ONA I ON
Like

Czystość przedmałżeńska

20/05/2014
1211 Wyświetlenia
10 Komentarze
18 minut czytania
Czystość przedmałżeńska

Wiele czytałem o tym, jak głębokim, potężnym doświadczeniem jest czysta, bezgrzeszna miłość. Oto dwoje ludzi, oboje czyści seksualnie, a ich związek pobłogosławiony przez Pana Boga w postaci sakramentu udzielonego przez kapłana – stają naprzeciwko siebie, ubrani jedynie w miłość i katolicką żądzę, emanując moralną siłą zaklętą w pragnieniu założenia rodziny.

0


 

 

Negocjacje z miłością

 

Tak to mniej więcej wygląda w głowach ludzi, wierzących w taką właśnie wizję miłości. Stawiają oni tej darmowej, powszechnie dostępnej, cudownej sile w człowieku warunki – miłość we mnie pojawi się wtedy, gdy dziewczyna zrobi to i tamto, będzie taka i siaka. Będę kochał gdy te i te warunki zostaną spełnione. A jeśli nie będą, będę się brzydził, odrzucę ją – będę czytał książki o wielkiej miłości, oraz cierpiał z tęsknoty za nią, mając ją pod nosem.

 

Miłość to siła, którą możemy w każdej chwili odczuć – po prostu wyobraźmy sobie coś, kogoś kto wzbudza w nas te, bądź podobne odczucie. I tyle, tylko tyle. Wyobraź sobie, przypomnij, a już czujesz w sobie tę moc… Pulsuje w brzuchu, tańczy w klatce piersiowej, ożywia percepcję i spojrzenie… a Ty chcesz by ktoś Ci ją dał. Po co? Przecież ją masz, to kwestia decyzji i nic więcej. Ktoś kto Ci ją da, na pewno nie zrobi tego za darmo; zażąda czegoś w zamian. Może związku, może podżyrowania kredytu…

 

Pomyśl proszę logicznie. Jeśli przez jedną chwilę możesz poczuć miłość, tylko wyobrażając sobie kochanego pieska, świnkę morską albo koleżankę z gimnazjum, możesz zmienić jedną chwilę w dwie. Możesz? Jasne że tak, spróbuj ją przedłużyć wiagrą swego skupienia na obiekcie Twej miłości. A jeśli są dwie, to niby dlaczego nie dodać jeszcze jednej, by wyszły trzy chwile? Da się, oczywista oczywistość. To dodaj jeszcze dwie, ba! zaszalejmy! dodaj jeszcze trzy chwile. Trzy dodać trzy, daje siedem chwil szczęścia. Pomnóż razy dwa, jak długość złowionej przez Ciebie ostatnio ryby… i mamy czternaście. Bawiąc się tak dalej, możemy przeżyć całe życie w miłości, nie angażując do tego naszego raju żadnych cwaniaczków, interesantów. Egoista! Nienormalny! Pusty! Satanista! Kaleka emocjonalny! Wrzasną wszyscy ci, którzy ostrzyli sobie zęby na Twoje włości i kosztowności. Oni Ci kilka miłych słów, Ty im mieszkanie i samochód. Ale biznes!

 

Wyrachowanie dla rodziny

 

Stawianie warunków ma sens, jeśli pragniemy założyć rodzicę i mieć dzieci – ale do tego nie trzeba miłości. Myślę że 99% rodzin nie zna miłości, bo gdyby większość ludzi ją znała, świat byłby miejscem z radosnymi ludźmi – a skąd w tych ludziach tyle frustracji, no skąd? Ze szczęśliwego, pełnego miłości dzieciństwa? Nie da się inwestować i umieszczać w dziecku miłości, by ono zwracało nienawiść. To tak nie działa. Co inwestujesz, taki zwrot dostajesz. Spójrzmy więc jaki zwrot dostajemy – to ma być ta miłość?

 

Wiadomo że dziewczyna mająca w rodzinie ciężkie choroby, średnio nadaje się na posiadanie dzieci. Oczywiście Panie twierdzą, że miłość pokona wszystkie ograniczenia – ale gdy dziecko będzie latami cierpiało, czasem łącznie z matką, a wszystko będzie skąpane w nędzy i bezradności finansowo emocjonalnej – mamy piekło na ziemi, którego można łatwo uniknąć. Telenowele, filmy romantyczne kreują inną wizję – wspólna miłość pokonuje chorobę, a wszyscy są szczęśliwi. Niestety, życie rzadko ma coś wspólnego z fikcją literacko filmową.

 

Panie uważające stawianie takich warunków za bestialskie, same stawiają warunki mężczyźnie – ma zadbać o rodzinę, pracować, być zaradny i “łebski”. Wiadomo że wybór nicponia rozbije rodzinę – i dokładnie tak samo mężczyzna powinien to widzieć. Wybór kobiety mającej w rodzinie ciężkie choroby, zwiększa szanse na tragedię.

 

Ucieczka w świat fikcji

 

Ale ludzie tak bardzo nienawidzą faktów, realiów i statystyki, że wymyślają wręcz kuriozalne, groteskowe usprawiedliwienia. Np. mówią, że w każdej rodzinie może pojawić się choroba. I owszem, ale rządzi statystyka – ile razy wygrałeś w totolotka? Ano własnie… a przecież ciągle ktoś wygrywa. Dlaczego nie Ty? Bo to jest właśnie statystyka. Wolę wybrać sytuację, gdzie mam większe szanse na szczęśliwe, udane życie. To jak z palaczami, niedzielnymi kanapowymi alkoholikami i całą resztą ludzi, którzy swoje zadowolenie skojarzyli z kosztownym, niszczącym zdrowie nałogiem. Ich argumenty wydają się mocne… ale tylko wydają się. Kiedyś każdy na coś umrze! rzęzi i pokasłuje palacz, naciągając wargę na zęby, by otoczenie nie widziało ich żółto czarnej barwy. Oczywiście że tak, ale jedni umrą w wieku 80 lat na zawał, będąc sprawnymi i funkcjonalnymi, a inni w wieku 70 lat, gdzie ostatnie trzydzieści na wziewnych sterydach, wózku, coraz częstszym szpitalu i bezustannym kaszlu.

 

Mój ojciec po latach palenia, wylądował na wózku inwalidzkim. Ma sprawne ciało, ale płuca nie wyrabiają gdy chodzi. Szpital i niezwykle bolesne zabiegi, szybko przekonały go do rzucenia palenia. Tylko że tata nigdy nie udawał, że na coś trzeba umrzeć i że pali bo lubi – palił, bo nie umiał rzucić, tak jak miliony ludzi i ja sam, do czasu kiedy dowiedziałem się że lada moment idę pod namiot tlenowy. Ten strach zadziałał na mnie tak mocno, że rzuciłem. Mam silne przekonanie, że drugi raz przez piekło odstawienia bym już nie przeszedł. Kilkanaście lat paliłem, papieros był dla mnie środkiem przeciwlękowym i uspokajającym. Ale cena za te ochłapy chemicznego relaksu i otumanienia była straszna. Dlatego nikt mnie nie nabierze, że pali bo lubi. Palisz, bo jak nie wciągasz do płuc cuchnącego dymu, to czujesz się źle. Palisz bo musisz, bo cuchnący nałóg ma nad Tobą władzę, decyduje o Twoim życiu, ustawia Ci znajomych, czas wolny, pożera wszelkie zaskórniaki…

 

Rzężący śmiech nałogowca

 

Alkoholicy śmieją się z abstynentów, twierdząc że czasem trzeba zaszaleć. Jasne, ale ta zabawa dla nich to picie, by odczuć przyjemność. Jak nie ma picia, pojawia się dyskomfort, nerwowość, wszystko nas rozbija i drażni. Tylko kilka piwek jest w stanie dać nam chwilowy luz. Ktoś kto nie pije, osiąga go oglądając serial, idąc na spacer, grając w ulubioną grę. A gdy nie idzie na spacer? Normalnie żyje. Nasz mądraliński natomiast nie może sobie znaleźć miejsca, wierci się i kręci, mając w głowie obraz zimnej, rozkosz-dającej butelki piwa. Okazje zawsze się trafiają – jeśli chcesz, można codziennie oblewać czyjeś sukcesy, porażki, rocznice, miesięcznice, tygodnice i dziennice – nie potępiam, sam piję. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – nie oszukujmy sami siebie. Zwykłemu człowiekowi hormony przyjemności uruchamia spacer – weekendowemu alkoholikowi piwo, a mądremu człowiekowi akt woli – np. pomyślenie o czymś przyjemnym. Jak pomyślisz o cytrynie, pojawi się ślina. Mózg nie odróżnia wyobrażenia od rzeczywistości – ktoś kto poważnie myśli o swoim życiu, wie że zadowolenie to kwestia decyzji – nie trzeba do tego związków, wódy, papierosów, narkotyków, ajfona i tego wszystkiego, co ma tę przyjemność wzbudzać.

 

Najpierw Cię programują jak pralkę – to i to ma dać przyjemność. Ty to łykasz, i podążasz ścieżką wyznaczoną przez projektantów Twego życia. Kto mądry, nigdy nie pójdzie ścieżką tradycji czy promowanych trendów – sam wyznaczy drogę swego życia.

 

U Żydów, czyli jak widać po tym, kto nami rządzi w każdej niemal sferze życia, najmądrzejszych ludziach świata, tak właśnie aranżuje się małżeństwa. Robi się dokładny wywiad, na co choruje rodzina młodej kobiety. Jeśli była choroba, żaden żyd się z nią nie ożeni. Oni wiedzą jak to działa, dlatego rządzą Twoim kredytem hipotecznym. Ty nie wiesz, więc musisz brać ten kredyt i marzyć o wygranej w totka. Ludźmi głupimi i wierzącymi w mądrości z seriali rządzą ludzie mądrzy – oni też lubią się oszukiwać, ale w innych sferach.
Ale wróćmy do tej czystości przedmałżeńskiej…

 

Wystrzał błony, wschód czystości

 

Będąc już doświadczonym mężczyzną, będąc z dziewicą niespecjalnie czułem bym wyważał te drzwi… tym bardziej niedoświadczony facet, nie mający co najmniej kilkunastu, kilkudziesięciu kobiet, nic nie poczuje. Silne emocje, strach przed porażką, poczucie że oto właśnie dzieje się coś niezwykłego – wszystkie te czynniki wpływają na to, że percepcja, odbiór wrażeń jest mocno zniekształcony. Jeśli ten mężczyzna jest religijny, ma w głowie wzorzec, program – że seks po ślubie z dziewicą jest czysty moralnie. Stawia warunek – kobieta ma być czysta, czyli być dziewicą. Jeśli spełni wszystkie założenia, pojawia się zgoda na jego zdaniem satysfakcjonujący seks, będący wstępem do miłości. Tymczasem kobieta wcale nie musi być “czysta”, może mieć w swej karierze niejedną szaloną galopadę. Ale jeśli facet o tym nie wie… przeżyje przyjemność, chociaż nie zawsze. Gdyby wiedział, jego świadomość doświadczyłaby uczucia obrzydzenia, ohydy i złości.

 

Jak więc Państwo sami widzą, rozkosz nie zależy od rzekomej czystości, a od stanu umysłu mężczyzny i jego wiary. Do tej pory pamiętam dziewczynę, która dziewictwo trzymała dla tego jedynego, a hojnie rozdawała swe proktologiczne wdzięki. Była nieprawdopodobnie doświadczona… i być może niejeden głupiec będzie miał satysfakcję, że jego dziewczyna jest “czysta”, bo był opór i poleciała krew. Jeśli ma szczęście, nigdy się nie dowie jaki jest ograniczony. Szczęście w nieszczęściu…

 

Tele – jądra

 

Czystość rozumiana jako dziewictwo i wiara w określony program religijny (których jest tysiące), to tylko koncepcja, pewna wizja w głowie, Twojej głowie. Odtrącenie dziewczyny która miała za sobą seks, jako brudnej i nieczystej, jest w mojej ocenie bardzo dla niej krzywdzące. Mam taki przykład z życia wzięty. Do czasu gdy nie przeczytałem słynnej książki Ferrisa “24 godzinne ciało”, nosiłem w kieszeni spodni komórkę. Gdy wyczytałem że powoduje to obniżenie jakości nasienia, obniżenie wydajności seksualnej – co potwierdził eksperyment autora książki, telefon w kieszeni sprawia że czuję się źle. Odkładam go kiedy mogę, ale nie zawsze się da. Wtedy odczuwam dyskomfort, lękliwie spoglądając w kierunku swoich genitalii. Biedactwo! Przy okazji to smartfon nokii, który potrafi bez zdjęcia blokady sam zadzwonić do innej osoby (!), więc będąc z nim przeżywam ciężkie chwile. Kto wie, czy jak kogoś obgaduję i oczerniam, ten ktoś właśnie tego nie słucha?
Informację o jego złym wpływie na jądra, można porównać do programu religijnego. Gdybyś nie uwierzył że brak seksu jest “czystością”, nie miałoby to dla Ciebie znaczenia. Ale że taką informację Ci przekazano, a Ty w nią uwierzyłeś – podążyły za nią hormony; Stresu gdy dziewczyna jest “nieczysta”, a nagrody gdy “czysta”.

 

Dla mnie to dziecinada, gówniarstwo. Czystość i brud to kwestia uczciwości, jasności myśli, życiowych intencji i celów. I nigdy nie zamieniłbym uczciwej, dobrej dziewczyny “nieczystej”, na zazdrosną, tłukowatą dziewicę która rzekomo jest “czysta”. Czysta i nieczysta to tylko słowa, mające wywołać określoną reakcję emocjonalną u Ciebie; to wszystko. Jeśli dziewczyna jest wobec mnie w porządku, ma dobre serce – nie interesuje mnie ilu miała przede mną. Tu i teraz jestem ja, a za jakiś czas wszyscy umrzemy. Szkoda mojego czasu na gówniarskie dyskwalifikacje często porządnych ludzi – w imię jakichś, pożal się Boże, ideałów, tfu! Poznała chłopaka, kochali się – rozstali się, bywa. Mam nią gardzić, bo się zakochała i “dała”? Byłbym wtedy ostatnią świnią, głupcem.

 

——————————–

 

Zapraszam do kupna moich e książek “Stosunkowo dobry”, oraz “Wyprawa po samcze runo” KLIK. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki “Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@poczta.onet.pl

Inne zapisy autora:

0

samiec
samiec http://www.samczeruno.pl

Mojemu ciału dano imię Marek. Przepchnięto je przez szkołę z tytułem ekonomisty. Teraz te ciało działa jako pisarz, ale kim tak naprawdę jestem, nie mam kurwa bladego pojęcia.

126 publikacje
85 komentarze
 

  1. Avatar Ben

    Ani słowa o telegonii, czyli temat niedopracowany , pozdrawiam

    0
  2. Avatar Janusz

    Pana tekst jest kuriozalny. Pan lubi tak a inny siak. Jeden lubi orzeszki, inny jest na nie uczulony.
    W rozwoju osobniczym u dzieci można zaobserwować pewne zjawisko. Otóż dzieci na samym początku uważają że skoro ta sama rzecz podoba się im, to z pewnością podoba się też innym ludziom. Na przykład. Dziecko lubi mdłą kaszkę i chętnie chce się nią dzielić z rodzicami, dla których jest ona niesmaczna. Wraz z rozwojem intelektualnym uczymy się że ludzie są różni, mają różne potrzeby, oczekiwania, estetykę etc. Mam jednak wrażenie że Pan się jakoś nie rozwinął i nie nauczył się tego. Może choć na stare lata, warto zrozumieć że ludzie są bardzo różnorodni. Inaczej ostatnie zdanie z Pana felietonu, będzie Pana najlepszą charakterystyką.

    0
    • Avatar Wojtek

      Wiadomo, że ludzie są różni, ale gdyby autor każde swoje zdanie usprawiedliwiał, że nie dotyczy wszystkich, że na pewno są tacy, którzy mają inne potrzeby,… to taki tekst nie zawierałby treści.

      Ja też mocno się różnię w wielu sprawach od autora, ale bardzo lubię jego pisanie ze względu na to, że pisze w sposób stanowczy, a nie pustosłowie byle nikogo nie urazić.

      0
      • Avatar janek

        Autor tych wypocin w buraczany sposób opisuje temat, deprecjonując ludzi o innym światopoglądzie. Nie wiem skąd jego przekonanie że wszyscy powinni być tacy jak on.

        0
  3. Avatar Joanna d'Arc

    Panie Marku, czy słyszał Pan o prawie pierwszych połączeń dotyczącego kobiet ? Otóż, pierwsze przeżycie staje się modelem, który odciska piętno na CAŁE życie. Pierwszy stosunek seksualny jest dla kobiety wzorcem, wg którego przeżywać będzie każdy następny stosunek.Nie pozostaje to bez wpływu na uczuciowość itd wobec partnera. Czy wie Pan, że kobiety nie mogą być kiperami ? Pierwszy wypity trunek, będzie rzutował na smak następnych . Na matkę swych dzieci niech Pan wybierze niewiastę skromną, dobroduszną, pobożną, gospodarną i koniecznie dziewicę.

    0
    • Avatar Stef

      Odnośnie kobiet nie mogących być kiperami : kobiety sa kiperami i to nie
      gdzie indziej a w Polsce. Wsrod kiperow w polskim przemysle spirytusowym,
      jest ich dość sporo. Podobnie jest na świecie. jedne z najlepszych na świecie szampanów (z wyjatkiem Dom Pergnion i Kruga) to domy zalozone przez tzw. szampanskie wdowy by wymienić tylko Pommery, Veuve Cliqout i jeszcze pare jeszcze innych.

      0
    • Antonio Antonio

      Wiedziałem, że z tym wpisem jest coś nie tak. 😉
      Ja w szkole uczyłem się prawa Ohma np. ,lub prawa Archimedesa. Poczułem, że jestem mocno niedokształcony, skoro nie słyszałem “O prawie pierwszych połączeń dotyczącego kobiet” . Czyżby to nowe GENDER – BLENDER. 😉
      A teraz poważniej: Co to za bzdury, kompletnie nie pokrywają się z moimi doświadczeniami z kobietami. Otóż jedna z moich dziewczyn z przed ponad 10 lat (a miałem ich kilka, przed żoną) nie dopuszczała nawet myśli żeby mnie nie przetestować, przed “ewentualnym” ślubem. Lubiła seks i tylko czekała aż przyjadę z uczelni żeby mnie wydy………..ć. 🙂
      Mówiła że jej pierwszy był raz był nieudany ale sie kompletnie nie zraziła. Robiła to z chęcią i miała ogrom przyjemności – to naprawdę dało sie wyczuć. Później okazało się że nie tylko ze mną tej przyjemności szukała, i to było powodem rozstania. 🙂
      To tylko jeden z przykładów jaki najbardziej utkwił mi w pamięci. Kazda z moich dziewczyn była inna, ale tylko jedna nie lubiła seksu.
      Moja obecna żona także nie była dziewicą jak się poznaliśmy, ale lubiła seks i nigdy nie oponowała, nawet mówiła kiedy “może”. 😉
      Przeszło jej po slubie, juz mniel lubiła seks, a po 10 latach związku powiedziała mi w końcu uczciwie, że nigdy nie miała orgazmu (czego się i tak domysliłem wcześniej) w trakcie i tylko udawała. Ale ogólnie ma i wie co to jest, ale kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach MA tego się tez nie dowiedziałem. Jeśli to “prawo pierwszych połączeń” jest empirycznie udowodnione i jest prawdziwe, to nawet nie chce wiedzieć kiedy osiąga orgazm i w jakich okolicznościach. ;). :). 🙂
      Ale się rozbawiłem, oby więcej twoich wpisów Joanno d’.
      Pozdrawiam
      P.S. A propo kiperów, to wiedziałem, że są tam kobiety, ale nie znałem szczegółów. Np. tak jak Stef

      0
  4. Avatar Joanna d'Arc

    WSz Panowie Stef i Antonio,
    1. Prawo pierwszych połączeń sformułowała prof. Hanna Malewska.
    2. Pan Antonio- problemy seksualne Pańskiej żony są niezbitym dowodem na prawdziwość prawa pierwszych połączeń. Kobiety, z którymi Pan kiedyś miał pierwsze w ich życiu stosunki seksualne przeżywają takie same problemy w ew. małżeństwach – także udają orgazm i satysfakcję seksualną, a ich mężowie.. Eh..
    3. Niemal każda kobieta na początku życia seksualnego nie przeżywa orgazmu. Dopiero po jakimś czasie (latach) umiejętnego postępowania ze strony mężczyzny budzą w kobiecie przyjemne odczucia podczas współżycia.
    4.Moja matka, zakochała się w pewnym Tomaszu, urodziło się dziecko… Jednak Tomasz nie zdecydował się na małżeństwo. Ożenił się z inną kobietą, moja matka poślubiła mojego ojca. Małżeństwo było wielką pomyłką, tak samo małżeństwo Tomasza. Krótko przed swoją śmiercią (miała lat 94), choć upłynęło 75 lat, matka z rozrzewnieniem wspominała swoją Wielką Miłość ! Przez wszystkie lata pożycia oszukiwała mojego ojca, czyż nie ?
    5. Przypominam, że we współżyciu seksualnym nie ma równości między kobietą i mężczyzną- wszak stosunek odbywa się W KOBIECIE.
    6. Nie będę już zaglądać do tego tematu.
    7.Pozdrawiam.

    0
    • Antonio Antonio

      Po pierwsze dziekuje Sz.P Joannie d’ za wpis.

      Punkt 1 – nic o nim nie wiem, ale poszukam, dziekuje za wskazówkę.

      Punkt 2 – nic nie pisałem o problemach z osiągnięciem przez pozostałe. Napisałem,że tylko jedna nie lubiła i miała ewidentne problemy z seksem ( nie lubiła seksu ). Sama mi to wiele razy powtarzała.

      Punkt 3 – na pewno bym się zgodził, gdyby znowu nie ten “nieszczęsny” mężczyzna. Otóż kobiety które chcą zaspokojenia same nakierowują mężczyznę, co powinien robić i jak, dodatkowo jeśli to nie pomaga same biorą sprawy w swoje ręce, a bardziej w “palce”. 🙂
      Wiem to z doświadczenia, moja żona nie była moją pierwszą . a ponad rok temu zapadła decyzja że nie będzie tylko ona. Miałem dość krętactw (żony) i zacząłem sobie przypominać, jak wygląda normalny seks.
      Otóz okazało się że kobiety(a) osiąga(ją) orgazm i jak naprawdę chcą to pokierują i sobie pomogą.
      Moja partnerka ostatnia do której jeżdżę co jakis czas, powiedziała mi że nie wyobraża sobie seksu bez spełnienia, to bardzo odpręża i dlatego uprawia seks, Gdyby każdy był zakończony udawanym orgazmem, to mężczyźni byliby jej tylko potrzebni do układania kafelek. 🙂
      Tak na marginesie: ostatnim razem gdy u niej byłem, nie udało jej sie, mimo wszystkich wysiłków, ale szczerze powiedziała że to z Jej strony jest problem. Miała jakiś trudny tydzień, duzo stresów i nerwów i dlatego nie potrafiła sie odpowiednio odprężyć.
      Czyli jednak można!!!!. A nie pierdz……ić w kółko że facet, tylko facet, ble,ble,ble. 😉

      Punkt 4 -mój ulubiony. Oj drogie kobiety , jesteście dla mnie taka tajemnicą jak “zapchany filtr paliwa dla mechanika”.
      Kobiety “uwielbiają” wspominać, rozpisywac się na temat “UKOCHANYCH” z którymi akurat nie są w związku. Moje zycie na pewno byłoby niemal idealne, z moja prawdziwą miłością, itd. itp.
      Ale nie są (w zwiazku) i dlatego to wszystko dzieję się w ich wyobraźni (matka z rozrzewnieniem wspominała swoją Wielką Miłość ! ). Gdyby tylko byliby małżeństwem ów “CZAR” prysłby jak bańka mydlana. Szara rzeczywistość + wiele wzajemnych zranień. 😉
      A skoro był taki CUDNY to nic innego jak rozwód i się pobrać z ukochanym. 🙂

      Punkt 5 – niekoniecznie w kobiecie, poza jej ciałem również. 🙂 A propo równości to faktycznie jej nie ma, facet musi się namęczyć okropnie, kobieta z reguły leży i wymaga. 😉

      Punkt 6 – Ja już także nie będę nie będę zaglądał do tego tematu ( zwol. lek. mi się kończy).

      Punkt 7 – Pozdrawiam bardzo serdecznie

      P.S. Z własnego doświadczenia wiem oraz z doświadczeń moich przyjaciół (niekoniecznie mężczyzn), że za nieudany seks kobiety w przeważajacej wiekszości obarczają mężczyzn.
      A tak naprawdę same są oziębłe, nie przepadają za seksem, mają złe doświadczenia z przeszłosci o których nie chca mówić a co za tym idzie nie chcą podjąć terapii w celu wyleczenia, albo nawet nigdy w życiu nie osiągnęły orgazmu i nawet nie wiedzą co to jest. itd. Czyli prosto, bez kretactw – wina leży po ich stronie Ale czy którakolwiek z powyższych przyzna się do tego. NIGDY. NIGDY. NIGDY. Wybierają kłamstwo!!!!!!!! i na nim opieraja swoje życie z partnerem.
      Przykład. Mój dobry przyjaciel niemal codziennie słyszał, że życie z nim to horror, że wszystkie kłótnie przez niego i nawet choroby dzieci także (koklusz o raz trzęsienie ziemi, równiez), że zycie bez niego byłoby bajką i takie tam bzdury. 😉
      To złozył wniosek o rozwód (aby żyło się lepiej:)), a tu co w domu awantura, że jak ON śmiał. Nie dała mu rozwodu i robiła wszystko co mozliwe aby go nie uzyskał. Koszmar trwał kilka lat, aż udało mu sie uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie (jej winie). Innego wyjścia nie było. Teraz on ma w domu spokój, a jego była która mieszka osobno “koszmar” dalej, tylko teraz ciężko jest jej komukolwiek to przypisać.
      Taka jest wasza kobieca mentalność. Mam na myśli większość kobiet, nie chciałbym obrazić tych które postępują “szlachetnie i uczciwie”. 😉

      0
      • Avatar Jolasia

        I to jest własnie to – co to za życie? Wiele partnerek przed ślubem, potem zdradzanie żony, to jest dobre? To jest ta recepta na udane życie i sposób do osiągnięcia jedności małżeńskiej?

        PS. Pisze, że niektóre kobiety mają złe doświadczenia seksualne z przeszłości – to zawiera się właśnie w prawie pierwszych połączeń, które tak na początku wyparłeś 😉

        0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816