26092017Nowości:
   |    Rejestracja

Zapad 2017, czyli czy wrzesień będzie się powtarzał


Ćwiczenia wojskowe, które przygotowują Rosja i Białoruś, czyli Zapad 2017 mogą być pretekstem do ataku na Republiki Bałtyckie a nawet Polskę. To dlatego lada moment spotkają się szefowie rządów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Uważacie, że to scenariusz mało prawdopodobny? Być może. Ale wojskowi USA nie ukrywają, że jeżeli dojdzie do kryzysu na Półwyspie Koreańskim, zajmą się swoimi interesami. I nie ma mowy o walce na dwóch frontach.


russian-army

Dowództwo wojsk białoruskich oraz tamtejsze ministerstwo obrony narodowej ogłaszają, jaki jest scenariusz zaplanowanych na wrzesień manewrów wojskowych Zapad 2017. Ma to być interwencja zbrojna i pomoc polityczna Rosji na Białorusi, na której finansowani z zewnątrz (nie z Rosji) buntownicy rozpoczną destabilizację państwa. Weźmie w nich udział 12 700 żołnierzy, w tym na terytorium Białorusi będzie zaangażowanych 10 200 żołnierzy (ponad 7 tys. białoruskich i ok. 3 tys. rosyjskich), 370 jednostek sprzętu wojskowego (w tym ok. 140 czołgów, do 150 jednostek artylerii i wyrzutni rakiet, ponad 40 samolotów i śmigłowców).

Ta przygotowana do prowadzenia wojny armia stanie przy granicach z Polską i republikami bałtyckimi. Dalej, przy granicy białorusko-rosyjskiej będą stały kolejne dywizje, tym razem już armii rosyjskiej. Łącznie z wojskami rakietowymi, choć główny ciężar – jeśli wierzyć rosyjskim dziennikarzom – stawiany jest na wojska pancerne.

Nie jest tajemnicą, że od wielu miesięcy Rosja pomaga Korei Północnej rozwijać swój program nuklearny oraz program budowy rakiet. Międzykontynentalne rakiety balistyczne, którymi armia Kim Dzong Una radośnie straszyła i straszy Seul oraz Tokio były wyprodukowane w Rosji. Jak się znalazły w Korei? Moskwa mówi, że silniki Koreańczykom sprzedał rząd ukraiński. Władze w Kijowie kategorycznie zaprzeczają. Nieoficjalnie dodając, że mają swój kryzys a na pomocy Zachodu zależy im dopóki prowadzą nieformalną wojnę z Rosją.

Trudno zakładać, że Amerykanie – nawet zaatakowani przez Koreę Północną przy pomocy broni atomowej – będą odpowiadać na agresję takim samym, atomowym, uderzeniem. Z dwóch powodów. Po pierwsze nie będą chcieli zaszkodzić ani Japonii, ani Korei Południowej. Po drugie – taki atak byłby jednocześnie niepotrzebnym drażnieniem Chin, z drugą najsilniejszą armią świata. Z pewnością natomiast w rewanżu zaatakują armię Kim Dzong Una wojskami konwencjonalnymi. Są aż nazbyt dobrze przygotowani na prowadzenie wojny najeźdźczej. Scenariusz swojej ponownej obecności w Azji ćwiczyli w ostatniej dekadzie nie raz. W takim przypadku jednak skupią się wyłącznie na Korei – właśnie ze względu na to, że atomowy atak Kima może się powtórzyć.

Czy Rosja mogłaby wykorzystać moment i zaatakować republik bałtyckie i Polskę?

Doświadczenie ostatnich wieków pokazuje, że taki scenariusz należy jak najpoważniej brać pod uwagę. Każdorazowo wielkie, międzynarodowe ćwiczenia wojskowe rosyjskiej armii kończyły się militarną awanturą. Po jednych Rosjanie wjechali czołgami do Gruzji. Kilka miesięcy po kolejnych – zajęli Krym i podpalili Wschodnią Ukrainę.

Jak zakończą się najbliższe manewry, pokaże czas. Nam jednak nie wolno stracić czujności. Polska zawsze stała Rosji ością w gardle. W końcu to Polacy byli jedynymi okupantami Moskwy…

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

308593