lekarstwem na pychę jest uświadamianie sobie zależności od Pana Boga (zależności, która ostatecznie jest źródłem prawdziwej siły), dobry dystans do samego siebie (dzisiaj powiedzielibyśmy raczej: poczucie humoru, umiejętność żartowania z siebie) – postawa walki z pychą ostatecznie prowadzi do zadowolenia z życia, do chwalenia Boga i promieniowania radością.

 


fot.www.sxc.hu

 

Luksusy

Znany polski filozof (nawrócony pod koniec życia), Leszek Kołakowski w swojej książce "Mini wykłady o maxi sprawach" pisze ciekawie o luksusie. Odwołując się do powszechnej intuicji, twierdzi, że – jak chciwość jest czymś nagannym, tak dobrze pojęty luksus może bardzo upiększać i wzbogacać nasze życie. Zwłaszcza, że – patrząc bardziej skrajnie – luksusem można by nazwać wszystko, co nie jest niezbędne do przeżycia, czyli tak metalowe narzędzia jak prąd, elementarne (dla nas) wytwory techniki czy dzieła sztuki, które konsumujemy, słuchając muzyki, kontemplując rzeźby czy malarstwo. Luksusem według dzisiejszego świata jest na przykład samochód 30 czy 50 razy droższy od przeciętnego, który jednak wcale nie jest 30 czy 50 razy lepszy. Luksusem jest zegarek, przy zakupie którego prawie wcale nie patrzyliśmy na dokładność mierzonego czasu, a jedynie na nazwę firmy czy panującą modę. Tak rozumiany luksus jest zbędny, czyli dość łatwo staje się źródłem źle umiejscowionego poczucia własnej wartości.
Luksusy, które wcale nie muszą spowodować złej postawy to na przykład (oczywiście to nieliczne, nieco przypadkowo wybrane dobra):

Sukces – jeśli potraktujemy jakieś zwycięstwo jako znak łaski Bożej, czyli okazji, by ze Stwórcą współpracować, to będzie prawdziwym naszym zwycięstwem, ale jeśli stałby się sposobnością, by przeżywać go jako zwycięstwo nad kimś, kto jest słabszy czy mniej zaradny, to stanie się porażką.
Poczucie bezpieczeństwa – jest wartością, bez której nie da się żyć, ale też nie może być nabyty za cenę "sprzedania" takich wartości jak godność człowieka czy wierność prawdzie albo zobowiązaniom.
Dostatek – jest w Piśmie Świętym taka krótka modlitwa:

nie dawaj mi bogactwa ni nędzy,
żyw mnie chlebem niezbędnym,
bym syty nie stał się niewiernym,
nie rzekł: "A któż jest Pan?"
lub z biedy nie począł kraść (Prz 30, 8b-9c).

Doznanie – może być poznaniem, nauką, może też być poszukiwaniem przyjemności jako celu – wówczas jest to pierwszy stopień do degradacji.
Kierownictwo duchowe – nie jest niezbędne do zbawienia, ale setki lat doświadczeń przynoszą dowody, że stanowi dla tych, którzy z niego korzystają, ogromną pomoc, są jednak znane sytuacje, gdy staje się okazją do wzrostu zarozumiałości i źle rozumianej dumy.
Ciekawe jest zdanie, które wyczytałem w Internecie po wpisaniu (właściwie przypadkiem) hasła "statki pasażerskie": gonitwa za luksusami, którymi armatorzy chcieliby przytłoczyć pasażerów, staje się zagrożeniem bezpieczeństwa jednostek. Czy tak nie jest w naszym życiu?

 


fot. www.sxc.hu

 

Pożytki

O tych najkrócej. Bo trzeba samemu odkryć, że ból może stać się okazją, by cenić zdrowie, że niedostatek jest okolicznością, która zachęca, by bardziej ufać i dziękować za to, co się już ma do dyspozycji, a przyjaźń to takie dobro, które jest znakiem Bożej miłości i źródłem możliwości wzrastania przez wymianę życzliwości.

 

Ks. Zbigniew Kapłański

~o~

Za: http://www.droga.com.pl/?a=newspaper_art&id=245

Fotka: There is nothing better than a luxury cruise.

Inne zapisy autora:

0

DelfInn

Domena: eukarionty, Królestwo: zwierzeta, Typ: strunowce, Podtyp: kregowce, Gromada: ssaki, Rzad: walenie, Podrzad: zebowce, Rodzina: delfinowate, Rodzaj: Delphinus, Gatunek: delfin zwyczajny (na zdjeciu d. butlonosy)

274 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758