Bez kategorii
Like

Coraz ciekawiej na Platformie, coraz bliżej szamba.

04/02/2011
383 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Coraz ciekawiej w Platformie, coraz biedniej nad Polską. W Platformie rozpoczął się bój o jedynki na listach wyborczych, nad Polską zbierają się i gęstnieją burzowe chmury. Burzowe chmury uderzą   w tym roku co najmniej kilka razy w Polskę, w związku z wybitną nieudolnością podejmowania rozsądnych decyzji  przez Donalda Tuska.    Czym zajmuje się zarząd PO? Jak donosi portal "Wpolityce"  zarządzaniem konfliktem w PO.  Niespodziewanie jednak pole konfliktu z zapowiadanych starć o to, kto jest nr 1 w każdym okręgu wyborczym, przesunęło się na specustawę, która napisana została (przez kogo, w jakim trybie?) w celu oddania władzy nad posadami w najważniejszych spółkach skarbu państwa tzw. Komitetowi Nominacyjnemu.   Komitet Nominacyjny to  ciało, coś jak Rada Państwa w PRL, miałby służyć do ręcznego sterowania przepływem kadr menadżerskich w […]

0


Coraz ciekawiej w Platformie, coraz biedniej nad Polską. W Platformie rozpoczął się bój o jedynki na listach wyborczych, nad Polską zbierają się i gęstnieją burzowe chmury. Burzowe chmury uderzą   w tym roku co najmniej kilka razy w Polskę, w związku z wybitną nieudolnością podejmowania rozsądnych decyzji  przez Donalda Tuska. 
 
Czym zajmuje się zarząd PO? Jak donosi portal "Wpolityce"  zarządzaniem konfliktem w PO.  Niespodziewanie jednak pole konfliktu z zapowiadanych starć o to, kto jest nr 1 w każdym okręgu wyborczym, przesunęło się na specustawę, która napisana została (przez kogo, w jakim trybie?) w celu oddania władzy nad posadami w najważniejszych spółkach skarbu państwa tzw. Komitetowi Nominacyjnemu.
 
Komitet Nominacyjny to  ciało, coś jak Rada Państwa w PRL, miałby służyć do ręcznego sterowania przepływem kadr menadżerskich w spółkach, których nie zdążono sprzedać kapitałowi prywatnemu. W takich spółkach warto mieć spolegliwego prezesa, zarząd i radę nadzorczą, gdyż wówczas łatwiej podejmuje się strategiczne decyzje o podziale korzyści i wpływów. Perfekcyjną wiedzę na ten temat ma protegowany i szara eminencja  premiera Tuska,  Jan Krzysztof Bielecki.
 
Byłego Premiera, tego od ukradzionego pierwszego miliona – i to już tajemnica poliszynela – popiera zdecydowanie  Hanna Gronkiewicz-Waltz, Cezary Grabarczyk, sam premier Donald Tusk (a jak on, to i Michał Boni). Pozostałych sojuszników tego pokera pod stołem zlokalizuje łatwo każdy działacz PO.
Działacz PO w terenie musi sobie odpowiedzieć przy tej okazji na pytanie: co ja z tego będę miał, że Jan Krzysztof Bielecki bez jakiegokolwiek mandatu społecznego ma coraz większy wpływ na batalie i bitwy toczone wokół koryta polskiego. Podpowiadam: Jeśli nic wymiernego, co możesz włożyć do ręki lub przelać na konto, to lepiej poprzyj Grzegorza Schetynę. Taka skromna rada od obserwatora krytycznie analizującego okres rządów premiera Tuska. Dynamikę wzbudzania nadziei na zmianę, następnie rozczarowania i goryczy.  Kierunek lotu Tuska jest wyraźny: od wzlotów opartych na obietnicach cudów niewidów do konsekwentnego  upadku.
Grzegorz Schetyna – widać to coraz wyraźniej – wyrasta w PO na polityka niezależnego i budującego przeciwwagę dla monopolu wąskiej grupy szarych eminencji trzymających w rękach gospodarkę i finanse. Ma mocną kartę: jest marszałkiem Sejmu. Jako Marszałek właśnie wstrzymał uchwalenie specustawy. Gdyby nie to, maszyna bezmyślnej dyscypliny partyjnej wymusiłaby na posłach koalicji rządzącej przepchanie tego szkodliwego dla polskiej gospodarki bubla. Skoro bronią Grabarczyka, a dziś pewnie Klicha, to to byłby pikuś po wydaniu rozkazu przez centralę pod zarządem szarych eminencji.
 
Nie zdziwię się, jeśli jeszcze w tym roku spod pomiętego i brudnego obrusa, na którym kilku wycyckanych cwaniaków gra w pokera, wypadną kolejne afery. Łajba Tuska złapie wówczas kolejną dziurę w burcie i zacznie szybciej tonąć. W tej sytuacji szalupa Schetyny okaże się całkiem przytulnym statkiem wycieczkowym przez morza polityki.
 
Oczywiście, że mało mnie interesuje kariera tego i owego działacza partii miłości. Ale mam jedną dobrą radę dla chłopaków w terenie. Czas na nieposłuszeństwo i samodzielne myślenie. Bo może byście tak pokazali wyborcy, że o nim też czasem myślicie? Albo nie pokazujcie. Może uda wam się zjeść wielkiego loda, po którym –  jak nic – dożywotnia zasobność portfela, bezkarność, palmy i emerytura. A jeśli nie, to nie dajcie się robić w "śląskiego ciula".
 
A Grzegorz Schetyna ma (u mnie) drugiego małego plusa –  za odpór ataków Hanki i Donalda na zarządzie PO i słowa, że Bielecki powinien wygrać wybory, by oddawać władzę wąskiej  koterii menedżerów. Pierwszy plus dostał za subtelną krytykę postępowania rządu w sprawie raportu MAK. (Czekam na trzeci, który wpiszę do kajetu tego bloga.)
 
Na Platformie robi się coraz ciekawiej. Dziury wypadają od dna. Schetyna musi wspólnie z Tuskiem i prezydentem Bronisławem Komorowskim – póki co – łatać te dziury.  Do wyborów jednoczy ich wspólny wróg klasowy, Jarosław Kaczyński. Ale sytuacja jest dynamiczna. Kto wie, co zacznie wpływać na szalupę PO w związku z kolejną burzą, która nadciąga nad Polskę.
 
Wiem jedno: nie będzie to słona woda; raczej coś z szamba.
 
 

Inne zapisy autora:

0

Piotr F.

101 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758