Bez kategorii
Like

Dawno temu, gdy było normalnie…

01/10/2012
621 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
no-cover

burmistrz uratował miasto

0


 

W "Dodatku Orędownika Ostrowskiego" z dnia 11.07.1933 znalazłam ciekawy artykuł.
Oto jego przedruk.
 
"W malowniczej okolicy austriackiego Tyrolu pomiędzy Salzburgiem, a Innsbrukiem leży małe, bo zaledwie 4 tys mieszkańców liczącego miasteczko.

O tem miasteczku, o jego istnieniu nikt by się zapewne, na szerokim świecie nie dowiedział, gdyby nie to, że wydarzyła się tam jedyna w swoim rodzaju historia, a autorem owego niezwykłego zdarzenia był burmistrz miasteczka.

Miasteczko nazywa się Wörgl i zdarzyło się tak, że w początkach ubiegłego roku 1.500 mieszkańców z pośród 4 tys. było bez pracy, mimo, że wielu Wörglan wywędrowało za robotą do Salzburga, Innsbruka, a nawet do samego Wiednia.

Cóż było robić? Sytuacja zdawała się być beznadziejna, gdyż podatki coraz słabiej wpływały do kasy miejskiej, a największa fabryka miejscowa wyrabiająca celuloid na wywóz groziła zamknięciem swych podwojów.

Wtedy wystąpił na widownię pan burmistrz.

Był to były żołnierz Michał Unterguggenberger.

Wpadł on na pomysł niezwykły. Oto, postanowił wypuścić własną walutę miasteczka. Miały to być bony na pewną określoną sumę, papierki po 10, 5 i 2 szylingi wartości. Z pomocą dwu obywateli miasteczka przeprowadził swą ideę.

Chodziło o to, by ludność nabrała zaufania do tych nowych "pieniędzy”. Burmistrz osiągnął to w ten sposób, że przyjmował bony za wszelkie opłaty komunalne.

Plan powiódł się wyśmienicie. Co prawda, pieniądze poza miastem nie były pieniędzmi, ale tutaj można było za nie wszystko kupić, a oto przecież  chodziło.

Miasto zainaugurowało roboty miejskie, za które płaciło bonami, zatrudniło bezrobotnych i zyskało wspaniałe bruki, linię tramwajową i świetnie szlaki dla narciarzy.

Dokonano robót na sumę 100 tys. szylingów, mając w kasie miejskiej zaledwie 12 tysięcy.

Do tak oporządzonego miasteczka zaczęli tłumnie ściągać goście na sporty zimowe. Przyciągały ich znakomite bruki, jasne oświetlenie, doskonałe gospody i ułatwienia dla narciarzy.

Wörgl stało się ulubioną stacją zimowych sportów, a wraz z tymi gośćmi płynęły do kas miasta prawdziwe pieniądze, które zastępowały bony.

Miasto było uratowane, dzięki inicjatywie mądrego burmistrza."
 
Dobrze, że wówczas nie wymyślono jeszcze podatku VAT.
 


0

Ewa Rembikowska

Spojrzenie na wspólczesnosc przez pryzmat historii mojej wielkopolskiej rodziny.

127 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758