WARTOŚCI
Like

Czy Benedykt XVI powiedział już ostatnie słowo jako papież? Poważny problem dla teologów

11/06/2016
474 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
Czy Benedykt XVI powiedział już ostatnie słowo jako papież? Poważny problem dla teologów

Sobotnia wypowiedź arcybiskupa Georga Gänsweina, osobistego sekretarza Benedykta XVI, wywołała spory rezonans w świecie katolickim. Nie tylko sprowokowała szereg komentarzy, lecz także postawiła przed teologami poważny problem do rozstrzygnięcia.

0


Co takiego rzekł arcybiskup Gänswein, który jest zarazem prefektem Domu Papieskiego Franciszka? Podczas prezentacji najnowszej biografii Josepha Ratzingera napisanej przez ks. Roberto Regoliego powiedział o Benedykcie XVI:

Wciąż jeszcze jest za wcześnie, by dokonać ostatecznego bilansu pontyfikatu Benedykta XVI. Papież żyje, a jego posługa trwa nadal, choć w innej formie. (…)

Jak za czasów Piotra, również i dziś Kościół, jeden, święty, powszechny i apostolski, ma tylko jednego prawowitego Papieża. A przy tym od trzech lat żyje wśród nas dwóch Następców Piotra. Nie stanowią dla siebie konkurencji, ale ich obecności jest naprawdę niezwykła.

Byłem świadkiem tego, jak Benedykt XVI na zakończenie swego pontyfikatu złożył Pierścień Rybaka, co normalnie ma miejsce po śmierci Papieża. Postanowił jednak nie rezygnować z obranego przez siebie imienia, w odróżnieniu od Celestyna V, który po rezygnacji na nowo stał się Pietrem da Morrone.

Nie mamy jednak dwóch Papieży, ale posługa papieska została poszerzona, ma elementy czynny i element kontemplacyjny. I dlatego właśnie Benedykt XVI nie zrezygnował ani ze swego imienia, ani z białej sutanny. Dlatego też do dzisiaj jego prawowitym tytułem jest Jego Świątobliwość.

Z tego też względu nie wycofał się do odizolowanego klasztoru, lecz pozostał wewnątrz Watykanu. W 2013 r. ten wielki teolog na Stolicy Piotrowej został więc pierwszym Papieżem Seniorem w historii. Od tej chwili jego rola jest całkiem inna niż wspomnianego już św. Celestyna V, który po dymisji, chciał powrócić do pustelni, został jednak uwięziony przez swego następcę Bonifacego VIII.

Trudno wyobrazić sobie, aby osobisty sekretarz Benedykta XVI mógł wypowiadać podobne opinie na temat charakteru posługi swego zwierzchnika bez uzgodnienia tego z nim samym. Jego oświadczenie to wielka zagadka. Z jednej strony mówi, że „mamy tylko jednego prawowitego Papieża“, a z drugiej, że „od trzech lat żyje wśród nas dwóch Następców Piotra“. Podkreśla też, że posługa papieska Benedykta XVI trwa nadal, a on sam zatrzymał niektóre insygnia władzy papieskiej: imię, tytuł Jego Świątobliwości, czyli papieża (z dodatkiem: senior – lub emeryt, w zależności od tłumaczenia) oraz białą sutannę. Prócz tego Benedykt XVI nadal zachował swój herb papieski i pozostał w Watykanie.

W wypowiedzi arcybiskupa Georga Gänsweina szczególnie zagadkowe jest stwierdzenie, że „nie mamy jednak dwóch Papieży, ale posługa papieska została poszerzona, ma elementy czynny i element kontemplacyjny.“

Co to właściwie znaczy? Teologowie są bezradni, ponieważ nigdy w 2000-letnich dziejach Kościoła nie było takiej sytuacji. Nigdy nie było sytuacji, gdy w jednej „zagrodzie Piotrowej“ przebywali dwaj papieże. Owszem, bywały w historii Kościoła momenty, gdy funkcjonowali dwaj (a nawet trzej) papieże, ale zawsze antagonistycznie do siebie nastawieni i nigdy w jednym miejscu (w Rzymie, w Awinionie, a nawet w Pizie). Zawsze też na końcu Kościół oficjalnie uznawał, że papieżem był tylko jeden z nich, zaś drugi anty-papieżem. Dzisiejsza sytuacja jest więc naprawdę wyjątkowa.

Stawia ona przed teologami szereg bardzo ważnych pytań. Czy możliwe jest w ogóle – z teologicznego punktu widzenia – istnienie dwóch papieży? Ilu Piotrów może być wśród Apostołów? Czy prymat Piotrowy jest zbywalny lub podzielny? Czy posługa papieska może zostać – jak powiedział arcybiskup Gänswein ­– podzielona na dwa elementy, a więc na dwie osoby? Jaka jest relacja między tymi elementami? Czy papiestwo może być ciałem kolegialnym? Co to znaczy emerytowane papiestwo?

To pytania, którymi nikt się do tej pory nie zajmował, bo nie było takiej potrzeby. Teraz sytuacja zmusza, by się do nich ustosunkować. To nie jest przypadek Celestyna V, który zrzekł się papieskich atrybutów: tytułu, imienia, herbu, sutanny i wyprowadził się do pustelni.

Tekst rezygnacji Benedykta XVI, wygłoszony w języku łacińskim 11 lutego 2013 roku, niemal w ogóle nie doczekał się teologicznych interpretacji, choć jest to akt wyjątkowy w dziejach Kościoła. Profesor Stefano Viola z uniwersytetu w Lugano przeanalizował go słowo po słowie i doszedł do wniosku, że Benedykt XVI zrezygnował z posługi („renuntiatio ministerio“), natomiast nie zrezygnował z urzędu („renuntiatio muneri“), jak wymaga tego prawo kościelne. Nie przestał więc być papieżem, ale przestał pełnić czynną formę posługi papieskiej.

(A co się stanie, jeśli Franciszek – co sam już otwarcie sugerował – postąpi podobnie jak Benedykt i ustąpi, również pozostając przy tytule papieża-emeryta? Czy będziemy mieli wtedy trzech papieży czy może jednego papieża, ale trzy elementy posługi papieskiej rozłożone na trzy osoby?)

Co to wszystko znaczy? Powtarzam: nikt nie ma na to dobrej odpowiedzi, ponieważ nie istnieją żadne analogie do obecnej sytuacji. Z pewnością jednak wypowiedź arcybiskupa Georga Gänsweina wywoła wśród teologów dyskusję na ten temat.

Grzegorz Górny

Grzegorz Górny – Redaktor naczelny miesięcznika “Fronda”. Publicysta tygodnika “wSieci”. Autor książek. Reżyser i producent.

Za: wPolityce.pl (26 maja 2016)

Inne zapisy autora:

0

Wiadomosci 3obieg.pl
Wiadomosci 3obieg.pl

Napisz do nas jeśli w Twoim otoczeniu dzieje się coś, co wymaga interwencji dziennikarskiej redakcja@3obieg.pl

1314 publikacje
11 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816