HYDE PARK
Like

Co Mikołaj niesie w worze?

06/12/2013
618 Wyświetlenia
1 Komentarze
2 minut czytania
no-cover

Spotkaliśmy dzisiaj Mikołaja. Nasze radosne uniesienie zostało skonfrontowane z jego nie najlepszym nastrojem, który zdradzał pierwsze objawy wypalenia zawodowego potęgowanego pogodą i niskimi stawkami godzinowymi. W chwili szczerości Mikołaj powiedział co następuje:   Wciąż narasta góra cała Oczekiwań, marzeń, dążeń Jest ich milion już bez mała Każdy z nimi jak w tej ciąży.   Wiara wszystkich istot świata Powoduje, że z północy Jakiś dźwięk do nas dolata Tak Mikołaj szparko kroczy.   Wnet zza rogu się wyłoni Postać cała na czerwono Co się pod ciężarem kłoni Tylko dla publico bono.   Mija chwila i chwil kilka Potem i z godzina może Czyżby to była pomyłka Jest Mikołaj i…nic w worze!   Z twarzą groźną i czerwoną Jak ten strój, co […]

0


Mikołaj

Spotkaliśmy dzisiaj Mikołaja. Nasze radosne uniesienie zostało skonfrontowane z jego nie najlepszym nastrojem, który zdradzał pierwsze objawy wypalenia zawodowego potęgowanego pogodą i niskimi stawkami godzinowymi. W chwili szczerości Mikołaj powiedział co następuje:

 

Wciąż narasta góra cała

Oczekiwań, marzeń, dążeń

Jest ich milion już bez mała

Każdy z nimi jak w tej ciąży.

 

Wiara wszystkich istot świata

Powoduje, że z północy

Jakiś dźwięk do nas dolata

Tak Mikołaj szparko kroczy.

 

Wnet zza rogu się wyłoni

Postać cała na czerwono

Co się pod ciężarem kłoni

Tylko dla publico bono.

 

Mija chwila i chwil kilka

Potem i z godzina może

Czyżby to była pomyłka

Jest Mikołaj i…nic w worze!

 

Z twarzą groźną i czerwoną

Jak ten strój, co na nim leży

I z motoryką wzmożoną

Biegnie w rozwianej odzieży.

 

Po czym głosem podnieconym

I nie bacząc na obyczaj

Mówi wszystkim tak zdumionym

Czego chciałby sobie życzyć.

 

Żeby dnia grudnia szóstego

Uszy zatkaj zaraz zbledniesz

Odp… się od niego

Nim z życzeniem swym wybiegniesz

 

Bo mu łeb od migren pęka

Od tych listów, telefonów

(Nawet i renifer stęka)

Każda go porzuca żona.

 

Pięć ma wizyt w tydzień cały

U psychoanalityka

Bo mu się uczucia chwiały

I rozsądek mu umykał.

 

I na koniec nam wyjaśnia

Że czy chcecie, czy nie chcecie

Życie nie jest jakąś baśnią

A prezenty są w markecie.

 

Z pozdrowieniami Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Sookie, you are mine ^^ yes yes yesKażdy kto mf3wił jej, że ją kocha ostatecznie zawdoził, jak to ujął Eric, więc teraz jego kolej, nareszcie I ten zbolały Bill, jak oni go w tym serialu wybielają, Ball musi bardzo go lubić. Irytujące.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217