Artykuły redakcyjne
Like

Czas podsumowań

02/01/2015
571 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
Czas podsumowań

Oto fragmenty z podsumowujących gospodarczo rok 2014 wypowiedzi… „W naszej gospodarce widać umiarkowane, ale dość stabilne tempo wzrostu”. To był GUS i dalej… „Polska gospodarka rozwija się stabilnie. Na tle Europy, to jest kolejny rok, w którym jesteśmy szybko rozwijającym się krajem. Od kryzysu jesteśmy liderem wzrostu. Trzeba tylko pamiętać, że pomimo że rozwijamy się znacznie szybciej niż Europa, cały czas jesteśmy szóstym najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej”… – powiedział jeden ekonomista. Jak widać z odrobiną dziegciu, który o dziwo nie psuje beczki miodu.

0


Rok_bez_wzrostu_1

I jeszcze… „Jeśli chodzi o popyt i inwestycje, to one były w tym roku takie, jak większość ekonomistów planowało, czyli dodatnie względem zeszłego roku. W ogóle cały ten 2014 rok można uznać za dobry i udany, ale oczywiście nie taki, jak oczekiwalibyśmy jeszcze na początku 2014 roku…”  – utrzymuje inny ekonomista. Też zaprawione lekkim rozczarowaniem, ale na tyle lekkim, że do uniesienia. Na koniec takie oto stwierdzenie… „Tempo konwergencji, czyli to, jak szybko zmniejszamy dystans między nami a najbogatszymi krajami UE, w zasadzie nie zmienia się na przestrzeni dwudziestu paru lat. Wynosi mniej więcej 2 proc. rocznie i tyle z tego dystansu musimy jeszcze zniwelować. To oznacza, że zostało nam jeszcze 50 proc. do poziomu najbogatszych krajów, a więc ok. 25 lat, gdybyśmy utrzymali to tempo…” – twierdzi ostatni już ekonomista. Trzymamy kciuki żeby utrzymać, bo już może, kto wie, jak się uda, Bóg dopomoże, pogoda dopisze, będziemy cieszyć się „szybko” bogactwem.

Aż się chce przypomnieć całe to euforystyczne ględzenie z początków transformacji, w którym gadające głowy (w większości ciągle obecne w panteonie głów) wspominały o magicznej dekadzie ponoć dzielącej nas od zachodniego dobrobytu. Minęły dwie i pół i jeszcze tyle samo pozostało. Czas w ekonomii jest więc zgodnie z podstawową zasadą Einsteinowskiej teorii względności właśnie… względny. Różni się tym, że nie daje się ująć w żaden wzór. Dzięki czemu każde nowe pokolenie ekonomistów może pleść kolejne bzdury nie bacząc na doświadczenia przeszłość, a raczej na nich, jako na „odpowiednim” punkcie odniesienia tkając kanwę swoich spekulacji. Czy to model odwołujący się do znanego powiedzenia, iż historia uczy, że niczego nas jeszcze nie nauczyła?

I znowu ogarnia nas zdziwienie, że nauka potrafiła wytworzyć tyle szczegółowych dziedzin wiedzy statystycznych, ekonometrycznych, ekonomicznych, analitycznych, które opisują ponoć świat. Tyle wskaźników, czynników, z których każdy z osobna daje się zgodnie z przyjętymi w danej dziedzinie prawidłami udowodnić, a których jakoś sumarycznie w całość połączyć się nie da. Wytworzyć zintegrowanego obrazu świata nie sposób, bo wspólnego mianownika, interdyscyplinarnego metodologicznego rudymentu wspomnianych nauk nikt póki co nie odnalazł a teorie ekonomiczne to dziedzina wiedzy społecznej, humanistycznej, rodzaj zaprojektowanej prognozy przebiegu spraw, która na nasze nieszczęście jest weryfikowana naszymi biografiami. Naszym sukcesem lub klęską dowodzona jest ich słuszność albo i nie. Ale co to może obchodzić wytwórców wszelkiego intelektualnego śmiecia, oni podążają dalej niczym ta karawana, którą obszczekują psy. I wygląda na to, że nawet jakbyśmy zaczęli po psiemu na nią sikać, to z podobnym skutkiem.

Jest to przypadłość, która i w dziedzinach ścisłych wiedzy daje w kość, bo jak na razie fizycy i matematycy nie potrafią połączyć w jedną spójnej teorię wszystkiego Einsteinowskiej mechaniki makro z kwantowym światem mikro. Ale im wybaczamy, bo nie mają aspiracji uszczęśliwiania nas na siłę. Nie wystają, w przedpokojach władzy i nie lobbują za przyjęciem takiego a nie innego rozwiązania, nie dopraszają się łaski pańskiej i jej nobilitującej uwagi, nie skamlą o dopuszczenie do pańskiego mankietu, bo rozwiązanie jest jedno (no może dwa relatywne i kwantowe) obowiązujące, z którym polemizować się nie da. Jak coś wyrzucić przez okno to spada i tyle, niczym to jabłko Newtona.

Jak na razie zestaw wszelkich wskaźników podawany w oderwaniu i pozbawiony jednolitej płaszczyzny odniesienia (jak się coś odnosi to z reguły do roku wcześniejszego i przy użyciu tych samych narzędzi ) mówi nam, że najlepszy interes na ich propagowaniu odnoszą sami ich twórcy. Albo stanowią one element dominującej propagandy, albo marketingu ich producenta. Jak na razie całościowe teorie stanowią domenę socjologów, antropologów, które to dziedziny wiedzy też obarczone są potężnym ładunkiem spekulacyjnym w zakresie prognoz przyszłości. Socjologiczny człowiek działający, podmiot i przedmiot gospodarki to ciągle bardziej homo oeconomus, albo homo faber, niż homo holos, czyli człowiek pełny uwidaczniający się na wielu polach działania i analizowany z wielu punktów widzenia jednocześnie.

Taka analiza nas jeszcze przerasta, więc życzymy wszystkim, żebyśmy byli coraz bliżej umiejętności jej dokonania i oby bliżej niż obiecywany przez ekonomistów unijnoeuropejski dobrobyt.

A najlepiej pomógłby nam w rozwikłaniu tego gordyjskiego węzła rozwód obywateli z wszechobecnym i omnipotentnym państwem. Wyślijmy państwo utrudzone dbaniem o nasze szczęście na zasłużony odpoczynek. Niech zostanie tylko to, co jest niezbędne do zabezpieczenia pozytywnego ładu prawnego, porządku publicznego i bezpieczeństwa zewnętrznego. Całą resztę teraz przynależną urzędniczej biurokracji zostawmy ludziom. Zobaczymy co się stanie? Jak nie wyjdzie gotowiśmy zaakceptować, to co jest nawet w wersji rozszerzonej.

Z pozdrowieniami Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217