Bez kategorii
Like

Baranek…

08/04/2012
379 Wyświetlenia
0 Komentarze
12 minut czytania
no-cover

Redaktorowi Stasiukowi z GW urodził się baranek. Czarny. Na same Święta… Nie byłoby w tym nic godnego uwagi bo owce mają to do siebie (ach, jak ten „klasyk” budoruski wciąż o sobie przypomina i prowokuje)

0


że rodzą owce i barany, białe i czarne, a nawet łaciate. I to akurat w tym sezonie, okołowielkanocnym. Nawet niegodnym jest uwagi to, że rodziciela czarnego barana rzeczony Stasiuk nazwał… „Smoleńsk”.

Nie, nie, nie ! Nie mam zamiaru dziwić się Stasiukowi ani sypać broń Boże kalumni na jego siwiejącą głowę bo on tylko na to czeka jak kania na deszcz – przecież barana reproduktora nie nazwałby tak (bo nic nie dzieje się bez przyczyny) gdyby nie to, że potrzebuje ciągle świeżej pożywki, tak życiowo potrzebnej do życiowego funkcjonowania. Stasiuk oczywiście, nie baran. Baran ma mu tylko jej dostarczać jak długo się da…

Tak trochę na marginesie – myślałam, że na Czerskiej lepiej pasą swych miszczuf pióra. A powinni bo jeszcze nie daj Boże jakiś fałszywy mizantrop poda im w pożywce tabletkę alaxu – przez pomyłkę oczywiście bo gdzież by tam celowo – a im na tej Czerskiej przeczyszczających nie trzeba bo przecież na brak tfurczej sraczki nie mogą narzekać…

Dobrze ! Niech już temu baranowi będzie „Smoleńsk” na imię… Znam osoby w Polsce, które mają na imię np.Lenin, Fidel i wcale ich rodzice nie są cudzoziemcami. O bycie baranami nie śmiałabym ich nawet posądzać. Są zwykłymi Polakami, a że mnie mało co potrafi zadziwiać, no to i pewna ekstrawagancja w nadawaniu imion tym bardziej nie zdziwi.

Co zatem jest w tym wszystkim godne uwagi ? Może „godne uwagi” to za mocno powiedziane, robi jednak pewne wrażenie, że oni tam na tej Czerskiej widzą rzecz tylko od strony zadka i boją się przyznać nawet zwykłemu kijowi, że ma dwa końce, a już medalowi, że ma awers i rewers to w ogóle. Nie wspomnę o nożu, który niespodziewanie może stać się narzędziem o dwóch ostrzach i jak bumerang potrafi przyp…
Nie wiem, nie rozumiem czemu się boją lub wstydzą albo udają, że nie widzą tej oczywistej oczywistości ? Hmmm… może rzeczywiście nie widzą ? Bo żeby widzieć nie zawsze wystarcza patrzeć…

Stasiuk nazywa katastrofę smoleńską baranią katastrofą… I ma rację. 96 osób, jak stado zwierząt, wysłano na rzeź ? Wysłano ! Rzeź się dokonała ? Dokonała ! I nie ma gwarancji, że gdyby pojechali pociągiem lub innym środkiem lokomocji, nie spotkaliby Przeznaczenia… Dlatego nie mam jak wściekać się na Stasiuka choć właśnie tego oczekuje. Nie mogę bo napisał prawdę.

O swym baranie reproduktorze mówi Stasiuk, że to żywy pomnik smoleński… I dobrze prawi. Prawy z niego Polak, wrażliwy na śmierć. Daje przy tym przykład jak ominąć fochy takiej na ten przykład prezydent Warszawy, wiernej córy PO, której chyba skończyły się „argumenty” by pomnik ofiar smoleńskich w centrum Warszawy nie stanął. I jakby mało jej było tego to wymyśla cuda niewidy by nawet obchody II Rocznicy utrudnić . Niech utrudnia – przyprowadzi Stasiuk barana „Smoleńsk” na Krakowskie i co mu bufetowa zrobi ? Może mu tylko naskoczyć… Już widzę jak kręcącą nosem (nie bez kozery) stołeczna Straż Miejska i inne służby porządkowe – „Chcemy tulipanów ! Dajcie nam znicze ! Mogliśmy je potem sprzedać. Baranie bobki kto kupi ? Nikt ! „.

I niesie się po Warszawie zawodzenie :

Hej, Hanuś nasza, Hanuś (na melodię „Hej, na zielonej cyrhli), mać twoja zasrana –
Hej, kwiotki cię brzydziły, sprzątaj bździny sama.”…

Pan Satasiuk dalej czeka bym się wściekła (a jeszce lepiej – wqrwiła, widać głodny bardzo) na to co pisze – o rzekomym sakralizowaniu nieszczęśliwego wypadku, rezultatu zwykłego zbiegu okoliczności, w którym zginęli urzędnicy. Ot, urzędnicy, jak to urzędnicy – uparci i nieprzejednani. Uparli się lecieć do tej okrutnej, krwawej Rosji, do paszczy odwiecznego lwa i tygrysa syberyjskiego w jednym, zwał jak zwał…. Polecieli urzędnicy bo aktor, rzeźbiarz, kapelan, syn, wnuczka ofiary Katynia, tłumacz, lekarz to oczywiście też tylko zwykły urzędnik po którym pies z kulawą nogą nie zaskomle. Wiadomo przecież, że urzędnik to wesz, pijawka i w ogóle dopust boży cywilizacji.
No choćbym i chciała, panie Stasiuk, nie mogę się wściec ani tym bardziej wqrwić na to co piszecie, za co serdecznie przepraszam bośmy wszyscy na tej Ziemi jesteśmy jak jeden mąż urzędnikami. Pana Boga czy Szatana, wszystko jedno. O towarzyszce Melpomenie, Uranii i. i. panienkach z Parnasu, albo takim Eskulapie nie wspomnę. I urzędujemy tymczasowo… Wszyscy – pan, ja, nasi czytelnicy, sympatycy i oponenci.

Wie pan, panie Stasiuk ? Strasznie mi przykro, że ode mnie dostał pan figę, nie pożywkę. Zwłaszcza w wigilię Wielkiej Nocy, kiedy to powinnam – jak chrześcijance przystało – porzucić swe ziemskie przywary i wznieść się ponad stany (pokwitania, przekwitania, menopauzy, andropauzy, urojonej ciąży, lepszych i lepsiejszych – niepotrzebne skreślić).
Niech ten pański czarny baranek, potomek „Smoleńska” chowa się w zdrowiu i dożyje wieku, w którym naturalne zejście z tego padołu nikogo nie zdziwi. Niech rośnie – ku radości i chwale swego właściciela. Historia zapamięta pana jako tego, który troszczy się by… w naszym polskim stadzie nigdy czarnej owcy nie zabrakło.

Na koniec – pozwolę sobie… Wybaczy pan, że ja – marny żuczek blogerski niszowego portalu, nie dość, że nie okazałam wzburzenia, nie wqrwiłam się pańską prowokacją, nie nakarmiłam głodnego żurnalisty spod znaku młota pneumatycznego, pozwolę sobie na szczyt bezczelności wyrzygania szczerze i spontanicznie swego appendixa czyli uwagi, którą uważam za istotną… Otóż zarzuca pan – mianowany najlepszym z najlepszych dziennikarzy, że gdy zwykle rano robiąc w necie przegląd prasy i portali , prawicowych również, to co tam znajduje to „skowyt zbitego psa. To wiodąca tonacja. Udręka bitych, niechcianych dzieci. No, podniebna pretensja do rzeczywistości, że nie taka.”.
Ja wiem, że pan ze śmierci nawet zwykłego kundla nie zrobiłby sobie jaj, wiedząc, że kundel ów był jeśli nie podstawą, to przynajmniej ważnym elementem czyjejś egzystencji – pomocnym przewodnikiem i towarzyszem w trudzie przeżycia kolejnego dnia, uszami i oczami chromego, źródłem uciechy i nauki podstawowych czynności dotkniętego złym losem dziecka… Ludzie zranieni przez niespodziewaną śmierć, okaleczeni stratą najbliższych w nagłych i mętnych okolicznościach, mają prawo czuć się okradzeni i odarci. Mają też swą godność osobistą i nieprzyzwoitością – jeśli nie podłością – jest nazywać ich żal po stracie skowytem, udręką w jakiejkolwiek postaci. W przypadku tragedii smoleńskiej ci ludzie nie mają pretensji do Niebios bo jako zwykli śmiertelnicy zwykli zrządzenie Niebios przyjmować z pokorą, a złorzeczenia nieżyczliwych ludzi składać na karb ich słabości, polegającej na braku woli akceptowania innych takimi jacy są. Oni nawet nie mają pretensji do obojętności i nieuczciwości, którą napotykają w dochodzeniu swoich praw. Mają jednak prawo okazywać swój ból po stracie i zakazywanie im tego, potępianie i naigrywanie się, nijak nie wpisuje się w elementarny model człowieczeństwa, model współżycia. Pomijam chrześcijańskie i inne wzory, przekazywane z pokolenia na pokolenie, będące podstawą naszego wychowania.

Wielkanoc tuż, tuż… Niech pańskie jagnię uniknie rzezi niewiniątek, składanych Wszechmocnemu na ołtarzu Wielkanocnej ofiary (wedle tradycji wielu współczesnych europejskich narodów). Niech dożyje w sąsiedztwie obfitości swego paśnika i łąk zielonych wieku sędziwego. I niech płaczą razem z nim jego bracia i siostry w rodzaju i gatunku gdy nóż rzeźnika odbierze życie owcy matce albo ojcu reproduktorowi, lub gdy zejdą z tego świata sposobem naturalnym.
Wielkanoc to Wielkanoc, ale czy pomyślał pan Stasiuk dzieląc się z bliskimi wielkanocnym jajkiem, że właśnie zjada coś, co jest elementem wyjściowym dla życia poczętego ? Kurczak też swe prawo do życia, do wyrażania swych emocji ma i jakoś nikt go nie neguje, nikt nie protestuje, nikt mu go nie odbiera. Dlaczego zrozumienie kurczaka przychodzi niektórym – w tej liczbie i panu – łatwiej od zrozumienia CZŁOWIEKA ?…

Był już człowiek z marmuru, człowiek z żelaza. Było nawet milczenie owiec… Dziś człowiek z Czerskiej próbuje narzucać normy – moralne i wszelakie inne jako jedyne prawidłowe i zmusza do ich akceptacji. Ale… czy on rzeczywiście jest wyzuty ze wszystkiego i zwyrodniony, czy tylko tak musi? …
Bo jakoś nie wierzę…
By uwierzyć musiałabym być wqrwiona. Ale jak na złość, nie jestem !

Wesołych Świąt !

http://wyborcza.pl/1,123455,11497770,Stasiuk__Ta…

Inne zapisy autora:

0

contessa

widziane okiem skrzypka na dachu... Jeszcze Polska nie zginela / Isten, áldd meg a magyart

227 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758