Artykuły redakcyjne
Like

Chaos

19/11/2014
436 Wyświetlenia
4 Komentarze
5 minut czytania
Chaos

W Polsce normą życia publicznego stał się chaos. Nie ma on jednak nic wspólnego z mitologicznym chaosem, opisanym przez starożytnych Greków, z którego wyłonił się jednak uporządkowany kosmos. Ten współczesny polski chaos to raczej systemowy wyróżnik ustroju, który doprowadził do upadku państwo i, zamieszkujące pomiędzy Bugiem i Odrą, społeczeństwo. Stykamy się z chaosem tutaj wszędzie. W NFZ-towskiej służbie zdrowia, w Sejmie, w szkołach kształcących funkcjonalnych analfabetów, na dworcach kolejowych po zmianie rozkładu jazdy i w ZUS-ie, gdy próbujemy dodzwonić się do tzw. infolinii. Chaos był sprzymierzeńcem smoleńskich zamachowców, a teraz wyznacza działania Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Wysyp kolejnych afer w świecie polskiej polityki, czy gospodarki, w ostatnich 25 latach, ujawnia z tygodnia na tydzień kompletną degrengoladę państwa i jego instytucji. Jednak w tym szaleństwie jest metoda!

0


Katastrofa goni katastrofę; jak nie krwawe porachunki Pruszkowa z Wołominem, to czołowe zderzenie pociągów, eksplozja gazu w kamienicy albo załamany dach pod ciężarem śniegu i dziesiątki ofiar. Cyklicznie wybucha także metan w śląskich kopalniach! Ludzie zarządzani chaosem skupiają się wtedy na bohaterskich ratownikach, którzy z nadludzką determinacją walczą o każdą iskierkę życia a widzom, a właściwie telewidzom, dają ułudę dumy. Nie liczy się już nieludzki chaos. Co się stało, to się nie odstanie, ale człowiek, to jednak brzmi dumnie. Ja też bym tak ratował. Państwo „zdało egzamin”. Bohaterscy chłopcy, bezwiednie, żyrują kolejne oszustwo!

Nadchodzą wybory, no i proszę, jak na zawołanie mamy awarię całego systemu informatycznego Państwowej Komisji Wyborczej. Co tam awaria! Czy ktoś jeszcze wierzy, że na naszych oczach nie dochodzi do fałszerstwa? W Polsce nie ma pół dnia spokoju, żeby media nie donosiły o kolejnych ludzkich udrękach, aferach, tysiącach wypadków na drogach. Rok w rok ginie w nich blisko 5000 osób. A naród przygląda się temu ze stoickim spokojem i charakterystyczną rezygnacją niewolników. Ludzie już wiedzą, że teraz być może kolej na nich w tym szczególnym biegu przez przeszkody do zagłady. To już nie jest chocholi somnabuliczny taniec z „Wesela” Wyspiańskiego a raczej naturalistyczny horror zdegenerowanego moralnie „ludu z miast i wsi” z „Wesela” Smarzowskiego.

Jeśli ktoś jeszcze uważa, że mamy do czynienia z przypadkiem, ze zbiegiem nieszczęśliwych okoliczności, niechaj jak najszybciej zrewiduje swój pogląd.

Bo (niestety) prawda jest zupełnie inna. III RP została właśnie tak zaprojektowana. Cały czas trzeba utrzymywać ten stan napięcia, dezorientacji i dezinformacji, żeby podsycać w ludziach zniechęcenie i zaszczepiać w nich apatię, a rzutkie jednostki wyganiać z kraju albo spychać do „trzeciego i czwartego obiegu”. Od czasu do czasu używa się w tym celu brutalniejszych argumentów i ginie komendant policji albo jakiś prominentny polityk. Nie mówcie mi, że to nie ma żadnego znaczenia dla zwykłego zjadacza chleba. Chaos wkrada się bowiem wszędzie, prześlizguje się przez wszystkie zakamarki tkanki społecznej. Zarządza myśleniem! I – de facto – alienuje sąsiada od sąsiada!

Chaos, jako szkielet organizacyjny ustroju, jest skuteczniejszy od czerwonej dyktatury, bo jest o niebo mniej fizycznie represyjny wobec jednostki. Przynajmniej takie sprawia wrażenie! Jakby to powiedzieć symbolicznie, ludzie tutaj rzadziej giną bez wieści i na mniejsza skalę tropi ich „seryjny samobójca”. Chociaż ofiary wcale nie są takie małe, zważywszy na skalę katastrof i skalę wypadków drogowych. Jednak śmierć po zwałami gruzu albo na przodku w kopalni ma jednak zupełnie inny wymiar propagandowy, niż wyrywanie paznokci a potem strzał w potylicę „na Mokotowie”!

W realnym socjalizmie ciągle dochodziło do społecznych kryzysów, do rewolty społecznej. W państwie zarządzanym przy pomocy chaosu na rewolucję nie ma miejsca. Likwiduje ją w zarodku, wspierający chaos, przymus ekonomiczny, wyniesiony do statusu „pogańskiego bożka”. Ramię w ramię, z dyktaturą dóbr materialnych, stoją instytucje, które tylko od frontu przypominają reprezentację państwa prawa i wolności obywatelskich. Posłowie udają, w tej maskaradzie, posłów, sędziowie, sędziów, a rzecznicy praw, rzeczników praw. I wszyscy razem pilnują swojego partykularnego interesu, bo republikańskie dobro wspólne nie ma żadnej wartości. Liczy się uniwersalny i wszechobecny oportunizm. I tylko taka postawa we „wspólnocie” jawi się jako opłacalna. Chaos ma się bardzo dobrze i trzyma nas wszystkich za gardło!

Inne zapisy autora:

0

Maciej Rysiewicz
Maciej Rysiewicz http://www.gorliceiokolice.eu

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

628 publikacje
270 komentarze
 

4 komentarz

  1. upodlili ludzi juz maksymalnie, zrobili kompletnych frajerow a z panstwa biurokratyczna lokomotywe do obslugiwania petentow-frajerow. a zamiast dostac wzamian rzez, to dostana dodatkowe premie i inne profity, na jeszcze lepsze uposazenie swoich rodzin.

    p.s. a dlaczego wlasciwie Ligeza nie mial kontrkandydata na burmistrza Bobowej?

    0
  2. Dlaczego burmistrz nie miał kontrkandydata? Sprawa złożona! Po pierwsze uznano chyba, że nie warto kopać się z koniem. Ten burmistrz to bardzo sprytny lokalny watażka. Potrafi naprawdę zastraszyć! Po drugie, PiS powiatowy (Barbara Bartuś) zdecydowanie popiera tego burmistrza. Popiera go także senator Kogut. W ogóle w powiecie gorlickim PiS odpuścił (w zasadzie – prócz Gorlic) rady gminne i miejskie. Wystawił reprezentację do powiatu.

    0
  3. Avatar Mocarz

    Na początku był chaos…
    Na pewno na początku?
    Kiedy powstanie porządek? Kto jest w stanie go stworzyć? Czy potrzeba aż wojny?
    Najgorzej, że na żaden początek nie mieliśmy nawet szans..
    Ten początek dopiero musimy wyrwać pazurami z rąk chocholej bandy.

    0
  4. Avatar Krzywousty

    Tak dla równowagi:
    Pamiętam kiedy kilka lat temu w Szczecinie, po burzy śnieżnej i oblodzeniu uległa awarii linia energetyczna. Kilkadzisiąt tysięcy mieszkańców nie miało prądu przez całe… 4 godziny.
    W ciągu jednego dnia prad płynął już do prawie wszystkich mieszkańców.
    Chaos, powiadacie, nieudolność i brak przewidywania?
    Może..
    .
    Ale tam gdzie ja mieszkam, w Stanach, o zerwanych sieciach energetycznych i jednodniowym braku prądu to nawet się nie wspomina w lokalnej prasie. Kiedy setki tysiecy albo milion nie ma pradu przez kilka dni, tak, wtedy jest to już news. Chociaż nawet wtedy ten news jest pod kątem – jak sprawnie służby sobie radzą z usuwaniem awarii, i z jakim poświeceniem policja, wojsko i strażacy pomagają społeczeństwu.
    Jakoś nikt nie drze szat że coroczne awarie uderzające w seteki tysięcy i miliony ludzi wołają o pomstę do nieba, że są dowodem na totalny brak respektu dla obywateli, że liczy się jedynie kasa więc firmy mają w d.. obywatela. Wieszają druty na drewnianych słupach i ani im w głowie inwestować w podziemne linie energetyczne, albo w nowoczesne naziemne.
    .
    Pamiętam jak mój współpracownik dopiero po tygodniu przyznał się że u niego w domu wciąż jeszcze prądu nie ma. W zimie… W USA oznacza to również brak ogrzewania, ciepłej wody i możliwości gotowania… Jego 80-letnia matka spokojnie skomentowała – nie jest jeszcze najgorzej, podczas wojny nie mieliśmy prądu przez ponad miesiąc…
    .
    W tej chwili amerykańskie miasto które jest nawiedzane burzami śnieżnymi każdego roku i z tej racji powinno być doskonale przygotowane do radzenia sobie z takowymi, zostało właśnie sparaliżowane. Unieruchomione. W samym tylko tym mieście i okolicach (Buffalo w stanie Nowy Jork) zginęły już 4 osoby. Ostatnią wydobyto z zasypanego samochodu dzisiaj rano. Facet nie dał rady otworzyć drzwi, dosypało jeszcze więcej i umarł…
    Burmistrz zaś wprowadził zakaz wyjazdu samochodami na drogi.
    Super rozwiązanie, prawda?
    W takim USA nikt pracownikom nie zapłaci kiedy do pracy się nie zjawią. No… za wyjątkiem kilku instytucji państwowych…
    Wynikało by z tego, że zafajdanym obowiązkiem rady miasta jest odpowiednie utrzymanie dróg oraz komunikacji. W najgorszym wypadku wypłacanie ludziom odszkodowania?
    Niezłe pobożne życzenia. Odszkodowania… w Ameryce, za brak możliwości dojazdu do pracy, do lekarza czy do sklepu…
    .
    Ach, zapomniał bym – we wszystkich wiadomościach winna jest… matka natura, a pochwały pod adresem służb, policji, wojska, nawet straży granicznej nie mają końca…
    Przecież jeżdżą i rozdają ludziom którzy utkwili na drogach i autostradach… koce.
    Jakież to przeciwieństwo do Detroit w którym kilka lat temu potężne pługi i ciągniki spychały z dróg do rowów ugrzęzłe samochody. A w samym mieście Detroit, w którym nie było możliwości zepchnąć bo po bokach budynki, pługi zasypywały zaparkowane samochody wieloma metrami śniegu. Ich właściciele byli osobami chyba najbardziej na świecie oczekujacymi wiosny i roztopów.
    A w tamtym roku, po “rekordowych” opadach deszczu którym nie podołała miejska kanalizacja, płetwonurkowie pływali między samochodami (poważnie!) i sprawdzali czy nie ma w ich wnętrzach topielców. Kilku zresztą znaleziono zarówno w samochodach jak i w piwnicach.
    No ale to nie był chaos. To była świetna organizacja i radzenie sobie służb z żywiołem…
    Ciekaw jestem jaka była by reakcja w Polsce w podobnej sytuacji…?
    Chociaż… czy rzeczywiscie jestem ciekaw? Czy ja dokładnie nie wiem jaka była by reakcji mediów i społeczeństwa?
    .
    A dodatkowo jeszcze zakaz wyjazdu na drogę? Nakaz opuszczenia terenów zagrożonych powodzią? Zakaz wchodzenia na tereny dotknięte katastrofą, nawet do własnego domu (pod groźbą zastrzelenia przez policję)?
    Przecież to by było pogwałcenie wolności, czegoś tam jeszcze i czegoś tam jeszcze…
    Ale by się dopiero krzyk podniósł… Ale by się podniósł…
    .
    Napisałem to tylko tak dla przeciwwagi

    0

Odpowiedz na „MocarzAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217