Globalnie i Lokalnie
Like

Czy nam zależy, aby Rosja zdechła?

10/06/2014
416 Wyświetlenia
2 Komentarze
8 minut czytania
Czy nam zależy, aby Rosja zdechła?

Problemem Polaków jest patrzenie na rzeczywistość przez pryzmat własnego grajdołka. Zniszczenie Rosji i wybicie się na hegemona Europy Środkowo – Wschodniej a może i Międzymorza to sen nierealny i ocierający się o imperializm. Aby myśleć o hegemonii trzeba mieć siłę. Najlepiej własną. I najlepiej gospodarczą. Bez liczenia na sojusze albo, że słabsi dołączą zamiast zazdrościć.

0


Grizzly_Denali_edit[1]

 

Najpierw Polska musiałaby uzyskać duże znaczenie w UE, a na to Niemcy nie pozwolą. Oczywiście, że nie przemocą, ale ekonomią. Polska jest za słaba gospodarczo, militarnie i mentalnie aby dyktować warunki swoim sąsiadom albo przynajmniej narzucać priorytety. Interesy Polski, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii są zupełnie inne a często sprzeczne.



Jest oczywiście cień szansy aby znaczenie Polski wzrosło w dłuższej perspektywie, ale na to trzeba cierpliwości i pracy u podstaw. Poczynając od edukacji, nauki, zaawansowanych technologii, innowacyjności, poczucia własnej wartości, narodowej gospodarki i ekonomii. A przede wszystkim zimnej kalkulacji. Czy polskie elity polityczne i rząd na to stać? I co ważniejsze – czy Polaków stać na wzniesienie się ponad podziałami i zjednoczenie w imię wspólnych narodowych interesów? Śmiem wątpić.



Zabetonowany przeciwstawny sobie układ moherowo-lemingowy z szukaniem zbawcy na białym koniu od czasu do czasu (a to Tymiński, a to Palikot, a to Korwin-Mikke) nie jest gwarantem świetlanej przyszłości Narodu.



Zrozumiałe, że Polacy chcieli by zyskać na znaczeniu, zapewnić sobie większe bezpieczeństwo zewnętrzne i socjalne, ale aby to osiągnąć potrzeba lat i bardzo szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego; wręcz skoku cywilizacyjnego. Fajnie było by dogonić te najbogatsze kraje; tylko, że one nie stoją w miejscu…



Polacy boją się Rosjan. To naturalne i całkowicie uzasadnione, choćby historycznie. Jednak więcej można zyskać na zacieśnianiu kontaktów, wymianie handlowej, kulturalnej niż na skrzykiwaniu innych do rusofobii. Takie nastawienie po części można to wytłumaczyć stwierdzeniem, że do tanga trzeba dwojga. Jeśli dodamy do tego faszystowską ideologię Dugina to mamy czarny obraz o który nam chodzi.



Ale czy inni (Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy, Litwini, Czesi czy Turcy) podzielą nasz sposób patrzenia i oceny rzeczywistości? Śmiem wątpić.



To co powyżej napisałem to jakby tło, perspektywa do zrozumienia sposobu patrzenia Polaków na Rosję.



Idąc dalej trzeba spojrzeć na sytuację międzynarodową w sposób globalny i całościowy. Po pierwsze świat długo pozostanie jeszcze jednobiegunowy z USA, UE i szerzej zachodnią cywilizacją, jako tymi, którzy decydują i wyznaczają kierunki rozwoju, dyktują ograniczenia i wartości pozostałej reszcie świata. To dobrze, że jesteśmy po właściwej stronie.



Ale – po drugie – niestety tylko po części. Po prostu dlatego, że to pieniądz rządzi światem, a interesy międzynarodowych korporacji marginalizują coraz bardziej polityki zagraniczne poszczególnych państw narodowych. Polska oczywiście chciała by aby ten miedzynarodowy kapitał pracował w jej interesie. Tylko, ze inni nie za bardzo chcą dzielić się władzą i środkami jej realizacji.



Po trzecie – trzeba spojrzeć jaki jest obecnie układ sił w świecie i gdzie są największe zagrożenia dla cywilizacji zachodu i amerykańskich interesów. Bynajmniej nie jest to Rosja. Już większym problemem są ekstremiści muzułmańscy rosnący w siłę w państwach Zachodu, oraz wprowadzający szariaty u siebie.



Jednak największym zagrożeniem dla naszego świata są Chiny. I to z nimi już wkrótce będziemy musieli się zmierzyć. Ten kto zetknął się osobiście z Chińczykami tak ochoczo przyjeżdżającymi do nas na saksy i na nasze uniwersytety; kto doświadczył ich arogancji, buty, poczucia wyższości ten wie o czym piszę. Już niedługo mogą być u nas jak szarańcza. Jak narazie zależą jeszcze od nas – od naszego kapitału, finansów, technologii; ale mają zasadniczą przewagę nad nami: nie są rozleniwieni jak my, nie mają w priotytetach wygodnego życia w bezpieczeństwie socjalnym jak my i nie są jak my indywidualistami.



 Do czego zmierzam? – Do tego, że już niedługo świat będzie potrzebował Rosji; jej przestrzeni i zasobów naturalnych. I kto wie, czy samoloty NATO nie będą patrolować granicy rosyjsko-chińskiej?



Innymi słowy Rosja bez Putina, bez imperialnych zapędów i bez faszystowskiej ideologii Dugina jest naturalnym sojusznikiem naszej łacińskiej cywilizacji. Chociaż z nami słowianami nie mają zbyt wiele wspólnego, to jednak też chrześcijanie. Przynajmniej ci w Moskwie.



Nie leży w polskim interesie szukania zwady z Rosjanami. Na dłuższą metę możemy kibicować demokratycznym przemianom w Rosji; przebudzeniu ich świadomości. Zacieśniać kontakty i robić interesy. Po prostu być. Być z Rosjanami – z tymi, którzy odważą się publicznie wyrazić swoje zdanie odmienne od putlerowskiej propagandy. No i czy naprawdę wierzycie, że wszyscy Rosjanie są ogłupeni przez ich media?



Wpływ jaki miała (i ma) Polska przez to, że była razem z Ukraińcami na Majdanie w ich zrywie wolności jest nie do przecenienia. I że nie uległa banderwskim fobiom (całkowicie uzasadnionym) – to cud.



Demokratyczna, rozwijająca się gospodarczo Ukraina, gdzie ludzom żyje się coraz lepiej, i z perspektywą lepszego jutra w wolnym świecie będzie największym destruktorem Rosji. A właściwie ich przemiany na lepsze.



– Bo na tym nam powinno zależeć, a nie na konfrontacji z Moskwą imperialną i osaczoną (która wtedy może okazać się groźna).



Reset miał sens. Wyścig zbrojeń to zmuszenie Rosjan do unowocześniania i zwiększania ich potencjału militarnego. Nie na tym może nam zależeć.



Paradoksalnie więcej możemy zyskać nie wychodząc przed szereg i utrzymując status quo (chociaż po cichu zabezpieczając się i rosnąc w siłę). To się nazywa uśpić czujność przeciwnika.



Amerykańskie bazy wojskowe, elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej na polskiej ziemi mogą tylko rozjuszyć ruskiego niedźwiedzia. Czekać aż sam zdechnie – to jest sztuka.



A jak by ktoś więcej na temat tej sztuki chciał poczytać to odsyłam do nieśmiertelnego Sun Tsu i jego sztuki prowadzenia wojny. 

MS
________________________________________

zapraszam na mój blog:   1do10.blogspot.com

Inne zapisy autora:

0

Mind Service
Mind Service http://1do10blogspot.com

15 publikacje
23 komentarze
 

2 komentarz

  1. Avatar kaz

    Relcje miedzy Polakami I Rosjanami najlepiej ilustruje nastepujacy przyklad (epizod) z czasow II WS: osobiscie znalem dwoch partyzantow z oddzialu AK w pow. Tomaszow lub. , ktory bardzo pomagal ruskim partyzantom tzw. Kowpakowcom, kiedy oni “zawitali” do tego rejonu. W roku 1944 pare osob z tego oddzialu, wsrod ktorych byli moi znajomi otwarcie przywitali zolnierzy Armii Czerwonej. Jak na to zareagowali krasnoarmiejcy? Bardzo prosto w podziece za ta pomoc aresztowali ich i wywiezli na Sybir. Dopiero po 1956 roku wrocili do Polski zeby “slawic” posko-rosyjskie braterstwo broni i przyjazn .

    0
  2. Avatar Krzywousty

    Niezłe jaja.
    Zacieśniać współpracę i wymianę handlową z Rosją a wyjdzie nam to na co? Na dobre? Tak jak to wyszło Ukraińcom?
    Toż większego zacieśnienia niż Rosja-Ukraina wyobrazić sobie nie można.
    Normalnie jaja jak berety z tego artykułu wystają.
    Białoruś sobie zacieśniła i teraz portkami trzęsie…
    Najlepsze co Poska zrobiła i co jej na zdrowie wyszło to fakt że przestawiła swoją wymianę handlową z Rosją na wymianę z Europą Zachodnią i z resztą świata.
    Przewidywalność proszę pana! Przewidywalność!
    .
    Tak sobie próbuję wyobrazić jak byśmy swoją gospodarkę teraz prowadzili gdybyśmy eksportowali wieprzowinę głównie do Rosji.
    Albo na ten przykład jabłka.
    Albo autobusy, silniki lotnicze…
    Wczoraj pierwyj sort, dzisiaj mięso było by parszywe bo by nam się ruska locha przez rzekę zaplątała.
    A jabłka dla ruskiego człowieka nagle zrobili by sie same robaczywki i konieczno by trzeba było na nie szlaban nakładać.
    Toż Elbląg chciał zawiązać bliskie stosunki z takim jednym obwodem na K. Jak im tylko wychodzić zaczęło, zaraz ze względów technicznych Cieśnina Pilawska się była zamkła i po zawiązywaniu…
    .
    Jedyny sposób na trwałe otwarcie Cieśnieny Pilawskiej jest przekopanie własnego kanału.
    Jedyny sposób na niezmąconą wymiane handlową jest wymiana handlowa z każdym aby nie z Rosją.
    Taka jest zwykła hamska rzeczywistość i nie da sie jej zaklinać. Przynajmniej będzie bez niespodzianek.
    .
    A co do Chin…? Są daleko. Bardzo daleko. Nie sądzę by zapędzili się jak Dżingis Han – zresztą proszę pana nie Chińczyk a Mongoł. Chińczycy mają jednak inną mentalność od tej którą pan przedstawia. To nie Mongołowie. A że sobie pewnie Syberię zabiorą… co Polsce do tego? Rosja sobie właśnie też coś zajęła, prawda?
    Nie wiem jak bym się nie starał to nijak nie mogę zobaczyć co dobrego może Polsce sie przytrafić od wielkiej, potężnej Rosji. Wole małą. Takie księstwo moskiewskie…
    I jakoś też nie widzę wojsk NATO broniących Matjuszki Rodiny…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217