BIZNES
Like

Chiny między Odrą a Bugiem

28/02/2015
945 Wyświetlenia
19 Komentarze
8 minut czytania
Chiny między Odrą a Bugiem

Kiedy w październiku 2014 roku napisałem, że jednym z powodów, dla których od 25 lat nie możemy się odbić od dna jako społeczeństwo jest sztucznie tłumiony popyt wewnętrzny poprzez ograniczanie wynagrodzeń, spotkał mnie atak.

Zarzucano mi analfabetyzm ekonomiczny i parcie w kierunku rozbuchania inflacji w kraju.

Okazuje się, że nie tylko ja jestem tego zdania.

0


„Pensje, głupcze!” – pod takim tytułem w dzisiejszym wydaniu „Dziennika Gazeta Prawna” ukazał się artykuł Rafała Wosia dotyczący wpływu wyższych wynagrodzeń na problemy ekonomiczne współczesnej gospodarki. Autor nawiązuje w nim do teorii ekonomicznej nieżyjącego już wybitnego polskiego ekonomisty Michała Kaleckiego, w którego pracach odnajdujemy odpowiedź na pytanie, jak wyjść z obecnego kryzysu. Receptą są wynagrodzenia. Kalecki uważał, że można wyciągnąć gospodarkę z tarapatów przez odpowiednie pobudzanie popytu.

486

Związki zawodowe uważają podobnie i wskazują, że kluczem do zwiększenia popytu są przede wszystkim wynagrodzenia. Gdyby współcześni rządzący wzięli sobie do serca teorię Kaleckiego zapewne nie zastanawialibyśmy się dzisiaj, dlaczego rząd z taką determinacją walczy o niższe pensje dla polskich kierowców pracujących w Niemczech, tylko prowadzilibyśmy dialog społeczny, jak zwiększyć wynagrodzenia pracujących, szczególnie te najniższe. Tezę, że nie można dziś w Polsce zwiększać wynagrodzeń trzeba poddać krytyce, podobnie jak wygłoszoną ostatnio na łamach „Gazety Wyborczej” przez prezydent Konfederacji Lewiatan opinię, że z pensji minimalnej w wysokości 1286 zł netto można jeszcze coś zaoszczędzić (sic!).

nowy-konsument-680x380

Zbyt często w debacie publicznej zapomina się, że dla naszej gospodarki bardzo ważny jest popyt wewnętrzny, ten z kolei zależy w ogromnej mierze od wzrostu wynagrodzeń, ale nie tych najwyższych, a najniższych. Te bowiem, nisko opłacani pracownicy szybko wydają, aby pokryć bieżące wydatki, w przeciwieństwie do osób bogatych lokujących nadwyżki w bankach w formie oszczędności. Jeśli wynagrodzenia nie wzrosną stracą na tym pracodawcy, bo zmaleje popyt na ich produkty i usługi. Ważne jest oczywiście, aby wysokość płac była adekwatna do wzrostu wydajności pracy, ale ten warunek spełniamy od lat. Z badań prof. Mieczysława Kabaja wynika, że w latach 2001-2012 wydajność pracujących zwiększyła się w Polsce o 55,3%, podczas gdy wynagrodzenia rosły prawie dwukrotnie wolniej, bo o 29,6%. Taka polityka płac doprowadziła do sytuacji, w której zmniejszył się udział kosztów związanych z zatrudnieniem w PKB. Wskaźnik ten w roku 2000 wyniósł 40,2%, a w roku 2011 już tylko 36%. Stawia to nasz kraj na dalekiej pozycji w światowych rankingach. Trudno zatem obronić pogląd, że nadwyżki finansowe firm są sprawiedliwe dzielone, skoro zyski przedsiębiorstw rosną szybciej niż fundusz wynagrodzeń pracowników. Można oczywiście argumentować, że zyski przeznaczane są na zwiększanie innowacyjności, aby poprawić wydajność pracy, ale dobrze wiemy, że nie jest to prawda. Polska zajmuje ostatnie miejsca w rankingach innowacyjności. W 2014 r. zajęła odległą 25 pozycję w unijnym Rankingu Innowacyjności, ostatnie w grupie tzw. „umiarkowanych innowatorów”, osiągając 50,5% średniego ogólnego wskaźnika innowacyjności dla krajów Unii. Można także próbować wskazywać, że pracodawcy nie mogą więcej płacić, bo gnębią ich nie tylko mitręga biurokratyczna, ale także wysokie podatki i koszty pracy. Przeczą temu także dane statystyczne. Mamy jedne z najniższych podatków w Unii Europejskiej. Udział obciążeń podatkowych w PKB to jedynie 32%, przy średniej unijnej 40%. Wbrew powszechnej opinii koszty pracy w Polsce są bardzo niskie. Zgodnie z danymi Eurostatu, koszt pracy pracownika w Polsce wyrażony w Euro na godzinę, kształtuje się na poziomie niższym niż unijna średnia i stawia pod tym względem nasz kraj na 23 miejscu wśród państw członkowskich Unii Europejskiej. W 2013 roku godzina pracy pracownika kosztowała pracodawcę w Polsce tylko 7,6 euro przy średniej unijnej wynoszącej 23,7 euro.

OPZZ wskazuje od wielu lat na konieczność szybszego wzrostu płac. Dobrze, że coraz częściej do opinii publicznej trafiają rzetelne informacje na ten temat. Gdy w 2007 roku OPZZ rozpoczęło kampanię społeczną pod nazwą „Kto ukradł Twoje 36%?” podniosły się głosy, że manipulujemy opinią publiczną. Próbowano nawet podważyć przedstawione przez nas dane. My tymczasem policzyliśmy tylko to, co rządzący powinni od dawna wiedzieć i z czego powinni wyciągnąć odpowiednie wnioski, a mianowicie, że 36% to różnica między wzrostem wydajności pracy (43% w 2005 r. w stosunku do 2000 r.) i wzrostem przeciętnego wynagrodzenia (7%) w tym samym okresie. Kto zatem ukradł Twoje 36%?
(nq)

http://www.opzz.org.pl/-/kto-ukradl-twoje-36-?redirect=http%3A%2F%2Fwww.opzz.org.pl%2Fstrona-testowa%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_yI3slJFp8pVD%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3D_118_INSTANCE_sJjHsAbgkXE4__column-2%26p_p_col_pos%3D1%26p_p_col_count%3D4

Henry Ford

Przypomnijmy, że podobnie nie zwracano uwagi na wewnętrzny popyt w USA. Dopiero Henry Ford zauważył:

Robotnik po wyjściu z zakładu pracy staje się konsumentem.

Im więcej więc zarabia, tym więcej wydaje.
Im więcej wydaje, tym bardziej napędza gospodarkę.

20141218110310_0_odpowiedzialnekupowanie

……………
W Polsce rozumienie ekonomii zatrzymało się tymczasem na drugiej połowie XIX wieku.

Trzeba więc koniecznie raz jeszcze powtórzyć:
Wymuszony polityką państwa brak pieniędzy w kieszeni przeciętnego Polaka jest praprzyczyną wszelkiego zła, jakie istnieje w Polsce.
Pauperyzacja sporej części potencjalnej średniej klasy, która powoli staje się lumpenprzedsiębiorcami jest wynikiem „śmierci” klientów. Ludzi nie stać na zakupy, nie stać na usługi, a tymczasem stałe koszty związane z prowadzeniem działalności rosną.
Pochodną duszenia wewnętrznego popytu jest również ujemny przyrost naturalny, bo przecież za niską pensję nie daje rady żyć jedna osoba, a co dopiero rodzina?
Wysokie bezrobocie – to przecież najbardziej widoczny wynik zduszenia popytu.
A przede wszystkim tragiczny stan finansów nadmiernie rozrośniętego Państwa, które aktualnie zamieniło się w bezwzględnego łupieżcę swoich własnych obywateli (ZUS, polityka karna, czyli grzywny bez oglądania się na niedostatki materiału dowodowego, rosnący lawinowo fiskalizm).

Pusty portfel

Tymczasem recepta jest banalnie oczywista:

Skoro niskie zarobki oznaczają niski popyt wewnętrzny, co z kolei powoduje niską sumę płaconych podatków mimo ich relatywnie dużej wysokości, należy podnieść płace. I to zdecydowanie wyżej, niż prognozowany współczynnik inflacji.
Interesy związków zawodowych i przedsiębiorców (tych małych i średnich, czyli 95% zatrudnionych „na własnym”) są zbieżne.
Bo przecież „godne życie” robotnika przekłada się… na większą ilość konsumentów.

28.02 2015

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. Avatar gniew

    Witam, jestem tego samego zdania! Kilkadziesiąt lat temu, całą rodzinę utrzymywał pracujący ojciec (nie mówię, że wszystkim wystarczało, przedstawiam uproszczony model procesu jaki się dokonuje od lat), matka zajmowała się wychowywaniem dzieci i utrzymywaniem ciepła domowego. Potem było równouprawnienie kobiet – kobiety na traktory itp… Wyrwano nam z domu nasze matki, żony, siostry! A płace???. A płace zamiast rosnąć malały???!!!. Pracował ojciec, pracowała matka, a biletów narodowego banku polskiego w rodzinie było i jest coraz mniej. Proces degradacji polskiego społeczeństwa na szerszą skalę, poprzez stałe pomniejszanie dochodów w rodzinie rozpoczęto mniej więcej w tamtych latach.
    Teraz podam jeden prymitywny przykład na potwierdzenie stwierdzenia, że jest to zaplanowany proces ” utrzymywania polski słabej, tak słabej jak to jest tylko możliwe !!! “. Polak w fabryce w Polsce pracuje zgodnie z najwyższymi standardami produkcji, wytwarzając nowoczesnego drogiego OPLA. Niemiec w Niemczech też wytwarza takiego OPLA. Polak zarabia KILKASET EURO !!! – NIEMIEC KILKA TYSIĘCY EURO !!!. Tu już nikt nie ” WCIŚNIE KITU ” że słaba wydajność i słaba jakość…..???!!!.

    0
    • Avatar Krzywousty

      To jest jakiś żart – prawda Gniew?
      Niezłe masz poczucie humoru.
      Dla Gniewa Niemiec zamiast rozbudować linie produkcyjne w niemieckiej fabryce, albo zbudować nieopodal nową, będzie specjalnie budował fabrykę daleko od centrum rozwoju firmy, daleko od swoich tradycyjnych kanałów dostaw, będzie tworzył nową logistykę i pierdzielił się z barierą językową, prawną, podatkową i kulturową, ale POSTAWI w Polsce, dla Gniewa, żeby go zatrudnić i płacić mu dokładnie tyle ile płaci pracownikowi niemieckiemu w Niemczech.
      No bo jak nie to realizuje plan utrzymywania Polski słabej…
      .
      Zanim chłopie cokolwiek jeszcze napiszesz – ba – zanim ktokolwiek cokolwiek jeszcze napisze na 3Obiegu, niech najpierw policzy do dziesięciu i przez chwilę chociaż sie zastanowi. Walić w klawiatrurę nawet małpa potrafi – tylko po co?
      .
      Jak trzeba być ślepym żeby uważać że przez administracyjne podniesienie zarobków, zarobki pójdą w górę? To znaczy że siła nabywcza tych nowych zarobków zwiększy się przez dłuższy czas niż przez 5 minut?
      Praca jest towarem. Takim samym jak każdy inny towar. A konkretnie – praca jest usługą która podlega tym samym prawom rynku. Jeśli chcesz wzrostu zarobków, masz tylko jeden skuteczny sposób – popyt na pracę musi rosnąć szybciej niż jej podaż.
      Innymi słowy – przy permanentnym wysokim bezrobociu zarobki nigdy nie będą rosły.
      Chcesz wzrostu płac? Pracuj nad stworzeniem warunków dla biznesu. Pracuj nad tym by ludziom i firmom chciało się i opłacało tworzyć w Polsce nowe miesca pracy, nowe przedsiębiorstwa, nowe produkty.
      Jeszcze żaden zaklinacz rzeczywistości nie sprawił by tam gdzie bezrobocie jest ogromne, pracownicy zarabiali dużo w stosunku do kosztów życia. Zaś sama “wydajność” pracy jest drugorzędna. Jeśli zarobki są wysokie, bezrobocie niskie, to firmy automatycznie muszą wprowadzać nowe, efektywne metody produkcji by opłacało im się tam działać. W przeciwnym wypadku przeniosa się… do Polski.
      Co ja gadam, co ja gadam? Od kiedy to Polska jest tania?
      Przeniosą się wszędzie tylko nie do Polski….

      0
      • Avatar AS

        Na to jest już za późno. Był rok 71, miałem w grupie 2 Tunezyjczyków. A co mówili? W sklepach mamy wszystko i możecie nam tylko pozazdrościć. Na ulicach mamy samochody wszystkich fabryk. Ale nie mamy jednego. Nie mamy waszych fabryk. Tych ich dymiących kominów. Jak przejeżdżamy koło nich to widzimy. I tego wam zazdrościmy. I chętnie wam oddamy, to co mamy, te sklepy, te samochody, za wasze fabryki. Ale kto to doceniał? A teraz jest już za późno. Niestety. Solidaruchy rozwaliły polski przemysł. Do spółki z Ruskimi. I taka jest niestety prawda. A Ty niestety dałeść się pewnie unieść i za dużo powiedziałeś w 80 albo w 81. Nie przejmuj się. Ja też to miałem. Ale dyrektor mnie uratował, bo bardzo byłem tej fabryce potrzebny. A na liście do interenowania to byłem. A może to źle, że mnie nie internowali? Teraz może byłbym dużą szychą. Takie tam moje gdybanie. Ale co było to było i nie lubię do tego wracać. Bo to się skończyło.

        0
      • Avatar gniew

        myślisz że myślisz….. a kobyłka u płotu….?!

        Refren
        Oj naiwny, naiwny, naiwny,
        Jak dziecko we mgle,
        Jak goliat na pchle,
        Mól w otchłani wód,
        Który liczy wciąż na cud.
        Oj naiwny, naiwny, naiwny,
        Dziecko w kwiecie sił.
        Choć w intencjach
        To w zasadzie pozytywny.

        Jestem czuły jak waga na najmniejszy bałagan,
        Na przejawy niechlujstwa przeróżne,
        Weźmy lubię podróże no i nieraz się wkurzę
        Odczekując gehenny opóźnień.
        Wtedy złość ma szlachetna eksploduje jak Etna,
        Że się nieraz w wyzwiskach poplączę.
        Do dyrekcji list piszę, wściekły jak Bazyliszek,
        Mrucząc: ja was, kurcze, wykończę.

        Refren
        Oj naiwny, naiwny, naiwny,
        Naiwny jak ćma,
        Co w ogień się pcha.
        Jaki sens to ma
        Gdy nie warta świeczki gra.
        Oj naiwny, naiwny, naiwny.
        Dziecko w kwiecie lat.
        Choć w intencjach
        To w zasadzie pozytywny.

        Lubię co dzień troszeczkę podnieść sobie poprzeczkę
        I oceniać swe dzieła krytycznie.
        Bój o cele wysokie to najmilszy mój poker,
        To ryzyko lecz zdrowe i śliczne.
        A gdy w chwilach bojowych czuję kryzys niezdrowy,
        Nie przerywam ataku z tych przyczyn,
        Bo na takie momenty kiedy jestem podcięty
        Mam kolegów i na nich mogę liczyć.

        Refren
        Oj naiwny, naiwny, naiwny,
        Jak dziecko we mgle,
        Jak goliat na pchle,
        Mól w otchłani wód,
        Który liczy wciąż na cud.
        Oj naiwny, naiwny, naiwny,
        Dziecko w kwiecie sił.
        Choć w intencjach
        To w zasadzie pozytywny.
        Choć w intencjach
        To w zasadzie pozytywny.
        Kabaret Elita.

        0
  2. Avatar Dziabąg

    To nie zarobki sa wazne tylko sila nabywcza złotowki bo mozesz sobie zarabiac i 10 000 zamiatajac ulice a kupisz za to niewiele.Dodam tez ze trzeba byc bardzo naiwnym wierzac ze wzrost zarobkow zwiekszy popyt bo jak w jakiejś firmie rosna zarobki(ustawowo ) to konczy sie to zawsze tak samo czyli albo zwolnienia albo wzrost ceny danego towaru,uslugi

    0
  3. Avatar Robercik

    Moim zdaniem, teza zawarta w artykule jest jak najbardziej poprawna i sluszna.
    Jest tylko jedno “ALE”
    W naszym kraju, opanowanym na wskros przez banksterski uklad,
    jest to postulat nie do zrealizwania!
    “Kredyty glupcze!” /bez obrazy Autora/
    Wiecej gotowki, mniej kredytow i astronomicznej lichwy.

    0
  4. Porównanie do Chin bardzo niecelne… Przykro mi, ale pensje w Chinach wzrosły w ostatnich 10 latach w zasadzie o 50-100% zależnie od branży. Oczywiście koszt życia i utrzymania też wzrósł, szczególnie w dużych miastach, ale nie aż tak. Tym samym Chiny stają się bogatym krajem, bo bogaci się całe społeczeństwo, zmienia się nawet typowa chińska wieś. Myślę, że tytuł jest bardzo nietrafiony i wypada przeprosić Chiny ;-).

    0
  5. Bardzo mi przykro, ale w Chinach z roku na rok jest coraz lepiej, a tania siła robocza nie jest już taka tania. Niedługo świat przeniesie produkcję do…. Polski ;-).

    0
  6. Avatar Makagigi

    Ma Pan rację, że wyższe płace spowodują zwiększony popyt wewnętrzny i automatycznie wzrost gospodarczy. Ale jest pewien problem, by zarabiać to trzeba produkować i sprzedawać, i nie tam jakieś świecidełka. Polska gospodarka ma założony zewnętrzny gorset i na razie nie będzie się rozwijać. Nie sprzyja temu zarówno prawo jak i system podatkowy. Nie można nawet podnieść wysokości kwoty wolnej od podatku (najniższa w Europie), więc o czym tu mówić? Taki założono dla nas “rozwojowy” scenariusz, ograniczenie wszystkiego, łącznie z populacją. Dlatego jakiej dziedziny się nie dotknąć to nic nie wychodzi, jak byśmy żyli w jakimś kabaretowym landzie gdzie nie ma myślących, a wszystko jest robione na przekór zdrowemu rozsądkowi. Polacy na szczęście są wyjątkowo pragmatycznym, pomysłowym i pracowitym narodem i jakoś sobie w tym matriksie radzą. Czy ten rok będzie przełomowy i coś się zmieni, być może? Jest coraz gorsza sytuacja społeczna i rośnie ogólne niezadowolenie, a i główni hamulcowi widzą, że tak dalej się nie da, tym bardziej, że nasz wschodni sąsiad na pewno pójdzie rozwojową drogą chińską, a wtedy?

    0
  7. Avatar kanton

    Pieniądze są po to aby je zarabiać i wydawać. Powinno byc zakazane ustawowo ilość kredytów wziętych przez ludzi powyżej jakiegoś procentu PKB.
    Ponieważ kredyty duszą ludzką pomysłowość i przedsiębiorczość, Pobudzić wewnętrzny popyt można poprzez podniesienie minimalmej płacy , jak również podnieść minimalmą rentę i emeryturę.
    Ktoś powie że będzie napędzona inflacja. Może przez krótki czas. Póżniej będzie normalnie. OBY.

    0
  8. Czy wszyscy rozumiejący jako tako ekonomię wynieśli się z “3Obiegu”?
    .
    Ten artykuł i komentarze to jakiś ekonomiczny bełkot i propagowanie rozwiązań socjalistycznych w stylu “rozkułaczania” bogatych przedsiębiorców, nota bene socjalistycznych koncernów międzynarodowych (spróbuj jedn z drugim “rozkułaczyć” jednoosobowe, bądź rodzinne przedsiębiorstwo, a takich w Polsce jest wiele). Żeby społeczeństwo mogło się szybko bogacić, to trzeba wprowadzić ustrój kapitalistyczny (jak n.p. w Chinach Ludowych).
    .
    Powtarzam tu po raz kolejny, że kapitalizm jest wtedy, gdy ludzie mają kapitał, a nie wtedy gdy państwo zabiera im 80% wypracowanego przez nich dochodu. Kapitalizm to także równość działania podmiotów gospodarczych, a nie dotacje, zwolnienia z ZUS, podatków (czy innych danin), darmowy grunt i przywileje dla jednych, a obciążenia dla pozostałych mikroprzedsiębiorców.
    .
    Jest taka reklama banku w telewizji mówiąca, że statystyczny Chińczyk odkłada połowę swoich dochodów, i że być może pomaga mu w tym smok.
    Nasz Lewiatan pożera prawie wszystko co uda mu się od ludzi wydrzeć, a i to mu mało to jeszcze pożycza w naszym imieniu. Trzeba to zauważać, a nie pleść socjalistyczne androny i bajki o socjalistycznym ekonomiście Kaleckim!
    Janusz Żurek

    0
  9. pablo3 pablo3

    wyglada na to, ze Pan Zurek rowniez do konca nie zrozumial tego artykulu. zyjemy w socjalistycznej Unii Europejskiej i w socjalistycznej Polsce, wiec de facto nie mozemy nawet myslec o kapitalizmie na wzor socjalistycznych Chin. wszystko blokowane jest przez miedzynarodowe osrodki finansowe i przez uklad stosunkow miedzynarodowych, ktory stawia Polske w podrzednej roli. takze generalnie wyzsze wynagrodzenia, ale faktycznie z pustego, to i Salomon nie naleje. dlatego zdecydowanie lepszym rozwiazaniem jest zmiana podatku dochodowe w inwestycyjny, jak w Niemczech. co pozwoli zwiekszych dochody z VAT i spowoduje zwiekszenie wplywow do budzetu, wzrost konsumpcji wewnetrznej i moze nawet wzrost dochodow obywateli. to taki maly krok. ale niech Pan Zurek nie pisze o kapitalizmie, na wzor chinski, bo nikt nam nie pozwoli na jego wprowadzenie. a jesli juz Pan pisze o tego typu kapitalizmie, to prosze w pierwszej kolejnosci pisac o narodowej rewolucji, ktora jedynie moze to spowodowac…

    0
  10. Avatar zjanusz

    Jak to mawiał ś.p. Stefan Kisielewski. “Socjalizm to ustrój w którym bohatersko zwalcza się trudności nieznane w innych ustrojach”.
    Trzeba pisać prawdę jak kiedyś było i jak powinno być teraz i w przyszłości, żeby młodzi czegoś się dowiedzieli, oprócz wciskanego im socjalistycznego kitu. Naprawianie ustroju socjalistycznego moje pokoleniu już przerabiało wcześniej ze znanymi skutkami. Nawet Lenin musiał na krótką chwilę wprowadzić NEP, żeby tego wszystkiego szlag jasny nie trafił na samym starcie (a szkoda!). U nas też trzeba było zrobić solidarnościową “pieriestrojkę, żeby móc dalej budować socjalizm, tym razem już w całej “wolnej” Europie. Więc nie piszmy o naprawianiu socjalizmu, bo to syzyfowa praca, lecz jasno o okupacji socjalistycznej w Europie i w Polsce i o tym jak zwykły człowiek powinien się przed tą okupacją bronić (np. popieranie szarej strefy, praca na “czarno”, obrona rodziny, samopomoc sąsiedzka, kształcenie w ekonomii kapitalizmu (a nie socjalizmu), poznawanie niezafałszowanej historii narodu (Koneczny się kłania), umiejętnego wydawania i lokowania pieniędzy (patrz portal 2 grosze) itp.
    Żurek Janusz
    P.S.
    Mam nadzieję, że mądrzejsi od nas Chińczycy wkrótce popędzą kota tym wszystkim “uczonym” socjalistom europejskim chcącym naprawiać nienaprawialne.

    0
    • pablo3 pablo3

      bardzo cenie Pana wypowiedzi, jakosc rad i rozwiazan, a takze autorow, na ktorych Pan sie powoluje. ale wydaje mi sie, ze w powyzszym temacie, piszemy o odrobine roznych sprawach. jak najabardziej jestem za kapitalizmem w stylu chinskiem. ale tak jak wspomnialem, najpierw potrzebujemy chinskiej rewolucji, a co za tym idzie takze wojny domowej… oby nie rewolucji kulturalnej…

      0
      • Avatar zjanusz

        “Rewolucji” to możemy się jedynie doczekać jako kolejnej od-nowy (Hej siup! I od nowa, Polska Ludowa, Polska Ludowa) zorganizowanej jak zwykle przez służby. Obecnie duże szanse na realizację kolejnej “od nowy” ma Korwin Mikke z młodzieżową niekumatą gimbazą wspomaganą przez wip…jugend.
        Polacy powinni jak w przeszłości pod zaborami zająć się pracą u podstaw, przejmowaniem w miarę możliwości (służby czuwają) władzy w samorządach, żeby być gotowym, gdy zaistnieją ponownie warunki na odzyskanie wolności.

        0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816