Bez kategorii
Like

BYDŁO NA PASTWISKU. SPLĄDROWANIE WILLI KOMOROWSKIEGO W KLARYSEWIE

06/07/2017
1472 Wyświetlenia
0 Komentarze
23 minut czytania
BYDŁO NA PASTWISKU. SPLĄDROWANIE WILLI KOMOROWSKIEGO W KLARYSEWIE

Były prezydent Bronisław Komorowski rozstał się z Pałacem Prezydenckim, ale nie ze wszystkimi rzeczami, które tam się znajdowały. Poniżej udostępniamy listę rzeczy, które były prezydent zabrał ze sobą.

0


Patelnia, lodówka, laptopy, zegarki, ekspres do kawy, tablety, sztućce, deska do krojenia, czajnik, kalkulator, stoliki, krzesła i fotele. To tylko część rzeczy, z którymi nie mógł pożegnać się były prezydent, a które wraz z nim powędrują do siedziby jego Instytutu. Cała sprawa wyszła na jaw, gdy media zaczęły drążyć temat zniknięcia dwóch dzieł sztuki, z których jedno zostało wystawione na aukcji i sprzedane. Były prezydent nie wydawał się być przejęty sytuacją i powiedział, że „to śmieszne, jeśli jakieś obrazki zniknęły, to trzeba je znaleźć”.

Były szef kancelarii Komorowskiego o splądrowaniu willi w Klarysewie: „Obiekt stanowił zaplecze magazynowe”

Jacek Michałowski, który był szefem Kancelarii Prezydenta za kadencji Bronisława Komorowskiego, zaatakował tygodnik „wSieci” za publikację o rozszabrowaniu willi w Klarysewie. Nie zaprzecza jednak, bo zaprzeczyć nie może, że obiekt został doprowadzony do ruiny.

Michałowski wystosował list otwarty, w którym próbuje przekonywać, że zarówno on, jak jego dawny zwierzchnik, były prezydent Bronisław Komorowski, nie ponoszą odpowiedzialności za katastrofalny stan niegdyś reprezentacyjnego obiektu głowy państwa.

Trudno nie odnieść się w tym miejscu do najnowszych doniesień, zamieszczonych w jednym z tygodników, które nie licząc się z faktami i obowiązującym prawem, kłamliwie sugerują po raz kolejny, że były Prezydent RP oraz pracujący z nim urzędnicy ukradli przedmioty należące do Kancelarii Prezydenta RP. Jest to bezprawne i bezpodstawne stawianie bardzo poważnych i niemających żadnego uzasadnienia zarzutów — pisze Michałowski.

Jednocześnie w kuriozalny sposób opisuje powody, dla których willa w Klarysewie nie nadaje się do użytku, bo jej stan – jak sam przyznaje – jest katastrofalny.

Rezydencja Klarysew nigdy nie była willą Prezydenta Komorowskiego. Bronisław Komorowski nigdy nawet nie miał okazji w niej być. Obiekt stanowił jedynie zaplecze magazynowe (!!!) ze względu na bardzo zły stan techniczny oraz położenie z dala od centrum Warszawy — stwierdza Michałowski.

Z relacji Michałowskiego wynika, że obiekt za kadencji Komorowskiego zamieniał się w ruinę bo „doprowadzenie tej rezydencji do stanu, w którym można byłoby kogokolwiek w niej ugościć, kosztowałoby budżet państwa wiele milionów złotych”.

Idąc takim tokiem rozumowania, najlepszym wyjściem byłoby wysadzenie willi w Klarysewie, co mógłby zorganizować prezydencki „szogun” gen. Stanisław Koziej. Aż dziw bierze, że kancelaria Komorowskiego na to nie wpadła.

Zamiast alarmować o konieczności ratowania obiektu i starać się o jego remont, wybrano inną drogę.

Planowaliśmy przekazanie Klarysewa z powrotem do zasobu Skarbu Państwa — zdradza Michałowski.

Ciekawe co Skarb Państwa z tym kukułczym jajem miał zrobić? Sprzedać zrujnowaną willę za grosze? Bo przecież remont – jak wcześniej uznał Michałowski – „kosztowałby budżet państwa wiele milionów złotych”.

Niemal całe wyposażenie z Klarysewa trafiło na przestrzeni lat do pozostałych obiektów Kancelarii Prezydenta. Wszystko zostało udokumentowane za pomocą tzw. faktur rozchodowo-przychodowych. Pozostała część wyposażenia w najgorszym stanie została natomiast zlikwidowana— opisuje dalej Michałowski.

Jeśli nie jest to szaber, to co?!

Pałac Prezydencki reaguje na ustalenia „wSieci”. Sadurska: Willa w Klarysewie została ogołocona! „Zastanawiamy się, czy złożymy zawiadomienie do prokuratury”.

 

KRAJOBRAZ PO SITWIE

 

Krajobraz po sitwie – dziennikarze tygodnika „wSieci” ujawniają raport otwarcia sporządzony w Kancelarii Prezydenta RP.

Z artykułu wyłania się prawdziwy „majestat” Bronisława Komorowskiego – splądrowana willa w Klarysewie, opróżniona kasa kancelarii i kadrowo-finansowe machlojki na koniec kadencji. Szokujące wyniki kontroli po Komorowskim: pieniędzmi szastano bez umiaru, zniknęło całe wyposażenie rezydencji – ujawniają dziennikarze tygodnika „wSieci”.

Posiadłość została splądrowana. Brakowało stołów, krzeseł, kanap, regałów, luster, obrazów, dywanów, żyrandoli. Zdemontowano nawet wyposażenie kuchni i łazienek. Wszystkie te przedmioty – blisko 400 – były ponoć w tak fatalnym stanie, że nadawały się tylko do utylizacji— piszą Marek Pyza i Marcin Wikło.

 

WILLA W KLARYSYWIE – PUSTOSTAN BEZ MEBLI

 

Splądrowana prezydencka willa w Klarysewie. Małgorzata Sadurska szefowa kancelarii: Tam był pustostan, bez mebli.

Szefowa Kancelarii Prezydenta potwierdza informacje tygodnika „wSieci” o tym, co stało się w prezydenckiej willi w Klarysewie. Małgorzata Sadurska wyjaśnia, że urzędnicy nowej głowy państwa zastali tam „pustostan”, a „wyposażenie willi zostało zlikwidowane”.

Obejrzeliśmy prezydencką willę w Klarysewie i zdumiało mnie to, co zobaczyłam. Tam był pustostan, bez mebli. Wiemy tylko jedno, że zgodnie z dokumentami Kancelarii Prezydenta wyposażenie willi zostało zlikwidowane, zutylizowane. Po prostu go nie ma – powiedziała Małgorzata Sadurska, szefowa Kancelarii Prezydenta, na antenie RMF FM. Dziwne było dla nas to, że część z tych sprzętów została zlikwidowana od czerwca do sierpnia 2015 roku – dodała. Wyjaśniła też, że urzędnicy zastanawiają się nad złożeniem zawiadomienia do prokuratury.

To odpowiedź Kancelarii na pytania czytelników dotyczące artykułu w tygodniku „wSieci”. Zdaniem pisma, prezydencką willę w Klarysewie „splądrowano” – brakowało mebli, obrazów, dywanów czy żyrandoli. Podobno zdemontowano także wyposażenie kuchni i łazienek. Wartość zutylizowanego, ze względu na fatalny stan, sprzętu – w tym pancernej szafy na broń długolufową – wyniosła aż 1,5 miliona złotych. Co ciekawe, inwentaryzacje z poprzednich lat nic nie wspominały o złym stanie wyposażenia.

 

ŚLEDZTWO W SPRAWIE KRADZIEŻY OBRAZÓW

 

Jest śledztwo w sprawie kradzieży w Pałacu Prezydenckim. Chodzi o obrazy „Gęsiarka” i „Bydło na pastwisku”.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie prezydenckich willi w Klarysewie i Promniku. Jak poinformował IAR rzecznik Prokuratury Okręgowej Przemysław Nowak, postępowanie dotyczy przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez urzędników Kancelarii Prezydenta, którzy likwidowali zbędne składniki mienia na terenie obydwu rezydencji.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył szef Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy. We wniosku wskazano, że w czasie likwidacji mienia ruchomego w willach doszło do naruszenia obowiązujących przepisów oraz że mogło dojść do przywłaszczenia części mienia. Nie znalazło to potwierdzenia w dokumentach, co może sugerować, że poświadczono nieprawdę. Jak dodał prokurator Nowak, przesłuchany został już jeden z pracowników Kancelarii.

 

ZAPBRAŁ ZE SOBĄ NAWET ŻYRANDOL

ŻYRANDOLE Z PAŁACU PREZYDENCKIEGO

 

Żyrandole z Pałacu Prezydenckiego są w Grodzisku Mazowieckim.

Śledztwo dotyczy czasów, kiedy prezydentem był Bronisław Komorowski. Współpracownicy nowego prezydenta, Andrzeja Dudy, po rozpoczęciu pracy sygnalizowali, że urzędnicy administracji jego poprzednika mogli w niekorzystny sposób gospodarować mieniem zgromadzonym w prezydenckich rezydencjach.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy Andrzej Dera mówił wówczas, że otrzymana od urzędników prezydenta Komorowskiego dokumentacja dotycząca willi w Klarysewie jest „skandaliczna”, a sprawa powinna zostać wyjaśniona przez prokuraturę.

Zniszczone lub przywłaszczone państwowe mienie i pusta kasa – w takim stanie pozostawił po sobie kancelarię prezydencką Bronisław Komorowski. Według raportu otwarcia Kancelarii Andrzeja Dudy z samej rezydencji w Klarysewie zniknęło ponad 500 przedmiotów o łącznej wartości 1,3 mln zł! Gdzie są meble, lustra, dywany, żyrandole, sprzęty biurowe i obrazy?

Jaka firma zajmowała się w tym czasie ochroną prezydenckich instytucji?

Nie tylko fotele, stoły, zegarki, niszczarki, ekspres do kawy, komputery, tablety, mikrofalówkę, telewizor i sejf. Jak ustalił portal niezalezna.pl, Bronisław Komorowski, żegnając się z urzędem prezydenta, „użyczył” od Kancelarii Prezydenta również… żyrandol. Jako pierwsi ujawniamy pełną listę kilkuset przedmiotów, jakie były prezydent zabrał ze sobą do siedziby Instytutu Bronisława Komorowskiego.
Dokument, który publikuje portal niezalezna.pl, nosi datę 6 sierpnia 2015 r. To tego dnia odbyły się uroczystości zaprzysiężenia na prezydenta i Andrzej Duda formalnie rozpoczął pełnienie funkcji głowy państwa, a z urzędem pożegnał się Bronisław Komorowski.
Na dokumencie, który stanowi załącznik do umowy użyczenia, widzimy „wykaz mebli oraz sprzętu i wyposażenia biurowego z zasobów Kancelarii Prezydenta, które zostały użyczone do Biura Byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Bronisława Komorowskiego (Pałac pod blachą)”.

Wykaz, który publikujemy, to lista rzeczy, które Komorowski zabrał ze sobą z Pałacu Prezydenckiego, Belwederu i budynku Kancelarii Prezydenta przy ul. Wiejskiej w Warszawie – do siedziby swojej fundacji o nazwie „Instytut Bronisława Komorowskiego”. Obok licznego sprzętu oświetleniowego jest również żyrandol, masa lampek, ale i fotele, zabytkowe krzesła, wyposażenie kuchni, sprzęt elektryczny, dwie niszczarki, wieża Sony do słuchania muzyki za tysiąc złotych, zabytkowy fotel, mosiężny Orzeł, a nawet „Biblioteka Ks. Warszawskiego” warta 6700 zł.

Komorowski zabrał ze sobą również iPady i komputery, telewizor, czajnik elektryczny, lodówkę z zamrażarką, mikrofalówkę oraz ekspres do kawy. Najdroższe, z tego co wyniósł były prezydent, jest: biurko za 7993 zł i szafa biblioteczna o wartości ponad 11 tys. zł.
Na jakiej podstawie Komorowski to wszystko wyniósł?

Co zniknęło wraz z Komorowskim? Tygodnik „ABC”: Wynieśli nawet sokowirówkę.

 

SZOKUJACE WYNIKI RAPORTU OTWARCIA W KANCELARII PREZYDENTA

 

Szokujące wyniki raportu otwarcia w Kancelarii Prezydenta. Wraz z odejściem Bronisława Komorowskiego oraz jego dworu zniknęły meble, sprzęt RTV i kuchenny oraz elektronika o wartości pół miliona złotych. Podejrzenia budzą też gigantyczne odprawy oraz zakupy „prezentów” na kwotę 1,5 miliona złotych – czytamy w tygodniku „ABC”.

 

Autorzy artykułu wymieniają przedmioty, które, jak wynika z dokumentów kancelarii, zostały zniszczone. Z raportu wynika, że w prezydenckiej willi w Klarysewie, ale również w innych rezydencjach, „niszczono” sprzęty AGD nie starsze niż trzyletnie. Na przykład z willi w Promniku zniknęły: blender Philips (rok prod. 2012) o wartości 492,00 zł, telewizor LED LG (2013) – 1180,80 zł, ekspres do kawy Saeco (2013) – 2650,65 zł, żelazko Tefal (2014) – 299,00 zł, sokowirówkę Bosch (2014) – 519,00 zł, blender Braun (2014) – 349,00 zł, szafę metalową Novcan (2014) – 2105,00 zł oraz ekspres do kawy Jura Impressa (2014) – 4 299,99 zł. „Członkowie Komisji Likwidacyjnej nie uczestniczyli w likwidacji wskazanych składników majątku Skarbu Państwa”.

„To nie koniec „rewelacji”, jakie pozostawił po sobie Komorowski” – czytamy na łamach „ABC”. Analizując dokumenty, można właściwie dojść do wniosku, że ostatnie miesiące urzędowania upłynęły Komorowskiemu na… rozdawaniu prezentów. Upominki wręczono 400 osobom, wydając na to 1,5 mln zł.

Majestat urzędu sprowadzony do poziomu straganu – komentowali te informacje na gorąco internauci i trudno się dziwić ich oburzeniu. O ile nadużycia finansowe jeżą włos na głowie, ale wzbudzają także uśmiech politowania, to w raporcie znajduje się informacja, którą należy potraktować z najwyższą powagą. Chodzi bowiem o „sprzęt o specjalnym przeznaczeniu”. Otóż szef gabinetu Komorowskiego oraz szef kancelarii używali do swoich obowiązków „zestawów mobilnych niejawnego systemu Sieci Łączności Rządowej CATEL”, czyli telefonów do szyfrowanych połączeń. Jednak pierwszy… zgubił token do tego sprzętu, a drugi – cały zestaw. „Braki zostały stwierdzone w ostatnich dniach urzędowania odchodzącego kierownictwa” –  piszą Marek Pyza i Marcin Wikło na łamach nowego wydania tygodnika „ABC”.

 

BYDŁO NA PASTWISKU

W KANCELARII B. PREZYDENTA BRONISLAWA KOMOROWSKIEGO

ZNIKAJĄCE OBRAZY I RZEŹBY Z PAŁACU PREZYDENCKIEGO

OBRAZY I RZEŹBY STANOWIĄCE WŁASNOŚĆ MUZEUM NARODOWEGO

 

Po kadencji Bronisława Komorowskiego z Pałacu Prezydenckiego zniknęły dwa zabytkowe obrazy „Bydło na pastwisku” i „Gęsiarka” należące do Muzeum Narodowego. Urzędnicy sprawdzają, co stało się z dziełami sztuki.

W rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” Maciej Łopiński, jeden z ministrów w kancelarii Andrzeja Dudy poinformował, że z Pałacu Prezydenckiego zniknęły obrazy. – Nie wiadomo, co się stało z dwoma zabytkowymi obrazami – mówił Łopiński dla tygodnika. „Fakt” z kolei dotarł do informacji, że brakuje również jednej rzeźby.

Dzieła sztuki należą do Muzeum Narodowego.

– Już się pojawiły ze strony Platformy zarzuty, że szukamy kwitów i haków – powiedział Maciej Łopiński w rozmowie z „Do Rzeczy”. – Jeśli w pałacu nie możemy odnaleźć dzieł sztuki, to ktoś za to odpowiada – uzupełniał.

Jak poinformowała portal niezalezna.pl Marta Dziewulska z Muzeum Narodowego, dział inwentaryzacji muzeum sprawdza te doniesienia.

Tymczasem na Twitterze pojawiają się zdjęcia, na których widać, jak urzędnicy przenoszą obrazy na terenie Pałacu Prezydenckiego.

 

 

 

 „GĘSIARKA” OBRAZ SKRADZIONY Z PAŁACU PREZYDENCKIEGO JUŻ ZOSTAŁ SPRZEDANY NA AUKCJI

 

Gęsiarka”. Obraz skradziony z Pałacu Prezydenckiego – już został sprzedany.

„Gęsiarka” Romana Kochanowskiego – obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim – zniknął w okresie, w którym prezydentem był Bronisław Komorowski.

Jak ustalił portal niezalezna.pl, dokładnie ten sam obraz został 10 czerwca br. wystawiony na aukcji, z ceną wywoławczą 12 tys. złotych i już został sprzedany za 10 tysięcy złotych.

Wcześniej dostęp do niego mieli asystenci szefa kancelarii Komorowskiego, Jacka Michałowskiego.

Obraz Kochanowskiego, którego powstanie datowane jest na 1881 r., w tzw. „systemie ewidencji majątku Kancelarii Prezydenta RP” znajdował się z datą przychodu 1979 r. Jak poinformowała nas kancelaria, „Gęsiarka” przed tym, jak trafiła do Pałacu Prezydenckiego, znajdowała się w zbiorach Urzędu Rady Ministrów i była elementem ekspozycji pałacu w Otwocku Wielkim.

Kto miał dostęp do obrazu i gdzie on dokładnie się znajdował?

– Obraz znajdował się w Pałacu Prezydenckim. Stanowił wyposażenie pokoju asystentów, który znajdował się na tyłach gabinetu byłego ministra  Jacka Michałowskiego – poinformowała nas Kancelaria Prezydenta.

To również asystenci byłego ministra w okresie od maja do września br. mieli dostęp do tego pomieszczenia. Kiedy i jak stwierdzono brak obrazu w Pałacu?

– W toku inwentaryzacji prowadzonej w okresie od 18 sierpnia 2015 r. do 4 września

2015 r. stwierdzono brak obrazu na stanie majątku KPRP. Wewnętrzne postępowanie wyjaśniające przeprowadzone w tej sprawie   wykazało, iż wiedza o braku obrazu była w KPRP od marca 2015 r. – informuje Kancelaria.

Trudno powiedzieć, jak dokładnie obraz z Pałacu Prezydenckiego trafił na aukcję, ale faktem jest, że to samo dzieło 10 czerwca trafiło na sprzedaż, z ceną wywoławczą 12 tys. zł jako „własność prywatna”.

 

Skontaktowaliśmy się z dyrektorką domu aukcyjnego „Rempex”, Anną Bielawską, by ustalić, kto dał obraz Kochanowskiego do sprzedaży, jednak – powołując się na ochronę danych osobowych – nie była ona w stanie podać nam nazwiska. Wiemy jedynie, że „Gęsiarkę” na aukcji wystawiła „osoba prywatna”.

 

„OSOBA PRYWATNA” SPRZEDAŁA NA AUKCJI OBRAZ, KTÓRY ZNIKNĄŁ Z KANCALARII KOMOROWSKIEGO

 

12 tys. złotych – to cena wywoławcza aukcji „Gęsiarki” Romana Kochanowskiego – obrazu, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim za czasów Bronisława Komorowskiego – ustalił portal Niezalezna.pl.

O tym, że z Pałacu zniknęły dwa zabytkowe płótna poinformował w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” prezydencki minister Maciej Łopiński. Dodał też, że przygotowywany jest raport, który ma przedstawić sytuację, w jakiej Kancelarię Prezydenta zastali współpracownicy nowej głowy państwa. Dokument ma zostać przekazany wszystkim mediom w tym samym czasie.

Jak wynika z ustaleń serwisu Niezależna.pl, „Gęsiarka” Romana Kochanowskiego – jeden z obrazów, o których mówił Łopiński, został wystawiony na aukcji, z ceną wywoławczą 12 tys. złotych i sprzedany przez dom akcyjny „Rempex” za 10 tysięcy złotych. Płótno miała dostarczyć osoba prywatna.

Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta stwierdziła, że prawdopodobnie właśnie tego płótna brakuje w Pałacu Prezydenckim. Dodała, że KPRM jest w trakcie przygotowania materiałów dowodowych i nie wykluczyła, że sprawa tego i innych obrazów, które zaginęły po zmianie prezydenta, trafi do prokuratury.

Sytuację skomentował wcześniej także Bronisław Komorowski. Były lokator Pałacu Prezydenckiego powiedział w programie „Tomasz Lis na żywo”, że jeśli rzeczywiście coś zginęło, to należy powiadomić policję i prokuraturę. – To jest takie środowisko, które zawsze insynuacjami się żywiło i insynuacjami walczyło – oświadczył Bronisław Komorowski.

Kancelaria Prezydenta zawiadomiła prokuraturę w sprawie skradzionych obrazów.

 

Dokumenty, źródła, cytaty:

 

http://niezalezna.pl/71304-gesiarka-obraz-skradziony-z-palacu-prezydenckiego-juz-zostal-sprzedany (link is external)

 

https://www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=www.telewizjarepublika.pl+znikaj%C4%85+obrazy+z+pahttps%20lacu+komorowskiego (link is external)

 

http://telewizjarepublika.pl/quotosoba-prywatnaquot-sprzedala-na-aukcji-obraz-ktory-zniknal-z-kancelarii-prezydenta-komorowskiego,24139.html (link is external)

 

https://www.google.pl/search?client=opera&q=KLARYSEW+CO+UKRADL+KOMOROWSKI&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8

0

Aleszuma http://aleksanderszumanski.pl

Po prostu zwykly czlowiek

1217 publikacje
7 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758