Bez kategorii
Like

Akcje styczniowe w klasie piątej

01/02/2011
286 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

W styczniu były – szczerze mówiąc – nudy. Zaczęło się leniwie Nowym Rokiem, Trzema Królami. Potem trwała nudna szkolna rzeczywistość. Aż wreszcie na koniec miesiąca zdarzyło się kilka ciekawych rzeczy. Najpierw piąta a rozbierała choinkę. Zaczęło się tradycyjnie od bójki pomiędzy Grubym Maćkiem a okularnikiem z trzeciej ławki. Tym razem stroną zaczepną był okularnik, który założył Grubemu Maćkowi bombkę na spinaczu za ucho. W rewanżu Gruby Maciek poddusił okularnika kolorowym łańcuchem. Niestety, łańcuch był jeszcze częściowo zawinięty na choince. I kiedy okularnik zaczął się wyrywać, niewielkie drzewko stojące na biurku młodej pani od polskiego przeleciało przez klasę i wylądowało na czyimś biurku. O dziwo bombki i inne ozdoby przetrwały katastrofę i sprzątanie mogło trwać dalej. Winowajcy dostali szczotkę i szufelkę […]

0


W styczniu były – szczerze mówiąc – nudy. Zaczęło się leniwie Nowym Rokiem, Trzema Królami. Potem trwała nudna szkolna rzeczywistość. Aż wreszcie na koniec miesiąca zdarzyło się kilka ciekawych rzeczy.
Najpierw piąta a rozbierała choinkę. Zaczęło się tradycyjnie od bójki pomiędzy Grubym Maćkiem a okularnikiem z trzeciej ławki. Tym razem stroną zaczepną był okularnik, który założył Grubemu Maćkowi bombkę na spinaczu za ucho. W rewanżu Gruby Maciek poddusił okularnika kolorowym łańcuchem. Niestety, łańcuch był jeszcze częściowo zawinięty na choince. I kiedy okularnik zaczął się wyrywać, niewielkie drzewko stojące na biurku młodej pani od polskiego przeleciało przez klasę i wylądowało na czyimś biurku. O dziwo bombki i inne ozdoby przetrwały katastrofę i sprzątanie mogło trwać dalej. Winowajcy dostali szczotkę i szufelkę i sprzątali igły, a dziewczynki zdejmowały resztę ozdób z drzewka.
– Faceci! Kretyni! – warczała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. Jej oczy miotały gromy, a jej ręce pracowały mechanicznie, oddzielając ozdoby od drzewka.
– Starczy – odezwała się w pewnym momencie młoda pani od polskiego. – Wystarczy, mówię! To już są gałązki!
A na koniec stycznia odbył się w auli szkolnej wielki apel.
– Z okazji rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz – oznajmił pan dyrektor. – Czy ktoś mi powie czyj był ten obóz? Ostrzegam, że za odpowiedź "niemiecki" grozi ocena niedostateczna! To czyj był ten obóz?
– Miecki! – rozległo się z szeregów piątej a.
– Jak: miecki? Niemiecki! – zirytował się pan dyrektor. Po czym złapał się za usta, grono pedagogiczne jęknęło, a piąta a zachichotała radośnie. Panu dyrektorowi skoczyło ciśnienie i postanowił pokazać tym szczeniakom kto tu rządzi.
– Widzę, że świetnie się bawicie – warknął do mikrofonu. – Hej, ty tam! Jak ty się nazywasz?
– Hiobowski! – odparł Łukaszek.
– Kto założył obóz w Auschwitz?!
– No… E…
– Nie wiesz?! – uśmiechnął się rekinim uśmiechem pan dyrektor.
– Nie no, wiem… Ci na "W"…
– Na "W"?! Wehrmacht?!
– Nie… Ale na "W"…
– Werwolf? – nie wytrzymał pan od historii.
– Nie… Ci, no… O! Wypędzeni!
Zapanowała konsternacja. Z okazji skorzystała pani wicedyrektor i przejęła mikrofon.
– Baczność! – huknęła. – Jest pewna nieprzyjemna kwestia…
– Świadectwa… – zaszemrali uczniowie.
– Nie! Chodzi mi o naszego kolegę, nauczyciela od angielskiego. On… E… Został aresztowany. Za pedofilię. Podobno miał coś na komputerze. I… E… Myśmy nie wiedzieli! Myśmy oczywiście niczego nie widzieli! Ale jeśli ktokolwiek z was był przez niego w jakiś sposób poszkodowany… Niech się do nas zgłosi! Niech nam zaufa! Koleżanka pedagog czeka!
I tu pani wicedyrektor wskazała panią pedagog, która ze znudzoną miną szlifowała pilniczkiem paznokcie.
– A zatem… Ujawnijcie się! Tu i teraz! – pani wicedyrektor zaapelowała do uczniów nie zwracając uwagi jak ci masowo stukają się w czoło. Nagle spomiędzy uczniowskich głów wynurzyła się jedna ręka.
– Jest jeden odważny! – ucieszyła się pani wicedyrektor.
– Czy w związku z tym, że pana od angielskiego aresztowali, nasze oceny z angielskiego zostaną podwyższone? – spytał Łukaszek.
– Nie, a dlaczego? – rzekła zaskoczona pani wicedyrektor.
– No bo jak aresztowali to znaczy, że był złym nauczycielem.
– No był zły, ale…
– Żadnych ocen nie zmieniamy!!! – zagrzmiał pan dyrektor, który przejął mikrofon.
– Eee… – jęknęli zrezygnowani uczniowie.
– A teraz wiadomość z ostatniej chwili – pan dyrektor czytał z kartki. – Gimnazja jednak nadal będą od przyszłego roku szkolnego! Ale tylko dla brunetów!

Inne zapisy autora:

0

Marcin B. Brixen

Poznaniak. Inzynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie nalezy jesc i pic!

378 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758