POLSKA
1

Współpraca Żydów z Niemcami

22/01/2014
931 Wyświetlenia
9 Komentarze
38 minut czytania
Współpraca Żydów z Niemcami

!!! WSPÓŁPRACA ŻYDÓW z NIEMCAMI i POMOC udzielona NAZISTOM „W UNICESTWIENIU WŁASNEGO NARODU STANOWI NAJCZARNIEJSZY ROZDZIAŁ CAŁEJ TEJ PONUREJ HISTORII” !!!

0


żydowska policja 3

.

*****

.

Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demjaniukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października. Demjaniuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Żydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika. Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demjaniukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów. Według wstępnych obliczeń rozmaitychekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około200 000 nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innychnarodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięcizostali Żydzi. Poniższy artykuł, który wcześniej ukazał się na portalu „KWORUM”, ma na celu uzupełnienie tej luki informacyjnej.

.

Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”.  Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu.

.

Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu.

.

Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.)

.

Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

.

„Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S.Nowicki, jak wyżej, str. 12)

.

W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

.

„Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

.

Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

.

My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.

.

(Za S.Nowicki, str. 13).

.

Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji.

.

Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych.

.

Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik.

.

Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych.

.

Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego.

.

Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów  z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

.

Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

.

„A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

.

Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Żydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą  „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw.

.

Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów. „Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która  się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”.

.

Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Zydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem… Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży… Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową… Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili…”

.

„Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta… Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

.

Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady  Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

.

Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?”  Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

.

W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Żydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

.

O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

.

Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

.

Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Żadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym: „Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rozejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

.

Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję

.

„Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

.

Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie… Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny… Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia… Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

.

Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

.

„Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Żydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

.

„Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań… Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych… Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

.

Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Żydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

.

„The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S.Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

.

„Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych  w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

.

Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

.

Sredniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

.

W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

.

Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy”  z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej… czarował szczególnie intelektualistów żydowskich… chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

.

Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

.

I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż  ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę.

.

Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamienic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową,  która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

.

Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

.

Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

.

Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

.

Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Zydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności.

.

W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”.

.

Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (…).

.

W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Zyda A. Donata.

.

Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego  G.Z. Informacji Wojskowej. Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia.

.

Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Żydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie.

.

Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy  plakaty z instrukcją:

.

„Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”. Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Żydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem. Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Żydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998).

.

W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszczania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Żydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Żydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Żydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Żydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny.

.

W związku z ekstradycją w maju b.r. Iwana Demjaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demjaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Żydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000.

.

Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych?

.

Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów.

.

Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Żydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Żydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze H.Arendt. Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Żydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej połowa”.

.

Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne.

.

W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich  w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy,  czy Żydzi?

.
(To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T.Grossa (USA), Aliny Całej z Żydowskiego Inst. Historycznego (Polska) i do głupich, wrzaskliwych Żydów amerykańskich, hochsztaplerów, mających chorobliwe pretensje do reprezentowania Żydów na całym świecie i do odgrywania roli ich jedynych spadkobierców).

.

8 październik 2009                                                                              Władysław Gauza

.

za: http://komitetnarodowy.pl/

.

.

http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2014/01/22/wspolodpowiedzialnosc-zydow-za-holocaust/

.

.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Konwent Narodowy

116 publikacje
11 komentarze
 

  1. Avatar Janek

    rewelacyjny odcinek, polecajcie, rozsyłajcie – pokazujcie szczególnie poza internetem

    wykop.pl/link/1830330/premier-tusk-demaskuje-klamstwa-premiera-tuska/

    0
  2. Wśród Żydów na współpracę poszła przede wszystkim żydowska elita. -Anna Bertowska, Najwyższy Czas „Jak nazwać ludzi, którzy sporządzali w gettach listy Żydów do wywózki i dostarczali tych ludzi na miejsce zbiórki? Nawet Marek Edelman, gdy go zapytano o rzekome ratowanie ludzi przez Chaima Rumkowskiego, powiedział, że to bzdura, gdyż w rzeczywistości Rumkowski stworzył w getcie łódzkim obóz pracy dla Żydów, dzięki czemu Niemcy nie musieli praktycznie nic robić. Gdy jednak przyszła pora, Niemcy nie patrzyli już, czy Żydzi pracują dla III Rzeszy czy nie. Zapakowali wszystkich i wywieźli do obozów koncentracyjnych”.

    Z Ireneuszem Lisiakiem, publicystą, autorem książki „Żydowscy kolaboranci Hitlera”, rozmawia Anna Bertowska.

    NCZAS: Na stronie internetowej Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie pojawiła się specjalna zakładka na temat „sąsiadów”, którzy mieli rzekomo uczestniczyć w zagładzie Żydów. Pod jednym z zamieszczonych zdjęć widnieje podpis mówiący o tym, że polska policja granatowa biła Żyda przy śmiejących się z tego Niemcach. Co ciekawe, w Muzeum Holokaustu nie pojawiła się żadna zakładka o Żydach, którzy uczestniczyli w holokauście. Co Pan o tym sądzi jako autor książki poświęconej uczestnictwu Żydów w mordowaniu ich braci?

    LISIAK: Interpretacja zasobów przez Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie jest typowym przykładem działania na „zamówienie polityczne”. Amerykańscy Żydzi chcą po raz kolejny otrzymać pieniądze za to, co zostało już rozliczone. Mówiła o tym wyraźnie umowa pomiędzy rządem PRL a rządem Stanów Zjednoczonych z 1961 roku, podpisana przez Józefa Cyrankiewicza i Johna F. Kennedy’ego. Czyżby zobowiązanie podpisane przez J. F. Kennedy’ego już dzisiaj nie obowiązywało? Pełna treść tej umowy znajduje się w mojej książce „Nie musimy płacić Żydom”. Jest w tych dokumentach zapis, który określił czas zgłaszania roszczeń oraz inny, mówiący o tym, że roszczenia zgłoszone po terminie zaspokoi rząd… Stanów Zjednoczonych.

    Co do zdjęcia, o którym mowa, jest to oczywiście fałsz. Choćby dlatego, że policjanci na zdjęciu noszą mundury, których nigdy nie nosiła polska policja granatowa. W żadnej polskiej organizacji militarnej nie było też nigdy czapek, które noszą pokazani na zdjęciu policjanci. Mogą to być zatem Łotysze, Litwini albo Ukraińcy. To kolejny przykład braku samoobrony Polaków przed tak perfidnym zakłamywaniem rzeczywistości. Nie było bowiem żadnej reakcji polskich władz na kłamstwo pracowników muzeum. Milczą także polscy politycznie poprawni historycy. Być może zabieranie głosu w tej sprawie po prostu się im „nie opłaca”. Chodzi przecież tylko o Polaków, a to, że zdjęcie jest kłamstwem… Kogo tak naprawdę to obchodzi?

    Tematowi współpracy Żydów z Niemcami poświęcił Pan swoją najnowszą książkę „Żydowscy kolaboranci Hitlera”. Jaka była skala kolaboracji wśród Żydów, a jaka wśród Polaków?

    Według Tadeusza Bednarczyka, kolaboracja sięgała do 10% populacji Żydów w gettach. Źródła żydowskie pomniejszają tę liczbę. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę ludzi pracujących tylko w getcie warszawskim, to według moich obliczeń kolaborować mogło ok. 5-7% Żydów. W getcie łódzkim zatrudnionych w Judenratach było około 20 tys. Żydów. Mówię tu o samych Judenratach, bankach Rumkowskiego i żydowskim kierownictwie tzw. szopów. Policji żydowskiej było ok. 500 osób. Getto liczyło w sumie 200 tys. osób. Oczywiście kłamstwem byłoby twierdzić, że Polacy nie współpracowali z Niemcami, jednak – jak pisała Hannah Arendt – podczas gdy u Polaków kolaborowały głównie męty, ludzie z marginesu społecznego, wśród Żydów na współpracę poszła przede wszystkim żydowska elita. Potwierdza to lektura żydowskich pamiętników z tamtego okresu, a zwłaszcza pochodzenie społeczne Żydowskiej Policji Porządkowej w gettach.

    Czy nie uważa Pan, że określenie „kolaboranci Hitlera” może być jednak zbyt mocne? Wszak mówi się o tym, że współpraca z Niemcami miała na celu uratowanie jak największej liczby Żydów, a plany Niemców na początku nie były tak oczywiste…

    A jak inaczej nazwać ludzi, którzy sporządzali w gettach listy Żydów do wywózki i dostarczali tych ludzi na miejsce zbiórki? Nawet Marek Edelman, gdy go zapytano o rzekome ratowanie ludzi przez Chaima Rumkowskiego, powiedział, że to bzdura, gdyż w rzeczywistości Rumkowski stworzył w getcie łódzkim obóz pracy dla Żydów, dzięki czemu Niemcy nie musieli praktycznie nic robić. Gdy jednak przyszła pora, Niemcy nie patrzyli już, czy Żydzi pracują dla III Rzeszy, czy nie. Zapakowali wszystkich i wywieźli do obozów koncentracyjnych. Zdaje się jednak, że duża część Żydów faktycznie sądziła, że jeśli będą dla Niemców użyteczni, to przeżyją. Gdy do gett zaczęły dochodzić informacje o prawdziwym celu wysiedleń, wówczas zaczęto ratować „najbardziej wartościowych” Żydów. W swojej książce przytaczam przykłady pokazujące takie postawy. Sam Marek Edelman nieraz mówił o tym, że dzięki postawie Judenratów i żydowskiej policji Niemcy nie musieli ściągać jednostek wojskowych i policyjnych z innych miejsc.

    Warto powiedzieć także, na czym polegała w gettach selekcja ludzi do transportów. Była to selekcja opierająca się na łapownictwie. Ci, którym zabrakło już pieniędzy na łapówki, wysyłani byli do transportu. Postawa taka poraża wręcz okrucieństwem i cynizmem. Na przykład Rumkowski w jednym ze swoich przemówień zażądał od mieszkańców łódzkiego getta dzieci do lat dziesięciu i… dostał je. Wcale nie ukrywał, że idą na zagładę, ale straszył Niemcami i właśnie nadzieją na uratowanie części Żydów – może 80, a może 90 tys. tych, co pozostaną.

    Jaki był los żydowskich kolaborantów? Przeżyli holokaust?

    W warszawskim getcie część z nich, jednak stosunkowo niewielka, została zlikwidowana przez bojowców z getta. W 1942 roku, po akcji Hoeflego w getcie warszawskim, duża liczba policjantów została zlikwidowana przez samych Niemców. W getcie krakowskim, już po jego likwidacji, Niemcy wymordowali wszystkich żydowskich policjantów. Tak samo było w Lublinie. Ale jak wynika z lektury pamiętników Chaskielewicza, znacznej części policjantów udało się uniknąć zagłady. Chaskielewicz pisze, że zdaniem byłego policjanta żydowskiego, uratowało się jego 200 kolegów z getta warszawskiego. Niemcy nie chcieli zostawiać świadków swoich zbrodni, ale policjanci dysponowali dużym majątkiem, który kradli swoim braciom w getcie, i potrafili zadbać o siebie. Warto przywołać postać niejakiego Weicherta, który współpracując z Niemcami, ściągał z zagranicy pomoc rzeczową i finansową dla Żydów już po likwidacji gett i… dzielił się z Niemcami. Gdy Niemcy zaczęli mu zagrażać, to… skorzystał z pomocy „Żegoty” i ukrywał się. Był co prawda wyrok Bundu na niego, ale jego wykonaniu sprzeciwiła się Delegatura Rządu na Kraj, a po wojnie Sąd Żydowski… uniewinnił go.

    W Pana życiorysie czytamy, że został Pan odznaczony przez prezydenta Komorowskiego. Za co dokładnie otrzymał Pan odznaczenie?

    Uzasadnienie można przeczytać na stronie Instytutu Pamięci Narodowej, ponieważ prezydent Komorowski przyznał mi to odznaczenie właśnie na wniosek IPN. Od siebie dodam, że przyjęcie przeze mnie tego odznaczenia z rąk prezydenta Komorowskiego spotkało się z szeroką krytyką ze strony obecnej opozycji. Jednak mimo że na prezydenta Komorowskiego nie głosowałem, został on wybrany przez Polaków i jest prezydentem mojej Ojczyzny. Poza tym uważam tę dyskusję za bezprzedmiotową, podobnie jak tekst z demoliberalnej gazety mówiący o tym, że przyjąłem odznaczenie za… Marzec ’68.

    W jednym z demoliberalnych portali internetowych jeszcze przed premierą książki okrzyknięto Pana antysemitą, „człowiekiem o zerowym dorobku”, a książkę nazwano „bełkotem”. Został Pan bardzo mocno zaatakowany…

    No cóż, jak czytałem w komentarzach pod tym tekstem, raczej niewiele osób przejęło się specjalnie opinią „eksperta”, który na podstawie zapowiedzi książki (książka nie była jeszcze wówczas dostępna) był gotów negatywnie ją ocenić, przy okazji stygmatyzując mnie jako antysemitę. Do grona antysemitów zaliczył w ten sposób Ringelbluma, Arendt, Chaskielewicza, Mawulta i wielu innych żydowskich autorów i pamiętnikarzy, których w swojej książce cytuję. Nigdy nie twierdziłem, że jest to książka historyczna. Określiłbym ją raczej jako książkę z zakresu publicystyki historycznej. Jej „nieprawomyślność” polega zaś na tym, że starałem się zebrać w jednym miejscu rozproszone w różnych przekazach informacje o życiu w getcie. U samego Ringelbluma możemy w kilkudziesięciu miejscach przeczytać o zbrodniach policji żydowskiej w getcie! Z kolei na przykład w archiwum dotyczącym Rady Głównej Opiekuńczej znajdujemy zapis o niejakim Idzikowskim vel Idźkowskim, który pracując w RGO, dostarczył na gestapo listę Żydów, którzy przechrzcili się na wiarę katolicką. Dlaczego to zrobił? Czy dostał za to wynagrodzenie? Czy może był zagorzałym syjonistą albo ortodoksyjnym Żydem? Tego nie wiemy. Jednak miało to miejsce, a poza fiszką w archiwum nigdy nikt o tym nie wspomniał… Tu rodzi się nowe pytanie: dlaczego? Gdy gdzieś przeczytamy, że ktoś wyprowadził na śmierć swoich bliskich, to budzi to w nas oburzenie. Ale gdy z różnych pamiętników dowiadujemy się, że w różnych gettach przyprowadzano na miejsce zbiórki do wysiedlenia starych rodziców z usprawiedliwieniem, że „oni są już starzy” i „długo nie pożyją”, to zaczynamy się zastanawiać nad etyką tej grupy ludzi.

    Nie zgadzam się także z opiniami mówiącymi o tym, że chodziło mi o „wybielenie” Polaków. W swojej książce nie pomijam wątków związanych z udziałem Polaków w kolaboracji, m.in. w akcji Hotelu Polskiego i w grupach gestapowskich agentów polsko-żydowskich. Gdyby „eksperci-recenzenci” chociaż przekartkowali książkę, nie pletliby bzdur bez pokrycia. A tak gadające na każdy temat „łby” po raz kolejny narażają się na śmieszność.

    Żydowscy kolaboranci Hitlera – Ireneusz T. Lisiak, Warszawa 2013, Wydawnictwo Capital >>

    0
  3. Avatar Pierre Dollimy's

    „Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.”??? To dlaczego nowe synagogi budowane w Niemczech po zjednoczeniu są bunkrami z kuloodpornymi oknami (Drezno, Diusburg i inne)? Skoro już w 1964 roku Niemcy były inne, to dlaczego lęk przed nową Nocą Kryształową jest tak silny?!

    0
  4. Zaczęły się prześladowania Polaków za prawdę o chazarskiej swołoczy! Pracownik Muzeum na Majdanku aresztowany za antysemickie plakaty.

    Czterej mężczyźni podejrzani o udział w grupie przestępczej zajmującej się drukowaniem i rozklejaniem w Lublinie plakatów o treściach antysemickich zostali aresztowani. Wśród nich jest pracownik Muzeum na Majdanku. Zarzuty w tej sprawie usłyszało łącznie sześć osób.

    Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie poinformowała PAP, że sąd w piątek uwzględnił wnioski prokuratury o aresztowanie czterech podejrzanych. “Wobec dwóch pozostałych podejrzanych mężczyzn prokurator zastosował poręczenia majątkowe, a wobec jednego także dozór policyjny” – dodała.

    Pięciu mężczyzn usłyszało zarzuty dotyczące działania w grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw polegających na propagowaniu faszyzmu, nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz znieważaniu innych osób. Szósty jest podejrzany o pomocnictwo do popełnienia takich czynów.

    Kępka powiedziała, że niektórzy z podejrzanych częściowo przyznali się do zarzutów. “Złożyli wyjaśnienia, których treści ze względu na dobro śledztwa nie ujawniamy” – zaznaczyła.

    Według policji od grudnia 2010 r. członkowie grupy – współdziałając ze sobą w różnych konfiguracjach – przygotowali i rozwiesili w Lublinie około 10 różnego rodzaju plakatów o treściach antysemickich.

    “W grupie istniał podział ról. Kto inny projektował, kto inny robił grafikę, kto inny drukował, kolejne osoby wyznaczano do tego, by plakaty rozmieszczać” – powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

    Trzech mężczyzn: 35-letniego Krzysztofa K., 34-letniego Bartłomieja K. i 34-letniego Łukasza P. mieszkańców Lublina – policja zatrzymała na gorącym uczynku w nocy ze środy na czwartek, kiedy zawiesili na przystankach autobusowych przy ul. Doświadczalnej w Lublinie dwa plakaty o formacie A4.

    Na plakatach widniały napisy “Syjoniści won z Lublina!” i “Nasze ulice! Nasze kamienice!”. Na plakacie była grafika odwołująca się do symbolu Gwiazdy Dawida i wizerunki 10 osób – pracowników różnych lubelskich instytucji kultury oraz organizacji zajmujących się m.in. badaniem historii i dziedzictwa żydowskiego w Lublinie czy problematyką mniejszości narodowych. W samochodzie, którym się poruszali, policjanci znaleźli kolejnych 14 takich plakatów oraz listę miejsc, gdzie miały być zawieszone. “Były to miejsca nie objęte monitoringiem. To świadczy, że sprawcy działali z rozmysłem” – dodał Wójtowicz.

    Zatrzymano też 50-letniego Krzysztofa K., który jest pracownikiem Muzeum na Majdanku. Według dotychczasowych ustaleń śledztwa używał on służbowej drukarki do drukowania plakatów w co najmniej w dwóch przypadkach.

    W czwartek zatrzymane zostały kolejne dwie osoby podejrzewane o udział w dokonywaniu tych przestępstw – mieszkaniec powiatu kraśnickiego 29-letni Rafał I. oraz mieszkaniec Łodzi 34-letni Michał W., właściciel jednej z firm, który według policji, na potrzeby grupy drukował banery o treści antysemickiej.

    Policja po przeszukaniu mieszkań podejrzanych zabezpieczyła komputery, aparaty fotograficzne, drukarki, materiały poligraficzne, materiały propagandowe o treści faszystowskiej. “U jednego z podejrzanych zabezpieczyliśmy odręcznie pisane materiały, w którym zawarto m.in. jakie mają być hasła na plakatach” – dodał Wójtowicz.

    Rzeczniczka Muzeum na Majdanku Agnieszka Kowalczyk-Nowak poinformowała, że w Muzeum wszczęte zostało wewnętrzne postępowanie wyjaśniające i do czasu jego zakończenia pracownik, podejrzewany o udział w grupie przestępczej, zostanie zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. “Jesteśmy zszokowani doniesieniami prasowymi dotyczącymi zatrzymania naszego pracownika w związku z atakami o charakterze antysemickim w Lublinie” – napisała w przesłanym PAP komunikacie.

    Kowalczyk-Nowak zapewniła, że muzeum współpracuje w tej sprawie z prokuraturą i policją. http://wpolityce.pl/depesze/72551-pracownik-muzeum-na-majdanku-aresztowany-za-antysemickie-plakaty CZYTAĆ KOMENTARZE: “By dowiedzieć się kto rządzi, wystarczy sprawdzić kogo nie można krytykować” Voltaire.

    0
    • Ich los będzie standardowy. Tę “bandę czworga” i ich rodziny czeka śmierć głodowa, gdyż w całym Układzie Słonecznym już nie znajdą pracy. Mogli przecież pluć na Polskę, Niemcy, Rosję, USA to nikt by ich nie ruszał, a tak sczezną prawie jak za obrazę Allacha w Iraku.

      0
      • Żydzi bardzo dobitnie się dali Polsce we znaki . Od czasów zaborów – zdradzając Powstańców by potem przejąć ich majątki jak również w czasie 2WŚ kiedy ponownie zdradzili Polskę witając Niemców i Rosjan owacyjnie a Polaków wydawali na śmierć jak również mordując naszych rodaków w Grodnie i Skidlu . Wtedy na wschodzie sporządzali listy inteligencji Polskiej i przekazywali je do NKWD. Po wywózce na Sybir zajmowali ich majątki . Potem jak wchodzili Niemcy to spieprzali na wschód do Rosji bo dobrze wiedzieli co ich czeka . Teraz pieprzą za co Polacy ich tak nienawidzą . Całkowita izolacja młodych żydów od historii może rodzić takie pytania. Ale jak młody żydek mówi – zajebaliśmy Jezusa Chrystusa i jesteśmy z tego dumni – a w izraelskiej telewizji Chrześcijan przedstawia się jako małpy – to żydom mówię – nie podoba wam się to wypad do Izraela i nie przyjeżdżać do Polski , po co tu siedzicie? Toż to oczywisty skandal, ignorowany przez żydo/chazarskie “elyty” władzy. Milczenie mediów też jest symptomatyczne, nie wiedzą, czy wiedzieć nie chcą? Myślę, iż większość prawych Polaków o tym fakcie po prostu nie wie! Zastanawiam się, na ile w tym ” szaleństwie jest metoda “?Czy wizja pana G. Brauna o przygotowaniach żydów izraelskich do organizacji tworu państwowego Judeo-Polonii zaczyna się urealniać? Żydom się wydaje, że Polacy maja nieskończoną cierpliwość. Tylko kwestią czasu jest jak żydzi doprowadzą w CAŁEJ EUROPIE I POLSCE DO KOLEJNEGO HOLOKAUSTU bo żaden naród bez końca nie będzie tolerował tej złodziejskiej chucpy i systemu jaki stworzyli. ZABLOKUJCIE CAŁY KRAKÓW NIE POZWÓLCIE TEJ ZARAZIE PRZEJECHAĆ I PRZEJŚĆ. 

        0
        • A gdzie jest obiecana wolność słowa, która miała nastąpić wraz z pojawieniem się żydowskiego ustroju zwanego demokracją? Jak żydki opluwają nasz kraj jest ok. Tylko na nich nie wolno nic mówić a broń Boże prawdy. A gdzie był ten waleczny naród jak Hitler chciał zawojować świat? Sami służyli wiernie Niemcom i Hitlerowi w liczbie ponad 125 tys!!! Gdzie w kartach historii jest wzmianka o jakiejś armii żydowskiej? Armia była i to jaka, lichwiarzy, bankierów itd. Czyli mówiąc jednym słowem Armia Złodziei i Nierobów. I jak tu nie być Antysemitą skoro ten podgatunek ludzki sam o to się prosi?

          0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217