Bez kategorii
Like

Anastasis DCD

13/12/2012
246 Wyświetlenia
0 Komentarze
4 minut czytania
no-cover

CZTERY STRUNY ŚWIATA (43) Wielbicieli kultowego zespołu Dead Can Dance zapraszam na koncert z ich najnowszego, tegorocznego albumu Anastasis. Godzina muzyki najprzedniejszej jakości.

0


 

Zespołu Dead Can Dance przedstawiać chyba nie trzeba, a może i nie wypada. Jest to muzyczny duet, albo raczej tandem: Australijka  Lisa Gerrard i Londyńczyk Brendan Perry o irlandzkich korzeniach. Powstali w Melbourne w 1981, i wkrótce przenieśli się do Londynu, gdzie szybko zostali zauważeni jako „coś zupełnie wyjątkowego”, ale dojrzewali długo i krętą ścieżką. Nie można ich zakwalifikować do żadnej jednoznacznej kategorii muzycznej. W świecie tzw. muzyki alternatywnej wyrobili sobie unikalną niszę i fanatyczny krąg odbiorców, także w Polsce. Ich późniejsza droga, to przede wszystkim rozstania Lisy i Brendana, którzy są zresztą parą tylko muzyczną i chyba mają trudne, silne osobowości. Lisa była zresztą długo żoną Polaka, Jacka Tuszewskiego, z którym ma córkę Lashnę ur. 1992. Zespół DCD rozpadł się w 1998 roku, potem była próba jego reaktywacji w 2005,  ale starczyła tylko na jedną trasę koncertową. Na pewno zasługują na to, by ich za tamten okres przedstawić, co zamierzam kiedyś zrobić, ale dziś skorzystam z okazji pojawienia się ich nowego, bardzo ciekawego albumu i możliwości jego przedstawienia w stanie świeżej i jeszcze ciepłej bułeczki. W maju 2011 nastąpiła bowiem ponowna reaktywacja zespołu i zapowiedź nowej trasy koncertowej, która ciągle trwa, a trzy miesiące temu, 14 września 2012 pojawiła się Anastasis.  

Jest to trzynasty, najnowszy album tandemu i zespołu DCD, który zawiera osiem nowych utworów, czyli: 1.„We Are Children of the Sun” (od 00:00, śpiewa Brendan Perry); 2.„Anabasis” (od  7:36, śpiewa Lisa Gerrard); 3. „Agape” (od 14:29, Lisa); 4. „Amnesia” (od 21:24, Brendan); 5. „Kiko” (od 28:02, Lisa); 6. „Opium” (od 36:04, Brendan); 7.„Return of the She-King” (od 41:51, oboje); 8. „All in Good Time” (od 49:44, Brendan).

Wspomniane długie rozstania chyba dobrze robią tej muzycznej parze. Pogłębia się wprawdzie ich odrębność, jak to u silnych osobowości, ale ich muzyka znowu wykonała znaczący krok naprzód. Jest obecnie jeszcze bardziej dojrzała, dotarta, bardziej autorska, twórcza i piękna. Słychać to zwłaszcza u Brendana, który jest śpiewakiem ogólnie mniej znanym od Lisy i to do tego stopnia, że bez niej czasami uchodzi za sierotę. Lisa Gerrard już nie musi bardziej dojrzewać, moim zdaniem już dawno osiągnęła stadium artystycznie doskonałe. Ta muzyka potrafi nasycić, jest pełna treści, czysta w formie i gęsta. Jej się nie słucha, ją się wchłania. Już nie ma się pierwotnego wrażenia hipnozy, teraz jest poczucie wszechstronnej perfekcji w każdej nucie. Jak zwykle polecam specjalne warunki: noc, izolacja, wygodny fotel, słuchawki, odpowiednia głośność… I życzę tej przyjemności, jaka dana jest do przeżywania tylko tym, którzy wychodząc jej naprzeciw, na nią sobie zasługują.  

 

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Bogus

Dzielic sie wiedza, zarazac ciekawoscia.

452 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816