Bez kategorii
Like

Bóg

27/08/2012
507 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

To po co Bóg stworzył człowieka?
Dla ziemi
Dla ziemi, gdyż słowa wracają do ziemi
Przez bramy ponownej szansy
Na pokochanie
Odchodzącego człowieka (…).

0


Bóg, Bóg, Bóg, Bóg, Bóg, Bóg, Bóg….

Na trąbach zagrano to słowo

Nie siedem i nie siedemdziesiąt siedem razy

Za każdym razem inna zasłona

Obraz

Obraz jak obraza

Bóg chce być

Po to stworzył człowieka.

 

Obraz obraża

Nie po to Bóg stworzył człowieka, by źródło zasłaniał obrazem

Malował bohomazy na  religijnych sztalugach pomroku

Ma być człowiek sobą

Osobą.

 

Bóg ma  co chce

Chce co chce

Przejawia się i znika

A ty pragnij

Woda i tak jest żywa

Nie zatrujesz jej złym spojrzeniem

Na życie i śmierć

Na zmartwychwstanie.

 

Mieć Bóg ma człowieka bardziej niż na własność car ma popa

Lecz chce w nim  pracować  wędrować i napełniać świat

Być w nim Sobą.

 

Być w nim tak trudno

Wcielić Siebie w osobliwość świątyń

Pobudowanych z najjaśniej ociemniałych murów wrogości

Co w tym wszechświecie

Kosmosie cieni tworzonych przez pysznych

Znaczy wygnanie.

 

To po co, to po co Bóg stworzył człowieka?

Dla nieba  i dla piekła

Z pękniętej skorupy nie wyleci skowronek

Wyobraźni wygnanej

Poza  pole śpiewu

Kukułcze jajo wykluło pomyślenie o rozdwojeniu

Z prawdy – niebo, z kłamstwa – piekło

Z miłości – niebo, z lęku – piekło

Z myśli szybszych niż światło – niebo, z myśli grzęznących w siłach grzechu – piekło.

Gdzie jest wasza wiara, którzy nosicie szaty wiary?

 

To po co Bóg stworzył człowieka?

Dla ziemi

Dla ziemi, gdyż słowa wracają do ziemi

Przez bramy ponownej szansy

Na pokochanie

Odchodzącego człowieka

I w końcu Boga

Pana stwarzania i niszczenia

W swym Miłosierdziu

Mającego Majestat i uciekającego w Nic.

 

Wielka radość widzenia

Osłania Nic i tworzy wszystko

O nie, o nie niedołęgo

Ja nie jestem Tym

Ja jestem Tym, z czego nie chcesz być

Z czego nie chcesz lepić

Gdyż w niewidzialność wkraczają duchy widzące

Świętość obecności

Zmartwychwstania.

 

Ja jestem  poza obrazem

Poza wiarą

I nawet poza miłością

Spływam  jako  łaska w wodospadach świadomości

Ze źródła nieskończoności wszelakich

Owakich

Czyli już widzialnych i jeszcze niewidzialnych

Przepływam od serca do serca

W strumieniach – a jednak – obecności.

 

Obecni pachną znakiem natury smakują przemijanie

Cudowne rozbłyski w końcu obracają w proch kult ikon

Okadzają dymem  ołtarze i wiodą  do przeznaczenia historię

Znaczą  nieobecnych  i wiodą ku wolności przez śmierć.

Ja przerabiam  idiotów na strażników

Walki z szatanem w imieniu

Dusz strąconych z drzewa  aniołów.

 

A anioł  jeden dla jednej duszy

Ma nie siedem i nie siedemdziesiąt siedem

Imion pokuty i wybaczenia

W miliardach i miliardach miliardów istot o statusie stworzenia

Zapełnił kosmos  śladami milczenia

I miliard miliardów razy  umiera

Nim jedyna zrozumie

Mowę, która wybrała  wierność

Oddaniu.

 

I miliard miliardów zrozumiało jak dotąd

Co o miliard miliardów i miliard miliardów

Za mało dla zapełnienia mieszkań w niebiańskich pałacach.

 

Dlatego człowiek ma przyszłość

Na  drodze

Gdy przeniknie przez ciernie obecne  teraz.

 

Wobec Boga nie ma ani sekundy opóźnienia

By przemienić  ciała kochanków w nowe ciało

I porzucić cień  gdzie światło nie opuszcza miłości

Ani mniej,  ani więcej.

 

 

 

Inne zapisy autora:

0

Bez kategorii
Like

BÓG

31/03/2012
0 Wyświetlenia
0 Komentarze
1 minut czytania
no-cover

z tej perspektywy skąd wiecznie wszystko się oddala…

0



 

 

 

 

z tej perspektywy skąd wiecznie wszystko się oddala

kiedy głowę odwrócę i popatrzę w tył….

to co było tak wielkie że nas przerastało

teraz staje się małe i ginie jak pył…

 

ból zarasta bliznami…klęczą z płaczem krzyże

łzy kruszeją w pomnikach…w największych cmentarzach

gwiazdy gasną jak świece zdmuchnięte oddechem

kiedy groźne memento czas nam rzeźbi w twarzach

 

z tego miejsca skąd wiecznie wszystko się oddala

gdzie umierają z wysiłku zmęczone zegary

gdzie przestrzeń nas przerasta ponad ludzką miarę

On tylko się przybliża poprzez płomień wiary

 

On tylko w moim życiu ciągle ogromnieje

a czas – taki potężny – leży Mu u nóg

im bardziej jestem bliski lotnej garści piachu

tym większy w moim życiu Wszechmogący Bóg!

 

 

 

 

 

 

Inne zapisy autora:

0

40i4

NIEZALEZNY ZAKLAD POETYCKI. Kubalonka. Naród,który sie oburza,ma prawo do nadziei, ale biada temu,który gnije w milczeniu. Cyprian Kamil Norwid

789 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
343758