Przetłumaczyłem fragmenty rozmowy, które dotyczyły polityki polskiej i Unii Europejskiej. Powstrzymując się tym razem od komentarza, zwrócę tylko uwagę, że dziennik "Tageszeitung" jest lewicowym pismem, które tropi dziś "przestępstwa" dokonane przez  Victora Orbana i Vaclava Klausa. W rezerwie pozostają Jarosław Kaczyński oraz o. Tadeusz Rydzyk.

W 2006r. gazeta ta opublikowała obelżywy artykuł pt. "Nowy polski kartofel. Łajdaki, którzy chcą opanować świat" ("Polens neue Kartoffel. Schurken, die die Welt beherrschen wollen"). W tekście tym szkalował autor braci Kaczyńskich oraz ich rodziny, czego następstwem politycznym było odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego. Teraz więc przedstawię zapowiedziane fragmenty wywiadu z Andrzejem Mleczką pt. "Bóg byłby niezłym zawodem dla mnie" ("Gott wäre ein passabler Beruf für mich"):

taz:  "Panie Mleczko, w czasie gdy wszyscy w Europie martwią się o Grecję, euro i w ogóle o UE, Polacy właśnie ‘pękają’ ze szczęścia. jak wytłumaczy pan ten optymizm?

A. Mleczko:  Nie odczuliśmy zanadto tego kryzysu. Nasi politycy od początku dobrze nastawili zwrotnice. Nie mamy takiej tragedii jak w Grecji. Przez cały czas idzie coraz lepiej.

taz:  Dawniej narzekali Polacy i utyskiwali ciągle. Dlaczego są dzisiaj tak szczęśliwi?

A. Mleczko:  To mnie też zadziwia. Jest jednak trudno powiedzieć coś powszechnie prawdziwego o Polakach. Dawniej, szczególnie w czasach komunizmu, myślałem, że wiem dokładnie, co myśli i czuje większość Polaków. Im jednak jestem starszy, tym częściej dziwię się, na przykład temu, że Polacy są tak szczęśliwi, przynajmniej według sondaży, lub że 30% ludzi chce ciągle jeszcze wybierać prawicowonacjonalistyczną partię Prawo i Sprawiedliwość.

taz:  Czy czuje się pan jak u siebie w domu we wspólnej Europie?

A. Mleczko:  Jestem wielkim entuzjastą Europy. Idea Europy Regionów odpowiada mi najbardziej. W Polsce jest to ciągle jeszcze pewien rodzaj bluźnierstwa, ale już samo słowo ‘naród’ budzi we mnie raczej nieufność niż zachwyt. Byłoby fantastycznie, gdyby się udało ograniczyć do minimum narodowe podziały w UE, jeśli miałoby istnieć coś takiego jak Zjednoczone Stany Europy.

taz:  Czy era Kaczyńskiego była złotym czasem dla pana?

A. Mleczko:  Tamten czas był realną czystą satyrą. W rzeczywistości nie potrzebuję ani Kaczyńskiego, ani Ligi Polskich Rodzin, by narysować dobrą karykaturę.

taz:  Gdy kursowały wtedy za granicą dowcipy o Polsce, nie uważali tego polscy politycy za śmieszne.

A. Mleczko:  Ale my obywatele bawiliśmy się wybornie. Kartofel stał się nagle aferą państwową. Jeśli żyje się z kompleksem, że mały kraj nie jest przez zagranicę brany poważnie pod uwagę, to czuje się szybko obrażony. Ale ten czas już minął. To znaczy, wahają się czasem Polacy, czy mają kultywować kompleks niższości, czy raczej manię wielkości. Z drugiej strony jesteśmy przecież od niedawna szczęśliwym narodem".