Bez kategorii
Like

Arogancja młodych z „RN” zapowiedzią ich klęski i kolejnych zwiedzionych nadziei.

16/01/2013
341 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Polityka to nie zabawa. To solidna praca, a do tego – z konieczności jednocząca wiele środowisk, organizacji; to sztuka porozumienia i przełamywania podziałów. Nieodzowna jest tu cnota pokory, szacunku wobec partnerów i zdolność do kompromisów

0


Jeden z liderów „Ruchu Narodowego” objawia nam dziś w wywiadzie prawdę taką oto: „Źródło ataków na Ruch Narodowy – czy to Korwina, czy Giertycha i spółki, czy Ryszarda Opary, czy Lipińskiego i innych pisowców, czy, jak dzisiaj, Gazety Polskiej – jest to samo. Kilkuletnią, mozolną pracą, wbrew schematom obowiązującym na „starej prawicy”, powołaliśmy do życia ruch społeczny, który aktywizuje coraz większą liczbę osób, przede wszystkim młodych, o narodowych i patriotycznych przekonaniach. W tle tych politycznych ataków jest konflikt o charakterze pokoleniowym”.

http://narodowcy.net/my-im-wszystkim-przeszkadzamy/2013/01/16/  

Od razu rodzi się u czytelnika zdumienie: nie za dużo tych wrogów na starcie? Korwin, Giertych, Opara, PiS… I zaraz pojawia się refleksja druga: czy na pewno autor tych słów ma powód do odtrąbienia sukcesu? No, bo zauważmy najpierw, że co by nie mówić o ww.  „źródłach ataku”, to wszyscy oni reprezentują pewien określony i całkiem niemały dorobek społeczny, zawodowy, polityczny. Owszem, żaden z nich nie zasiada obecnie w rządzie (Lipiński i PiS są w tym gronie oczywiście najsilniejszym graczem: stanowią dość mocną opozycją parlamentarną), ale każdy ma na koncie sukcesy, którymi w żaden sposób ów zadufany lider „RN” nie może się pochwalić.

 Janusz Korwin-Mikke zasiadał w parlamencie, założył i po dziś dzień współredaguje tygodnik o całkiem sporym jak na prawicę nakładzie, wielokrotnie startował w wyborach, owszem bez powodzenia, ale potrafił ZAREJESTROWAĆ listy wyborcze w całym kraju, a bywało, że osiągał i po kilkanaście procent poparcia na senatora. Swoją niestrudzoną aktywnością ma wielki wpływ na formowanie libertariańskich (i konserwatywnych) poglądów tysięcy młodych ludzi.

 Roman Giertych reaktywował młodzieżową organizację – założył ją od zera; zasiadał przez dwie kadencje w parlamencie, był wicepremierem rządu, przewodził formacji politycznej, która w kilku wyborach odnosiła względne sukcesy (2001, 2002, 2004, 2005, 2006); a dziś prowadzi jedną z najlepszych kancelarii adwokackich w kraju.

 Ryszard Opara z kolei udowodnił, że potrafi prowadzić udane interesy, że stać go na powrót do Ojczyzny mimo dostatniego życia ułożonego zagranicą; co więcej – okazał godną pochwały hojność na cele społeczne i założył dość prężne medium opiniotwórcze dla szeroko rozumianego obozu patriotycznego.

 Sukcesy PiS są wszystkim znane – od marginalnej partyjki na obrzeżach obozu solidarnościowego po rządy w Polsce, a dziś sprawowanie rządu dusz na prawicy.

 Jakie są sukcesy „RN” w tym kontekście? Marniutkie. Na razie są tylko zapowiadane i przewidywane. Póki co liderzy (a mówię o dwóch młodych liderach dwóch „bratnich” organizacji współ-członkowych) nie mogą wylegitymować się ani jedną zarejestrowana w przeszłości listą wyborczą, a już o jakimkolwiek sukcesie wyborczym nie wspominając. Poważnych osobistych, czy zawodowych osiągnięć też trudno się doszukiwać (wiadomo: młodzi, O.K.). Czy założyli jakieś medium opiniotwórcze mogące równać się Najwyższemu Czasowi czy Nowemu Ekranowi? Czy chociaż się zarejestrowali jako odrębny podmiot polityczny?

 Póki co zaczynają swoją przygodę od połajanek wobec innych podmiotów i liderów. Prężą muskuły, jaki to szeroki i prężny ruch zbudowali w całym kraju. Jaka to siła. Jakie poparcie w Narodzie. Na takie bajki mogą się nabierać naprawdę bardzo naiwni, albo bardzo młodzi ludzie. Ci już trochę mądrzejsi i trochę starsi wiedzą, że polityka to nie zabawa. To solidna praca, a do tego – z konieczności jednocząca wiele środowisk, organizacji; to sztuka porozumienia i przełamywania podziałów. Nieodzowna jest tu cnota pokory, szacunku wobec partnerów i zdolność do kompromisów personalnych i organizacyjnych. Przywoływani przez lidera „RN” politycy „starszego” pokolenia z pewnością wobec tych zasad dobrej polityki grzeszyli, ale nigdy chyba nie ośmielili się formułować dogmatu o „samodzielności”. Samodzielnie to można (i warto!) studia skończyć, ale nie da się samodzielnie zbudować formacji politycznej poważnej i skutecznej. W dodatku będąc w ostrym antagonizmie wobec WSZYSTKICH znajdujących się na zewnątrz struktur „RN”.

Inne zapisy autora:

0

dr W. Wierzejski

Dr n. spo

9 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758