Bez kategorii
Like

Bezpilotowce – w ujęciu nie dla orłów i wybitnych specjalistów

11/01/2013
408 Wyświetlenia
0 Komentarze
14 minut czytania
no-cover

Niezwykle popularna jest ksywka dron, czyli bzyk.

0


 

 

Bezzałogowe aparaty latające. Mniej więcej tak można ująć obecnie powszechną definicję. Z angielskiego to będzie UAV (unmanned aerial vehicle). Ewentualnie UAS też wygląda dumnie (unmanned aerial system).

Niezwykle popularna jest ksywka dron. Zauważyłem koincydencję miedzy używaniem tego słowa (szczególnie w tytule) z wiedza rzeczową autora. Jest odwrotnie proporcjonalna i często nadużywana. Tak jakby to słowo nadawało szlachetności tekstowi, czy dzięki niemu wchodził na wyższy, złowieszczo wojskowo-naukowy poziom. Nie wiem o co dokładnie chodzi, kij im w oko.

Dość powszechnie przez pisarczyków powtarzaną tezą jest, że to słowop: dron (truteń z angielska, ogólnie bzyk) jest przeniesione z żargonu obsługi tych urządzeń (że niby takie znajomości mają i sobie z obsługami plotkują jak równy z równym). Jednak to słowo/pojęcie jest starsze i wywodzi się z SF. Przez obsługi i pisarczykow zostało przejęte, właśnie stamtąd z powodów wyżej wymienionych. Wygląda dumnie.

Z tymi z SF ma zazwyczaj wspólną tylko nazwę. To trochę tak jakby mówić, że PKL i TGV to to samo, bo to i to kolej.

Spróbuje trochę kwestie przybliżyć w sposób przystępny.

Najprostszego drona możecie sobie kupić za rogiem w kiosku, kupując sterowany pudełkiem chiński samochodzik na bakterie. Że co? Że nie lata? No wyobraźcie sobie, że nie musi! Wystarczy tylko aerial wywalić i wstawić tam coś innego, albo nic nie wstawiać. Coś chodzi, lata, jeździ, pływa, albo jest holowane. Nie to jest istotą. Idzie o zdalne sterowanie, albo zaprogramowany tryb automatyczny. Szczególnie tego ostatniego decydenci unikają jak ognia, ale jest już coraz częstsze. Można powiedzieć, że opóźniają jak mogą, po Terminatorach i Skynecie, ale to jest nieuniknione jak mawiał agent Smith. Z tym, że zdaje się, że stawiają na systemy rozproszone nie podpięte pod centralną jednostkę sterującą.

Taki makowiec decyzyjny: Komputer – Człowiek – Komputer. Człowiek występuje tu raczej w roli bezpiecznika, gdyby się temu całemu złomowi coś ciężko popieprzyło i zapomniał do której bramki gramy. Gdyby tak się stało, nasz bramkarz z pewnością by tego nie wytrzymał..

 

Bezpilotowce obecnie używane są głównie przez rząd. Czy to wojskowe, czy cywilne do opresji i inwigilacji obywateli, znaczy w trosce o bezpieczeństwo. Wiadomo im większa kontrola, tym większe bezpieczeństwo. Największe będzie, gdy idąc do łazienki będziemy musieli otrzymać odpowiednią zgodę na podstawie próbki DNA. Czytniki będą obok klawisza światła. Jak sygnał czerwony – nie wolno, grupa interwencyjna w drodze, jak zielony – możesz walić w porcelanę.

Jeśli podchodzimy ilościowo, to marginalnie wykorzystywane są przez programy naukowe.

Osoby cywilne również się w to bawią, ale w sposób silnie ograniczony/ograniczany i amatorski.

 

Troszkę o woju.

 

[Zaryzykuję w tym wpisie kilkoma tezami, które mogą być silnie atakowane postaram się te moje refleksje oznaczyć gwiazdkami, abyście w towarzystwie w tarapaty nie popadli powtarzając za mną. Nie będziecie w stanie tych tez obronić.]

 

*Do takich tez należy, że wszystko co obecnie oglądacie przy pomocy środków masowego przekazu to starocie. Wszystko. Absolutnie wszystko. Tak, to co macie na myśli też. Sam jestem ciekaw jak długo da się utrzymać tajemnice poliszynela. Bo wszyscy co mają wiedzieć to wiedzą. Skąd wiem? Bo ja wiem, to oni muszą, nie?

 

*Dokładnie teraz znajdujemy się w okresie powstawania nowego typu broni. Pełno-wymiarowy typ broni, jak artyleria, powietrzno-desantowe, czy pancerne i pojawienie się pancernych najlepiej odzwierciedla to co się stanie. Efekt będzie druzgoczący dla zacofańców. Nie ma klasycznych rodzajów broni, które to wytrzymają. Nie ma takiej obrony przeciwlotniczej, która to wytrzyma. Nie ma nawet opracowań strategicznych dla takich scenariuszy. Nie chodzi mi o naloty dywanowe, chodzi o zniszczenie tej obrony właśnie. Przestanie istnieć, jaka tam rakietka imponująca by nie stała.

 

Co prawda można zbudować bezzałogowca wielkości stodoły do dywanów, ale to póki co rzadkość. Tzn absolutnie każdą maszynę, czy pojazd można przystosować jako bezpilotowca, czyli do sterowania zdalnego, a nawet automatycznego, jednak nie taka jest filozofia dronów. Tych oryginalnych z SF..

Owszem idzie się w kierunku automatyzacji dotychczasowych manuali, ale to bardziej w cywilu i z ewidentnym pominięciem niesfornego czynnika ludzkiego. Już rząd wie lepiej gdzie i którędy twój samochód powinien jechać bezpiecznie.

 

 

*Źródłowo drony bojowe będą wykorzystywały siłę przeciwnika, żeby go zniszczyć. Coś jak w karate, czy dżudo, że pozwolę sobie użyć tego porównania. Będą się zachowywały diametralnie inaczej niż obecne balie, choćby amerykańskie. Będą dalej małe, czy stosunkowo małe, ale będą niezwykle mobilne, będą się chowały we wszelkich dziurach i zakamarkach, organizowały zasadzki – jedna z preferowanych metod walki w obronie i na tyłach wroga, ogólnie przy przewadze wroga. Atak terytorialny dronów będzie miał charakter uderzenia masowego, z tysiącami celów dla potencjalnej obrony i kolejnymi tysiącami celów pozornych, wymykających się obecnym systemom obrony, czy nawet ostrzegania. Aby coś zwalczyć trzeba mieć na to namiar, nie? Nawet namiar pojawiam się i znikam mało daje.

Ataki taktyczne będą miały charakter uderzeń jednostek specjalnych. Wniknięcie we wrogą strefę jest znacznie prostsze. Ninja.

 

*To co obserwujecie obecnie, czyli majestatycznie poruszająca się balia na 12tys metrów, to przeszłość. Dalej będzie stosunkowo delikatny, ale weź go traf czymś, choćby papciem!

 

Wyobraźcie sobie, że obłażą was afrykańskie mrówki zarażone wścieklizną. Tak będzie wyglądał atak masowy.

Być może wygląda to na nie do powstrzymania, ale jak każde urządzenie, w tym broń i to posiada słabe punkty, piętę Achillesa. W tej chwili takim słabym punktem jest link. Czyli połączenie pomiędzy centrum dowodzenia, a urządzeniem. W zasadzie wszystkie obecne maszyny w tym projektowane wykorzystują do łączności fale radiowe. Większość łączy się po przekroczeniu pewnej odległości poprzez amerykańskie satelity..jakież to eleganckie i wygodne prawda?

(Do pewnej, niewielkiej odległości kontrolę nad maszyną sprawuje operator lotniska, w pewnej odległości przejmuje go centrum sat i główne centrum dowodzenia)

Może w związku z tym, spojrzycie innym okiem, na chiński program zwalczania satelitów. Nie idzie o podglądanie. Jak zachód straci satki, to użyteczny zasięg ich bezpilotowców spadnie o 98%, no i jak ktoś ma rakietę na GPS to też szału nie zrobi…

Przynajmniej próbuje się, usilnie nas do tego przekonywać, w środkach masowego przekazu.

Nigdy dotąd Stany nie popełniły tak karygodnych błędów. Czyżby to miał być ten pierwszy raz? Wątpię. Ich szanse w tym obronne (obronne na serio, nie że dep obrony) leżą właśnie w automatyzacji. Tylko tak mogą wytrzymać chinoli, a być może zachować inicjatywę. Być może niedługo dojdzie do „wymiany pokolenia” w pentagonie. Odejdą dziadki: „Syny! Ja wam pokażę, pożałujecie że się urodziliście i umrzecie! Urodzicie się na nowo jako Margines! Padnij! Powstań!” Czy tam inny ranger, przyjdą natomiast jajogłowi i automatycy.

Eksperci od falowego wszechświata i wielkich wybuchów. W przenośni i dosłownie.

Link bezpilotowca wcale nie musi odbywać się tak, jak obecnie. (To tak samo jak z tym lataniem balii, które nam się prezentuje)

 

*Już w tej chwili amerykańskie bezzałogowe dokonują w zasadzie masowych bombardowań taktycznych i przejeły kontrolę w niektórych miejscach pogranicza afgańsko-pakistańskiego od sił klasycznych/dotychczasowych. Jakoś mało o tym w radiu. Trochę wycia jest z okazji poobrywanych ciałek dzieci, jak się uda fotkę tanio kupić, drogo sprzedać. Tak ogólnie to ćśś nic niezwykłego się nie dzieje.

Skrzydła taktyczne, podział zadań, osłona i bombowce, jednostki rozpoznania i decyzyjne. Narodziło się, choć na złomach i na patencie załogowych sił powietrznych.

Jak dla kogo złomach. Dla Pakistańczyków to pewnie szał ciał. Dla takiego Siemioniuka, to on pewnie tyle z tego rozumie co Komor. Znaczy można parę groszy przytulić..

U nas się planuje plany, z których można wyczytać, że kupią trochę szmelcu takiego, trochę takiego, ale zasadniczo do kręcenia filmów w kolorze, małym zasięgu i rozparcelują je jak francozy czołgi w pierwszej światowej. Może słusznie. Te kilka sztuk do filmowania ślubów i tak niewiele zmienia. Przepraszam – nic. Do tego skasują, pod ten sukces, skrzydła dwudziestek dwójek. Też słusznie. Owsiak może zlicytuje..

 

*Gdy zobaczycie bezzałogowce kolejnej generacji zobaczycie też niezwykłe, nietypowe uzbrojenie. Obecnie jest tak, że te pracowite trutnie dźwigają sprzęt z innych rodzajów broni. Wręcz budują niektórzy od dymu. Czyli budują drona dla danego typu uzbrojenia, obecnie używanego w innym typie jednostek. O ile nie będą znowu ściemniać, to wraz z nowymi generacjami środków przenoszenia (maszyn) zobaczycie też nowe fajerwerki budowane według zupełnie innej filozofii. I stawiam orzechy, że inne rodzaje broni będą wtedy przystosowywane do ich przenoszenia. Takie fajowe będą i modne. Każdy szanujący się czołg, czy samolot będzie musiał być przyozdobiony takim bajerem.

 

*Ktoś oberwie. To wiem na pewno. Ktoś oberwie mocno, a cała reszta oszołomów zrobi dziubek zdziwienia, jak wtedy gdy pancerne zagony Hitlera, w ilości kilkudziesięciu sztuk, przełamywały z marszu obrony dumnych państw, rzekomo przygotowanych na konfrontację…

 

Jeśli temat i ujęcie zainteresował, mogę trochę skrobnąć np o cywilu.

Materiał ma charakter poglądowy, nie należy, na jego podstawie próbować w domu, ani wylewać frustracji z okazji niskiego poziomu szczegółów (mogę ponegocjować) i braku schematów „zrób to sam”.

 

PS

Sporo gwiazdek mi wyszło, ehh..;p

0

Torin

Poniewaz genetyka zrobila olbrzymie postepy i stanczyków sie narobilo, pójde w Joker'a! :d

40 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758