POLSKA
Like

Bronek się obudził

19/02/2015
675 Wyświetlenia
6 Komentarze
4 minut czytania
Bronek się obudził

Nie czuje żadnej satysfakcji z tego, że już od pięciu lat zamieszczam na portalach memoriały w sprawie katastrofalnego stanu naszej armii, że w dalszym ciągu nic nie straciły ze swojej aktualności – oczywiście pisałem wówczas (głównie na Salonie 24) o naiwnym, wręcz durnym resecie w który tak doskonale wpisał się rząd Tuska. Wskazywałem wielokrotnie, iż właściwie Tusk wyprzedził Obamę o rok w swojej miłości do Władymira torpedując tarczę antyrakietową na długo przed objęciem przez niego urzędu prezydenta US. Stosunek do armii za czasów rządów Tuska był określony jego słowami – Polsce silna armia nie jest potrzebna – nikt nie zagraża naszym granicom. Zaczęło się skubanie budżetu MON – w sumie uszczuplono go o ponad 11 mld. zł (w stosunku do ustawowej wielkości 1,95 % PKB). Programy modernizacyjne armii przebiegały sprawnie – tyle tylko, że wyłącznie na papierze; program śmigłowcowy nie może się od prawie 10 lat doczekać rozstrzygnięcia przetargu, programy plot i przeciwrakietowy (WISŁA i NAREW) – raczkują, w tym tarcza – w dalszym ciągu w powijakach, okręty maja swoje resursy na wykończeniu – rysuje się nieodwracalna luka czasowa w gotowości bojowej MW (nawet błyskawiczny zakup okrętów nie zmieni tej sytuacji z uwagi na stosunkowo długie okresy wdrożenia w tej wojennej formacji.

0


 

Prezydent Komorowski w obecnej sytuacji zabrał głos – uspokajający – nic nam nie grozi – Polska jest bezpieczna…
Trzeba przyznać, iż w latach ubiegłych dał się kilka razy słyszeć głos zwierzchnika sił zbrojnych – głownie wówczas, kiedy jako “głowa państwa” uczestniczył w szczytach NATO i po powrocie osłuchany w temacie wojskowym obwieszczał. Obwieścił, iż polskie wojsko zmienia swój charakter z ekspedycyjnego na obronny (obrona terytorium państwa) – rzecz sama w sobie słuszna, pod warunkiem jednak wykonywania zobowiązań wynikających z faktu należenia do NATO. (teraz widzimy wszyscy jak ważne jest współdziałanie w ramach paktu, teraz liczymy na wypełnienie w stosunku do nas owej reguły muszkieterów. Innym razem prezydent Komorowski obwieścił iż będziemy budować własną tarczę antyrakietową (a jakże – kompatybilną z ogólna tarczą natowską) – rzecz znowu znana od lat – to projekt BUMARU – własna tarcza, ale w oparciu o jedyne spełniające bojowe wymagania rakiety (amerykańskie PATRIOTY z Rhaytonu, lub europejskie MBDA) – nasza miałaby być logistyka transportowa, ewentualnie radiolokacyjna. Projekt sensowny i ma być realizowany (oczywiście w tempie właściwym dla ministrów ON rządów PO – czyli w żółwim). Prezydent rzucił jeszcze jedno hasło – budżet MON należy podnieść do poziomu 2 % PKB. Rząd Tuska na prezydenckie sugestie reagował w swoim stylu – tzn – milczeniem. W końcu owe 2 % tak, ale począwszy od r. 2016.

Prezydent – mając w swojej gestii kierowanie BBN -em (poprzez wojskowego myśliciela gen. Kozieja (a jakże – profesora specjalizującego się przede wszystkim w wypracowaniu teorii właściwego kierowania wojskiem w czasie wojny – tylko bez konkluzji – czy ma to być GISZ, czy ktoś inny?) praktycznie nic nie uczynił dla podniesienia gotowości bojowej naszej armii – nigdy nie zaprotestował przeciwko obcinaniu budżetu MON, nie naciskał na sensowne tempo modernizacji sił zbrojnych (tempo to w latach rządów PO było zerowe – teraz w obliczu zaostrzającej się politycznej sytuacji na wschodzie od Polski coś się zaczyna dziać). Modernizacja armii, to jednak działanie, które powinno być prowadzone permanentnie, stosunkowo trudno ją przyspieszyć; pospolite ruszenie z własna bronią rycerzy, to głębokie średniowiecze – nowoczesne generacje uzbrojenia i sprzętu wojskowego (a tylko takie mogą być skuteczne) wymagają zazwyczaj sporego czasu nauki obsługi nie mówiąc o koniecznym czasie na złożenie zamówienia i produkcję.

Rząd PO i prezydent wywodzący się z tego politycznego obozu nie zdali egzaminu z politycznej wyobraźni, doprowadzili państwo do stanu właściwie bezbronnego w starciu z potencjalnym przeciwnikiem. Złamana została zasada “Si vis pacem, para bellum”. Poważne, silne państwa są takimi między innymi dlatego, że posiadają silne nowoczesne armie. Aż dziwne, że “historycy” stojący na czele państwa nie potrafili wyciągnąć lekcji z okresu Polski przedrozbiorowej, a nawet z okresu poprzedzającego II WW – wówczas też mieliśmy układy wojskowe z Francją i Anglią. NATO nie przewiduje nawet teoretycznie przyjścia w krótkim czasie z pomocą jakiemuś swojemu członkowi, a praktycznie – cóż – nie będzie np. syty Holender, czy Anglik “umierał za Gdańsk”.

Nie mam zamiaru siać defetyzmu – uważam, że prof. Szeremietiew przesadza, ale o silnej armii potrzebnej Polsce pisałem długo przed agresją Rosji na Ukrainę.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Janusz40

337 publikacje
31 komentarze
 

  1. Avatar Krzywousty

    A ja pisałem jeszcze dużo, dużo, dużo wcześniej, jeszcze zanim weszliśmy do UE, że jedynym sposobem na silną i zdolną do obrony armię jest silna gosodarka.
    Rozwój własnej gospodarki i przemysłu powinien być traktowany tak jakby to był rozwój zdolności obronnych Polski. Powinien być absolutnym priorytetem.
    .
    Aby być w stanie się bronić, potrzeba bardzo duuuużo uzbrojenia. Dużo i w naszym przypadku – nowoczesnego. Nowocześniejszego niż to które ma znacznie liczniejszy przeciwnik. Nowoczesne znaczy DROGIE. A dużo nowoczesnego znaczy bardzo drogie. Tak drogie że jest absolutnie niemożliwym by zaopatrywać się w nie poza Polską. I tu zatacza się koło: Polska musi być bogata by móc kupować najnowsze i dużo tego (przykładem tych parę Jastrzębi które są kroplą w morzu) ; Polska musi być w stanie produkować to najnowsze bo nawet bogata Polska nie będzie w stanie kupić odpowiedniej ilości nowoczesnego sprzętu za granicą. Zakupy dokonywane w kraju (nawet jeśli sprzęt jest droższy od zachodniego!) jest znacznie tańszy dla podatnika. 60-70% wydanych pieniędzy wraca z powrotem do skarbu państwa w postaci podatków, w postaci nie wydanych pieniędzy na zasiłki dla bezrobotnych, nie wspominając o dochodach z eksportu takiego sprzętu.
    .
    Niestety państwo nasze zamiast ze zorientowanego na rozwój gospodarki (co było by z pożytkiem dla wszystkich), zaczęło orientować się na socjal. Zaczęło ulegać związkom, kiełbasie wyborczej, sami dopiszcie resztę. Podczas tego procesu działalność gospodarcza zamiast stawać się łatwiejszą i tańszą, stawała się coraz bardziej regulowana, droga i trudna dla nowych firm.
    Wtedy kiedy był jeszcze na to czas krzyczałem że podobnie jak w USA – pieniądze polskiego podatnika NIE MOGĄ BYĆ WYDAWANE ZA GRANICĄ. Może być gorsze, droższe, ale musi być Made in Poland! To się po prostu opłaca! Takiej kasy jaką dysponuje i jaką jest w stanie wydać państwo, nie dysponuje NIKT. Dlatego nie powinna ona służyć rozwojowi Boeinga, Sikorskiego, General Electric, czy Mercedesa tylko powinna pozwalać rozwijać się polskim firmom. Swidnikowi, PZL Mielec, Hutcie Stalowa Wola, Siemianowicom! te firmy z nikąd indziej nie dostaną tak ogromnych zamówień.
    Może być gorsze, droższe ale musi być polskie. Następna generacja będzie lepsza, a ta po niej może nawet najlepsza na świecie. Za takie pieniądze naprawdę można dokonać cudów.
    Czy ktoś pamięta poziom techniczny amerykańskiej broni z początku II wojny światowej? To był śmiech. Ona była kilka generacji za techniką europejską. Co potrafiły dokonać pieniądze pompowane w rodzimych producentów? Pod koniec wojny różnice były już niewielkie a kilkanaście lat później nikt juz nie mógł Amerykanów dogonić. Jednak do dzisiaj obowiązuje u nich ta sama zasada – tylko kilka % budżetu danego resortu można wydać poza Ameryką. Jeśli nie jesteś firmą amerykańską a chcesz sprzedać rządowi amerykańskimu cokolwiek w większych ilościach to musisz postawic tam swoja fabrykę i praktycznie dokonać transferu technologii. Nie ma wyjątków! Proste – prawda?
    .
    Podobnie, tyle że w innym kontekście robiły i robią Chiny. Nic nie możesz w Chinach produkować co nie ma przynajmniej 40% lokalnego wkładu. Jest to kolejny sposób na transfer technologii do Chin, na rozwój chińskiej gospodarki a na dodatek rząd od ciebie nic nie musi kupować. Chcesz produkować w Chinach – no to produkuj – ale prawie wszystko w twoim wyrobie musi pochodzić z Chin. U nas za to robiło się… montownie… a rodzimi producenci bankrutowali bo nikt nie dał im czasu na dostosowanie się do działalności w warunkach globalnej rywalizacji.
    Czy muszę dodawać że na wszystko co chcesz włożyć do swojego wyrobu produkowanego w Chinach, musisz płacić wielkie cło jeśli nie pochodzi to z Chin?
    Też proste, prawda?
    .
    Wyobraźmy sobie teraz że zamiast kupować tych niewiele F16 za wielkie miliardy, rząd składa zamówienia na polskie bojowe śmigłowce. Na polskie wozy pancerne, na polskie czołgi, karabiny, armaty, elektronikę. Pewnie niedługo mielibyśmy na wyposażeniu armii kilka TYSIĘCY helikopterów-niszczycieli czołgów i transportowych. Mielibyśmy przyzwoite wozy bojowe – a na pewno w przyzwoitej ilości. Śmię twierdzić że za podatki i dochód z eksportu za nie, można by już myśleć o zakupie tego czego produkować sami nie jesteśmy w stanie – na przykład mysliwców, ale tych najnowszej generacji. W ten sposób mielibyśmy i mysliwce i wozy bojowe i śmigłowce.
    Bez silnej i własnej gospodarki jedynie Arabia Saudyjska jest w stanie się uzbroić.
    .
    Zmarnowano ponad 20 lat. Lat w miarę bezpiecznych. Czy dzisiaj można to wszystko zrealizować zaczynając prawie że od zera i to w trudniejszych warunkach gdzie z jednej strony ograniczają nas przepisy unijne a z drugiej związki zawodowe?
    Wydaje się prawie że niemożliwe. Ale z drugiej strony wciaż nie ma innego wyjścia. Po prostu NIE DA SIĘ INACZEJ. Do realizacji tego potrzebny jest jednak prawdziwy mąż stanu. Ja takiego nie znam i dlatego nie jest mi wesoło…

    0
  2. Avatar chłop ze WSI

    I tu się z Sz. Panem zgadzam w 100 %.
    Pozdrawiam serdecznie.

    0
  3. Avatar chłop ze WSI

    Dodam jeszcze odnośnie potrzebnego męża stanu. Pisałem wielokrotnie. Polsce NIEZBĘDNY jest drugi Piłsudski i drugi patriotyczny przewrót majowy. Inaczej Polska z kolan padnie na łopatki.

    0
    • Avatar Krzywousty

      I tu ja się z Sz. Panem w 100% zgadzam.
      Uważam jednak że nawet kiedy takowy mąż stanu sie znajdzie to i tak NIC nie będzie w stanie zdziałać. Nasz system polityczny poprostu go zdławi.
      I tutaj pojawia się wymóg drugi, niezbędny chyba do realizacji punktu pierwszego o którym pisałem: potrzeba silnej, skupionej w jednym ręku władzy.
      Dwuwładza jaką mamy w tej chwili w Polsce: premiera i prezydenta – prowadzi do… impotencji władzy i do bezchołowia.
      .
      Nie postuluję wprowadzania dyktatury, ale ta władza jaką mamy – rozdzielona między dwie osoby…? Ona może jako tako funkcjonować jeśli obie osoby są z tego samego obozu. Ale na Boga, jeśli każda będzie z innego to KONIEC i tylko rozbiory na horyzoncie!
      Jest powód dlaczego USA są silne, wychodzą z kryzysów szybciej niż Europa, dlaczego Chiny mogą iść tak szybko do przodu, albo dlaczego Rosja czy dawniej Prusy nie tylko poradziły sobie z ogromną Rzeczpospolitą ale opanowały – w przypadku Rosji – pół świata. Odpowiedzią jest silna władza. Możliwość podejmowania decyzji i skutecznego wprowadzania ich w życie.
      W przypadku rządów demokratycznych – na przykład w USA – prezydenta po prostu można nie wybrać na następną kadencję. Ale kiedy się go już wybierze, to daje się mu do ręki mocne instrumenty. Taki przywódca jest w stanie zrobić wiele nawet wbrew swoim wyborcom którzy nie zawsze dbają o dobro państwa.
      Zresztą tak było u nas zaraz po transformacji. Władza popełniła wiele błędów, ale to społeczeństwo zdusiło inicjatywy niektórych polityków którzy chcieli wprowadzić przejściowe cła zaporowe na towary zagraniczne i w ten sposób dać szansę polskim firmom – dać im czas na dostosowanie się do reguł nowej gry. Wystarczyło kilka wet i polskie firmy poszły że tak powiem do piachu…
      .
      Potrzebna jest silna, skupiona w jednym ręku władza. Funkcja która jest demokratycznie wybierana w BEZPOŚREDNICH wyborach a której to funkcji nie można sprawować w nieskończoność. Dla mnie mogła by się nawet nazywać “król”, ale prezydent czy premier też jest piknie. Byle nie prezydent i premier…

      0
  4. Avatar chłop ze WSI

    Wszystko O.K. , tylko aby to miało sens to serwery muszą być w Polsce i to zdecentralizowane, w każdym obwodzie do głosowania oddzielny serwer. Tylko wtedy wybory będą prawdziwe. Inaczej dupa.

    0
    • Avatar AS

      Tu nie chodzi o żadne serwery. To robi się już śmieszne. Koncepcję głupią przyjęto i to wszystko. Powinno być tak: W każdej komisji wyborczej są 2, 3 komputery spięte z sobą i będące jakąś tam lokalną siecią. Odizolowaną od innych sieci i jest to ważne. Tam nanoszone są dane z tej komisji wyborczej. Po naniesieniu wszystkich danych, jest tworzony zaszyfrowany plik tekstowy zawierający dane z tej komisji. Dane te są kopiowane do pendraiwa. Należy tylko wyjąć tego pendraiwa, przenieść go to innego komputera, nie z tej lokalnej sieci i wysłać pocztą do CKW. I to wszystko.Tak jak przelewy płacowe. Też są tak robione.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816