POLSKA
Like

10 kwietnia – najpierw musi przyjść prawda

11/04/2016
786 Wyświetlenia
9 Komentarze
15 minut czytania
10 kwietnia – najpierw musi przyjść prawda

Antoni Macierewicz w rozmowie z Republiką: Zgadzam się z prezydentem Dudą, że musi nastąpić czas przebaczenia i wybaczenia, ale najpierw musi przyjść prawda.

0


Już starożytni Rzymianie wiedzieli, że ten uczynił, kto odniósł korzyść (IS FECIT CUI PRODEST – ten uczynił, komu to przyniosło korzyść). Ba, wychowani na powieściach detektywistycznych Agaty Christie czy też mistrza Conan Dyle’a pamiętamy, jak bardzo istotny dla wykrycia przestępstwa jest motyw.

Tymczasem narracja, jaka została uruchomiona już 10 kwietnia 2010 roku szła w kierunku jednym – nikt nie miał interesu w zabójstwie Prezydenta. Naród, skutecznie szczuty przez media w ciągu 4 lat rządów PO miał dosyć PiS i dlatego w zbliżających się wyborach kandydat na najwyższy urząd w kraju i jednocześnie urzędujący prezydent przepadłby z kretesem.

Aby jeszcze bardziej pognębić Zmarłego zaczęto obarczać Go winą za katastrofę. Sama Jego obecność poprzez wywieranie presji na załogę samolotu miała spowodować próbę lądowania w warunkach uniemożliwiających nawet bezpieczne poruszanie się po chodniku. Temu samemu celowi służyć miało werbalne wprowadzenie  do kokpitu rzekomo lekko nawianego generała Błasika.

 

Motywem, powtarzanym przez te wszystkie lata przez uzależnione finansowo od rządowej koalicji PO-PSL media była nadambicja ś.p. Lecha Kaczyńskiego i chęć wykorzystania jego obecności w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku w kampanii wyborczej.

 

A przecież nie brak było głosów, zaraz po Katastrofie, wskazujących na o wiele bardziej przekonujące wytłumaczenie, niż „ułańska fantazja” wsparta alkoholem połączona z rządzą władzy.

A przecież dowody, że coś nie gra, że coś jest nie tak, jak zgodnie zapewniały gazeta wyborcza, Polsat, tvn i media rządowe. Do tego granie na uczuciach Polaków: Ewa Kopacz z domu Lis łkając nieledwie mówiła o polskich patologach ramię w ramię pracujących z rosyjskimi, opowiadając również o zrytym na metr w głąb gruncie w miejscu katastrofy..

Dopiero wtedy, gdy podział na wierzących i niewierzących w zamach był już dokonany, ujawniać zaczęto prawdę.

Kopacz łgała.

Tymczasem tylko niezależne portale już kilka dni po Katastrofie donosiły:

Wszystkie dokumenty dotyczące WSI, także komisji ds. służb specjalnych czy byłych agentów SB zostały przejęte około 2 godziny po informacji o katastrofie. W tamtym momencie nie było jeszcze wiadomo, czy Kurtyka przeżył czy nie.
Nastąpiło również przeszukanie warszawskiego mieszkania ś.p. Wassermana. (czego szukali tam funkcjonariusze możemy się tylko domyślać). Szykują się poważne zmiany w wojsku, służbach specjalnych i wszystkich instytucjach państwa.

Nastąpiła próba przejęcia kierownictwa IPN i zablokowanie dotychczasowych ciał kolegialnych. Mianowany przez Komorowskiego następca Władysława Stasiaka, przejmuje gabinet zmarłego nie pozwalając wdowie po zmarłym ministrze na zabranie osobistych rzeczy zmarłego.
Zostaje odwołany dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sławomir Dębski, bez podania powodów merytorycznych. Niepokojące sygnały dochodzą z ośrodków wojskowych.
http://niepoprawni.pl/blog/229/mam-straszliwe-podejrzenia

Ten sam autor (Tomek Parol) przedstawił dość przekonujący łańcuch przyczynowy, prowadzący do wniosku, że zamach był co najmniej wysoko prawdopodobny:

  1. 7.Jest już rok 2010. Kandydatem PO do wyborów prezydenckich zostaje Marszałek Sejmu Bronisława Komorowski. Wygrana jednak nie jest pewna wobec poparcia jakie wciąż ma Lech Kaczyński i możliwości ujawnienia brzydkiej karty zawartej w Aneksie do raportu WSI.

  2. 8.Marzec 2010 – Sejm RP głosami PO i Lewicy przegłosowuje ustawę mającą doprowadzić do zmiany Prezesa IPN na popieranego przez PO i Lewicę – czyli partie antylustracyjne. Ustawę blokuje Prezydent RP Lech Kaczyński – zapowiada przekazanie jej do Trybunału Konstytucyjnego.

  3. 9.Marzec 2010 – Obraduje Komisja Sejmowa ds. wyjaśnienia Afery Hazardowej, w której działa Zbigniew Wassermann – śledczy PiS. Komisja pomimo większości z PO zaczyna po woli demaskować aferzystów.

  4. 10.W 2011 roku odbędą się wybory parlamentarne. Wygrana PO – partii, która przez 4 lata nie odniosła żadnych sukcesów, nie przeprowadziła żadnych reform oraz zasłynęła Aferą Stoczniową, Aferą Hazardową, Przeciekową, Prywatyzacji Szpitali i uzależnieniem Polski od dostawy gazu z Rosji wydaje się coraz mniej prawdopodobna. Zwłaszcza w przypadku odtajnienia Aneksu do Raportu WSI przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

  5. 11.PO potrzebuje sukcesu i dofinansowania, lecz nie ma na to pieniędzy, gdyż Państwo zostało koszmarnie zadłużone. Na drodze do 8 mld zł. z NBP stoi jego prezes Sławomir Skrzypek.

(ibid.)

prezydentTo bardzo ważny motyw. Lech Kaczyński został prezydentem po wyborach 9 i 23 (II tura) października 2005 roku, tak więc jego kadencja kończyła się w 2010.

Co stałoby się, gdyby elektorat podczas kampanii wyborczej był szeroko informowany o powiązaniach peowskiego kandydata z WSI?

 

Kluczem do zrozumienia roli odgrywanej nie tylko przez Komorowskiego, ale i innych miliarderów, nagle powstałych tuż po 4 czerwca 1989 r. jest aneks WSI. Ten sam, który do tej pory, mimo obietnic, nie został oficjalnie ujawniony.

 

Uderzenie w Komorowskiego, ale i ujawnienie genezy wielkich fortun, co mogło być chyba nawet większym zagrożeniem.

 

Mogło pokrzyżować plany dalszego „rozwoju gospodarczego” poniektórych.

 

ciechPrawdopodobnie największy deal 25-lecia, „prywatyzacja” CIECH-u, miała miejsce w 2014 roku.

Gdyby Kaczyński nie zginął, gdyby Komorowski już wtedy przegrał wybory, dywidenda z CIECH-u nadal zasilałaby budżet.

 .

Co takie hipotetyczne ujawnienie mogło znaczyć pośrednio wskazują wydarzenia sprzed roku.

W styczniu 2015 r. została wydana książka  Wojciecha Sumlińskiego Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego, ujawniająca powiązania PBK z WSI.

Chociaż nikt nie przeprowadził badań, jaki miało to wpływ na nieudaną reelekcję Komorowskiego, ale możemy wnioskować, że spory.

wsi_komoro-684x310Przecież jeszcze na początku stycznia 2015 r. w programie „Lis na żywo” nadredaktor Michnik stwierdził, że aby przegrać nadchodzące wybory Bronisław Komorowski musiałby na pasach przejechać zakonnicę w ciąży.

Te słowa, dzisiaj będące symbolem buty i pychy obozu rządzącego Polską 8 lat, niekoniecznie były takimi w momencie ich wypowiadania.

Nikt nie bierze pod uwagę, że mogły być wtedy odzwierciedleniem stanu wiedzy służb specjalnych, adekwatnym do ówczesnych sympatii wyborczych Narodu.

O klęsce Komorowskiego zadecydowało ujawnienie jego agenturalnych powiązań. Co prawda nie było jedyną, ale jedną z przyczyn pozbawienia go możliwości skakania po krzesłach podczas wojaży zagranicznych.

Kto wie, czy nie najważniejszą.

Podobna klęska mogła go oczekiwać już w 2010 roku.

Brakuje jednak najważniejszego. Przez te wszystkie lata prócz komunikatów komisji Anodiny oraz polskiego przekaźnika zwanego Komisją Klicha mieliśmy do czynienia z nachalną propagandą prorządowych mediów na siłę forsujących tezę o polskiej nieudolności, ułańskiej fantazji i uporze ś. p. Lecha Kaczyńskiego. Brak było zupełnie informacji o tym, co świadczy o funkcjonowaniu państwa w chwili próby.

Fakty, dostrzeżone m.in. przez Parola, nie mówią nic o reakcji Państwa w sytuacji kryzysowej.

Mimo wyraźnych poszlak trudno przesądzać cokolwiek.

Najprostsze wytłumaczenie, że za Katastrofę odpowiada polskie „jakoś to będzie” z rosyjskim odpowiednikiem. No i tym razem nie wyszło.

Do czasu.

Pułkownik Piotr Wroński, obecnie na emeryturze, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki. W kwietniu 2010 r. był w służbie czynnej.

 

Posłuchajcie uważnie:

 

Zbadanie dokładne procedur w Polsce, tego co ludzie zrobili, co się stało przedtem, co się stało przedtem, co się stało potem… ja sam mam bardzo dziwne wrażenia po 10 kwietnia , jak zadziałały służby , doprowadzi w końcu i do rzeczywistych przyczyn zamachu. Bo ja też uważam, że to był zamach. Przy czym ja również biorę pod uwagę to, że samolot można strącić nie tylko bombą,  ale również pewnym zestawem niewykonanych procedur (…).

 

Zdaniem płk Wrońskiego złamano procedury po obu stronach – polskiej i rosyjskiej.

 

I to najważniejsze (od 3 minuty nagrania):

… w sensie czysto operacyjnym (….) to (brak zwrotu wraku – HD) jest po stronie plusów hipotezy pod tytułem ZAMACH. Szybka reakcja Rosjan, błyskawiczna izolacja tego wraku i praktyczne uniemożliwienie Polakom do niego dostępu świadczy na „korzyść” tezy o zamachu. Bo ukrywa się w ten sposób narzędzie, czyli przedmiot, po którym można stwierdzić, że coś się tam stało. (…) Druga sprawa to dla mnie zaskakująco szybko przygotowana narracja. Putin przyjeżdżając tam miał już gotowy scenariusz. On tego nie mógł wymyślić. Jeżeli ta katastrofa była rzeczywiście, jeżeli to rzeczywiście była katastrofa nieprzewidziana, to jak można w ciągu 7 godzin z punktu widzenia państwowego wymyślić taką narrację i ją stosować.

 

Wroński wskazuje na jeszcze jedną ważną przesłankę. Otóż śledząc narrację zachodnich telewizji oraz moskiewskiej i warszawskiej zauważył, że:

Pierwsi o błędzie pilotów podali Rosjanie. Potem Polacy, natychmiast. Tymczasem w CNN i na Zachodzie cały czas była narracja nie wiadomo, co się stało.

Nie można wykluczyć żadnej przyczyny.

Zdaniem pułkownika taka zbieżność może oznaczać tylko jedno – postępowanie wg ustalonego wcześniej planu.

Uderzający jest brak reakcji polskich służb specjalnych 10 kwietnia 2010 roku.

 

Zupełnie, jak w starej śpiewce: nic się nie stało….

 

Kolejna przesłanka. Komuś (komu?) zależało na skierowaniu uwagi społeczeństwa tylko w jednym kierunku połączona z zastraszaniem i ośmieszaniem tych, którzy wyrażali swoje wątpliwości, co do oficjalnej wersji, powstałej zaraz na początku, jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych ustaleń.

 

Deprecjacja wszystkich tych, którzy twierdzą, że zamach. Jako oficer służb specjalnych od razu mówię, że zamach. Muszę tak mówić, bo inaczej jestem złym pracownikiem. Jeżeli coś się zdarzy trzeba zakładać najgorsze. Więc mam trzy hipotezy: wypadek, zamach (…). I wszystkie te hipotezy są jednakowe, są uprawnione. (…) Powinny powstać od razu działania operacyjne, zadania, zarówno dla kontrwywiadu jak i dla wywiadu, bo tak by było na Zachodzie. Tak było w Lockerbie, tak było w wypadku 11 września, nb. ja byłem w Londynie i służby tam stanęły w stan podwyższonej gotowości. W Polsce podobno też. (…)

 

I konkluzja, potwierdzająca przypuszczenia Tomka.

 

Zaniechanie polskich służb 10 kwietnia 2010 roku było wynikiem poleceń przychodzących z góry.

 

10 kwietnia 2010 roku usunięto zagrożenie, jakim był nie tyle sam Lech Kaczyński, ale dokumenty, jakimi dysponowała Kancelaria oraz prezes IPN.

Usunięto również niewygodnego szefa banku centralnego.

Strata 6 generałów i jednego wiceadmirała do tej pory była wynikiem ostrej wojny.

 

 

 

Czy Aneks WSI stanowi klucz do wyjaśnienia smoleńskiej tragedii?

 

Jedno jest pewne.

 

Jak na razie w sprawie zamiast odpowiedzi przybywa jedynie pytań.

 

11.04 2016

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
76 komentarze
 

  1. pablo3 pablo3

    juz same agenturalne zwiazki i przeszlosc Pana Bronislawa Komorowskiego, niezbyt dobrze swiadcza o demokracji rodem z III RP. to, ze zostal poslem, to pol biedy. ale przeciez to byly minister Obrony Narodwej, Marszalek Sejmu, a nawet w ostatecznej fazie, prezydent i glowa panstwa. przeciez w normalnym panstwie, to tylko przesluchanie i czapa, dla kogos takiego. a poprzedni prezydenci, tez niewiele wiecej warci. za wyjatkiem Pana Kaczynskiego, ktory prawdopodobnie z tego powodu musial zginac. co za nedza w tym panstwie. wrecz kpina ze zwyklych ludzi. a juz Pan Stanislaw Michalkiewicz sie smieje, ze najpierw prezydent Duda jedzie do USA na dywanik, a juz Amerykanie w odwodzie trzymaja i popychaja nawet takiego dziwologa, jak Kijowski. i tak wyglada III RP. podobnie jak PRL. wladza i opozycja, biora pieniadze, obietnice i protekcje z Rosji i od Zachodu. na dwie strony. ciezko sie polapac, komu dzisiaj sluza. niestety, oboz patriotyczny (pis-owski i prezydencki), dal sie latwo wciagnac w ta gre. widac, politykow na miare Pana Orbana, wciaz w Polsce brakuje.

    0
    • Avatar Piotr-Pierre

      Szanowny Panie Pablo. Przeciez taktyka p. Orbana jest wlasnie “gra na obie nogi”. Prosze poczytac, nawet politycy lewej strony PE wsciekaja sie, ze p. Orban jest “obrotowy”, ustapi, gdy uzna ze to w interesie Wegier, poprze jesli trzeba, ale zbojkotuje, gdy uzna ze to dla Wegier niekorzystne. Obawiam sie, ze gdyby p. Orban byl inny, to juz dawno “ustawiliby” go sobie i “wykonczyli”, zmusili do odejscia.
      Pierwowzoru dla p. Orbana szukalbym wsrod takich postaci jak nasz marszalek Pilsudski.

      Pozdrawiam

      0
      • Avatar zjanusz

        Fakt! Piłsudski jako potrójny (a może poczwórny agent) był bardzo elastyczny:
        https://3obieg.pl/czy-takiej-historii-jestesmy-uczeni
        Janusz Żurek

        0
        • Avatar zjanusz

          I jeszcze komentarz z zeszłego roku:

          25 sierpnia 2015 o 02:02

          No i na koniec „Astra” zapomniała dodać, że tak jak za Sanacji mamy w Polsce wolność, brak książek na indeksie, a w każdej księgarni, także internetowej można kupić „Lodową Ścianę” Świętka, czy „Klęskę Demokracji” Siedlika, a używane egzemplarze tych książek na Allegro można już dostać za symboliczną złotówkę: http://allegro.pl/swietek-ryszard-lodowa-sciana-i5586677478.html , a nie na przykład za 700 – 2000zł – jeśli się w ogóle tam pojawią, przez co nie opłaca się robić wydawcom dodruków wymienionych pozycji. Prawdę piszę „Astro”? Czy znowu prawda jak „DUPA” Piłsudskiego?!
          Żurek Janusz
          .
          P.S.
          A poza tym to wszytko normalnie.

          0
        • Avatar Piotr-Pierre

          Szanowny Panie Januszu… Trochę się tego napisać boję, ale gdyby taka agentura zawsze SLUZYŁA Polsce, to byłbym… za agentami.
          ..
          Mioim zdaniem w polityce liczy sie przede wszystkim SKUTECZNOŚĆ, a tej ani p. Orbanowi ani Marszałkowi odmówić nie mozemy..

          0
          • Avatar Jerzy

            Amen Panie Piotrze!
            Aaaameeen!
            Dokładnie to samo zawsze powtarzam. Jeśli rzeczywiście był “agentem”, to daj Boże Polsce więcej takich agentów!

            0
      • pablo3 pablo3

        oby tak bylo, Panie Piotrze-Pierre@ problem w tym, ze nasza sytuacja geopolityczna jest odrobine inna, ale jeszcze wieksza przeszkoda jest taka, iz mamy Smolensk… jesli byly prezydent III RP, nie dosc, ze jest po prostu jawnym agentem obcego wywiadu i wspolpracuje z pospolitymi gangsterami, to do czego jest jeszcze zdolny? albo co zrobil? a teraz Pan Duda, musi jezdzic do USA i robic dobra mine do zlej gry? przeciez, ktoz wie, czy z USA, tez nie padlo zielone swiatlo na Smolensk. moze wlasnie dlatego karmia i sponsoruja teraz Kijowskiego i innych Michnikow czy Lisow… ale innego wyjscia nie mamy, faktycznie. oddaje honor, Panu prezydentowi.

        0
  2. Pytania, pytania.Brak odpowiedzi. Jest jeszcze inna wersja?Z internetu.
    Prezydent Kaczyński i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku – jak to pokazano całemu światu ale w innym miejscu.
    W Smoleńsku rozbił się samolot bliźniak. Bliźniak ten był pusty – bez pasażerów i załogi.
    Przypuszczalnie chciano mieć absolutna pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez stracenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić o ile ktoś by przeżył.
    W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W Tv widać było rozbity samolot ciał ofiar nikt nie widział.
    Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.
    Pierwsi spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np polski kamerzysta telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bhar, stwierdzili zgodnie, ze nie widzieli ciał ani zabitych ani rannych. Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był a Kabatach i widział jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuz po zderzeniu samolotu z ziemia.
    Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali ze zdumieniem i pełna świadomościowa niezwykłości tego faktu.
    Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta ani następni operatorzy , którzy filmowali strażaków polewających wrak woda. Ani jeden raz kamera okazała coś co mogło przypominać ciało ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież znajdować się w samolocie oraz obok.
    Samolot ten leciał z niska prędkością a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemie. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie co powinno umniejszyć efekt ew rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie blizniku byli ludzie to widać by było tez ciała ofiar wypadku.
    Kamery nie okazały tez ani plandek lub koców , które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew ciał.
    Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka nie przybył nikt z personelu medycznego.
    Pokazano trumny przy w wożeniu ich na miejsce wypadku jaki i przy wywożeniu ich do Moskwy.Co było w trumnach nikt nie widział. Pakowanie skrwawianych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego jaki sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladu krwi ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.
    Wladze Smoleńska – groteskowo wręcz- podały , ze wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet ilu było zabitych – nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą było: wszyscy zabici.W przypadku takiej katastrofy podaje się ilu ciał doliczono się wśród zabitych a ile ciał możne brakować – zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.
    Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano , ze wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami – w tle takich właśnie komentarzy -wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub – w części środkowej – leząc na ziemi wyglądał być w bardzo dobrym stanie!
    Leząc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze,które wyglądało na dobrze zachowane choć wskazujące na ślady braku tak foteli jak polek bagażowych itp. Wyglądało to jakby nastąpił tam wybuch , który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Cos tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.
    Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak jakby cześć cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki. Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie – tez jak skorupka jajka – co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także podobne do rury lub łuski pocisku , które zostały rozerwane silą wybuchu od środka a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemie.
    Film pokazujący tak zniszczona konstrukcje zaginał i możne nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli ktoś nagrywał te sceny w domu powinien kopie tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie.
    Co charakterystyczne ogon części kadłubowej – pokazany na innym filmie -ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny.
    Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje jeżeli założymy , ze kadłub cylindryczny jest jednolity a cześć ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubowa.
    Przygotowując konstrukcje do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemie jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczna konstrukcje części cylindrycznej. Stad ta różnica.
    Fakt, ze konstrukcji ogonowa została celowa osłabiona jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej , podczas kiedy u bliźniaka nastąpił wyraźny podział.
    Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem , ze wrak zachowa się w całości i trudniej będzie okryć fakt braku ciał.
    Bliźniak byl tak właśnie przygotowany – konstrukcja osłabiona – do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków na rozleglej przestrzeni. Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki – „prawdziwy” – miał paliwo na cala drogę powrotna i przy takim właśnie uderzeniu plunąłby ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw , ze eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwile przed zderzeniem się z ziemia – co podważy wersje o błędzie pilota.
    KC100416

    +++
    20100429
    +++
    Patrz : Szkic symboliczny przerwania kadluba Tu-154. Kadlub tak przepolowiony – znikl bez sladu.
    Obraz taki pokazywała TVP.Info w sobotę 10 kwietnia 2010 – godziny przedpołudniowe.
    Odległość od kamery jakieś 100-200 metrów.
    Reporter stojąc przed kamerami miał w tle taki właśnie widok kadłuba rozbitego Tupolewa.
    Widok ten przemykał się miedzy osłaniającymi go drzewami po lewej jak i po prawej stronie kadłuba.
    W rzeczywistości kadłub samolotu wyglądał podobnie jak na szkicu czyli :
    – 1.leżał dość równo na ziemi ukazując geometrie urwania ( przekroju kołowym) w prawie 100%
    – 2.os wzdłużna kadłuba padała jakieś 60-70 stopni do osi obiektywu kamery.
    – 3.można było dojrzeć zacienione wnętrze kadłuba.
    – 4.kadłub – poszycie było właśnie tak postrzępione jak to pokazano na szkicu, co podkreślam.
    ad1. Z takiego widoku można było wyciągnąć wniosek , ze kadłub tej pokazywanej części był lepiej niż dobrze zachowany w swej pierwotnej geometrii.
    Co jawnie przeczy rozgłaszanej informacji, ze kadłub rozpadł się całkowicie i choćby ze względu na to, nikt nie mógł przeżyć.
    ad3. Dzięki temu można było coś powiedzieć zarówno o wnętrzu kadłuba jak i bardzo niecodziennym oderwaniu pokazywanego kadłuba od jego pozostałej części.
    Otóż wnętrze kadłuba ukazywało brak jakichkolwiek elementów wewnętrznych kabiny:
    – brak foteli
    – brak półek bagażowych
    – przypuszczalnie brak poszycia wewnętrznego (dekoracyjnego kabin pasażerskich)
    ad4. Poszycie nośne kadłuba było postrzępione właśnie tak bardzo regularnie jak to widać na szkicu.
    Wynika to oczywiście z konstrukcyjnego rozplanowania ułożenia blach poszycia kadłuba i to nie jest dziwne.
    Dziwne zaś jest to , ze nie było widać tam tzw podłużnic, czyli elementów nośnych kadłuba,
    które poprzez nity są konstrukcją niejako zintegrowaną z poszyciem nośnym.
    Oznacza to , ze przy zniszczeniu kadłuba – jak na obrazie – powinny być także widoczne te elementy podłużne (podłużnice) również proporcjonalnie zniszczone tak jak poszycie.
    Co zatem możne oznaczać brak podłożnic na zdjęciach?
    – To ze zostały bądź usunięte bądź uszkodzone przed lotem.
    W jakim celu?
    – aby osłabić konstrukcje-
    W jakim celu?
    – aby samolot łatwo rozleciał się na drobne kawałki przy kontakcie z ziemią.
    W jakim celu ?
    Po to aby okryć fakt braku ofiar na pokładzie samolotu – który w takim wypadku musiał być bliźniakiem. Ten odstęp czasowy ok 20 minut – powyżej normalnego czasu lotu – jest zbyt krotki na to aby:
    – opróżnić samolot z pasażerów i załogi – żywych , martwych lub odurzonych narkotykiem,
    – wynieść ok 120 foteli.
    – uszkodzić strukturę kadłuba tak aby łatwo rozpadła się na wiele fragmentów przy taka zaaranżowanej katastrofie.
    Nasuwa się tez pytanie : dlaczego miało tam nie być foteli?
    Odpowiedz jest przypuszczalnie prosta. Aby umożliwić gwarantowany rozpad kadłuba przy zderzeniu z ziemią użyto ładunków wybuchowych , których efekt byłby osłabiony przez cale rzędy i szeregi foteli.
    W ten sposób – bez foteli – fala uderzeniowa obciążyła kadłub bardzo równomiernie , co dało duży efekt destrukcji samolotu przy małym ładunku detonacyjnym , co mniej rzuca się w oczy ew. zaocznym świadkom wypadku.
    Taki mniejszy ładunek, z równomiernie rozprowadzoną falą uderzeniową, zostawia także mniejsze lokalne ślady deformacyjne na konstrukcji kadłuba.
    KC100429
    Zródło w internecie jest często atakowane ale podajemy:
    http://zamach.eu/100419%20Samolot%20blizniak/Samolot.htm

    0
  3. Avatar nick

    I co zrobić z prawdą gdy okaże się, że teorie o zamachu są faktem?
    Wypowiedzieć wojnę Rosji ?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816