POLSKA
Like

Czy Bartłomiej Sienkiewicz zostanie Bartłomiejem S.?

11/01/2016
680 Wyświetlenia
3 Komentarze
18 minut czytania
Czy Bartłomiej Sienkiewicz zostanie Bartłomiejem S.?

Kilka dni temu (w pierwszych dniach stycznia 2016 roku) na salony TVN-u w programie „Fakty po Faktach“ powrócił na chwilę, skompromitowany aferą taśmową i upadły były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, Bartłomiej Sienkiewicz. Na dywanik przywołała go Justyna Pochanke, bo zła passa byłego funkcjonariusza UOP trwa i czarne chmury zaczeły kłębić sie nad jego głową. Jak się okazuje Bartłomieja Sienkiewicza trzeba chyba pognębić do końca. Nie wystarczyło ujawnienie zapisu rozmowy z prezesem NBP Markiem Belką o „państwie teoretycznym“ i „… kamieni kupie“. Bo już bodaj rok temu w stronę pana Bartłomieja wyprowadzono kolejny cios i to z całkiem niespodziewanej strony. Oto, piórem Wojciecha Czuchnowskiego, „Gazeta Wyborcza“ napisała w lutym 2015 roku: “W szczycie afery podsłuchowej służby i policja inwigilowały byłych szefów ABW, SKW, BOR i ich zastępców oraz urzędującego szefa CBA. Prawdopodobnie nadużywając prawa”.

0


 

Bodaj wszyscy zainteresowani złożyli wówczas stosowne dementi – a jakże – i sprawa na jakiś czas przycichła. Po dojściu PiS do władzy Mariusz Błaszczak, nowy szef MSW, zarządził audyt w ministerstwie i, jak podały nie tylko tzw. prawicowe media, „z prowadzonego w Biurze Spraw Wewnętrznych (BSW) audytu wynika, że za rządów PO nagrywano co najmniej 80 dziennikarzy. Kluczową osobą, na której ciąży odpowiedzialność za te bezprawne działania, jest były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz“.

I właśnie dlatego czołowa twarz tefałenowskiej propagandy Justyna Pochanke postanowiła (oczywiście wspólnie i w porozumieniu z tajnymi i jawnymi władzami zwierzchnimi) wezwać na Wiertniczą Sienkiewicza by „z troską“ w głosie oświadczyć, że przecież wyżej przedstawione zarzuty, to nie tylko wymysł pisiorów i prawicy, ale sam Wojciech Czuchnowski i „Gazeta Wyborcza“ wywlekły na światło dzienne kompromitujące go podejrzenia. No i co on na to. Funkcjonariuszowi w stanie spoczynku Sienkiewiczowi, choć stanowczo zaprzeczył takim kalumniom, nie udało się jednak zachować kamiennej twarzy i można było odnieść wrażenie, że chętnie rozszarpałby Justynę Pochanke na strzępy za brak, ha, ha, ha, obiektywizmu i bezpodstawne oskarżenia. A pani Justyna ze spokojem pokerzysty powtarzała jak mantrę, że ona tylko zadaje pytania i broń Boże nie wyrokuje w sprawie domniemania zarządzenia kompleksowej inwigilacji, także środowiska dziennikarskiego, w apogeum afery taśmowej, przez byłego szefa MSW.

Ciekawa to historia z tym Bartłomiejem Sienkiewiczem. Dlaczego wszystkie psy i forpoczta psiarni, czyli Czuchnowski i Pochanke, zaczęły wieszać psy na tym nieszczęśniku i podkręcają wir, który coraz bardziej wciąga go w topiel i otchłań? Z kim zadarł i komu zalazł za skórę ten, oddany bez reszty od początków III RP, funkcjonariusz służb Kozłowskiego, Milczanowskiego et consortes, oficer UOP, potem biznesmen „na zleceniach“ spółek skarbu państwa, wreszcie najwyższy urzędnik w MSW i koordynator służb specjalnych w rządzie Donalda Tuska? Dlaczego służby wszelakie są tak niewdzięczne, że „uwzięły się“ na swojego szeryfa i odmówiły mu lojalności wystawiając na pośmiewisko w aferze taśmowej a teraz wskazują palcem jako kozła ofiarnego „do odstrzelenia“? Wygląda także na to, że Donald Tusk, wielki autorytet dla Bartłomieja Sienkiewicza, co nasz bohater z wiernopoddańczą wazeliną powtarza przy wszelkich nadarzających się okazjach, odwrócił się od niego i w milczeniu, z oddali, przygląda się publicznej egzekucji byłego podwładnego.

Nie ma wątpliwości, że afera taśmowa była gwoździem do politycznej trumny Platformy Obywatelskiej. Nic tak nie podkopało „autorytetu“ rządzącej partii jak działalność „kelnerów“ od „Sowy i Przyjaciół“. Wojna buldogów, która toczyła się pod dywanem, okazała się dla kamaryli Donalda Tuska zabójcza. Bez wątpienia swoje trzy grosze, czytaj ruble, „do tego pieca“ dołożył Władymir Władymirowicz, dla którego każda destabilizacja na polskiej scenie politycznej stanowi wartość samą w sobie, czego dowiódł wystrychnąwszy na dudka piłkarzyka Donalda przy okazji zamachu w Smoleńsku. I w całej tej awanturze, która narastała od lat i w której Donald Tusk – od cioci Angeli i Bronisław Komorowski – od wielkiej rodziny WSI, potrafili się jakoś układać na przestrzeni lat, pojawienie się Bartłomieja Sienkiewicza, który, jak się dzisiaj wydaje, niewiele z tego wszystkiego rozumiał, musiało zburzyć równowagę sił. Miał bowiem Sienkiewicz zająć się reformą służb specjalnych, których w III RP obrodziło „na cuda“. Podobno, odchodząc z MSW pozostawił wielki, niedokończony projekt tego newralgicznego sektora zarządzania państwem. I prawdopodobnie w tym „wielkim projekcie“,  w jego celach i założeniach, należy upatrywać złości kilku „kelnerów“, którzy postanowili rozpocząć akcję, zakrojoną, jak dzisiaj wiadomo na bardzo szeroka skalę, podsłuchiwania i nagrywania członków krajowego establiszmentu politycznego z platformerskiego nadania.

Dzisiaj można odnieść wrażenie, że Donald Tusk popełnił błąd pychy. Władza uderzyła mu do głowy i zapragnął jej mieć jeszcze więcej. Wydawało mu się, że Sienkiewicz, biorący kiedyś udział w zalegalizowaniu postubeckich wpływów w służbach III RP, z uwagi na niezaprzeczalne zasługi w tym dziele, łatwo podporządkuje sobie rozproszone centra decyzyjne jawnych i niejawnych biur, komend, wywiadów i kontrwywiadów. Na wstępie zapomniał jednak, że to nie on, Donald Tusk, wsparł chłopców z WSI w sejmowym  głosowaniu, tylko Bronisław Komorowski. W tej akcji mógł więc liczyć głównie na lojalność Bartłomieja Sienkiewicza. Ale ten był obciążony jeszcze jedną wadą, którą były premier rządu RP chyba zlekceważył.  Jak wiadomo „w 2002 r. Sienkiewicz założył firmę ASBS (skrót od  Analizy Systemowe Bartłomiej Sienkiewicz) Othago (od 2009 do 2013 – Sienkiewicz Sp. z o.o. i Wspólnicy Spółka komandytowa), która zajmowała się usługami doradczo-analitycznymi specjalizującymi się w zakresie szeroko pojętej energetyki – rynki paliw, gazu i energii elektrycznej, oraz szacowania ryzyk związanych z otoczeniem regulacyjnym. Obszarem działania były głównie rynki krajów byłego Związku Sowieckiego“ (cytat za portalem „wPolityce.pl“). Nie trzeba we współczesnej  Polsce błyskotliwej inteligencji, żeby uświadomić sobie, że „biznesowy doradca energetyczny“, działający na rynku krajów byłego Związku Sowieckiego, bez względu na opcje i charakter wygenerowanych rad, opinii i analiz, to nie był atut w talii kart przyszłego ministra spraw wewnętrznych, chociaż paktującemu na molo w Sopocie z Putinem Tuskowi mogło się tak wydawać. Żeby jeszcze bardziej unaocznić „doradcze“ wpływy Bartłomieja Sienkiewicza z lat poprzedzających rządową misję Sienkiewicza warto przypomnieć, żeIgor Chalupec, (były)  prezes PKN Orlen, w swojej książce (pt. „Rosja, ropa, polityka”, wydanej w 2009 r. – przyp. M.R.) zasugerował wręcz, że to Sienkiewiczowi Orlen zawdzięcza zgodę Moskwy na przejęcie rafinerii w Możejkach. Obecny szef MSW jest więc człowiekiem o tajemniczej przeszłości, który działa od lat na styku polsko-rosyjskim i działał niczym lobbysta raz dla jednej raz dla drugiej strony“ – (cytat pochodzi z tekstu Stanisława Żaryna opublikowanego na portalu „wPolityce.pl” – przyp. M.R.). Nie ma zatem najmniejszych wątpliwości, że w osobie Bartłomieja Sienkiewicza widać było twardego gracza, reprezentującego poważne, trudne do zlekceważenia środowisko finansowe i polityczne zbudowane na fundamentach PRL-u. I biografia Sienkiewicza, niestety dowodzi, że nie było mu po drodze do IV (suwerennej i wolnej) RP; no, ale to był temat, który poruszyłem w innych artykułach, do których linki zamieszczam pod tym tekstem.

Możejki nie okazały się dobrą inwestycją dla Orlenu. Każdy może w sieci prześledzić pożary i kłopoty ekonomiczne, związane z tą inwestycją. Wygląda dzisiaj na to, że Rosjanie celowo „wpuścili“ Orlen w ten naftowy kanał, a pan Bartłomiej przyłożył do tego rękę. Pozostaje do ustalenia, czy zrobił to w charakterze pożytecznego idioty, czy celowo.

Bartłomiej Sienkiewicz, jako minister spraw wewnętrznych, poruszał się na salonach przy ulicy Rakowieckiej jak słoń w składzie porcelany. I, zapominając o starej rosyjskiej maksymie „tisze jediesz, dalsze budiesz“ brylował w mediach i wszczynał „globalne“ konflikty. O prowokacjach policyjnych i brutalnych pacyfikacjach podczas Marszów Niepodległości trzeba wspomnieć przede wszystkim. Czytelnicy „3obiegu“ na pewno doskonale pamiętają także wojnę z tzw. kibolami pod hasłem „Idziemy po was!“. W sieci bez trudu można odnaleźć następujące oświadczenie ministra Sienkiewicza z tego czasu: Działania państwowych służb, podjęte w celu ustalenia sprawców podpaleń mieszkań cudzoziemców w Białymstoku, przyniosą efekty. Jedno mogę powiedzieć, jeśli chodzi o środowiska skinheadowskie: idziemy po was!“. Jeszcze więcej szkody na wizerunkowej facjacie urzędującej „gwiazdy“ z MSW wyrządziła jednak inna wypowiedź. Chodzi o sprawęzrzucenia winy przez ministra spraw wewnętrznych za nieskuteczność policjantów na ich rzekome pochodzenie z „patologicznych rodzin”[“Policjanci sami często pochodzą z patologicznych rodzin, nie potrafią właściwie zareagować na przemoc” – miał powiedzieć szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz dziennikarzom “Gazety Wyborczej” (http://www.tvn24.pl)]. Takie oświadczenie szefa MSW, choć trzeba przyznać zgodne ze stanem faktycznym, musiało rozsierdzić „psiarnię“ i urazić do żywego. W przestrzeni internetowej pojawiły się znaczące komentarze. Na policyjnych forach pojawiły się wtedy takie wypowiedzi, jak na przykład:

„Pan Minister jest tylko kolejnym kręcącym lody i wzmacniającym wpływy politykiem, akurat tym razem trafił się nam zwykły bufon. Mnie nie obraził bo gardzę tego typu pasożytami co to biorą załatwione po znajomości zleconka od spółek skarbu państwa za te “grosze” typu 100 tys. zł za analizę. Ma swoje 5 minut niech korzysta. Póki co ośmiesza się regularnie i chyba mu to trzeba uświadomić”.

Albo:

„Kończ waść, wstydu oszczędź, że tak powiem za twoim pradziadkiem…”.

Od czasów awantury o patologiczne policyjne rodziny datuje się wzajemna niechęć Bartłomieja Sienkiewicza i „Gazety Wyborczej”, której minister w tamtym czasie zarzucił nierzetelność i wyrwanie własnych słów o patologicznych rodzinach policjantów z kontekstu. Nietrudno się zatem nie zdziwić, że Wojciech Czuchnowski z „GW” bez specjalnego wysiłku opublikował, już po odejściu Sienkiewicza z resortu, kompromitujące byłego ministra podejrzenia o zakładanie nielegalnych podsłuchów. Chociaż uważam, że w tym przypadku powodów kopania leżącego było znacznie więcej, a ich kaliber znacznie cięższy, co starałem się zasugerować wcześniej w  niniejszym tekście.

O sejmowej komisji śledczej w sprawie afery taśmowej mówi się coraz głośniej. Ostatnio dziennik „Fakt” stwierdził, powołując się na źródła dobrze poinformowane, że jej powołanie jest raczej pewne. Nie mam wątpliwości, że taka komisja, w tej konkretnej sprawie, powinna być powołana. Bo jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie przystąpi do rozliczeń korupcyjnych, przestępczych i mafijnych układów i pookrągłostołowych rządów III RP to przegra tę batalię o wolną i suwerenną Polskę. Warto, na marginesie powyższych rozważań, dotyczących rozliczeń, przeczytać najnowszy felieton na ten temat Aleksandra Ściosa pt. „Kto zapłaci za mitologię demokracji?” (zob. http://bezdekretu.blogspot.com/).

A wracając do bohatera mojego felietonu. Wygląda na to, że Bartłomiej Sienkiewicz znakomicie nadaje się na kozła ofiarnego. Skutecznie pozbył się rozlicznych sojuszników w mediach i służbach, paląc za sobą liczne mosty, w imię lojalności i solidarności z Donaldem Tuskiem. A ten, jak wielu „przyjaciół” przed Sienkiewiczem, zdradzi go, albo już zdradził, z  zimna krwią. Wygląda także na to, że w obławie, której pierścień coraz bardziej się zaciska, Bartłomiej Sienkiewicz zatracił także swój siódmy analityczny zmysł (jeśli w ogóle go kiedykolwiek posiadał). Bo jakże inaczej traktować  diagnozę sformułowaną w rozmowie z Cezarym Michalskim dla „Krytyki Politrycznej”:

„Kaczyński nie ma innego politycznego instrumentarium, niż liczenie na katastrofę tego państwa i wmawianie wszystkim, że ta katastrofa już nastąpiła. Ma coraz słabszych ludzi, coraz gorzej zarządzanych, coraz bardziej zniecierpliwionych. Ma szklany sufit nad sobą. I wie już, że nawet symboliczna wygrana za rok, gdyby się tak zdarzyła, o jakiś procent czy ułamek procentu, nie przybliży go do władzy ani o milimetr. Zatem będzie szedł coraz bardziej na skróty, będzie coraz bardziej brutalny, będzie coraz bardziej kołysał tym państwem. I tylko jest pytanie, czy pójdą za tym emocje społeczne, czy nie”.

Pudło! Jak widać strategia polityczna Kaczyńskiego była całkiem inna a wygrana PiS-u zupełnie niesymboliczna! „Kury panu szczać prowadzać, panie Sienkiewicz, a nie politykę robić”, że zadrwię sobie z autora tak „fachowej” opinii słowami Marszałka Piłsudskiego.

Ciężkie i czarne chmury wiszą nad Bartłomiejem Sienkiewiczem. I jeśli rzeczywiście zostanie powołana w sprawie afery taśmowej sejmowa komisja śledcza a audyt w MSW rzetelnie przeprowadzony, a więc jeśli rzeczywiście Jarosław Kaczyński zamierza uporządkować „kilka” polskich spraw, to nie wróżę Bartłomiejowi Sienkiewiczowi świetlanej przyszłości. Po publicznej mega kompromitacji na niespotykaną skalę, związanej z faktem podsłuchania i nagrania szefów MSW i NBP u „Sowy i Przyjaciół” (a szczególnie szefa MSW), dojdą najzwyklejsze kłopoty formalno-prawne. Ale na pytanie, czy Bartłomiej Sienkiewicz zostanie Bartłomiejem S. nie znam odpowiedzi, bo ciągle nie znam odpowiedzi i niestety nie mam pewności, czy rzeczywiście zaczęliśmy budowę IV, wolnej i suwerennej, RP.

Więcej na temat życiorysu i poglądów Bartłomieja Sienkiewicza w następujących  materiałach prasowych:

https://3obieg.pl/abw-do-cbs-a-sienkiewiczowi-wladza ,

https://3obieg.pl/prowokacja-ministra-sienkiewicza,

https://3obieg.pl/teraz-wistuje-bartlomiej-sienkiewicz,

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20141205/sienkiewicz,

http://300polityka.pl/news/2014/09/20/przemawia-przeze-mnie-obrzydliwy-czysty-pragmatyzm-bartlomiej-sienkiewicz-rozmawia-z-300polityka/,

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17495582,Czuchnowski_o_inwigilacji_szefow_ABW_i_CBA__Podstawa.html,

http://wpolityce.pl/polityka/167799-policjanci-do-ministra-sienkiewicza-idziemy-po-ciebie-chca-mu-wytoczyc-proces-karny-za-znieslawienie-groza-za-to-dwa-lata-wiezienia.

Inne zapisy autora:

0

Maciej Rysiewicz
Maciej Rysiewicz http://www.gorliceiokolice.eu

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

628 publikacje
270 komentarze
 

3 komentarz

  1. Avatar gola.dupa.tuska

    “Bo jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie przystąpi do rozliczeń korupcyjnych, przestępczych i mafijnych układów i pookrągłostołowych rządów III RP to przegra tę batalię o wolną i suwerenną Polskę.”

    platfusy anty-obywatelskie maja lapy unurzane we krwi Polakow , po same lokcie.

    0
  2. Avatar zjanusz

    Jest pewien problem. Sędziowie najpierw sami siebie musieliby powsadzać do więzień!
    Żurek Janusz

    0
    • Avatar kanton

      Czas służebnych sędziów skończy się , nie za długo. Teraz trwa batalia o TK i nie prędko pewnie się zakończy. Cierpliwość , to cecha która jest nam potrzebna.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816