Bez kategorii
Like

Cicha nacjonalizacja długu w Euro

19/04/2012
343 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minut czytania
no-cover

Sposób na schładzenie gospodarek peryferyjnych strefy euro

0


Polecam z autoryzowanymi wypowiedziami:

Krach po hiszpańsku

Wszystko wskazuje na to, że Hiszpania będzie kolejnym krajem strefy euro, który poprosi o międzynarodową kroplówkę. Upadek tego dużego kraju zatrzęsie eurostrefą w posadach i niewykluczone, że doprowadzi do jej rozpadu.

Rentowność hiszpańskich obligacji dziesięcioletnich poszybowała wczoraj w górę, osiągając 6,12 procent. Tymczasem przekroczenie 6 proc. jest uznawane przez inwestorów za zapowiedź bankructwa kraju. Jednocześnie wzrosła do 480 punktów wartość hiszpańskich CDS-ów (instrumentów ubezpieczających na wypadek bankructwa kraju). Dla porównania polskie CDS-y są wyceniane na 220 punktów.
– Hiszpania znalazła się w pierwszej dziesiątce krajów świata najbardziej zagrożonych bankructwem – uważa Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. Po nieznacznym ubiegłorocznym wzroście gospodarczym (1 proc. PKB) w tym roku Hiszpania znów wejdzie w recesję, a spadek PKB może być głębszy niż przewidywany przez rząd ( – 1,8 proc. PKB). Zaplanowane w projekcie budżetu na 2012 r. cięcia wydatków i podwyżki podatków na kwotę 27 mld euro zostały przez rząd Mariano Rajoya zwiększone tuż po świętach o dalsze 10 mld euro. W ramach działań na rzecz redukcji deficytu cięcia budżetowe stanowić będą ogółem 32 mld euro, a dodatkowe wpływy podatkowe, głównie od wielkich firm, mają przynieść kolejne 5 mld euro.

Cięcia pogłębią recesję
– Recesja w Hiszpanii może sięgnąć w tym roku nawet 2-3 proc. PKB. Dochodzą sygnały, że niepublikowane jeszcze dane o gospodarce za pierwszy kwartał są równie złe, jak te z czwartego kwartału ubiegłego roku – przewiduje Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. – Hiszpania nie jest optymalnym obszarem walutowym [tzn. wspólna waluta jest zbyt silna dla mało konkurencyjnej gospodarki hiszpańskiej – przyp. red.] i dlatego redukcja deficytu finansów publicznych popularnie zwana "zaciskaniem pasa" skutkuje w warunkach hiszpańskich schłodzeniem gospodarki, obniżeniem wpływów podatkowych i w rezultacie wzrostem deficytu, a nie jego spadkiem – tłumaczy dr Cezary Mech, były wiceminister finansów. – Dziennik "El País" wyliczył niedawno, że Hiszpania, żeby rzeczywiście obniżyć deficyt, musiałaby redukować ów deficyt w podwójnym wymiarze. Przy redukcji deficytu z 8,5 proc. do 5,3 proc. PKB oszczędności powinny wynieść nie 32 mld euro, lecz 53-64 mld euro – dodaje finansista. Cięć w takiej skali, rzecz jasna, nie sposób sobie wyobrazić, choćby ze względu na katastrofalne skutki społeczne.
Sytuacja Hiszpanii jest tym trudniejsza, że równolegle z redukowaniem przez rząd deficytu następuje delawarowanie gospodarki – banki zmniejszają zadłużenie. – Z 300 mld euro zainwestowanych przez banki w projekty infrastrukturalne i dewelopersko-budowlane około 70 proc. będzie prawdopodobnie nie do odzyskania – przewiduje Janusz Szewczak. Wobec katastrofalnej sytuacji hiszpańskiego sektora bankowego Europejski Bank Centralny przeznaczył dla niego blisko jedną czwartą z liczącej 1 bln euro pożyczki płynnościowej dla europejskich banków (zwaną LTRO). – Rezerwy na złe długi w hiszpańskich bankach wynoszą 147 mld euro, czyli 14 proc. PKB – podsumowuje dr Mech. Do redukcji tego zadłużenia bankom potrzebne jest wsparcie publiczne. Banki większą część tej kwoty przeznaczyły na zakup rządowych obligacji Hiszpanii.

Obywatele pod młotek
W wyniku obu procesów – redukcji rządowego deficytu i delewarowania gospodarki – mieszkańcy Hiszpanii, gdzie bezrobocie przekracza 23 proc., zostali niejako wzięci w dwa ognie. – Ludzie z jednej strony tracą pracę i dochody, a z drugiej muszą spłacać zaciągnięte kredyty i wspierać banki ze środków publicznych – zwraca uwagę dr Cezary Mech. Jak reaguje na tę politykę rynek kapitałowy? – Oprocentowanie hiszpańskich obligacji skoczyło wczoraj do 6,12 proc., a jednocześnie wzrosła wartość hiszpańskich CDS-ów. To oznacza, że inwestorzy oczekują w Hiszpanii pogorszenia sytuacji – wyjaśnia dr Mech. – Jeśli rentowność obligacji idzie w górę, to zarazem maleje wartość inwestycji w obligacje i rośnie ryzyko strat, toteż inwestorzy przyjmują strategię inwestowania w CDS-y, ponieważ one zyskują na wartości w miarę pogarszania się sytuacji – tłumaczy były wiceminister finansów.
Nie powiodły się wysiłki premiera Rajoya, aby za wszelką cenę odseparować swój kraj od Grecji. Wszystko wskazuje na to, że Hiszpania podąża krok po kroku tropem Aten. – Madryt lada chwila będzie musiał poprosić o pomoc Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i EBC – przewiduje Janusz Szewczak. To, czego udało się na razie uniknąć Włochom, stanie się najprawdopodobniej udziałem Hiszpanii. – Sytuacja finansowa Hiszpanii różni się od Włoch tym, że Włosi, po odliczeniu kosztów obsługi długu, wykazują w 2011 r. nadwyżkę budżetową w wysokości 0,9% PKB, a Hiszpanie, nawet po odliczeniu kosztów długu, mieli drugi po Irlandii 4,5%-owy najwyższy deficyt (- wyjaśnia dr Mech.
Kryzys strefy euro wkracza więc w kolejną niebezpieczną fazę. Tym razem to nie mała Grecja, lecz duży, blisko 50-milionowy kraj znajdzie się na kroplówce. Czy bogate Niemcy zechcą wziąć go na utrzymanie? Na to pytanie wciąż nie ma odpowiedzi.
Niedawno w kręgach bankowych rozeszła się pogłoska, że Niemcy opuszczą z końcem kwietnia strefę euro. Jeśli upadnie Hiszpania, scenariusz ten jest całkiem prawdopodobny.

Małgorzata Goss

Za http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120417&typ=sw&id=sw09.txt

 

Inne zapisy autora:

0

Cezary Mech

http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii

371 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758