HYDE PARK
Like

Arka Kwaśniewskiego, czyli ucieczka z Platformy na platformę

21/07/2013
585 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
Arka Kwaśniewskiego, czyli ucieczka z Platformy na platformę

Marek Siwiec nieźle to wszystko wymyślił: zbudować arkę Kwaśniewskiego dla tonącego Titanica i poczekać aż jego pasażerowie się przesiądą; pozwolić Titanicowi pójść na dno, ale przejąć (potencjalnych) rozbitków.

0


Proces anihilacji Platformy Obywatelskiej do złudzenia przypomina katastrofę brytyjskiego transatlantyka – najpierw woda wlewa się do jednej przegrody, później do drugiej, następnie do trzeciej, itd. wg reakcji łańcuchowej, każdy kolejny dramat jest konsekwencją poprzedniego.

PO najpierw straci jedno miasto, później drugie, potem prestiżową Warszawę, być może – jeszcze gdzieś przy okazji – jakąś inną dużą aglomerację, i to będzie już The End .

Nie wiem czy tak właśnie będzie wyglądał upadek Platformy, ale to scenariusz prawdopodobny.

W tym wszystkim pobrzmiewa gdzieś motyw „Gwiezdnych wojen” George Lucasa, dziś już nieco zapomnianego, zwłaszcza przez młodsze pokolenia, filmu.

Imperium jest potężne, dominuje w przestrzeni kosmicznej, obejmuje supremację nad całym wszechświatem, ale rebelianci (jest ich coraz więcej) znają luki systemu, i właśnie w nie precyzyjnie uderzają.

Immanentną cechą kolosów są słabe punkty. Fenomen pięty Achillesa należy do ich natury. W podobny sposób nastąpił kres Cesarstwa Rzymskiego, ZSRR; co tu dopiero mówić o Platformie Obywatelskiej.

Marek Siwiec dobrze antycypuje proces polityczny: będzie katastrofa, a więc trzeba stworzyć alternatywę dla lewicowych wyborców, z różnych względów popierających dotąd PO. Czyli mówiąc innymi słowy, ułatwić im ucieczkę z Platformy na platformę.

„Europa+” – nazwa modna, zgodna z trendami panującymi obecnie w establishmencie, wręcz snobistyczna; powiedziałbym, w sam raz dla tzw. lemingów. Wielu dotychczasowych wyborców PO chętnie i szybko przeniosłoby swoje sympatie z Platformy na nowotworzony podmiot, o podobnych funkcjach i wbrew pozorom, proweniencji.

Jednak w tym sposobie myślenia jest jeden defekt.

Plus nie zawsze jest równoznaczny z efektem synergii. Dodawanie zwiększa wielkość końcowego wyniku w matematyce, ale w polityce już niekoniecznie. Nikt nie wsiądzie na jeden pokład z błaznem z Biłgoraja. Nie w każdym przypadku sprawdza się powiedzenie, że błazen jest najmądrzejszy na dworze.

Żyjąc przez ostatnie lata w Warszawie doskonale poznałem wyborców PO. Czasami trzeba uprościć analizę żeby wychwycić najbardziej istotne cechy badanego środowiska.

Wyborców Platformy można opisywać na różne sposoby, ale dwie rzeczy uderzają już na pierwszy rzut oka.

To ludzie żyjący wg lewicowego kodu kulturowego, ale wierzący w Boga; nie ateiści.

Liczą się dla nich dwie sprawy: kariera oraz pieniądze, zaś każdy z tych celów łączy się w konsumpcyjnej formule egzystencjalnej.

Jeżeli konsumpcjonizm jest inklinacją postmodernizmu, to ten ostatni proces produkuje również współczesnego homo politicus.

Ale jest jeszcze trzecia charakterystyczna cecha wyborców PO: alienacja wobec miejsca pochodzenia; czasami przechodząca wręcz w nienawiść do rodzinnych stron.

Na PO głosują zarówno młode pokolenia z bogatych rodzin, urodzone w wielkich miastach, a wyjeżdżające studiować zagranicę, bo gardzą polskością i polskimi uczelniami; ale również tzw. „słoiki”, czyli osoby migrujące z prowincji do Warszawy (i innych wielkich polskich miast) za nauką albo pracą.

Ci ostatni to elita prowincji (biednych nie stać na wyjazd), głosowali na Platformę, bo zmusił ich do tego imperatyw kulturowy, a więc to co synonimicznie możemy nazwać również poprawnością kulturową, a co w praktyce politycznej jest również substytutem poprawności politycznej.

Przyjeżdżając do wielkiego miasta nie wypadało nie głosować na PO. To element neoidentyfikacji, odcinania się od korzeni i budowania na nowo własnej tożsamości.

Wyborcy PO – ci wykształceni, z wielkich miast, dobrze zarabiający, robiący kariery, zwolennicy rozmaitych swobód seksualnych – wierzą w Boga asekuracyjnie, na zasadzie dowodu Blaise Pascala, dyskretnie i po cichu.

Myślą sobie: opłaca się wierzyć w Boga, bo jeżeli on rzeczywiście jest, to nas z tego tytułu wynagrodzi.

Argumenty teologiczne wyborców PO nie przekonują, ale wierzą na wszelki wypadek.

Nawet więc w sferze aksjologii są oportunistami.

Pragmatyzm nie pozwala im poprzeć nowoutworzonej formacji, w której pierwsze skrzypce gra, zwalczający Boga, błazen z Biłgoraja. Antyklerykalizm jest dla dotychczasowego elektoratu Platformy zbyt ryzykowną postawą – oni od czasu do czasu chodzą do Kościoła (trzy razy w roku), na wypadek gdyby Bóg był.

Tego nie przewidział Marek Siwiec. Zbudował arkę Kwaśniewskiego, ale smród jest zbyt wielki aby ktokolwiek chciał tam wejść. Potencjalni wyborcy Europy+ prędzej wolą zatonąć wraz z wrakiem PO niż płynąć razem z Palikotem.

Europa+ jest dobrze pomyślanym projektem politycznym. Na dzień dobry może dostać 20 proc. poparcia, ale łatwiej będzie to osiągnąć bez Palikota.

Inna rzecz, że ośrodki badania opinii publicznej rzadko oraz wybiórczo mierzą notowania tej formacji, co sprawia, że jest ona słabo obecna na politycznej giełdzie, a kogo nie ma na giełdzie ten w rzeczywistości nie istnieje. Być może kryją się za tym długie ręce PO i strach przed naprawdę realną konkurencją.

W cieniu tego wszystkiego toczy się gra biznesowa. Kwaśniewski chciałby robić wielką politykę i duże biznesy. Sęk w tym, że tych dwóch rzeczy na raz się nie da pogodzić. Tusk doskonale wie, że żeby trafić w Kwaśniewskiego trzeba wycelować w Kulczyka. Te wszystkie doniesienia o zarobkach byłego prezydenta w Kazachstanie oraz USA nie pojawiły się przypadkowo. Dlatego Kwaśniewski zrobił krok do tyłu i przestał kreatywnie firmować Europę+.

Jednak w przyszłości jakaś forma lewicowej alternatywy, tworzonej poza SLD, zaś w stosunku do wyborców PO, na pewno powstanie; i osiągnie sukces.

0

Roman Mańka https://www.facebook.com/roman.manka

Pasjonat filozofii, socjologii, i polityki. Absorbuje mnie cała sfera humanizmu. Politykę traktuję jako hobby, a nie sposób na robienie interesów. W przestrzeni politycznej rozróżniam trzy rodzaje aktywności: wędkarzy, rybaków, oraz kłusowników. Ja jestem wędkarzem! Uważam, że drogą polityki jest człowiek. Posiadam wyraziste liberalne poglądy. Jednak nie mylę liberalizmu z permisywizmem – liberalizm to filozofia ludzi wolnych i uczciwych, a nie hochsztaplerów. Opowiadam się za twórczą syntezą paradygmatu liberalnego i katolickiego. Kocham Polskę!!!

4 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758