Artykuły redakcyjne
Like

500 złotych (Alexandrowi Degrejt i innym)

20/01/2014
398 Wyświetlenia
12 Komentarze
6 minut czytania
500 złotych (Alexandrowi Degrejt i innym)

„Yaro Janosik, rozdawca biedocie” – takie mniej więcej komentarze czytałem po demograficznej propozycji Jarosława Kaczyńskiego. Zacząć należy od rzeczy podstawowej – od problemu demografii. To on determinuje (a przynajmniej powinien) każde działanie mające na celu zmianę niekorzystnych tendencji. To oczywista oczywistość. Pytaniem zasadniczym jest jak osiągnąć zmianę na lepsze? I tu zaczynają się schody.

0


 

 

Gdy czytam, że Kaczyński „chce rozdawać” to mnie nieco trafia. A oskarżenia go o „socjalizm” już całkiem do mnie nie przemawiają. Bo pierwszą i zasadniczą kwestią krytykujących pomysł PiS powinna być kwestia odwrócenia bardzo niekorzystnych trendów demograficznych, co jest oczywiste dla każdej ze stron bez względu na ocenę tego czy innego pomysłu. Wrogiem zaś powinien być, w pierwszym rzędzie, CAŁKOWITY BRAK pomysłów zarówno naszych władz jak i samej Unii.

 

W komunikacie PiS czytamy:” „Sądzimy, że jest w tej chwili jedna dobra droga, żeby to przełamywać i przełamać kryzys demograficzny. To stworzenie nowego filaru Unii Europejskiej, mianowicie polityki prorodzinnej. Polityka prorodzinna powinna być uwspólnotowiona, być przedmiotem wspólnej troski i finansowania”. Na politykę prorodzinną UE trafiałby – jak proponuje PiS –         1 proc. PKB krajów członkowskich. Według Jarosława Kaczyńskiego nie wiązałoby się to ze znacznym zwiększeniem obciążeń dla płatników netto w Unii.”. Jak by nie oceniać jest to propozycja rozwiązania systemowego.

 

Z drugiej strony czytam to co pisze Alexander DeGrejt:” „… co najmniej 500 złotych na jedno dziecko w rodzinie, by Polska była wieczna” – tak zdaniem Jarosława Kaczyńskiego powinna wyglądać polityka prorodzinna. Jakoś mnie to nie dziwi, prezes zawsze miał janosikowe ciągoty do odbierania jednym i rozdawania innym, nie tak dawno zapowiedział nawet, że nikt kto nie ma poglądów prosocjalnych nie będzie mógł w jego rządzie objąć teki ministra. Cały kłopot w tym, że jego oferta trafiła na podatny grunt nastawionego roszczeniowo społeczeństwa uważającego, że obowiązkiem państwa jest zapewnienie ludowi pracującemu bytu.”. Warto zatrzymać się na chwilę przy tym cytacie.

 

Nie za bardzo rozumiem jak miałoby wyglądać to „zabieranie innym”, bo w tekście ADG wyjaśnienia tej kwestii nie znalazłem. Ale spytam o co tu chodzi. Dalej – okazuje się, że Kaczyński, swoimi propozycjami, chce trafić do „roszczeniowego społeczeństwa”. Na czym polega ta roszczeniowość? Odpowiedzią niech będzie słynne „jak żyć?”, które doskonale opisuje sytuację w Polsce. Ludzie pracujący „na śmieciówkach”, de facto żyjący tak jak się żyło za komuny, nie będą zastanawiać się czy mieć dzieci. Oni decydują i dalej będą się decydować by dzieci po prostu nie mieć. Średnią płacą 4200 brutto, którą karmi się ciemny lud, można wsadzić między bajki. To kolejna oczywista oczywistość.

 

ADG proponuje by zamiast rozdawnictwa zastosować wielokrotne podniesienie kwoty wolnej od podatku i system zniesienia barier. Czym jest wielokrotne zwiększenie kwoty wolnej od podatku? Czy aby nie jest rozdawnictwem? Skutek jest niby ten sam ale czym innym jest dzielenie np. (zakładając, że oboje rodzice pracują) 3000 zł na rodzinę z dzieckiem a czym innym kwota 3500 zł, przy założeniu dodania 500 zł na dziecko. Ludzie chcą zarabiać tyle by godnie żyć. By móc mieć dzieci. Im mniejszą kwotą dysponują tym bardziej prawdopodobna będzie decyzja, że dzieci mieć nie będą. Takie życie niestety. To widać przecież gołym okiem.

 

No i wreszcie te mityczne 500 złotych, które zły Kaczor chce dać. Przedstawiane głównie jako skok na kieszenie polskich podatników. Nic bardziej błędnego. „Szef PiS skonkretyzował, że każdej rodzinie na dziecko przysługiwałoby przynajmniej 100 euro na miesiąc. Różnicę od tej kwoty do 500 zł Polska musiałaby dopłacić z budżetu.”.  Czyli nie 500 zł, jak chcą niektórzy, a 500zł – 100euro. Czyli jakieś, z grubsza licząc, 80 zł. Policzmy całość. 80*12 = 960 zł rocznie. Pomnożone przez 10 milionów daje jakieś 20 mld rocznie. Ktoś powie – to olbrzymia suma, na którą nas nie stać. Słusznie. Tyle, że zapomina się, że te pieniądze nie trafią do skarpety, na lokatę czy między prześcieradła. Zostaną wydane. Kto więc straci a kto zyska?

 

Przytoczmy ADG: „Mówiąc krótko i węzłowato: Jarosław Kaczyński obiecując pieniądze jednym równocześnie zapowiada, że zabierze innym. Komu? Oczywiście tym, którzy je mają (przynajmniej teoretycznie), czyli przedsiębiorcom.”. No to wypada spytać gdzie, do kogo trafi kwota 20 miliardów, które mają być „zabrane”? Na Księżyc? Podatnik mający więcej pieniędzy po prostu je wyda. Kupi towar, wpłynie na podaż. Jaka kwota wpłynie bardziej na podaż? 3000 czy 3500 zł?

 

Czas znowu policzyć. Zakładamy wpływ miesięczny 500 zł mnożony przez 10 milionów i 12 miesięcy. Jeśli propozycja Kaczyńskiego weszłaby w życie to o ile wzrośnie (brzydko mówiąc) siła nabywcza Polaków? Na to pytanie odpowiedzi nie znalazłem. Znalazłem za to janosika, rozdawcę i roszczeniową biedotę. A rozwiązywanie problemu demografii to potem. Może z zaległą ratą za hibernację?

 

Żródła:

http://www.pis.org.pl/article.php?id=22625

http://blogpublika.com/2014/01/20/prezesa-pomysl-na-kryzys-czyli-socjalizm-albo-smierc/

Inne zapisy autora:

0

Wojciech Oniszek
Wojciech Oniszek

Zasadniczo pobieżnie.

204 publikacje
40 komentarze
 

  1. Avatar brax

    Dawno nie czytałem tak klinicznego materiału. Cytat “Czym jest wielokrotne zwiększenie kwoty wolnej od podatku? Czy aby nie jest rozdawnictwem?” bije na głowę większość wykwitów na tej stronie. Autorze, pozostaje przyznać wprost, że “własność jest kradzieżą!!!”. To już nawet nie jest jazda pod tezę…

    0
    • Pozwól, że wyjaśnię ponownie. Zauważam, że głównym problemem jest demografia. Tu chyba się zgodzimy. Po drugie – zauważ, że jesteśmy społeczeństwem biednym i gadanie o jakichś 4200 średniej krajowej to jakaś bzdura. Po trzecie – kiedy społeczeństwo będzie więcej wydawać? No przecież nie wtedy gdy nie przybywa. Zauważ siłę nabywczą złotówki w okresie ostatnich lat. Szacunkowo spadła o jakieś 30 %. Tabelki porównawcze z cenami znajdziesz w necie. Czyli de facto dalej biedniejemy. Czy w takich okolicznościach przyrody łatwo jest decydować się na dziecko? Moim zdaniem nie. Po piąte – możesz dowolnie oceniać cytat. Nie zauważasz jednak meritum – mechanizm zwiększania kwoty wolnej daje dokładnie taki sam skutek (choć nie kwotowo) jak tytułowe 5 stów. Zwiększenie koty wolnej oznacza przecież nic innego jak “państwo daje”, prawda?

      0
  2. Avatar Max Otto von Stirlitz

    ” PO= PIS , Polityka Sztucznej Biedy.
    .

    Duzej roznicy w propozycjach podatku nie ma. PO daje Kwote Wolna 3100 zl. PIS daje 4500 zl. Oznacza to, ze stawka Minimalna Netto w Polsce to 1.8-2.4 zl/godz. powyzej tej sumy placi sie wysoki podatek.
    .
    W “krajach rozwinietych” to ok $10/godz. Ale kraje te maja GDP (PPP) tylko 2 razy wiekszy niz w Polsce.
    Prosty wniosek ze zarowno PO jak PIS realizuja polityke Sztucznej Biedy
    . Wlasnie chodzi o to, zeby dorznac watahe nad Wisla. ”
    .
    Autor bloger gruby.jasio.com.—–salon24 –czytaj
    :
    klozet igora Jelenia janke SaLöö_25H.

    0
  3. Avatar Max Otto von Stirlitz

    Konik polny intelektu Wojciech Oniszek
    .

    ” Czyz bys mi tlumaczyl, ze 938 zl minimalki obciazone 19% podatkiem PIT, skladka ZUS, skladka NFZ i Vatem 22% to jakiej mecyje
    ??.
    I za tyle pracowalo 4 mln ludzi za rzadow PIS.
    .
    Na czysto to tyle wypada na statystycznego australijskiego psa.” *

    * Autor—bloger gruby.jasio.com

    0
    • Zapominasz, koniku polny, o sile nabywczej pieniądza. Poszukaj sobie w necie (jest pełno) tabel porównawczych cen i płac. I twój Jasio też niech poszuka.

      0
      • Avatar Max Otto von Stirlitz

        Herrn Wojciech Oniszek
        .
        Cenie czarny humor , szczegölnie w wykonaniu partii w Piß-du, to brzmi
        optymistycznie: tabelki , wykresy , tabelki, wykresy, tablety .. i 3.000.000.000 polskich emigrantöw , juz bez zludzen co do sily nabywczej pieniadza zwanego zloty.
        .
        Doberman niem. wersja Chuck’a N i Dog niem. intelektualistka moga zrozumiec notke.
        Ucza sie jezyka polskiego.
        .
        Max Otto von Stirlitz.

        0
  4. Avatar WW

    W poprzednim ustroju nie było becikowego a dzieci było co niemiara. Wystarczyła stabilna praca, przedszkole.
    Czy trzeba być idiota aby nie zrozumieć, dlaczego wtedy dzieci były a teraz nie?
    .
    WW

    0
  5. Chyba najlepiej by było zatrudnić wszystkich pracowników na pensjach państwowych jak “za komuny”. Byłaby większa równość. Nie byłoby “śmieciówek”, bezrobocia, 8-mio godzinny dzień pracy, czas na chowanie dzieci, hobby, rozrywkę, samokształcenie itp.. A może poprosić ekspertów z krajów, którym się udaje np. z Chin Ludowych? Może nauczyliby nas jak się rządzi i pracuje?
    Żurek Janusz

    0
  6. Śmieciówki czy tzw samozatrudnienie to są patologie niestety. Nie przywołuj Chin. Wiem coś na ten temat i wolałbym by w Polsce takie mechanizmy nie działały.

    0
  7. Ja na to patrzę nieco z innej strony. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że rząd (państwo) nie ma żadnych swoich pieniędzy, wszystkie, którymi dysponuje zostały zabrane obywatelom w formie podatków. Jeżeli komuś chce dać to najpierw komuś musi zabrać, to jest logiczne. I nie ma tutaj znaczenia czy ta forsa będzie pochodzić z budżetu krajowego czy unijnego, bo Unia też własnych pieniędzy nie ma. Budżety krajów UE są planowane na styk, oznacza to, że dodatkowy wydatek będzie trzeba gdzieś zrekompensować – czyli albo zmniejszone zostaną dotacje celowe, albo obcięte inne wydatki, albo będzie trzeba zwiększyć obciążenia fiskalne. Idę o zakład, że nastąpi to ostatnie. I teraz:
    100 euro na dziecko -> zwiększenie obciążenia budżetu UE -> wzrost podatków -> wzrost kosztów prowadzenia działalności -> wzrost cen -> spadek siły nabywczej pieniądza…
    Czyli oberwą najbardziej jak zwykle najbiedniejsi a ta stówka będzie dla rodzin z dziećmi co najwyżej wyrównaniem. Błędne koło.

    Oczywiście zgadzam się, że demografia jest problemem i to wymagającym działań zdecydowanych i szybkich. Dobrym pomysłem jest podniesienie kwoty wolnej od podatku, to zostawi realnie w rękach obywateli kasę, w rękach wszystkich obywateli – i w ten sposób zwiększy sie popyt. Realnie.
    Jednak na początek, zanim zabierzemy się za rozwiązania fiskalne trzeba zmniejszyć bariery biurokratyczne. Bez tego ani rusz, a chętnych by to zrobić nie widzę.

    0
  8. Myślałem, że “śmieciówki”, to umowy-zlecenia (nieozusowane). Samozatrudniony (sam musiałem płacić ZUS) byłem przez wiele lat w tym sensie, że sam pracowałem realizując zamówienia klientów (a nie dla jednego pracodawcy). W pewnym momencie miałem więcej zamówień więc zamarzyłem sobie zatrudnić kogoś do pomocy. Niestety potencjalni pracownicy poradzili mi abym “za te pieniądze za taką robotę popracował sobie sam” – co też dalej czyniłem korzystając co najwyżej z pomocy podobnie jak ja “samozatrudnionych”, co miało to dobrego, że jak mi sknocili robotę mogłem im z dnia na dzień podziękować za współpracę bez żadnych konsekwencj (zwolnień, odpraw i tym podobnych docjalistycznych zdobyczy). Widzę, że jesteś raczej zwolennikiem powolnego zjazdu w dół niż pięcia się w górę. Pewnie budżetówka? A jak już dorżniecie wszystkich samozatrudnionych, i wygnacie młodych z Polski, to skąd weźmiecie na swoje pensje? Od muslimów?
    Żurek Janusz

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816