19072018Nowości:
   |    Rejestracja

Wyprawa na Moskwę


Ostatnia wyprawa na Moskwę miała miejsce 22 czerwca 1941 roku i moje wrażenia z przeżyć tamtego czasu opisałem przed dwu laty w 75 rocznicę wybuchu wojny niemiecko bolszewickiej. Jednakże ze względu na fakt, że nie była to jedyna wyprawa na Moskwę chciałbym przypomnieć, że 24 czerwca przypada 206 rocznica pamiętnego dla Polski rozpoczęcia przez Napoleona […]


Ostatnia wyprawa na Moskwę miała miejsce 22 czerwca 1941 roku i moje wrażenia z przeżyć tamtego czasu opisałem przed dwu laty w 75 rocznicę wybuchu wojny niemiecko bolszewickiej.

Jednakże ze względu na fakt, że nie była to jedyna wyprawa na Moskwę chciałbym przypomnieć, że 24 czerwca przypada 206 rocznica pamiętnego dla Polski rozpoczęcia przez Napoleona „wojny polskiej”, dla której przynajmniej powstało wielkie, a może nawet największe dzieło literatury polskiej – „Pan Tadeusz”.

Nie pamięta się bowiem, że sejm w Warszawie podjął wówczas uchwałę o powrocie do Polski ziem zagarniętych przez Rosję w rozbiorach.

Dla Polski nadzieje związane z tą wojną były bodajże większe aniżeli z tą z 1941 roku.

Napoleon swoje cele wyłożył jasno, były nimi: zepchnięcie Rosji do Azji jako tworu dzikiego i wrogiego wolnościowym ideom europejskim.

Takie rozwiązanie dawało szanse Polsce na odegranie roli „europeizacji” wschodniej Europy, a przynajmniej pozbycia się wiecznego, moskiewskiego zagrożenia.

A było już blisko, wystarczyło użyć gwardii pod Borodino żeby ostatecznie rozbić rosyjską armię, jednakże Napoleon będący w wyjątkowo złej kondycji z racji przeziębienia nie zdobył się na odwagę. Również w Moskwie patrzył obojętnym wzrokiem jak wraz z miastem płoną jego zapasy zdolne do przetrzymania zimy.

Nie mniej w odróżnieniu od Hitlera już 12 września był w Moskwie, w której zdołał wytrzymać zaledwie nieco ponad miesiąc.

Wszystkich prześcignął Żółkiewski, który po rozgromieniu armii rosyjskiej pod Kłuszynem 4 lipca 1610 roku już 27 lipca miał pokorną prośbę bojarów i prawosławnego duchowieństwa o obsadzenie tronu carskiego przez królewicza Władysława, a w Moskwie polska obsada Strusia przebywała do 1612 roku mimo przeniewierstwa Zygmunta III pragnącego tego tronu dla siebie.

Była to historycznie jedyna szansa na „europeizację” Rosji, czy by się udała? – Trudno orzec, łatwiej wskazać na trudności, zarówno w mentalności zaszczepionej przez trzystuletnią tatarską niewolę jak i przez wrogo nastawione prawosławne duchowieństwo.

Najmniej mówi się o szansie wyprawy na Moskwę historycznie nam znacznie bliższą.

Chodziło o wykorzystanie oferty Denikina /właśc. Dienikina/ na wspólną ofensywę przeciwko bolszewikom.

Wobec postawy carskiego generała współpraca z nim na jego warunkach nie mogła być przyjęta, ale można było przynajmniej przesunąć polski stan posiadania do granic I zaboru i zażądania od obu stron unieważnienia aktu rozbioru Polski i przywrócenie legalnej granicy.

Sprawy ukraińsko białoruskie miały wówczas znaczenie nawet nie drugorzędne.

Mogło to zależeć od dalszego rozwoju wypadków, a nie od ideologicznej postawy Piłsudskiego nawiązującego chyba do swoich byłych socjalistycznych resentymentów.

Wreszcie ostatnia wyprawa proponowana przez Goeringa, stanowczo odrzucona przez Piłsudskiego.

Na warunkach niemieckich nie była do przyjęcia, ale można było przynajmniej postarać się o zaangażowanie w związek antykominternowski znacznego udziału krajów europejskich i zapobiec spiskowi hitlerowsko bolszewickiemu.

Z tych wszystkich rozważań można wyciągnąć tylko jeden wniosek, a mianowicie, że „wyprawa na Moskwę” wymaga nie tylko odpowiedniego przygotowania materialnego, ale przede wszystkim odpowiedniej koncepcji ideowej.

Jedno jest pewne: – kontynuowanie obecnej polityki, a raczej spisku niemiecko rosyjskiego skierowanego przeciwko całej Europie, a szczególnie jej chrześcijańskiej – łacińskiej kulturze, stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich ze spiskowcami włącznie.

Warunkiem przetrwania, nawet biologicznego Europy jest likwidacja Rosji tkwiącej korzeniami zarówno w carstwie Groźnego jak i bolszewii Stalina, a równocześnie wyplenienie szwabskiej mentalności współczesnych Niemiec.

Z tych właśnie względów nie unikniemy kolejnej wyprawy, jej forma nie musi być militarna. Są metody inne, znacznie skuteczniejsze, wystarczy przypomnieć upadek imperium sowieckiego bez jednego wystrzału.

Jedno jest pewne kultywowany obecnie ze szczególną zajadłością przez Niemcy stan stosunków z Rosją Putina nie może być kontynuowany i obowiązkiem Polski, nie tylko ze względu na stopień zagrożenia, ale też i z uwagi na sumę naszych doświadczeń, – jest przedstawienie wszystkim krajom europejskim projektu nowego układu stosunków między Rosją i pozostałą Europą.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

318222